Jacek - dobre :)
Ja mam plan, że w momencie, gdy zaczynają się te ZNIENAWIDZONE przeze mnie jęki i zachwyty "Jaki fajny piesek" - głównie niestety kobiet - również zaczynać je "komplementować". Mówić im na przykład - "Jakie fajne ma Pani piersi. A jakie ładne uda"...
Jednak pozostaje to w sferze planów. Jako że charakter mam dość wybuchowy, to staram się trzymać na wodzy i jak dotąd w sprzeczkę na tle lepienia się do mojego psa wszedłem chyba dwa razy. Raz się dowiedziałem, że trzeba było mi kundla sobie kupić, a nie takiego ładnego psa, a raz zapytano mnie - dlaczego nie jestem miły? Qrna - a czy ja mam obowiązek dla KAŻDEGO być miły? Czy ja nie mam prawa do tego, by we względnym spokoju przejść pomiędzy blokami i na przykład poćwiczyć z psem, pobawić się z nim? Czy ja nie mogę nie mieć ochoty odpowiadać na bzdurne pytania, gadać o niczym z przypadkowymi i nieistotnymi dla mnie osobami? Czy ja nie mam prawa do samotności na spacerze? Czekam dnia, kiedy mój piesek przestanie być TAK ŻAŁOŚNIE naiwny i nie będzie łasił się do każdego człowieka i do każdego napotkanego psa, by tylko zostać zaakceptowanym... Czekam dnia, kiedy ZROZUMIE, że nie warto (tak jak ja to rozumiem), że trzeba mieć minimum godności, bo na to, że ludzie się od niej odczepią raczej nie liczę :/
Kurcze - niech sobie kupi taki człowiek psa, zapłaci dużą kasę, zapiernicza przy nim mnóstwo czasu, dba o niego bardziej niż o siebie, a potem niech sobie głaszcze do upojenia. A ode mnie i od mojego psa WARA! (Pobożne to jest niestety życzenie... Dajcie mi zatem cierpliwość...)