Jump to content
Dogomania

szaraduszka

Members
  • Posts

    1056
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by szaraduszka

  1. Jura z Bobęcińskiego Lasu i Nani's James Robert Instynkt ma. Boję się tylko, że nie będzie w odpowiedni sposób okładała pola. Na spacerach lata jak chce a nie wiem na ile ważne jest żeby biegała zygzakami w odpowiedniej odległości. No i lepiej żeby przed próbami wiedziała wogóle czego ma szukać. Chcę jechać na próby w maju żeby zobaczyć co wyjdzie bez przygotowań potem na sierpień coś wymyślę.
  2. Byłam dziś w szczecińskim oddziale ZK żeby od osoby zajmującej się wyżłami dowiedzieć się czegoś o próbach... Dowiedziałm się, że weimar to też wyżeł :lol: Dowiedziłam się jednak również, że w poprzednich latach były gdzieś organizowane kursy przygotowujące do prób polowych. Czy ktoś coś o tym słyszał? Czy jest to gdzieś organizowane? Proszę o wszelkie wieści!!! Nie interesuje mnie polowanie, lektura jedynej dostępnej książki o wyżłach nie rozjaśniła mi umysłu na tyle żeby uczyć mojego psa czegoś czego nie umiem... Na moim terenie nie ma kuropatw ani bażantów... Gdyby znalazło się miejsce w którym mogłybyśmy nauczyć się okładania pola byłabym najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.
  3. Draka ma 13 miesięcy. W regulaminie prób polowych wyczytałam, że: "- jeżeli pies wszedł do wody do wysokości łokci i nie wykazuje chęci poruszania się w niej, nie może otrzymać oceny wyższej niż „1". " A żeby dostać dyplom nie może mieć za nic "0" więc jeśli resztę robiłaby super to nie musiałaby pływać... pływaczki nie będzie z niej na pewno. Latem próbowałam i choć inne psy pływały ona wolała sobie pobrodzić. Właśnie jak nauczyć psa wchodzenia do wody na rozkaz? Co do samowolki to chodzi mi o to, że nie wymaga się bezwzględnego posłuszeństwa i np. może zwierzynę pogonić i to jeszcze nie będzie koniec świata:) piszą, że to młode, niedoświadczone psy itp. Inteligentna to ona jest... i robi wszystko żeby nie utrudniać sobie życia! A dla mnie to i ten III dyplom jest wystarczającym stresem, a o I niech sobie walczą faceci żeby ją w przyszłości zdobyć bo, że blondynką nie jest, byle kim się nie zadowoli:)
  4. Dzięki za adresy do regulaminów. Byłam na wyżełkowych stronach ale sama bym ich nie znalazła. Szczerze powiem, że to wciąż czarna magia:) Zrozumiałam z tego tylko, że musimy jechać na próby polowe bo tam jest największa samowolka:) Do wody jakoś po łokcie wejdzie (za mną przynajmniej) Tylko okładanie pola to katastrofa:( w moich okolicach nie ma ptaków, jest mnóstwo saren. Nie mam pojecia jak mam się do tego zabrać więc chyba będę liczyć na jej wrodzoną inteligencję:) Kupiłam sobie książkę o wyżłach... zaczynam podziwiać te psy za anielską cierpliwość do ludzi:) na gwizdek waruj, na gwizdek wróć, na gwizdek zmień kierunek okładania pola... tego mój pies robić nie będzie na pewno:)
  5. Ahoj "starsi" właściciele wyżłów! W nowym regulaminie Zkp są dodatkowe wymogi dla wyżłów hodowlanych... " SUKI - dyplom minimum III stopnia na próbach pracy wyżłów lub na field-trialsach lub konkursach polowych wielo- bądź wszechstronnych" Terminarz takich imprez jest wszędzie, ale opisu nie znalazłam:( próby pracy wyżłów znalazłam na stronie Polskiego Związku łowieckiego. Na czym polega field-trials i konkursy polowe wielo- i wszechstronne???
  6. Nie znam wyżłów niemieckich, ale weimary są w lesie kontaktowe. Moja czasem pogoni chwilę jekieś sarny ale szybko wraca. Po samych tropach nie biega (w odróżnieniu od beagle, która w lesie znika na parę godzin). Oczywiście to też trochę kwestia wychowania. Weimary raczej trzymają się właścicieli na tzw. odległość wzroku. Ja mam swoją weimarkę rok, ale wiem, że jej hodowca też nie ma problemów z uciekaniem. Co do zostawiania psa - mojej nawet w domu nie mogę zostawić samej, bo albo zacznie wyć albo zrobi demolkę, ale gdy jest z innymi psami jest wszystko ok. Z końmi nie miałam większych problemów. Wchodzi do boksu, przygląda im się na pastwisku. Tylko muszę uważać żeby jej czasem nie zdepnąć, bo jeszcze nie rozumie, że z koniem jest trochę inaczej niż z psami i czasem przebiega nam tuż przed nosem:) Uwielbiam galopować sobie po łącze i przyglądać się jak swobodnie biegnie obok! A tak na wszelki wypadek przypominam wszystkim chętnym na takie harce, że pies musi być przygotowany kondycyjnie. Dawka ruchu musi być zawsze dostosowana do wieku, kondycji i trybu życia psa.
  7. Ahoj, mam weimara i jeszcze 5 psów (w różnym wieku i wielkości) do tego kota i konia. Mieszka na wsi. Moja wyżełka ma nieco ponad rok. Dogaduje się bez problemu ze wszystkimi zwierzętami. Biega na spacery z koniem. Weimary nie mają instynktu zabijania, przyzwyczaisz go do wszystkich zwierząt. Choć może być tak, że podzieli je na swoje (nie rusz) i obce (goń), bo psy często tak robią. Będzie dobrym towarzystwem dla husky, podobne wzrostem więc będzie równowaga sił, lubią biegać itp. Nie wiem tylko jak wpłynie na nie różnica wieku. Co do charakterku weimarów. Dominujący ale nie agresywny, wolą zająć Twoją kanapę niż np. warczeć przy jedzeniu. Jako szczeniaczki bywają to przewrażliwione sierotki:) "OJ ten wielki okropny pies mnie popchnął!" i już siedziała między moimi nogami. Na drodze wiele przeszkód nie do przejścia "Najlepiej weź mnie na rączki, bo te krzaki kłują". Innymi słowy jako szczeniak bała się psów, nie chciała bawić się z obcymi psami. Tuliła się do ludzi i właściwie robi to nadal:) Ale wyrastają na świetne, silne zdrowe psy. Są uparte i próbują omijać polecenia właściciela. Trzeba poświęcić trochę czasu na wychowanie (ale husky to też przecież nie aniołki). Instynkt odzywa się w lesie na widok saren itp. ale z tym też nie mam zbytnich problemów, chwilę pogoni i zazwyczaj daje się odwołać (nie to co beagle, który idzie po tropie kilka godzin). Jest psem kontaktowym i stara się nie gubić opiekuna. Jedyne co mogę swojej wyżełce zarzucić to brak wyczucia i delikatności. Potrafi wpaść na człowieka z pełnym impetem, próbuje skakać po ludziach albo i czasem "wpakować" się na kolana:) Ale to jeszcze takie duże dziecko, weimary późno dojrzewają.
  8. Co do Eukanuby to słyszałam o różnej jakości zależnie od partii i miejsca pakowania. Royal jest chyba karmą "młodszą" i to może powodować, że bardziej pilnują jakości. A teraz od początku... Beagle to mały, odporny, zdrowy pies i nie wymaga naj, naj, naj lepszych karm - tym bardziej, że łatwo go utuczyć (na to musisz uważać, oczywiście jak już podrośnie, nie u szczeniaczka, bo one uwielbiają jeść). Oczywiście proponuję wybór karm profesjonalnych a nie tych z hipermarketów (co ciekawe pedigree jest też w wersji profesjonalnej), ale nie musi być to tak od razu Eukanuba. Swoją beagle karmię Bento Kronen, poleciła mi to hodowczyni i nie widzę potrzeby zmiany karmy.
  9. Ana - przywiozłam swoją sunię spod Bydgoszczy. Hodowla może nie znana, ale ojciec tak - Nani's James Robert. Gonek - w jakim wieku jest Twój wyżeł? Poproś może kogoś na początku o pomoc żeby miał psa na smyczy gdy będziesz jeździć, musi się przyzwyczaić, że to naturalne, że koń biega i ma cię na grzbiecie (warto go zmęczyć przed wizytą w stajni) Kiara - też mam kasztanka :) wyżełce jeszcze nie pozwalam bawić się z nim na padoku ale mam jeszcze sznaucerkę olbrzyma (niestety już staruszka - 14 lat) i ona często bawiła się z nim w berka. Najpierw go goniła, potem gdy zawracał uciekała za ogrodzenie. Żadne jednak nie miało zamiaru zrobić drugiemu krzywdy, zawsze goniły tak żeby nie dogonić:) A szczekała na niego tylko gdy nie chciał dać się namówić na wspólne bieganie :)
  10. Hmm... Normalny pies z normalnym koniem krzywdy sobie nie zrobią... No początkowo trzeba uważać żeby pies nie wbiegł pod konia (moja jeszcze nie do końca rozumie, że jeśli na nią wpadnie to będzie bardziej bolało niż w zabawie z innym psem). Normalny koń tzn. koń który nie płoszy się psów i ich nie atakuje (zdarzają się takie ale wynika to raczej z wcześniejszych złych doświadczeń z psami). Jeśli koń nie jest nadmiernie pobudliwy to nawet jeśli początkowo się płoszy z czasem przyzwyczai się do mniejszego czworonoga, który wybiega nigdy nie wiadomo skąd:) Co do psa - też wypadałoby żęby nie atakował konia, no i na niego nie skakał z radości jak na psa:) Jeśli boi się konia czas i spokój pozwolą na zawiązanie przyjaźni. Doradzić nic tu właściwie nie można. Poza skrajnymi przypadkami (pies, który wskakuje koniom na zad, gryzie po nogach itp.) rzadkimi bardzo, nie ma większych kłopotów i waśni między tymi stworzeniami. Więc tylko spokój i podstawy karności u obu stworzeń.
  11. Malina z Bobęcińskiego Lasu - prywatnie Draka.
  12. Mam 10 miesięczną wyżełkę weimarską i zabieram ją na konne spacery. Zaczęłam jakieś dwa miesiące temu od lekkich spacerków (stęp odrobina kłusa) żeby przyzwyczaiła się jak zachowywać się przy koniu. Dziś jeżdżę nawet na 2 godziny ale nie szleję. Nawet w galopie biegnie spokojnie przed koniem. Uważam, żę spacery konne z psem to super przygoda i najlepsza okazja przyjżeć się swojemu zwierzakowi w przepięknym ruchu. Oczywiście trzeba dostosować wysiłek do wieku i kondycji psa! i wszystko będzie ok. Moja sznaucerka gdy była w pełni sił biegała przy koniach nawet podczas całodziennych rajdów i była bardzo szczęśliwa. Oczywiście ważne jest posłuszeństwo i możliwość kontroli zachowania psa. Nauczyłam weimarkę żęby równała do konia i spokojnie przechodzimy sobie przez drogę, super pilnuje się konia i zawsze wybiera mnie niż uciekające sarny... Gorąco polecam!!! Z rozwagą i umiarem - są psy, które biegną do upadłego, trzeba wiedzieć na co można sobie pozwolić, żeby pies nie nabawił się zakwasów ani kontuzji i wtedy na widok osiodłanego konia będzie szalał z radości. Powodzenia
  13. Nie mam problemów z posłuszeństwem w mojej obecności. Reaguje dobrze na komendy nawet gdy lata sobie luzem po lesie. Z przedmiotami też nie ma problemu, można zrobić z miską wszystko, a nawet nigdy nie było kłopotów ze zjadaniem jakichś śmieci, bo szybko pojęła komendę "fe" i nawet z odległości nie próbuje się buntować. Problemy są gdy ja nie widzę: przybywa dziur w ogrodzie, z szafki zniknie kanapka, a przy dłuższej nieobecności zaczyna się wycie i demolka:( Prowadzimy trochę dziwny tryb życia, pół na pół miasto i wieś. W mieście są długie spacery po parku i zabawy z napotkanymi psami, na wsi jest bezustanna:) zabawa z pozostałymi psami (łącznie 6 psów, no dwa to staruszki i się nie bawią), gonitwy po podwórku, jest las, spacery piesze, biegi przy koniu, czasem jakaś sarna... Chciałam aktywnego psa, mam czas żeby zapewnić mu ruch, ale muszę ją też czasem na parę godzin zostawić samą... próbuję znaleźć sposób żeby mieszkanie to przeżyło:) Twipsy - rower to dobry pomysł za jakiś czas, ale rano nie zmuszę się do jazdy i chciałabym żeby to ona pobiegała...
  14. Ze stójką problemu nie ma:) Twipsy Draka uwielbia biegać, bawić się z psami (tylko dobrze znanymi, bo inne jeszcze ją zjedzą:) a nie daj boże na nią wpadną przypadkiem), uwielbia przekopywać mi podwórze :evil: , uwielbia niszczyć co się da Nie interesuje jej piszcząca piłeczka, patyczki tylko czasem, za kapcia nie oberwała, bo po fakcie nie było sensu. Jest typem "księżniczki na ziarnku grochu" i wszystkie komendy wykonuje z "lekkim" opóźnieniem, uwielbia skakać po ludziach (nie na mnie, bo wie, że nie może), zawsze to ona ma być goniona, musi być w centrum zainteresowania - bestia taka mała:) Sonia Dramatyzm jest stąd, że pod moją nieobecność chce demolować mieszkanie, aportowanie byłoby dobrym sposobem na zmęczenie psa w któtkim czasie (rano przed wyjściem na zajęcia, po południu ma zawsze conajmniej 2 godz. spacer) innym dobrym sposobem jest gonitwa z psami ale ta bestia jest bardzo wybredna i często zamiast biegać z psami woli ze mną a ja jestem dla niej za wolna :cry:
  15. Dzięki za wszystkie rady. Widzę, że dyskusja o aporcie wiecznie żywa:) Flaire - chcę ją nauczyć aportu z dwóch powodów: 1 - to wyżeł i będzie wystawiana, w przyszłości mogą się zdarzyć próby użytkowe. 2 - aport to szybki sposób żeby psa zmęczyć gdy nie ma się dużo czasu (rano przed wyjściem na uczelnię żeby nie zdemolowała mi mieszkania) Nad szkoleniem się jeszcze zastanawiam, nie potrzebuję papieru ukończenia takiego kursu więc pewnie skorzystam z kilku zajęć z jakimś szkoleniowcem. Nie potrzebuję idealnie ułożonego psa:) posłuszeństwo jest potrzebne by było bezpiecznie. Wszystkie moje psy aportują więc ona też będzie musiała i lepiej żeby lubiła:)
  16. Problem tkwi w tym, że niechce bawić się w mocowanie ani ze mną ani z innymi psami, od razu rezygnuje. Co do kapci itp. to gryzie je tylko pod moją nieobecność! i to stanowczo wystarczy:-) dla psa nie będzie wielkiej różnicy między starym a nowym kapciem. Żadko sama bawi się jakimś przedmiotem chyba, że jest jadalny lub da się go zniszczyć np. gąbka (wynosi z łazienki:) Ale dzięki za wszelkie rady, będę walczyć dalej:-)
  17. Ratunku! Moja wyżełka weimarska ma 9 miesięcy... Od początku próbowałam zachęcić ją do aportowania ale niezbyt nachalnie bo w końcu miała czas. W przypływie dobrego humoru przyniesie czasem patyczka, raz max dwa razy. Zawsze była za to chwalona, często dostawała nawet jakiś smakołyk. Zazwyczaj jednak nie interesują ją żadne zabawki, czy to patyk czy piłeczka, potrafi patrzeć spokojnie jak leci i nic, no czasem podejdzie ale nie podniesie. Przykładu z innych psów nie bierze, zakłada, że jeśli one biegną za kijkiem to ona już nie musi! Gdy próbuję ja zainteresować piłeczką patrzy spokojnie jak jej pani się bawi i nie widzi powodu by się przyłączyć! Jeśli macie jakiś pomysł co z tym zrobić piszcie
×
×
  • Create New...