Wielkie dzięki - rozjaśniło mi się:-)
Jak było cieplej to chodziliśmy w takie "zazwierzynione" miejsca. Pies wtedy dostawał świra i węszył węszył i węszył i nawet chyba parę razy wystawiał zwierzynkę ;-) tzn stawał w miejscu nieruchomo, więc jakiś instynkt pewnie ma :wink: , niestety nie chciał wchodzić do wody :( Nie zmuszałam go, więc pływanie jeszcze ma przed sobą.
Teraz nie chodzimy w takie miejsca - panci się nie chce bo pogoda nia taka i szybko ciemno itd. Ale nadrobimy :-)
Aportowanie teraz ćwiczymy - narazie pies najczęściej biegnie po aport, bierze, wraca do mnie i mnie wymija:-) Ale czasem uda się że przyniesie:-) Takze nad tym musimy popracowac jeszcze duzo:-) Teraz glownie skupiam sie na solidnym nauczeniu przychodzenia, bo pare razy juz zdazylo sie ze pies zwial-wprawdzie nie mi, no ale zwiał :( . Jest coraz lepiej:-)
Mam psa (weimar)- w tej chwili ma 10 i pół miesiąca. Jest przemily przylep, bardzo zywiolowy, lubiacy sie uczyc i straszny lakomczuch. A i strasznie ode mnie uzalezniony:-( (czyt. placze nawet jak jestem w lazience).