Pies jest u ludzi, którzy go znaleźli, przygarnęli i kochają. Nawet wczoraj byli w lecznicy po jakieś rzeczy dla niego.
Niestety- tatuażu nie daje się czasem odczytać.
Poza tym, nie każdy pies jest rejestrowany w Związku, nie każdy hodowca prowadzi ewidencję osób, którym psa sprzedał.
Tak było z lhasa apso- tatuaż odczytany, hodowca znaleziony, tylko, że Pani nie mogła znaleźć adresu osoby, której psa sprzedała.
Dopiero pomoc Dzidki zakończyła sprawę.
Trzeba wziąć trochę odpowiedzialności za zwierzaka, który nie myśli "z dyszlem"- to my jesteśmy podobno homo sapiens.
Moje mają tatuaże, chipy i naklejkę na obroży, że są oznakowane mikrochipem, oraz jeszcze zawieszki na obrożach.
Nie da się mnie nie odnaleźć, jeśli tylko ktoś będzie miał taką wolę.