Jump to content
Dogomania

jaszczurka

Members
  • Posts

    767
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by jaszczurka

  1. Zgadzam sie z Kaska - czesto posiadacze psow traktowani sa jako obywatele 2 kategorii. W wielu miejscach zakazy wprowadzania psow. W wielu wlasciwie nie wiadomo dlaczego. Latem nie mozna psa wykapac na jakies dzikiej plazy, bo zaraz znajdzie sie kobieta, ktora robi awanture, ze psy kapia sie tam gdzie dzieci. Kiedys jechalam w pociagu i jechal facet z mala, bardzo grzeczna jamniczka. Pociag byl prawie pusty a jamniczka siedziala na kocyku obok swojego pana. Przyszedl konduktor i zaczal sie wydzierac, ze pies ma byc na podlodze. Mimo, ze wlasciciel nie powiedzial ani slowa i zastosowal sie, i tak grozil mu wysadzeniem na najblizszej stacji. A przeciez psu kupuje sie bilet. Ten sam konduktor uparcie ignorowal zachowujacych sie glosno i wulgarnie mlodych mezczyzn.
  2. Mam pytanko - czy Straz dla Zwierzat bedzie sie podejmowala jedynie zadan interwencyjnych w sprawach lamania prawa dotyczacego zwierzat czy tez ma ambicje prob wplyniecia na ksztalt ustawodastwa ich dotyczacego?
  3. [url]http://altacarya.com/logo-p1.html[/url]
  4. [quote]I jeszcze raz zapytam: jeżeli kastracja samców nie wpływa znacząco na ich psychikę, to po po co kastrować te nadagresywne amstaffy?[/quote] Nikt nie pisal, ze kastracja w ogole nie wplywa na zachowanie psa - samiec ciagle pobudzony, poswiecajacy sie glownie poszukiwaniu suki gotowej do pokrycia i co za tym idzie probujacy zwlaczac wszysykich konkurentow w zasiegu wzroku ma duza szanse uspokoic sie i wyciszyc. I skupic troche bardziej na czyms innym, niz ciagle dazenie do przedluzenia gatunku. Ty natomiast przedstawiales kastracje tak jakby wykastrowany pies mial spac 24/h na dobe i budzic sie tylko zeby zjesc, wysiusiac sie i tyle. Czyli taki flaczek bez checi do czegokolwiek. Poza tym kastracja osobnikow agresywnych daje pewnosc, ze ta cecha nie zostanie przekazana dalej. I chyba glownie o to chodzilo. [quote]Greven, Ty nigdy nie spotkałes się z histerią babć, które na widok Twojego amstaffa wrzeszczały "zabierz pan to bydlę!" a do wnuczka "nie podchodź bo cię zje?"[/quote] Wiesz co, do tego nie trzeba miec amstaffa. To dotyczy kazdego duzego psa. Ludzie teraz strasznie boja sie psow. Wiele razy zbieralam podobny "ochrzan" dotyczacy... labradora rodzicow. [quote]Ktoś tu mówił o braku możliwości normalnego wychowania psa z powodu konieczności trzymania go na smyczy w każdym praktycznie miejscu; O tym powinno się tu mówić zamiast tylko o kastracji, odbieraniu psów, pozwoleniach i innych takich[/quote] Poczytaj sobie watek "Szczecin sie broni" ...
  5. Greven tez odnosze podobne wrazenie - ze kazdy uwaza, ze trzeba cos z tym zrobic (tym = nadpopulacja psow, karanie psow zamiast wlasciceli, problem agresywnych psow terroryzujacych okolice itp) ale kazde rozwiazanie jest zle. Ale z drugiej strony wszyscy dogomaniacy mogliby sie zgodnie podpisac pod kastracja, czipowaniem, surowym karaniem, odbieraniem psow agresywnych, zakazem posiadania psow itd itp i co z tego? Nie my tworzymy ustawy, nie my ustalamy prawo. Swoja droga czy zwiazek kynologiczny jest proszony o opiniowanie ustaw dotyczacych psow? Albo TOZ? Albo ktokolwiek w ogole?
  6. Tu masz jeszcze inne fajne terrierki ;) Cairn terier: [img]http://www.kateconnick.com/postcards/cairn080802.jpg[/img] W sumie psiak podobny w typie do westika, ale ma ta zalete, ze wystepuje w kolorach mniej brudzacych. Wiec chyba lepszy na dzialke ;) Terier szkocki: [img]http://www.zkwp-wroclaw.org.pl/upload/szkot-ANTRAX.jpg[/img] Terier czeski: [img]http://www.republika.pl/blog_hn_262742/590066/tr/terier_czeski.jpg[/img] Border terrier: [img]http://www.mujpes.cz/pes/jonathan/jonathan.jpg[/img]
  7. King charles spaniel ma plaski pysk (co nie kazdy lubi), pewnie o to Ci chodzi;) Ale juz cavalier king charles spaniel ma dluzsza kufe i mily wyraz pyska. [img]http://www.doginformation.org/images/cavalier.jpg[/img] Mysle, ze wiekszosc terrierow bedzie zadowolona z pobytu na dworze, tylko tata musi uwzglednic, ze zapewne pomoga mu przekopywac ta dzialke;) Szczegolnie, ze pracujacy na dzialce czlowiek jest zajety, wiec pies musi sobie znalesc jakas rozrywke i np. stwierdza, ze warto by przesadzic tulipany ;) ;) Mysle, ze nieglupim pomyslem bedzie zadzwonienie do hodowcow roznych terrierow i spanieli i popytanie ich jak widza swoja rase w proponowanych przez Ciebie warunkach.
  8. Moj pierwszy (a raczej mamy, bo ja mialam w chwili zakupu psa 7lat) pies to byl cocer-spaniel, chlopak. Powiem Ci, ze kazdy terier by sie schowal tak niesamowicie uparty i niezalezny byl ten pies. Inteligentny owszem, ale robil cos tylko wtedy, gdy mu sie oplacalo. Wielki instynkt posiadania i sklonnosc do ucieczek. Nie zlicze ile razy wrocilam ze spaceru bez psa i mi sie oberwalo. Zapalony mysliwy-tropowiec na wlasna lape. Zyl z nosem przy ziemi, nadeptujac na swoje dlugie uszy. Mojego "zwiazku" z tym spanielem do udanych zaliczyc nie mozna, i to chyba zaowocowalo w ten sposob ze za spanielami nie przepadam (pomijajc juz, ze nie zbyt mi sie podobaja) i zadnego bym nie chciala. Ale generalnie king charles i cavalier king charles uchodza za przyjacielkie, bardzo fajne rodzinne psy. Wszystko jest rzecza gustu, poza tym nigdy nie mozna byc pewnym jaki bedzie psiak. Przynaleznosc do rasy czy grupy determinuje pewne cechy ale jednak kazdy pies jest indywidualista. Np. moj terier nie jest ani specjalnie uparty, ani zadziorny a w domu jest grzeczny. Najwiekszy problem to to, ze nie potrafi pogodzic sie z samotnoscia. Roznie bywa. Mysle, ze najwazniejsze, zeby nie zakladac, ze pies sam sie wychowa - jesli postanowicie pracowac z psiakiem, pojsc z nim na szkolenie, powinno byc ok. Na dogo tez zawsze mozna uzyskac rade, jak sie ma jakis problem z piechem. A juz na teraz poczytajcie sobie jakies ksiazki o wychowaniu szczeniaka.
  9. Czytalam obie a takze w podobnym tonie "okiem psa". Powiem tak - mi osobiscie takie podejscie do psa nieodpowiada - zwariowac mozna od tego nie witania sie z psem, udawania, ze jesz mu z miski i innych cyrkow. W pewnym sensie te ksiazki psuja radosc obcowania z psem, bo nic innego nie robisz, tylko sie zastanawiasz, czy aby pies nie chce Cie zdominowac. Niemniej jednak w przypadku labradora moich rodzicow metoda skutkuje. Jest to szkolony pies, jednak z natury natretny, wymuszczajacy zainteresowanie,nie robiacy sobie nic z niezadowolonego tonu glosu, a ze nie jest najmniejszy (61cm, 42kg) bywa to naprawde meczace. I w tym przypadku konsekwentne stosowanie przeze mnie tych rad przynioslo rezultaty - przestal na mnie skakac, przestal na mnie szczekac, przestal ciagnac mnie za ubranie. Zaczal tez bardziej mnie sluchac, tak, ze mama poprosila, zebym to ja zdawala z nim PT. Z kolei tata, ktory zdecydowania odmawia zastosowania tych sposobow i ktory od psa nie wymaga niczego, jest najwiekszym celem jego "atakow" majacym sklonic pana do wyjscia na spacer albo zabawy z pieskiem akurat gdy wygodnie zasiadl przed TV ;) Teraz mam malego wrazliwego psiaka, dla ktorego podniesiony ton jest kara najgorsza i wystarczajaca. Fennel nie stosuje bo nie mam po co. Witam sie z psem, karme sucha ma dostepna caly czas, ja ugotuje mu jakies miecho daje mu, jak ostygnie niezaleznie czy juz jadlam czy nie i jest ok. Pies jest usluchany. Mysle, ze metode Fennel warto zastosowac przy psach tego typu jak Kenzo - gdy inne metody nie przynosza rezultatu. Ale gdy samo szkolenie, praca z psem przynosza wymierne rezultaty - po co? Lepiej miec w domu towarzysza, niz przeciwnika stale czychajacego na nasz stolek ;)
  10. Jesli ten pies ma przebywac tak duzo na dworze to westie bedzie wyglad jak blotny potwor. Teraz jest np. taka pogoda, ze wszystkie westiki w okolicy sa stale brudne, szczegolnie lapy i podwozie, a wychodza tylko na spacery. Tzn moze inaczej - wszystkie psy sie brudza ta chlapa, ale na westach niesamowicie widac. Trzeba sie troszke nameczyc, zeby ten piekny pies byl taki jak powinien - czyli bielutki;) Sa jeszcze inne terriery o ktorych mozesz pomyslec - np. cairn terrier albo terier szkocki. Znam 2 suczki z obu ras i sa przesympatyczne (ale juz samiec szkot, ktorego maja sasiedzi bardzo nie lubi innych chlopakow). Poza tym zgadzam sie z wypowiedziami powyzej, zadna z tych ras nie nadaje sie do mieszkania w ogrodzie. Tak jak pisali przedmowcy, raz ze ryzykuje sie utrate psa (zlodzieje psow rasowych), dwa, ze pies sie nudzi i czuje samotny, trzy, ze moze po prostu przemoknac, przemarznac i zachorowac (bo gdziez beaglowi do takiego zabezpiecznia przed zimnem jakie posiada np. owczarek kaukazki?) Co do mamy - moze przychilniejszym okiem spojrzy na psa malego i nie liniejacego. Moze np. terier czeski? Wazne, zeby ustalic z mama, zeby pies jednak mogl byc w domu, np. uwzglednic jej zyczenia w wyborze rasy. Zeby potem nie bylo, ze zimno, plucha a pies do domu wejsc nie moze, bo mama sie nie zgadza. Trzymam kciuki za powodzenie negocjacji;)
  11. Bea, przeciez sie nie kloce czy cos. To bylo tylko odniesienie do tej intuicyjnej oceny sytuacji - ze moze sie sprawdzic ale tylko w niektorych przypadkach.
  12. [quote]Problem w tym, że ze względów zdrowotnych chipów nie powinno się wszczepiać psom przed osiągnięciem pełnego wzrostu. Generalnie nie chipuje się psów młodszych niż rok.[/quote] Nie wiedzialam o tym. Dzieki za info. [quote]Moim zdaniem pies jest w stanie powstrzymać przeciętnego włamywacza (dla którego barierą nie do przejścia będą solidne drzwi antywłamaniowe). Takiego złodzieja zniechęci samo szczekanie psa (po co się dodatkowo męczyć). Natomiast zdecydowany i przygotowany złodziej poradzi sobie szybko i skutecznie z każdym psem - wystarczy miotacz gazu.[/quote] Tez prawda. Nie raz czytalam, ze jako stroz moze byc nawet lepszy maly czujny pies (np. jakis terrier), ktory w razie czego narobi halasu niz duzy leniuch. Albo para - maly czujny ktory w razie zagrozenia podrywa wiekszego i grozniejszego towarzysza. Ponoc zlodziej zawsze woli wybrac dom bez (jakiegokolwiek) psa zeby zmniejszyc ryzyko. A sposobow na pozbycie sie psa jest mnostwo, moze to byc nawet zwykle otrucie, mozna uczyc psa niepodejmowania pokarmow, ale w przypadku lakomych psow czesto walka z wiatrakami. Mieslimy to na PT i owczarki sprawowaly sie niezle, natomiast moja mama zalila sie ze Kenzo (lab) wszystko zzera i wszyscy sie z niego smieja ;) [quote]mają być stróżami i obrońcami, a więc muszą być agresywne! I tak koło się zamyka... [/quote] Czytalam o zabawowym uczeniu obrony. Pies nie ma sie nakrecac agresywnie, tylko wykonac okreslone zadanie, puscic na komende a potem bawi sie z pozorantem. Moze to jest jakies rozwiazanie. Niestey zadnych wlasnych doswiadczen nie mam, bo zaden z naszych psow nie nadawal sie na PO. Napewno duzy pies moze odstraszyc samym wygladem jak np. idzie sie z nim ulica. Ja mam wieksze poczucie bezpieczenstwa jak ide z Kenzo, mimo, ze mam powazne watpliwosci czy w ogole by zareagowal na napasc na mnie. Ale ze jest wielki i masywny to ludzie z respektem na niego patrza. Co ma i swoje zle strony bo czesto calkiem niepotrzebnie sie go boja i jeszcze dzieci strasza, ze piesek zje. A piesek uwielbia dzieci i ludzi w ogole.
  13. [quote]ale każdy z nas jest raczej myślacy, ma serce i intuicję - jak dotąd potrafiłam ocenic sytuację kierując się właśnie nimi ale może czas się doszkolić[/quote] Wlasny rozum moze wystarczyc, jesli przyjdzie do oceny zwierzat ktorymi sie interesuejmy i ktore znamy. Prosty przyklad. Dostajesz zgloszenie, ze legwan zielony w sklepie zoologicznym ma tragiczne warunki i zaawansowane MBD. A nawet nie wiesz co to jest MBD. Jedziesz zobaczyc, i nie masz pojecia czy ten legwan jest faktycznie chory czy nie, bo nie wiesz po czym poznac objawy choroby. Przy okazji nie zwracasz uwagi, ze jaszczur nie ma zarowki grzewczej, bo nie wiesz, ze temperatura pokojowa cieplego sklepu to dla niego za malo. Albo inny: nigdy nie jezdzilas konno i konia widzialas tylko w TV - potrafisz ocenic, czy ma opuchniete nogi albo przerosniete kopyta? Najpierw musisz wiedziec, jak to powinno wygladac. Straznik z duza wiedza o roznych zwierzetach nie tylko zrobi lepsze wrazenie ale i jemu bedzie sie lepiej pracowalo, bedzie mial wieksza pewnosc siebie. I tak napewno ogrom wiedzy bedzie pozniej zdobywany w praktyce, bo nie da sie takiej ilosci informacji jaka moze sie przydac przyswoic na raz, w teorii.
  14. [quote name='"kvon"']- nie chcę być złośliwy, to odpowiem Ci tlko tak: nieodwracalność; krowy, konie, koty i co by tam jeszcze - nie spełniają zadań takich jak unieszkodliwianie bandytów i pilnowanie np. domów (byłaś kiedyś, albo co gorsza, ktoś z Twojej rodziny przedmiotem napaści? - nie życzę w każdym razie); tyle;[/quote] Mnostwo psow nie spelnia takze takich zadan. Moj pies wazy 4kg i moglby unieszkodliwic co najwyzej muche. Moglby oczywiscie pelnic role stroza i robic halas, ale specjalnie szczekliwy nie jest (co mnie zreszta bardzo cieszy) i zwykle nie ma ani jednego 'hau' jak ktos podchodzi do drzwi. Tak bylo przed kastracja i tak jest teraz. Za to psy sasiadow dra sie z byle powodu tak, ze juz sie bardziej nie da, zeby byla rownowaga w przyrodzie ;) Poza tym nie wierze, ze pies nie moze pelnic roli stroza-obroncy, tylko dlatego, ze jest wykastrowany. Pies ma tez mozg, nie tylko jajka. Suka tez doskonale moze sie sprawdzac jako stroz i obronca, mimo znacznie nizszego poziomu testosteronu. To raczej kwestia szkolenia, wrodzonych predyspozycji i odwagi psa anie faktu posiadania badz nieposiadania klejnotow. A nieodwracalnosc kastracji bardzo mnie cieszy - nie chcialabym fundowac psu "przyjemnosci" kastracji co rok np. Szczegolnie, jak sobie przypomne jak sie po lekach zachowywal. [quote name='Mrzewinska']A co do pracy po kastracji... coz, mialam wiele mozliwosci obserwacji pracy psow wykastrowanych. Nie tracily ani instynktu terytorialnego, ani pasji pracy, i byly jak najbardziej zdolne do odpowiedzi na czyjkolwiek atak. Nie spaly i nie przybieraly na wadze.[/quote] [quote name='"Kvon"']przecież widzisz ilu tu fachowców się opowiada za kastracją; wybierz sobie choćby Jaszczurkę; ona już to zrozumiała, że pies odczuwający "popęd" cierpi tak mocno, że ona nigdy by mu na to nie pozwoliła[/quote] Mysle, ze mozesz dyskutowac normalnie nie wpadajac w ton wredno-zlosliwo-obrazajacy. Fachowcem to jest tu miedzy innymi pani Zofia, a ja jestem jedynie zwyklym posiadaczem psa, ktory sie psami interesuje. Nie wydaje mi sie, zebym pisala, ze pies cierpi, natomiast psy pobudliwe, o silnym popedzie, wyprowadzane w miejsca gdzie stale bywaja suki z cieczka, napewno komfortowo sie w tej sytuacji nie czuja. Sa psy, ktore godzinami potrafia wyc, jak suka-sasiadka ma cieczke. Znajoma mamy ma mieszanca (ze schroniska), ktory nie dosc, ze wyje, to malo co je i ciagle probuje uciec. A nawet jesli pies taki nie jest i ktos go wykastruje tylko dlatego, ze zwierze nie bedzie uzywane do hodowli nie widze w tym nic zlego. Ale jesli ktos potrzebuje psa skupionego na pracy i przewodniku kastracja raczej pomoze a nie zaszkodzi. [quote name='Nora']drastyczny na pewno głównie dla panów-właścieli utożsamiających się ze swoim samcem.[/quote] Rzeczywiscie, ciezko nie odniesc takiego wrazenia. ps: niestety nie moge sie za bardzo pochwalic kilometrami, jesli chodzi o kastracje psa. To byl tylko 2 koniec miasta u znajomych wetow :( ;) A co do czipowania - moze jakims wyjsciem bylby nakaz czipowania szczeniat- wszystkich, niezaleznie czy rasowe czy nie i zakaz sprzedazy szczeniat bez czipa. Tylko tu znowu problem z mieszancami, ktore jesli juz to oddawane sa za darmo.
  15. [quote]tak drastyczny zabieg jak kastracja (gł. samców) musi być gruntownie uzasadniony[/quote] A co jest w tym takiego drastycznego? Mozna miec bardzo wiele watpliwosci co jest bardziej etyczne - pozbawic psa jader czy pozwolic mu stale odczuwac poped, czuc zapach suk w rui i nigdy nie pozwalac mu kryc. Od lat kastruje sie mnostwo innych zwierzat(i wcale nie na zachodzie tylko ale i w Polsce), chocby ogierow i kocurow i nikt wielkich lez nad utraconymi jajkami nie wylewa.
  16. [quote]właśnie dlatego mam wątpliwości..bo kto ma czas uczyć się jakiś formułek aby pomagać zwierzakom..rozumiem dyżury, pomoc ..ale egzaminy trochę mnie rozbawiły[/quote] Bea, zastanow sie. Od straznikow bedzie sie wymagac [b]kompetencji[/b]. Przeciez beda wzywani do najrozniejszych sytuacji, z udzialem przeroznych zwierzat i musza umiec taka sytuacje ocenic. Musza np. umiec ocenic czy dane zwierze ma dobre czy zle warunki albo czy jego stan jest tak powazny ze jest przeslanka do natychmiastowego odebrania. Same dobre checi nie wystarcza. Tym bardziej, ze przeciez zakres dzialalnosci nie bedzie obejmowal jedynie psow i kotow...
  17. Kaska, co Cie tak dziwi?
  18. A ja bym sie chetnie poddala takiemu zmuszaniu, jesli to mialo by raz na zawsze zlikwidowac przepelnione schroniska.
  19. kvon, za bardzo demonizujesz kastracje. Twoje psy to chyba cos wiecej niz jajka, prawda? Ja mam psa rodowodowego i zamierzalam go wystawiac. Moj pies jest dlugowlosy i wystawowo musi miec dlugasny wlos. No i sie zaczelo - na kazdym spacerze stosy ostow, galezi i nasionek powkrecanych we wlosy. Dluuugie wyciaganie niemal codziennie - nie dosc, ze sprawialo psu bol to niszczylo wlosy. Psia fryzjerka powiedziala mi, ze z takimi psami to sie chodzi po chodnikach i wystrzyzonych trawnikach. Stwierdzialam, ze mam dosc - chce chodzic z psem na normalne dlugie spacery i miec spokoj.Obcielismy go na krotko. Pozniej zaczely sie cyrki z popedem plciowym. Mial bardzo silny. Spacery przestaly byc przyjemnoscia, bo on albo zlizywal sucze siuski z trawy albo wyszukiwal jakiegos delikwenta i uporczywie rozladowywal na nim swoj poped (niewazne czy to byla styrylizowana jamniczka-emerytka czy ogon samca goldena). Usluchany do tej pory pies, gluchl na polecenia, zaczal uciekac. Przestal bawic sie z psami. Pewnego dnia poszedl z moim TZtem pobiegac i mu zwial - na dodatek na ulice. Klamka zapadla. Oczywiscie balam sie - przekopalam cala dogomanie szukajac opinii ... w koncu zostal wykastrowany. I wiesz co? jest o niebo lepiej! Pies na powrot zaczal bawic sie zabawkami i z psami. Przestal uciekac. Przestal wkskiwac na psy. Troszke przytyl co mnie bardzo cieszy bo to straszna chudzina (zreszta dalej za chudy, ale nie az tak). O wiele mniej znaczy teren. I jest zywszy niz byl! Na dworze biega tak samo chetnie, wiecej bawi sie w domu. Nie zaluje swojej decyzji, przeciwnie przyniosla nam duzo korzysci. A i psu zadna krzywda sie nie stala - przeciwnie, bo raz, ze moze znow biegac na spacerach (przed kastracja musial byc ciagle na smyczy) a dwa nie odczuwa popedu, ktorego i tak nie pozwalano mu zaspokoic. Nawet jesli uwaza sie, ze kastracja i sterylizacja zwierzat jest "okaleczaniem" jest to napewno mniejsze zlo niz ogromna nadpopulacja psow i to co z niej wynika. Juz kastracja/sterylizacja kazdego psa, ktory opuszcza schronisko bylaby wielkim krokiem naprzod.
  20. Greven, no po czesci napewno ;) Ale nie ma sie co oszukiwac, ze jedne psy moga stwarzac wieksze zagrozenie niz inne. Tez jest niepokojaca taka tendencja, zeby wszystkie psy traktowac jednakowo, zeby nie dyskriminowac zadnych ras - ale tu nie chodzi o dyskryminacje. Jedne psy byly selekcjonowane do polowan, inne do pasienia, inne do towarzystwa czy do walk - i te cechy nie rozplyna sie nagle w powietrzu. Jak farmer ma stado owiec to woli miec np. border colie niz wyzla - oba psy sa zwinne i szybkie ale border ma wrodzone predyspozycje do pracy ze stadem - wlasnie przez lata selekcji. Mysle, ze dla wiekszosc przecietnych zjadaczy chleba, ktorzy chca psa rodzinnego zawsze lepszym wyborem jest pies z natury lagodny jak golden czy cavalier. Asty, rottki itd psy powinny isc w rece doswiadczonych pasjonatow,interesujacych sie psim behawiorem, bo zawsze wieksze ryzyko, ze zielony wlascicel cos schrzani z taka rasa, niz z latwiejszym psem.
  21. Zbyszek, amstaff to amstaff. Nikt nie probuje powiedziec, ze bedzie sie rzucal na wszystko co popadnie. Kiedys jak chodzilam na spacery z labem Kenzo, poznalam dwie dziewczyny, mialy suki asty - siostry, ktore zgodnie bawily sie z soba i innymi psami. Na pewno prawidlowa socjalizacja i wychowanie sa ogromnie wazne. Ale nie zmienisz tego, ze te psy zostaly stworzone do walk i lata je tak selekcjonowano. Uwazam, ze opinia ze asty to bestie i nic z tego nie zmieni, jest krzywdzaca, ale tez wiele zlego moze zrobic opinia, ze to idealny pies dla kazdego, jak golden. Imho to pies dla odpowiedzialnych i swiadomych wlascicieli - swiadomych jego historii i mozliwosci.
  22. [quote] - obowiązkowe szkolenia również dla właścicieli mieszańców (a może przede wszystkim mieszańców!)[/quote] Wydaje mi sie, ze szkolenie nie zawsze jest takim zlotym srodkiem na wszystko. Labrador rodzicow jest po trzech kursach i fakt - czesc pracy wechowej robil tak dobrze, ze policja go chciala (mial tam czesc szkolenia), znajdzie Ci zgube, pojdzie przy nodze, ladnie siada przed czlowiekiem itd - ale ufam mu o wiele mniej niz mojemu czariemu, ktory zadnego szkolenia nie przeszedl ale po prostu z natury jest grzeczniejszy. Jak mam chodzila z Kenzo na PT byl mlody amstaff (rodowodowy), ktory juz w wieku kilku miesiecy byl bardzo agresywny. W przerwach na smycz. Na ktores szkolenie przyszedl caly w szwach po pogryzieniu sie z innym AST-em. Co z tego, ze zdal egzamin? Nie sadze, zeby ktokolwiek z innych psiarzy z tego kursu czul sie bezpiecznie jakby ten AST byl luzem. Byly tez takie ON-y. Jeden piekny, dlugowlosy ON zdal najlepiej egzamin a pozniej dziewczyna ledwo go utrzymala, przechodzac kolo innych psow... juz nie mowiac o tym, ze trener kazal innym podczas egzaminu odejsc daleko, zeby zdajacy pies sie nie rozpraszal. A w zyciu tak nie jest... Nie jestem uprzedzona do terrierow typu bull (uwielbiam bulteriery) ale nie mozna sie oszukiwac, ze lata selekcji w kierunku wyhodowania bezwzglednego wojownika zatra sie tylko dzieki dobremy wychowaniu czy szkoleniu. Zreszta sami wlascicele pisza o tym na swoim podforum - ze na bulowatego w towarzystwie innych psow trzeba uwazac zawsze bardziej. Moze rzeczywiscie wyjsciem z sytuacji jest filtracja potencjalnych wlascicieli takiego psa, wyzsze podatki itp na wzor innych krajow - tak zeby odechcialo sie bulowatych wszystkim ludziom, ktorzy chca tylko szpanowac, zastraszac okolice, badz uzywac tych zwierzat do walk. Ale nielegalne walki jest niesamowicie trudno zwalczyc - odbywaja sie np. w USA, nawet w stanach gdzie samo posiadanie pitbuli jest nielegalne, a skonfiskowany pitbul jest usypiany.. wiec nawet calkowity zakaz i tak surowa konsekwencja nie powstrzymaly milosnikow 'krwawego sportu'.
  23. Ja mojemu kupilam pod choinke pilke-myszke z dlugim ogonkiem i piszczalka. Tyle, ze tak jak u Julity moj pies zwykle tym nie piszczy - i na poczatku mu sie podobalo - nosil to sobie i rzucal. Jego ukochana zabawa polega na tym, ze rzuca sobie rozne male przedmioty, nawet cos co sluzy do jedzenia np. kawelek marchewki. Rzuca przez jakis czas, przyskakuje do tego itp i w koncu zjada, jak kot ;) W kazdym razie z myszka bylo dobrze poki Czari niechacy nie nie zapiszczal - wtedy sie przestraszyl. Za kazdym razem gdy niechacy zapiszczal, albo my nadepnelismy na ta mysz wygladal na przestraszonego i zdziwionego - w koncu przestal sie tym bawic. W tym samy czasie kupilam tez labkowi rodzicow piszczaca pilke. Kenzo dostal prezent pierwszy, baaaardzo sie ucieszyl (kocha pilki) i piszczal ta pilka niemilosietnie - wytrzymalismy pare minut i pilka poszla na polke. Pozniej tata wzial go do lasu z ta pilka - mowil, ze nigdy nie widzial psa tak szczesliwego - po prostu promienial - latal i piszczal jak wsciekly - ale trwalo to tylko 5 minut - od razu rozwalil nie tylko piszczalke ale cala pilke ;) I tyle bylo z prezentu - a ta ladna pileczka byla - biala w czerwone lapki ;( Potem Kenzo jeszcze kilka dni nosil ze smetna mina pol pilki. Nigdy nie myslalalm o tym w ten sposob, ze piszczaca pilka jest niewychowawcza. Moze rzeczywiscie. Natomiast na pewno ma zdolnosc doprowadzania wlascicieli na granice szalenstwa ;) Obok maja jack russela, ktory cale lata maltretowal piszczaca zabawke w ogrodzie. Moj TZ chcial przeprowadzic akcje sabotazowa na ta zabawke ;):) Ja sie dziwie, ze psy, ktore maja przeciez znacznie czulszy od naszego sluch w wiekszosci lubia takie przerazliwe dzwieki.
  24. O kurcze, co tu napisac. Naprawde wielkie wspolczucia dla mieszkancow Szczecina. Moja mama ma labradora - nie wiem co to by bylo jakby musial byc caly czas na smyczy - po prostu rozniosl by mieszkanie. Rodzice mieszkaja w ZG kolo czegos co nazywamy trzema laskami - pierwszy jest brudny lasek, taki zasmiecony, porsniety smetnymi drzekami obszar przylegajacy do Pogotowia Opiekunczego. Dyrektor tej placowki to .... Kiedys pani spacerujaca z colie zauwazyla, ze dzieci z placowki podpalaja przylegajacy do lasku budynek. Wziela psa, przywiozala go przed wejsciem i poszla to zglosic - i po prostu szok - facet wybiegl i zaczal sie drzec jak mogla wprowadzic na jego teren tego zapchlonego kundla i ze ma sie natychmiast zabierac - podpalenie zostalo zignorowane ... ten facet potrafi dzwonic na policje, jak widzi kogos z psem i juz sie nieraz zdarzalo, ze starsze panie z ledwo chodzacymi ze starosci kundelkami dostawaly srogie mandaty. Mandat dostala takze kobieta wyprowadzajaca laba z ciezka dysplacja - pies jest gruby, ledwo chodzi i napewno nie mysli, zeby kogokolwiek grysc. Jest na smyczy. Obled. Ale na szczescie wystarczy przejsc ten pierwszy brudny lasek, zeby dojsc do terenow na ktore policja sie nie zapuszcza. Psy biegaja tam luzem. Ja mieszkam we Wroclawiu, przy parku i jeszcze ani razu nie widzialam w nim straznika. Psy biegaja luzem i bez kagancow, chodza ludzie z dziecmi, jest ok. Czesc psow jest na smyczach i widac, ze to sa zwierzeta agresywne, bo rzucaja sie w strone innych psow ale na szczescie wlascicele sami wykazuja rozsadek. Moj pies jest malutki, stale styka sie z psami znacznie wiekszymi od siebie i jeszcze - odpukac- nigdy nie bylo zadnych problemow. Moze spokoj wynika wlasnie z tego, ze psy biegaja wolno, stykaja sie stale z innymi psami, z ludzmi, bawia sie. Swoja droga najwiecej tu malo konfliktowych ras - labow, goldenow, spanieli i roznych malych psow ozdobnych. Jedna rzecz mnie zastanawia. Nawet miasta uwzgledniajace smycz ALBO kaganiec nie biora pod uwage sposobu zabawy psow. Tylko niektore psy sa typowymi biegaczami, wiekszosc lubi sie bawic w aportowanie,przeciaganie, grysc patyczek albo bawic z innym psem w zapasy - wszystko to jest niemozliwe z uwiezionym pyskiem. Labek mamy jakby mial byc w kagancu to rownie dobrze moze tez byc na smyczy bo dla niego istnieje tylko pileczka i aportujac jest najszczesliwszy na swiecie. Z drugiej strony trzeba wziac pod uwage, ze czesc osob ma prawo bac sie o male dzieci (pies nie musi byc agresywny, czesc psow nadmiernie kocha dzieci, np. polaczenie szczeniecia labka i malego dziecka moze okazac sie nie za wesole wskutkach), czesc ludzi ma tez inne zwierzeta np. koty, psy, fretki czy nawet legwana, ktorego chce latem wziac na slonce i tu "luzne" psy sa czynnikiem bardzo przeszkadzajacym bo jakby nie bylo wiele psow potraktuje takie zwierze jak zdobycz. I kaganiec niewiele pomoze bo moze pokancerowac zwierzaka przyciskajac zelastwem do ziemi. Biorac pod uwage sposob zabawy psow + powyzsze fakty (dzieci, inne zwierzaki) imho lepszym rozwiazaniem jest wyznaczenie okreslonych terenow na parki bezsmyczowe (i oczywiscie bezkagancowe) ALBO okreslonych godzin w ktorych psy moga biegac luzem (czyli wiadomo, ze od tej do tej psy biegaja tam sobie luzem i jesli mi to nie odpowiada moge isc pozniej) ALBO duza ilosc obszernych ogrodzonych wybiegow (to wydaje mi sie jakos najmniej realne, moze dlatego, ze wymaga najwiecej nakladow finansowych) - oczywiscie tez basmyczowo-bezkagancowych (te kagance na wybiegach to chyba najwieksza szczecinska bzdura) NIZ to, ze w kazdym parku psy moga byc bez smyczy ale musza byc w kagancu albo na odwrot. Choc znowu to i tak lepsze od tego, co ma Szczecin. Jakbym miala przestrzegac prawa szczecinskiego to moj psiak musialby miec kaganiec. Rownie dobrze, mozna by wymagac, zeby w kagancach byly koty, bo wiele jest od niego wiekszych ;) Zreszta przyznam sie, ze moj psiak w ogole czegos takiego jak kaganiec nie posiada - chyba wszystko powinno sie odbywac takze w granicach zdrowego rozsadku - wymysl, zeby wszystkie psy, nawet szczenieta i tak malutkie byly w kagancach? Jakie one moga stanowic zagroznie? Czy ktos slyszal o osobie pogryzionej przez rozszalalego yorka? :/ Wladze nie potrafia nam zapewnic bezpieczenstwa przed realnymi zagrozeniemi a chca nas bronic ubierajac w kagance yorki czy goldeny. Tak jak ktos napisal, nie psy stanowia problem a nieodpowiedzialni, bezmyslni a czesto okrutni(celowe szczucia) wlasciciele i to oni powinni byc karani a nie z zalozenia wszyscy jak leci. Teraz najbardziej pokrzywdzone sa psy bo pies nie moze normalnie zyc non stop na sznurku i z zamknieta paszcza (dla psa to tak jakbysmy chodzili stale ze skutymi rekami - a moze powinnismy - w koncu ktos z nas moze okazac sie zlodziejem albo bandyta...) i ich wlasciciele, traktowani jak obywatele drugiej kategorii. Życze Wam powodzenia w walce z bzdurnymi przepisami i w dogadywaniu sie z politykami.
  25. jaszczurka

    Kliker

    Pocwiczylismy troche i jest juz dobrze :angel: Nauczylam go siad z waruj z 2 minuty :o pomoglo jak sie klepnelam po kolanach a potem reagowal i bez tego. Kladzie sie od razu wiec zaczelam mowic 'lezec ' i jest okej z niczym zlym mu sie to nie kojarzy :D Smakolyki polozylam na stoliku, nie dawalam mu do wachania jak wczesniej, wiedzial tylko, ze byly. Ale potrafi sie znudzic i odejsc i nawet jak wie, ze mam smakolyki, ale wraca jak go zawolam. Kurcze jestem zla na siebie bo pomyslalam, ze on jest malo bystry (jednak pokutuje w nas cos takiego, ze madre sa owczarki, labradory itp a nie jakies psy-zabawki) ale on wcale nie uczy sie wolno tylko metoda musiala byc inna :D [quote]ze rasy typu labrador czy owczarek niemiecki itp. najczesciej poddaja sie takiej typowej tresurze, i w lot pojmuja czesto o co chodzi, bo w sumie ich selekcja szla w tym kierunku by byly nastawione na prace z czlowiekiem. a psy typu terriery sa bardziej psami samodzielnymi[/quote] Czari raczej nie jest typowym, samodzielnym i zadziornym terierem. Z nim problem polega raczej na tym, ze jest straszny strachus i jak go probowalam nauczyc tradycyjnie to sie po prostu bal - patrzyl na mnie jakbym mu matke gitara zabila i jak tylko mogl zwiewal i chowal sie za mojego TZ-ta. Teraz mu sie chyba bardziej podoba i mi tez bo w koncu mamy efekty. Mam tylko nadzieje, ze nie dostanie niestrawnosci od tych dropsow :lol: W ogole na poczatku byla zabawna sytuacja, Czari polozyl sie od razu jak zobaczyl, ze wzielam kliker i dropsy i usiadlam. Kliknelam go, a potem chcialam zeby usiadl wiec czekam. A on patrzy na mnie i poprawia sie wciaz w tym warowaniu wpatrujac sie we mnie jakby chcial powiedziec 'no popatrz glupia przeciez leze' :D Czyli jeszcze sie upewnie, komendy ktore zna mam nie klikac? Tylko nowosci?
×
×
  • Create New...