-
Posts
638 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by owczarnia
-
Bardzo mądrze napisane. Gorąco polecam [B]dokładnie[/B] to przeczytać.
-
[B]Nadia[/B] Każdy pies ma inny charakter, to raz. A dwa to to, że popełniasz zasadniczy błąd przypisując psu cechy ludzkie - mizianko na powitanie jako nagroda za to, że była grzeczna? Psy nie znają pojęcia grzeczności, mało tego, nie mają pojęcia, że w swoim mniemaniu nagradzasz je za coś, co się działo wcześniej. Zresztą identycznie jest z karami. Nagroda czy skarcenie ma sens [B]tylko[/B] dokładnie w momencie, gdy pies daną rzecz [I]robi[/I]. Z tej prostej przyczyny, że psy nie posiadają ani poczucia czasu, ani umiejętności kojarzenia. [B]Lucy[/B] Jeśli nie ma problemu z zostawaniem, witaj się, kto Ci broni ;). Problem witania dotyczy psów, które mają problem z pozostawaniem same w domu, albo nie dają nikomu spokojnie się rozebrać, bo skaczą, liżą, itp. Mały york raczej nie grozi przewróceniem pana czy pańci, a nawet dziecka, które przyjdzie w gości, prawda ;)? Jeśli więc nie ma żadnych problemów, witaj się, skoro sprawia Ci to przyjemność. Ale faktem jest, że ogólnie rzecz biorąc takie coś nie jest pożądanym wychowawczo nawykiem - pomijając wszystko inne, jest to typowa okazja do dania psu pola do dominacji (może śmiesznie to brzmi, ale to prawda). Ja z moim staram się nie witać jakoś strasznie wylewnie, owszem, pies merda ogonkiem i biega wokół nas, ale nie narzuca się, tylko grzecznie czeka aż zdejmiemy buty, odstawimy to, co, mamy w rękach, i sami zainicjujemy przywitanie. Taka forma najbardziej mi odpowiada.
-
[quote name='PositiveThought']Aiduś miał pełną malutką miseczkę. nie zjadł to do widzenia. żadnej fizolofii nie widzę :hmmmm: jak dasz raz 5 dag za dużo, też się nic nie stanie...[/quote] No wiesz, są różne szczeniaki ;). Osobiście widziałam takiego wołoducha, że zjadłby trzy pełne miseczki, i jeszcze dokładkę ;). A zatuczony york to nie dość, że żałosny widok, ale i poważne problemy zdrowotne... Najlepiej trzymać się zaleceń na opakowaniu i odmierzać dzienną porcję specjalnym kubeczkiem danej firmy.
-
[QUOTE][B][COLOR=#FF1616][SIZE=4][SIZE=3][B] Nasze maluszki rozwijają się prawidłowo nie mają żadnych wad.[/B][/SIZE][/SIZE][/COLOR][/B][/QUOTE] To zdanie mnie zabiło.
-
Istnieje obawa, że Twoja sunia może mieć problemy z psychiką, może jest zbyt strachliwa, nerwowa... Przydałby się psi psycholog, jeśli mam być szczera. A oprócz tego duuuużo miłości, łagodności i ciepła. Na pewno żadnych terapii szokowych! Albo odwrotnie, jest sprytna i próbuje was "wychować" ;) - musisz ją poobserwować pod tym kątem. Czy jest "zadowolona z siebie", czy właśnie może roztrzęsiona, przerażona, trzymająca się blisko Ciebie za wszelką cenę?... Postarajcie się nie zostawiać jej samej na długo, tylko właśnie na parę minut - i nie słuchać pod drzwiami przez ten czas, bo pies czuje! - a przy wychodzeniu żadnych czułości, niezwykłości, ot normalnie, nic się nie dzieje, wychodzicie i już. Po powrocie to samo, żadnych wylewnych powitań w progu, dopiero jak wejdziecie i już się "zadomowicie", wtedy można zająć się psem, ale też nie jakoś specjalnie. Trzeba ją wyciszyć, krótko mówiąc, nie pozwolić jej tak rozpaczać, pokazać że się nie ma czym stresować. Zabawki i ubrania są bardzo dobrym pomysłem, można wyczekać momentu aż pies się zajmie, albo zaśnie (jeszcze lepiej) i wtedy wyjść, zaskoczyć ją. I zobaczyć, co będzie. Z góry mówię, że trochę to potrwa, i na to się trzeba nastawić. Nie wolno się denerwować, krzyczeć, niecierpliwić - to tylko pogorszy sprawę i wydłuży cały proces w nieskończoność. No, a jeżeli to nie pomoże, to pomoc psychologa (dobry wet) może się okazać naprawdę niezbędna.
-
A czy komukolwiek w ogóle przyszło do głowy, że to nie chodzi li i jedynie o uczulenia? Przecież nasze zwierzęta się po kąpieli [B]wylizują[/B]. Kosmetyki muszą być bezpieczne również, a może [B]przede wszystkim[/B] pod tym względem. Oczywiście, po jednym razie nic się nie stanie, ale na dłuższą metę to moim zdaniem głupota.
-
To nie o to chodzi, że nie "zbroiła", chociaż upadku "brojeniem" bym nie nazwała. Chodzi o kretyńskie pytanie "napiszcie co mu może dolegać". Od razu mi się przypomina mina mojej wetki, jak akurat podczas mojej wizyty zadzwonił do niej ktoś, i tak samo domagał się diagnozy, tyle że przez telefon. Wtedy myślałam, że to rekord głupoty, okazuje się że można jeszcze żądać tego samego przez forum. Na to nie wpadłam :diabloti:.
-
Acha. Już rozumiem :). Mnie osobiście również kokardki nie zachwycają, długie włosy u yorków też mi się nie podobają. Stąd mój jest strzyżony króciutko :).
-
Ale to nie chodzi li i jedynie o długą sierść (pomijając już fakt, że yorki nie mają sierści tylko włos). To chodzi o chodzącą kurtynę, brak widoczności. A także non stop chore oczy.
-
[quote name='Andevil']Wracam do kokardek yorkowych. Rozumiem, że pieskom grzywki do oczu włażą, albo raczej spadają na oczy, ale muszą mieć te grzywki spięte? [B]Pytam poważnie, bo nie znam wskazań zdrowotnych tego podpinania.[/B] Sznaucery np. też mają takie grzywki i nikt im kokard nie zakłada. Nie znęcać się nade mną, tylko odpowiedzieć konkretnie. Yorkowy facecik z kokardką choćby nawet granatową - nieee:mad: Jak już musi, można użyć nieozdobnej gumeczki frotte. Puli też żadnych podpinanych grzywek nie mają. A grzywki mają piękne.[/quote] Ale yorki to nie sznaucery. Ani nie puli. Yorczy włos jest specyficzny, taki jak ludzki. I rośnie jak ludzki. Innymi słowy, one mają te grzywki [B]do ziemi[/B]. Spróbuj wyobrazić sobie, że masz (a może rzeczywiście masz, to będzie Ci tym łatwiej) włosy do pasa. Z tym, że opadają Ci nie tylko z tyłu głowy, ale również z przodu. Kurtyna taka, znaczy się. Da się tak chodzić, jak myślisz?... Oczywiście, grzywkę można obciąć, w ogóle całego psa można ostrzyc. Tylko szkopuł w tym, że wówczas nie ma mowy o wystawach. Czyli, jak ktoś chce wystawiać, włos musi być długi, jak najdłuższy. Czyli wracamy do spinania. Kokardki to strój "wyjściowy" i wystawowy, wiele osób spina frotką czy spineczką. Jednakowoż taki "z prawdziwego zdarzenia" wystawowiec, z racji długości włosa, nie ma kitki, tylko specjalny koczek. I kokardka po prostu przykrywa upięcie, wykańczając je jednocześnie. Ja swojego psa strzygę na krótko od samego początku i żadnej kokardy nie uświadczył nigdy w życiu nigdzie, ale rozumiem tych, którzy chcą się prezentować zgodnie ze wzorcem (który właśnie z kokardką jest nierozłączny).
-
York, który wytrzymuje bez siusiania po 12 godzin i więcej (piszę to kompletnie w oderwaniu od powyższych postów i bez wnikania, po prostu jako rzecz ważną samą w sobie) powinien moim zdaniem zostać przebadany pod kątem kamicy moczowej. Zwłaszcza, jeśli po takim okresie zamiast wielkiego siuuuuura mamy mały siureczek zaledwie. Chodzi o to, że przy schorzeniach układu moczowego (a konkretnie kamicy właśnie) mocz jest bardzo zagęszczony, i dlatego jest go niewiele, a co za tym idzie, pies nie czuje parcia. Do momentu stanu zapalnego, oczywiście, do którego nieuchronnie dojdzie. Zaniedbanie takiego stanu rzeczy doprowadzi do bardzo poważnych komplikacji i schorzeń nerek, stąd uznałam za stosowne o tym wspomnieć. Mój vet twierdzi, że zdrowy yorczek powinien siusiać co 6-7 godzin w ciągu dnia, a przerwa nocna to 8-9 godzin. Optymalnie.
-
Bosch jest niewątpliwie niezłą firmą, z tym że (a przynajmniej tak było kiedyś) specjalizującą się głównie w dużych rasach. Właściciele yorków chyba najchętniej sięgają po Royal Canin, zresztą ta firma ma w ofercie specjalną karmę przeznaczoną dla naszej rasy. Osobiście mogę polecić, ale decyzja należy do Ciebie.
-
[QUOTE][B]Okres wylęgania boreliozy z Lyme, objawiającej się w postaci rumienia wędrującego, wynosi przeciętnie od 3 do 30 dni. Jednak w przypadku braku EM inne objawy wczesnego stadium zakażenia mogą wystąpić po wielu miesiącach, a stadium późnego nawet po kilku latach. [/B]Obraz kliniczny jest zmienny i często objawy kliniczne stadium wczesnego mogą być słabo zaznaczone albo w ogóle nie występować, a niektórzy chorzy zgłaszają się z dolegliwościami charakterystycznymi dla ostatniego okresu choroby. Zdarza się współistnienie różnych faz choroby u jednego pacjenta. [...] Pojawienie się pierwszego stadium choroby związane jest z odpowiedzią organizmu na miejscowe rozprzestrzenianie się krętkow B.b. w skórze. Patognomicznym objawem tego okresu jest rumień wędrujący. Występuje on u około połowy pacjentów. W stadium wczesnym rozsianym bakterie drogą krwi i chłonki przenikają do różnych tkanek i narządów. Powstają tam nacieki złożone z limfocytów i komórek plazmatycznych, w naczyniach krwionośnych zmiany o typie [I]vasculitis[/I], których przyczyną może być obecność krętków lub kompleksów immunologicznych wewnątrz lub wokół ścian naczyń. [B]U części osób nie leczonych (ok. 20%) mogą rozwinąć się w wiele lat po zakażeniu objawy późnej boreliozy z Lyme, prowadzące do trwałego uszkodzenia zajętych narządów.[/B][/QUOTE] Dla Chanelle: [QUOTE] [B]Chłoniak limfocytarny skóry [/B](LBC) jest swoistą, łagodną zmianą skórną w postaci grudki lub guzka o sinoczerwonej barwie, wzmożonej spoistości, średnicy 1-5mm. Pojawia się w kilka tygodni do 10 miesięcy od kontaktu z zakażonymi kleszczami, niekoniecznie w miejscu jego ukłucia. Nie leczony utrzymuje się nawet kilka lat. Występuje rzadko (ok. 1% chorych) Zmiana, najczęściej pojedyncza, umiejscawia się na płatkach usznych, brodawkach i otoczkach sutkowych, mosznie. Opisywano również postacie rozsiane. [/QUOTE] [URL=http://chemeng.p.lodz.pl/zylla/borelioza.html]Źródło[/URL].
-
Pierwszy raz słyszę o takiej karmie. Chodzi Ci może o Brit? Nie umiem o niej nic powiedzieć, nigdy w życiu jej nie kupowałam, ani nikt ze znajomych. Ale zważywszy że (właśnie znalazłam na Krakvecie) 15 kg kosztuje 80 zł, to hm. Raczej do najlepszych ona chyba nie należy. Poza tym nie widzę ras miniaturowych wymienionych w rodzajach karm. A to też nie wróży dobrze dla yorków.
-
Uważajcie na kleszcze!!! Borelioza to nie wymysł, sąsiad niedawno pożegnał swojego psa :-(... W prawie rok po ugryzieniu przez kleszcza go dopadło :(. To naprawdę ważne, żeby się zabezpieczyć, tu chodzi o życie naszych psów.
-
[quote name='oliwetka']Napiszcie co mu może dolegać[/quote] Sorry za sarkazm, ale najbardziej chyba głupota pańci.
-
York w sklepie - przepisy prawne, bardzo proszę o pomoc.
owczarnia replied to owczarnia's topic in Yorkshire terrier
[quote name='Yorkie']Ja słyszałam, że z psem nie można TYLKO wejść do sklepu, gdzie sprzedawane są produkty żwynościowe. Właściciel może także sobie nie życzyć, aby do jego sklepu (np. obuwniczego), wchodziły osoby z psami. W tym celu w wejściu musi być wywieszona plakietka "Psom/zwierzętom wstęp wzbroniony!".[/quote] Właściciel nie może sobie tak po prostu "nie życzyć". W innym wypadku mógłby sobie "nie życzyć" aby wchodziły do jego sklepu osoby w różowych bluzkach, bo on akurat różowego koloru nie lubi. Sklep to nie mieszkanie prywatne. I rządzi się nieco innymi zasadami. Wywieszki również można sobie pod tramwaj podłożyć, jeśli nie istnieje jakakolwiek [B]uzasadniona[/B] przyczyna. I przyczyną taką nie może być "widzimisię" właściciela sklepu. Polecam lekturę tego tematu od początku, była mowa równiez o mitach odnośnie "przepisów" w temacie sklepów z żywnością. Nie ma, powtarzam, [B]nie ma[/B] żadnego przepisu zakazującego wstępu do jakiegokolwiek sklepu psu, który nie stanowi zagrożenia i nie będzie mieć kontaktu ani z żywnością, ani z innymi klientami (wówczas właściciel mógłby wyprosić osobę z psem, kierując się słuszną zasadą, że pozostali klienci mogą sobie nie życzyć aby dotykał ich czy lizał obcy pies - i to już jest uzasadniona przyczyna). A malutki yorczek trzymany na rękach, w dodatku cały czas mający na sobie smycz, z całą pewnością żadnego zagrożenia nie stwarza i kontaktów żadnych nawiązywać możliwości nie ma. Nie dajmy się zwariować! [quote name='Hania:)']Troszke sobie zaoffuje - Owczarnia, jak miło, ze wróciłas:) juz jakis czas sie zastanawiam, co za zbój Cie nam zaukradł;)[/quote] Nikt mnie nie zaukradał, cały czas sobe jestem ;). -
York w sklepie - przepisy prawne, bardzo proszę o pomoc.
owczarnia replied to owczarnia's topic in Yorkshire terrier
Ja nie wiem, oni pogłupieli z tym Sanepidem czy co :-o? Była mowa o tym w tym temacie, były cytowane ustawy, nie ma [B]żadnego[/B] przepisu wzbraniającego wejście na teren jakiegokolwiek sklepu z psem na ręku! Wręcz odwrotnie, według art. 135 Kodeksu Wykroczeń [quote][B]Kto, zajmując się sprzedażą towarów w przedsiębiorstwie handlu detalicznego lub w przedsiębiorstwie gastronomicznym, ukrywa przed nabywcą towar przeznaczony do sprzedaży lub umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia sprzedaży takiego towaru, podlega karze grzywny.[/B][/quote] -
York w sklepie - przepisy prawne, bardzo proszę o pomoc.
owczarnia replied to owczarnia's topic in Yorkshire terrier
Ba! W filii cukierni tej samej firmy, tyle że w Gdańsku a nie w Gdyni też nie mieli żadnych zastrzeżeń, wręcz przeciwnie, panienki wołały mnie z pieskiem do środka (mąż wszedł sam i porozumiewał się ze mną na migi przez szybę :lol:). -
York w sklepie - przepisy prawne, bardzo proszę o pomoc.
owczarnia replied to owczarnia's topic in Yorkshire terrier
Mój mąż ma dzisiaj urodziny, poszliśmy z Fuzlakiem do ciastkarni. Znaczy się ja i Fuzlak, mąż w pracy. Wchodzę z psem na ręku, staję w kolejce. Dochodzę do lady, a tu bardzo wypuczona panienka mówi: "ale z pieskiem proszę wyjść". Wkurzyłam się, "dopiero teraz pani mi to mówi?", pytam wściekła, a ona na to, że nie zauważyła (od razu widać jaki duży i niegrzeczny ten pies). Zeźliło mnie, bo długo czekałam, a mąż lubi ciasta właśnie stamtąd, pytam z jakiej racji mam wyjść. Ona na to, że tu jest żywność, takie są przepisy. Ja jej na to że bzdura, właśnie przepisy nic takiego nie mówią, dopóki pies jest na ręku, nie ma kontaktu z żywnością ani klientami, może przebywać w sklepie i nikt nie ma prawa mnie wyrzucać. Ona mi na to (uwaga, zaczyna się rozkręcać) że na ręku nie na ręku, pies ma jednak sierść. Ja jej odpowiadam, z trudem hamując się od śmiechu, że to jest york i włosy ma takie same jak ona. Ta dalej swoje, zażądałam szefowej. Kolejka za mną stoi coraz dłuższa i milczy. Przyszła szefowa, "z pieskiem proszę wyjść". Ja na to mówię jeszcze raz, że dlaczego i domagam się wyjaśnień, tłumaczę że pies na ręku itd. I ona mi - uważajcie - odpowiada, że mimo wszystko, przepisy nie pozwalają, a on jednak [B]oddycha tu tym samym powietrzem[/B]. Obejrzałam się wymownie na otwarte na oścież drzwi na ulicę, cukiernia maleńka, spaliny lecą aż miło. Pytam, czy to "świeże" powietrze z dworu aby nie burzy jej antyseptycznej atmosfery... No i tu kobieta się złamała, wysyczała wściekle do tej drugiej "obsłuż!", ale burczała cały czas, że Sanepid, kary i w ogóle. No to ja jej beztrosko wypaliłam prosto w twarz: "tak się składa, że ja właśnie pracuję w Sanepidzie i dobrze wiem, że mówi pani bzdury". Paniusia się zrobiła purpurowa, i wypaliła "ciekawe, w Sanepidzie pracuje a przepisów nie zna!". Kolejka twardo milczy. Zawinęłam swoje zakupy, schowałam pieniądze i na do widzenia rzekłam "ale wie pani co, to że tym samym powietrzem mój pies oddycha i dlatego nie może tu być to chyba najgłupszy tekst jaki słyszałam w życiu". Spytałabym jeszcze czy od każdego klienta żądają tu świadectwa zdrowia, ale było ciepło, a ciasto z galaretką, więc machnęłam już ręką :evil_lol:... -
[quote name='Mynia']2) [U]pieski po rodowodowych rodzicach[/U], które uprawnienia zdobędą po "przeglądze hodowlanym" w wieku np.1-1.5 roku i ocenie weterynarza (czy zdrowe itp.) - i te będą tańsze, dla ludzi, którzy nie chce chodzić na wystawy itp. ale chcą mieć pieska z rodowodem i tym samym przyczynic sie do "wymarcia" pseudo-hodowców... Oczywiśćie rozmnazanie ww. nastepowałoby na zasadach okreslonych w ZK.[/quote] No tak, tyle tylko że takie coś zagraża niestety czystą ruletką, co do wyglądu, charakteru i zdrowia tych szczeniaków... No bo wystawiając sukę czy psa poddajemy ich swoistemu badaniu - również pod kątem chorób genetycznych. Zdobywamy jakąś wiedzę. A co, jeśli potomstwo takich rodziców bez hodowlanki okaże się chore? Albo nie spełni oczekiwań eksterierowych (z pięknych rodziców mogą się urodzić koszmarnie brzydkie psy, i vice versa - z zupełnie takich sobie nieraz wychodzą championy)? Czy nad tym nie warto by się zastanowić? Bo znów oznacza to kolejne niechciane psiaki... Rozmnażanie zwierząt to naprawdę bardzo odpowiedzialne zajęcie. I powinno się mieć jakąś podstawę, choćby minimum wiedzy i świadomości - a jeśli komuś nie chce się nawet pojechać na wystawę, to czy można liczyć na to, że poświęci czas zastanowieniu się nad kojarzeniem zwierząt? I czy to wyeliminuje pseudohodowców - rozmnażaczy? Moim zdaniem nie.
-
[quote name='Neva'] Był w Szczecinie przypadek pieskow rodowodowych , yorkow , trzymanych na dzialce w klatkach jak kroliki i szczenieta w koszach z supermarketu, zeby sie nie brudziły. Wiesz jaki byl koniec tej sprawy,Nie zrobiono NIC, pieski sa nadal na działce a Pani wlascicielka pieskow w naszym oddziale udziela sie i zajmuje stanowisko do spraw kontroli hodowli!!!!!!!!!!1 Przeczytaj [URL]http://www.koralowyatol.swi.pl/28psow.html[/URL][/quote] Zaraz, ja tu chyba czegoś nie rozumiem? Stanowisko rzecz nabyta, można chyba ową panią z niego usunąć? Oddać sprawę do TOW-u, napisać do Animalsów, zrobić szum? Zresztą, przeczytawszy teks pod linkiem, widzę, że jednak coś zrobiono? ZK zajęło się sprawą, o co chodzi?
-
O trzech wystawach FCI nie mówi, oczywiście. Ale mówi o wewnętrznych regulacjach w różnych państwach. U nas jest akurat wymóg trzech wystaw. Innymi słowy, rodowodowi rodzice nie wystarczą, aby szczenię mogło otrzymać rodowód. Muszą to być rodzice zarejestrowani jako reproduktor i suka hodowlana, a to jak się tej rejestracji dokonuje i otrzymuje te uprawnienia, to już inna historia. I tylko o to mi chodziło.
-
[quote name='Neva']Owczarnia Nie przeczytaś dokładnie tego co napisałam. Szczeniak po rodzicach rodowodowych dostaje rodowod ale tylko po takich co maja uprawnienia hodowlane, tak jest w Polsce. Natomiast organizacja FCI nie wymaga uprawnien, nie ma tego w ich regulaminie. Według FCI szczeniak po rodowodowych rodzicach dostanie rodowod bez wzglwdu na to czy rodzice maja uprawnienia , czy ich nie maja . Uprawnienia sa wymyslem naszego zwiazku i kazdze panstwo ma swoje wymogi co do tego. W Niemczech wystarczy 1 wystawa a u nas 3 wystawy[/quote] Po pierwsze, moja odpowiedź dotyczyła postu Yorkie. Po drugie, czy któraś z was [B]czytała[/B] regulamin FCI? [quote]FEDERATION CYNOLOGIQUE INTERNATIONALE (AISBL) Place Albert 1er, 13, B 6530 Thuin (Belgique), tel : +32.71.59.12.38, fax : +32.71.59.22.29, email : [EMAIL="info@fci.be"]info@fci.be[/EMAIL] _________________________________________________________________________ INTERNATIONAL BREEDING RULES OF THE F.C.I. PREAMBLE 1. The International Breeding Regulations of the Fédération Cynologique Internationale (FCI) are binding on all member countries and contract partners. 2. [B]These FCI breeding regulations apply directly to all FCI member countries as well as the contract partners[/B]. [B]This means that breeding may only be carried out with pedigree dogs which have a sound temperament, are healthy in functional and hereditary terms and are registered with a studbook or register (appendix) recognised by the FCI. In addition, they have to fulfil the requirements specified by the relevant FCI member or contract partners.[/B] 3. [B]The only dogs which are considered to be healthy in hereditary terms are those transferring breed standard features, breed type and temperament typical of that breed without displaying any substantial hereditary defects which could impair the functional health of its descendants. The members and contract partners of the FCI are required in this regard to prevent any exaggeration of breed features in the standards which could result in impairment of the dogs' functional health.[/B] 4. [B]Dogs with eliminating faults such as e.g. unsound temperament, congenital deafness or blindness, hare-lip, cleft palate, substantial dental defects or jaw anomalies, PRA, epilepsy, cryptorchidism, monorchidism, albinism, improper coat colours or diagnosed severe hip dysplasia may not be bred.[/B] 5. With regard to surfacing hereditary defects, e.g. HD or PRA, the FCI member countries and contract partners are obliged to record affected animals, combat these defects in a methodical manner continuously record their development and report to the FCI on this matter when requested. 6. The FCI, its member countries and contract partners are supported by the Scientific Commission in relation to evaluation, assistance and advice in combating hereditary defects. In case the Scientific Commission would issue a catalogue of measures, the same shall be binding on being adopted by the FCI General Committee. 7. [B]Competence and responsibility for breeding rests with the member countries and contract partners of the FCI and includes breeding guidance, breeding advice and monitoring breeding as well as the keeping of the studbook.[/B] 8. The FCI member countries and contract partners are under the obligation to draw up their own breeding regulations based on the FCI Breeding Regulations, in which the breeding objectives are laid down. Such regulations must take appropriate and reasonable account of the specific working characteristics of the respective breeds. [B]Dog traders and commercial dog breeders are not permitted to undertake breeding in a member country or contract partner of the FCI.[/B] [/quote]I teraz mam pytanie: w podstawowych zaleceniach ogólnych FCI wyraźnie nakazuje pełną kontrolę nad rozmnażaniem psów rodowodowych, eliminację wad, spełnienie wielu wymogów i dostosowania hodowli do pewnych standardów. Jednocześnie wyraźnie zabrania handlu psami. Jakieś pomysły co do tego jak spełnić te warunki bez zaliczania wystaw? Tylko sędziowie wystawowi mogą ocenić i dopuścić bądź nie dopuścić do hodowli sukę czy psa, czyli zaspokoić wymagania w kwestii czystości rasy i eliminacji wad [B]wyraźnie[/B] stawiane przez FCI? Jeśli ktoś rozmnaża psy bez uprawnień, a takowe [B]musi[/B] mieć zgodnie z owym FCI, to tym samym jego hodowla jest w świetle tegoż regulaminu nielegalna. Jak więc jego szczenięta miałyby otrzymać rodowód?
-
Zadaj sobie pytanie odwrotne: [B]dlaczego[/B] york po rodowodowych rodzicach nie ma rodowodu? Zapewniam, że wada [B]nie[/B] jest żadną przeszkodą. Metryczki (na podstawie których wyrabia się rodowód) otrzymują [B]wszystkie[/B] szczenięta w miocie. Jeśli więc jakieś szczenię po rodowodowych rodzicach takowego rodowodu nie posiada, to znaczy że: - nie pochodzi z hodowli - pochodzi z hodowli, ale z "lewego" miotu Jeśli nie pochodzi z hodowli, to znaczy że jego rodzice nie posiadają uprawnień hodowlanych, a tym samym [B]w ogóle[/B] nie powinni być rozmnażani. I dodatkowo nie ma [B]żadnego[/B] dowodu na to, że szczeniaczek jest dzieckiem tychże rodowodowych rodziców. Vide: mój własny przykład, i "rodowodowi rodzice" na miejscu, a szczenię... całkiem skądinąd. I niestety jest to proceder powszechny. A jeśli zachodzi druga opcja, czyli "lewego" miotu, to znaczy że hodowca jest po prostu nieuczciwym dorobkiewiczem eksploatującym swoją sukę. I nie ma mowy o rodowodzie, bo na pierwsze słowo o takim miocie zostanie usunięty ze Związku. Co jest w pełni słuszne i logiczne.