Carragan
Nie wątpię, że teraz byłoby inaczej.
Wyobraź sobie, że mój afganek też się boi podniesionej ręki. Od razu biedak przysiada :( A ja przecież go nie biłam. Owszem czasami go trochę mazgnełam :oops: ale taki był z niego potfoor, że nic nie skutkowało. Ale to w żadnym razie nie było bicie.
Z afganem jest tak, że w żadnym wypadku nie wolno go uderzyć, bo wtedy traci zaufanie i trudno je odporacować. U nas jest tak, że wyjatkowo (jak na afgana) mój przychodzi na zawołanie, więc zaufania nie stracił. Ale od podniesionej szybko ręki się uchyla :(