-
Posts
729 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Dolphine
-
ja tez mialam swoje samochodziki resoraki, a do tego mialam takie chinskie wyscigowki nakrecane od spodu na kluczyk. I mialam cala mase klockow i hula-hop :)
-
Buldog pytaj , pytaj, smialo! - ;* :bigok:
-
Megi - ja sie nie dam tak szybko wykurzyc :) nigdzie sie nie wybieram stad :P Buldog - daj juz spokoj, sympatyczny z ciebie gosc i niech tak zostanie....to na czym skonczyismy z tymi wspominkami? ha! puszki i pudelka kazdy zbieral, i opakowania po czekoladach, ja zbieralam poctowki z calego swiata, znajomi zberali dla mnie i znosili do domu .....niektore mam do dzis. GALJA - podaj adres na priva, przesle ci kolejny kubek do kolekcji :)
-
Payoo chyba nam zle nie zyczysz? ja mam nadzieje ze wiosna rowniez bedziemy sie spotykac w lesie na wspolnych gonitwach :) (mam na mysli nasze psiaki).
-
to straszne! znowu zadnej bratniej duszy :bigcry: :bigcry: :bigcry:
-
Payoo fajnie, ze juz wrociles!
-
hihihi fajne sa :0 te laciate wygladaja jak krowki, muuu muuuu, tak naprawde nigdy nie myslalam ze husiorki moga byc laciate :Dog_run: :niewiem:
-
Buldog - juz wiecej o nic cie nie zapytam, skoro tak bardzo ci to przeszkadza. Poza tym to nie ja zmienilam temat! To nie ja zaczelam wspominki i nie ja! umiescilam pierwsza swoje stare zdjecia!!!!
-
nio nio nio, Meterk, biiiip biiiiip tu cenzura!
-
co do konikow to ja mam jednego. zbieram kubki, mam ich juz ponad 100, kazdy inny. Sa w zbiorze kubki z calego swiata, i reklamowe i rozne rozniste.
-
Buldog - spokojnie, nie denerwuj sie.... juz ci daje spokoj. :wink:
-
Buldog jest taki konkretny bo umysl scisly - inzynierek :) ale jak ci sie to udalo osiagnac skoro matma i fizyka to twoj konik nie jest? zawsze mi sie wydawalo ze inzynier to umysl scisly.... ale moze jestem w bledzie. a tajemniczy jestes Buldok i koniec - ja tak uwazam i tak bedzie. A dlaczego to sam powinienes wiedziec, poczytaj stare privy, moze ci sie przypomni :P
-
to pewnie dlatego Buldog jest, ale go nie ma, zadnych informacji o nim, wszystko ukrywa, magiczny czlowiek - a moze to tylko zjawa a nie Buldog? 0X :ghost_2:
-
oj tak tak, matematyka to byl moj najwiekszy wrog. Udalo mi sie nawet zdawac komisyjny egzamin z tego uroczego przedmiotu. Na szczescie sie udalo :) zdac go pomyslnie. Do dzis matma to dla mnie czarna magia. Druga magiczna dziedzina byla i jest chemia, nigdy nie bylam w stanie zrozumiec skad sie biora w tych reakcjach te dwojki z przodu, albo male na dole albo skad sie nagle bierze tlen jak go nie bylo :P
-
o kurde! wspolczuje Megi, ale sie nad wami znecali sadysci, mlodziez do filharmonii , skandal :evil: :o
-
ale sie bedzie dzialo! znowu "rodzina forumowa" bedzie w kaplecie :D
-
u mnie nie dalo sie obijac, bo od razu bylo widac czy robota zrobiona czy nie....narzedzi przed nami tez nie chowali, byly to glownie narzedzia ogrodnicze - grabie, lopata, taczka ewentualnie kolek do pikowania mikroskopijnych roslinek.
-
ha jakiego nierobienia, chyba dla tych za ktorych my zasuwalismy! praktyki latem w doswiadczalnych tunelach foliowych na polach SGGW nie nalezaly do przyjemnosci, w takim tunelu bylo +60 stopni , a my musielismy melony czy inne arbuzy pielic! masakra to byla i zadnych dodatkowych oplat za szkodliwe warunki pracy!. jedyny plus praktyk to byl krotki tydzien nauki bo tylko 3 dni, oraz skrocony rok szkolny o ile praktyki wypadaly w wakacje (jesli praktyki byly w lipcu lub sierpniu to rok szkolny konczylismy miesiac wczesniej :) )
-
Witaj Velox - gdzie sie podziewaliscie? dawno was nie bylo :( zdjecia beda gotowe pewnie jeszcze w tym tygodniu, wiec pozwole sobie skorzystac z twojej goscinnosci i podrzuce je do ciebie, jesli pozwolisz :) :roll: :lol:
-
a mieliscie w swoich srednich szkolach praktyki albo warsztaty? u mnie byly, a ze szkola ogrodnicza byla to glownie na grabieniu lisci w parkach lub pieleniu grzadek w ogrodzie botanicznym - praktyki polegaly. Po prostu wyzysk na maxa, tania sila robocza - placili nam raz w miesiacu za praktyki :) ale to byly jakies smieszne sumy.
-
he he ja nawet bylam na festiwalu w Kolobrzegu, byl to punkt programu w wycieczce kolonijnej do Kolobrzegu. w sumie fajnie bylo....byl jeszcze festiwal piosenki radzieckiej w zielonej gorze (a moze jeleniej)
-
a uczyliscie sie tych wszystkich madrych piosenek na akademie i apele , piosenek typu "witaj Zosienko, otworz okienko, na wschodnia strone, daj dla ochlody lyk zimnej wody...." "rozkwitaly jablonie i grusze...."
-
w sumie to masz racje Buldog, i po "rewolucji" nie zmienili patrona szkoly, bo to wstyd.....Henryk to byl madry gosc tylko strasznie duzo pisal i grube te jego ksiazki byly, a ze szkola imienia to i nauczyciele sie wczuwali i czytac kazali....
-
a my mielismy jeszcze w szkole izbe pamieci a w holu glownym stalo sobie popiersie Henryka. A starsze klasy jezdzily na wycieczki do Oblegorka :)
-
Buldog - racja to AZYL P. jak moglam sie tak pomylic, wstyd mi. co do wieku piosenki to duzo sie nie pomylilam :) w mojej podstawowce trzeba bylo znac na pamiec zyciorys patrona a byl nim Sienkiewicz, i zac koniecznie i koniecznie spiewac na apelach i innych tego typu imprezach "w stepie szerokim, ktorego okiem, nawet sokolim nie zmierzysz, wstan unies glowe, wsluchaj sie w slowa, piesni o malym rycerzu........." to o Wolodyjowskim mosci bylo :) i w rocznice smierci i urodzin na grob Henryka sie chodzilo cala klasa do Katedry na Starym Miescie :P