Jump to content
Dogomania

Dolphine

Members
  • Posts

    729
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Dolphine

  1. ja tez mialam swoje samochodziki resoraki, a do tego mialam takie chinskie wyscigowki nakrecane od spodu na kluczyk. I mialam cala mase klockow i hula-hop :)
  2. Buldog pytaj , pytaj, smialo! - ;* :bigok:
  3. Megi - ja sie nie dam tak szybko wykurzyc :) nigdzie sie nie wybieram stad :P Buldog - daj juz spokoj, sympatyczny z ciebie gosc i niech tak zostanie....to na czym skonczyismy z tymi wspominkami? ha! puszki i pudelka kazdy zbieral, i opakowania po czekoladach, ja zbieralam poctowki z calego swiata, znajomi zberali dla mnie i znosili do domu .....niektore mam do dzis. GALJA - podaj adres na priva, przesle ci kolejny kubek do kolekcji :)
  4. Payoo chyba nam zle nie zyczysz? ja mam nadzieje ze wiosna rowniez bedziemy sie spotykac w lesie na wspolnych gonitwach :) (mam na mysli nasze psiaki).
  5. to straszne! znowu zadnej bratniej duszy :bigcry: :bigcry: :bigcry:
  6. Payoo fajnie, ze juz wrociles!
  7. hihihi fajne sa :0 te laciate wygladaja jak krowki, muuu muuuu, tak naprawde nigdy nie myslalam ze husiorki moga byc laciate :Dog_run: :niewiem:
  8. Buldog - juz wiecej o nic cie nie zapytam, skoro tak bardzo ci to przeszkadza. Poza tym to nie ja zmienilam temat! To nie ja zaczelam wspominki i nie ja! umiescilam pierwsza swoje stare zdjecia!!!!
  9. nio nio nio, Meterk, biiiip biiiiip tu cenzura!
  10. co do konikow to ja mam jednego. zbieram kubki, mam ich juz ponad 100, kazdy inny. Sa w zbiorze kubki z calego swiata, i reklamowe i rozne rozniste.
  11. Buldog - spokojnie, nie denerwuj sie.... juz ci daje spokoj. :wink:
  12. Buldog jest taki konkretny bo umysl scisly - inzynierek :) ale jak ci sie to udalo osiagnac skoro matma i fizyka to twoj konik nie jest? zawsze mi sie wydawalo ze inzynier to umysl scisly.... ale moze jestem w bledzie. a tajemniczy jestes Buldok i koniec - ja tak uwazam i tak bedzie. A dlaczego to sam powinienes wiedziec, poczytaj stare privy, moze ci sie przypomni :P
  13. to pewnie dlatego Buldog jest, ale go nie ma, zadnych informacji o nim, wszystko ukrywa, magiczny czlowiek - a moze to tylko zjawa a nie Buldog? 0X :ghost_2:
  14. oj tak tak, matematyka to byl moj najwiekszy wrog. Udalo mi sie nawet zdawac komisyjny egzamin z tego uroczego przedmiotu. Na szczescie sie udalo :) zdac go pomyslnie. Do dzis matma to dla mnie czarna magia. Druga magiczna dziedzina byla i jest chemia, nigdy nie bylam w stanie zrozumiec skad sie biora w tych reakcjach te dwojki z przodu, albo male na dole albo skad sie nagle bierze tlen jak go nie bylo :P
  15. o kurde! wspolczuje Megi, ale sie nad wami znecali sadysci, mlodziez do filharmonii , skandal :evil: :o
  16. ale sie bedzie dzialo! znowu "rodzina forumowa" bedzie w kaplecie :D
  17. u mnie nie dalo sie obijac, bo od razu bylo widac czy robota zrobiona czy nie....narzedzi przed nami tez nie chowali, byly to glownie narzedzia ogrodnicze - grabie, lopata, taczka ewentualnie kolek do pikowania mikroskopijnych roslinek.
  18. ha jakiego nierobienia, chyba dla tych za ktorych my zasuwalismy! praktyki latem w doswiadczalnych tunelach foliowych na polach SGGW nie nalezaly do przyjemnosci, w takim tunelu bylo +60 stopni , a my musielismy melony czy inne arbuzy pielic! masakra to byla i zadnych dodatkowych oplat za szkodliwe warunki pracy!. jedyny plus praktyk to byl krotki tydzien nauki bo tylko 3 dni, oraz skrocony rok szkolny o ile praktyki wypadaly w wakacje (jesli praktyki byly w lipcu lub sierpniu to rok szkolny konczylismy miesiac wczesniej :) )
  19. Witaj Velox - gdzie sie podziewaliscie? dawno was nie bylo :( zdjecia beda gotowe pewnie jeszcze w tym tygodniu, wiec pozwole sobie skorzystac z twojej goscinnosci i podrzuce je do ciebie, jesli pozwolisz :) :roll: :lol:
  20. a mieliscie w swoich srednich szkolach praktyki albo warsztaty? u mnie byly, a ze szkola ogrodnicza byla to glownie na grabieniu lisci w parkach lub pieleniu grzadek w ogrodzie botanicznym - praktyki polegaly. Po prostu wyzysk na maxa, tania sila robocza - placili nam raz w miesiacu za praktyki :) ale to byly jakies smieszne sumy.
  21. he he ja nawet bylam na festiwalu w Kolobrzegu, byl to punkt programu w wycieczce kolonijnej do Kolobrzegu. w sumie fajnie bylo....byl jeszcze festiwal piosenki radzieckiej w zielonej gorze (a moze jeleniej)
  22. a uczyliscie sie tych wszystkich madrych piosenek na akademie i apele , piosenek typu "witaj Zosienko, otworz okienko, na wschodnia strone, daj dla ochlody lyk zimnej wody...." "rozkwitaly jablonie i grusze...."
  23. w sumie to masz racje Buldog, i po "rewolucji" nie zmienili patrona szkoly, bo to wstyd.....Henryk to byl madry gosc tylko strasznie duzo pisal i grube te jego ksiazki byly, a ze szkola imienia to i nauczyciele sie wczuwali i czytac kazali....
  24. a my mielismy jeszcze w szkole izbe pamieci a w holu glownym stalo sobie popiersie Henryka. A starsze klasy jezdzily na wycieczki do Oblegorka :)
  25. Buldog - racja to AZYL P. jak moglam sie tak pomylic, wstyd mi. co do wieku piosenki to duzo sie nie pomylilam :) w mojej podstawowce trzeba bylo znac na pamiec zyciorys patrona a byl nim Sienkiewicz, i zac koniecznie i koniecznie spiewac na apelach i innych tego typu imprezach "w stepie szerokim, ktorego okiem, nawet sokolim nie zmierzysz, wstan unies glowe, wsluchaj sie w slowa, piesni o malym rycerzu........." to o Wolodyjowskim mosci bylo :) i w rocznice smierci i urodzin na grob Henryka sie chodzilo cala klasa do Katedry na Starym Miescie :P
×
×
  • Create New...