Zemat pewnie. Głowa rodzini głową rodziny, ale w "swoim" dziecku to przeważnie psy są zakochane. Na przykładzie mojego domu: Ja nigdy nie wkładałam sobie psiej łapy do ust a moje dziecko tak!, ja nie łażę z twarzą wymazaną czekoladą a moje dziecko owszem!, mnie nie spada jedzenie z ust i z widelca na podłogę a dziecku - tak!(oczywiście leżenie w koszyku i udawanie, że obiad psa nie interesuje nie przeszkadza w uważnej obserwacji dywanu), ja nie łażę gubiac ciasteczka, nie siedzę 1,5 godziny dłubiąc psu w uchu (Puma uwielbia to), no i na koniec dziecko NICZEGO od psa nie wymaga, nie komenderuje, nie zabrania, zazwyczaj po prostu kocha i przeważnie ma gdzieś coś smakowitego, co może uda się skubnąć! :lol: No i jak tu nie uważać za ideał? :lol: