-
Posts
1021 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Miśka
-
[url]http://www.allegro.pl/show_item.php?item=46235572[/url]
-
[quote]Świnia, nie przeglądarka [/quote] :jumpie:
-
a niektorzy tubylcy na Jarotach mieszkaja ;-) 30 minut piechotą na górkę.... 25 min jesli podjedzie się na petle Jaroty 40 minut autobusem nr 15 + 15 minut z pętli Kortowo na górkę, 30 minut autobusem nr 30 + 15 min piechotą z pętli Kortowo na górkę w godzinach porannych, 20+15 poza godzinami szczytu, 17 minut rowerem na górkę niezalenie od pory dnia 18 minut samochodem/taxi na górkę w godzinach rannych, 12 min. potem "gorka" to gorka na ktorej polozone sa budynki olsztynskiej wety
-
nic nie zwezalam, to nie moje zdjecie nawet. takie juz dostalam jak ja cos dopasowuje do strony to juz proporcjonalnie ;-)
-
zdjecia Bursztyna [url]http://www.ols.vectranet.pl/~husky/coyoacan.htm[/url] [url]http://www.ols.vectranet.pl/~husky/klub04.htm[/url] [url]http://www.ols.vectranet.pl/~husky/wyniki00_1.htm[/url] [url]http://www.ols.vectranet.pl/~husky/wroclaw04.htm[/url]
-
aaaaa, to o nabijanie postow chodzilo? :D
-
a odnosnie calego tematu - najprosciej reproduktory znalezc uderzajac do ZKwP. Nawet na stronach maja wykaz psow z uprawnieniami, pelna lista. umaszczenie tez podane.
-
Agnieszka moze gdybys zeszla z tonu zauwazylabys te pytania retoryczne. jak jest z moja suka wiem doskonale, co zreszta napisalam, podalam ja dla przykladu, poniewaz nie masz racji piszac to co zacytowalam w poprzednim poscie. a odnoscie btw. i Twojego "powinnas to wiedziec" - o noszeniu ogona w afekcie - napisalam w poscie datowanym 23 Lut, 2005 - 22:37, wiec chyba jednak wiedzialam juz wtedy...
-
[quote name='Artik&Shapali']Najistotniejsze jest jak husky nosi ogon w ruchu, widomo, ze pies z zakręconym jak precel ogonem ( w statyce) w ruchu nie ułozy go w sierp.....[/quote] tylko ze sa psy ktore mimo ze przenosza ogon to w ruchu trzymaja go poziomo, niemal rownolegle do podloza. i co wtedy? Moja precelkowata Vika potrafi nosic ogon sierpowato. i co wtedy?
-
[quote name='orsini']I Miśku-jako tubylec NIE mieszkam w akademiku[/quote] to nie przeszkadza... wiem cos o tym ;-) a dobry papier juz nie wystarcza... jesli ktos woli duze miasta to ok ale w Olsztynie dobrze sie zyje tym ktorzy stronia od tlumu, halasu. nie wszystkim przeszkadza to ze gdzie nie spojrzec znajomi, i bez przesady, troche juz setek studentow wybylo z wety w Kortowie i nie umarli z glodu, nie tylko Ci co przejeli lecznice po rodzinie. studia to nie tylko papier
-
orsini, ale temat jest o studiach a nie miastach Polski :) bo wyzszosc prowincji nad miastem i odwrotnie akurat tylko subiektywnie mozna oceniac. mieszkasz w akademsie moze? jest mozliwosc ze widzialysmy sie w 'prowincjonalnym' Antalku? ;-)
-
EEE! W TYM ROKU NIE MA ZADNYCH TESTOW!!!! jak byly ukladane przez medyk (te dwa ostatnie rzekomo cholernie trudne) to byly to pytania ktore mozna bylo znalezc w opracowaniach A.Persony-tych dwutomowych, z bioli i chemii-WSZYSTKIE sie powtarzaly. a za wolnego sluchacza placi sie 4500zl.
-
tak cos podejrzewalam ze to znajomo wygladajacy pies.uprawnienia juz ma wiec zasilil grono rudych reprodoktorow...
-
po jakich jest rodzicach?
-
zdanie mam wyrobione nie od pazdziernika wiec raczej sie szybko nie zmieni... plusy ciagle przewazaja nad minusami-najwazniejsze to trzymac sie razem ;)
-
husko-maniaczkami.... heh - wybaczcie ze interesujemy sie czyms wiecej niz wlasnym podworkiem, wiemy troszke wiecej i moze chcemy ta wiedze komus przekazac. Ja bez problemu moge ustapic jesli widze rozsadne argumenty. Najlatwiej dac sobie spokoj. A potem sie widzi wielkie oburzenie wsrod "hodowcow" ze czemu ich najpiekniejsze psiaki wylatuja z ringu i ze to pewnie dlatego bo wygrani zaplacili/znaja sedziow/pija z nimi na bankietach/dzwonia i ustalaja wszystko. Przenoszenie ogona w afekcie to przenoszenie ogona w afekcie. Sedzia ocenia danego psa nie w ciagu jednej sekundy tylko dluzej - w ruchu i w statyce. Jesli ciagle ma ogon przenoszony to ma prawo wpisac to do karty oceny jako wade, ale nie ma okreslenia "niewystawowy ogon" jesli chodzi o scislosc. Husky to nie malamut - ma miec ogon sierpowato noszony i tyle!
-
moze nie zeby ale troszke znamy ciemna strone polskiej kynologii... jednak troche dluzej od Ciebie 'siedzimy' w haszczakach. A co do badan - w USA nie sa obowiazkowe, ale tam Ci co maja ambicje i chca znalezc nabywce po prostu decyduja sie na nie. W tej ilosci kazda przeslanka na ich korzysc jest wykorzystana.
-
Jesli temat studiow to zabiore glos w dyskusji :) Studiuje weterynarie, juz drugi semestr w najpiekniejszym miescie studenckim w Polsce, a wiec oczywiscie Olsztyn ;-) Niedlugo wprawdzie bo dopiero pierwsza sesja za mna, ale zdanie wyrabiam sobie juz mniej wiecej od dwoch lat. To czy jest trudno czy nie zalezy od wlasnych preferencji, zdolnosci, podejscia i co najwazniejsze - farta. I to w ogromnym stopniu, o czym student wety przekonuje sie przez 6 lat wciaz na nowo ;-) Jesli ma sie podejscie do nauki takie ze wiedze zdobywa tylko ciaglym siedzeniem nad ksiazkami i zakuwaniem, ciaglym biadoleniem ile tej nauki jest to niestety nie sa to studia dla niego, podobnie dla tych ktorzy ledwo opanowuja stres przedegzaminowy i w ogole zapominaja ze studia to nie liceum i nie szkolka niedzielna. Nikt nie wylozy nikomu nic pod nos, o wszystko sie trzeba starac samemu, ale to jest wlasnie najciekawsze. Nie tylko o nauke chodzi. Studia jak kazde inne przygotowuja do zycia. Osobowosci prowadzacych zajecia sa najrozniejsze, od rewelacyjnych otwartych na studentow do takich ktorzy studentow najchetniej by sie pozbyli. jesli uda sie z kazdym zaliczyc, zdac to potem w zyciu, w pracy, w urzedach itp tez sobie czlowiek poradzi. Co tez jest wazne i co mnie boli jak slysze jakies opinie o weterynarii - ze tu nie ma zycia studenckiego... Zdanie takie maja tępe muły, bo nie nazwe ich inaczej, które zaszywaja się w czterech ścianach nad książkami nie robiąc przez całe życie nic innego tylko ciągle użalając się nad soba. Tymczasem prawda jest taka ze WSZYSTKO da sie pogodzic. i ambicje na stypendium i chec wybawienia sie. Weterynaria w zeszlym roku wygrala Boj Wydzialow naszej olsztynskiej Kortowiady, DS 3 w ktorym mieszkaja studenci z wety tetni zyciem nieprzerwanie a i na samym wydziale baardzo duzo sie dzieje, co dzien tworzy sie nowa historia. Trzeba po prostu chciec. Zapraszam na strone olsztynskiej wety [url]www.wet.netlook.pl[/url] ciagle sie rozwijajacej.
-
moim zdaniem niech choc raz psy beda zbadane w kierunku chorob oczu. W Niemczech gdzie badania sa obowiazkowe i publikowane w biuletynach klubowych procent tych psow ktore maja "eyes clear" nie jest 100%, 95% tez nie. Od czegos trzeba zaczac. Jezeli w Polsce byloby wiecej specjalistow od chorob oczu to i z powtorzeniami nie byloby problemow. A dystrofia nie wymaga specjalistycznych technik, ja widac na pierwszy rzut oka. CEA, PRA, RPED, katarakty - te juz troche sa powazniejsze w skutkach. bieganie rekreacyjne? aha, czyli nie liczymy hodowli ktore po prostu w zawodach nie startuja? Arktogea jest w spisie. Moze nie rozdzialajmy na trenujace i startujace bo moim zdaniem dla psow to nie ma wielkiego znaczenia. Chodzi o sam fakt czy psy kiedykolwiek szelki widzialy...
-
a sztandarowe Coyoacan i Fortunatus ? biegaja... co do Banciarni... za duzo psow z ocenami db i bdb schodzi z ringow, wiec z tym eksterierem to tak roznie bywa ;-)
-
A i jeszcze dodam - nie bylo moim celem urazenie kogokolwiek. Tym bardziej ze jednak nie znam osobiscie przedmowcy. To co napisalam bylo w zasadzie komentarzem rzuconym w eter bez konkretnego kierunku. Bo jakos tak mi sie czasem wyrywa wyraz pesymistycznej perspektywy dla haszczakow w Polsce. Za malo slonca mamy...
-
Bardzo chcialabym sie mylic. Niestety widze co dzieje sie w rasie w Polsce, w jakim kierunku zmierza hodowla i jakie ludzie maja podejscie. A ze poki co nie hoduje i w zeszlym sezonie na wystawach tez nie bylam bo czekalismy na intera to mysle ze uprzedzen zadnych nie mam i moge w miare obiektywnie sytuacje oceniac. A źle sie dzieje. Jesli bedziesz wyjatkiem to zwracam honor, ale masz juz 3 psy i zaden z nich nie jest ze skojarzenia psow ktore byly badane wiec po prostu to Cie nie interesuje. [i tu maly komentarz poslalam Ci jeszcze na priv skad taki wniosek] Rudy, najlepiej biegający i tyle. Mysle ze jak cos robic to robic dobrze, a nie dla zwyklego chcenia. Husky jest w Polsce zdecydowanie za duzo zeby po prostu sie "bawic". A zdrowie jest priorytetem.
-
wybierajac szczenie na wystawy dobrze tez obiektywnie spojrzec na wady i zalety rodzicow i dziadkow. I tak jesli np. ktores z rodzicow ma strome katowania to juz na ta ceche trzeba zwrocic uwage u szczeniat, sklaniac sie bardziej ku glebszym niz plytszym. Jesli stromy stop to patrzec na glowy z boku itd... Tyle co HuskyTeam napisal. i mam pytanie - czy interesowalas sie badaniami rodzicow? maja takowe?
-
rudy kolor u haszczakow dziedziczy sie bardzo prosto. Zwykly gen recesywny wiec wystarczy skojarzyc ruda pare i ma sie pewnosc. Owszem duzo pieknych psow ale co z badaniami? CZEMU nadal nic nie idzie do przodu i nikt prawie nie interesuje sie badaniami oczu i bioder?? z reproduktorow w Polsce tylko trzy rudzielce maja badania. Fleiston del Karraces, My Sweet Lord i Poor Lonesome Cowboy of Baker Lake. co do surowej oceny. moim zdaniem do hodowli wypada miec cos wiecej niz "pomysl". Jesli ktos nawet ma problem z wlasciwym napisaniem wyrazu hodowla to ja, wybaczcie, ale kolorowych wizji nie mam.