-
Posts
79 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Mickey
-
Wyniki z ringu Siberian Husky (prosimy zakladac oddzielne tematy)!
Mickey replied to Nitor-Nivalis's topic in Wystawy
[quote name='Nitor-Nivalis'][quote name='Cyraneczka'] A przecież były inne złote pretendentki do CACIBA. [/quote] Nie bylo złotej pretendentki do tego tytułu ...[/quote] Była czekoladowa, a to ten sam odcień :evilbat: -
Wyniki z ringu Siberian Husky (prosimy zakladac oddzielne tematy)!
Mickey replied to Nitor-Nivalis's topic in Wystawy
[quote name='Nitor-Nivalis']Żaneta naprawde sedzia ocenial po kolorze i bylo to widac szczegolnie w sukach w klasie otwartej - jedyna przedstawicielka tego umaszczenia. A Mickey - Shapli tez jest w tym odcieniu A to ze Dakota wygral - hmm nie raz wygrywał :)[/quote] Czyli nie wygrał dlatego że jest rudy, a dlatego że zasługiwał bo zdażało mu się wygrywać ??? Jak masz jakieś ale w związku z Shapalim to to powiedz głośno, a nie ironizuj na temat wyboru sędziego... 0X -
Wyniki z ringu Siberian Husky (prosimy zakladac oddzielne tematy)!
Mickey replied to Nitor-Nivalis's topic in Wystawy
[quote name='Nitor-Nivalis'] Nie wiem jak innym ale mnie sie wydaje ze sedzia ocenial po umaszczeniu. [/quote] To już wiemy dlaczego dakota wygrał....jest rudy ??? :evilbat: [color=darkblue][b][size=6]Oczywiście dołączam ogromne gratulacje dla Szapcia, Asi i Agnieszki :):):)[/size][/b][/color] -
[quote name='Nitor-Nivalis'] Może jak sie spotkamy! to nie jest miejsce by opowiadać czy oczerniać jakieś futrzaki. Jak się spotkamy nie ma sprawy. ale wystarczy że sobie popatrzysz na wystawie, zawsze choć jeden się taki znajdzie![/quote] [quote name='Nitor-Nivalis'] Chciałabym tutaj zauważyć jedną rzecz - otóz wadę chodu taką jak ma "ten" pies, ma wiele psów w polsce i dziwi mnie że nikt nie zauważył takich wad u naszych rodzimych ideałów [/quote] Prawdę powiedziawszy, nie zauważyłam takiej wady (czytaj:aż takiej wady) u żadnego z rodzimych Husky. Może zbyt mało jeżdżę na wystawy i akurat jak takowe były prezentowane, to mnie ominęło... Ale jeżeli nawet jakiś polski pies ma aż tak bardzo widoczną wadę chodu jak Hakuna, to wątpię żeby tak dużo zdobył jak ten pies...i nie wiem czy na miejscu jest tu takiego psa określać jako "rodzimy ideał"...Dlatego ciekawa jestem który z czołowych polskich husky ma wadę chodu, że do tej pory tego nie zauważyłam ??? Bo to że jakiś psiak wyrzuca tylnie łapy jakby miał je zaraz zgubić i schodzi z ringu z oceną bardzo dobrą, no może i z oceną doskonałą nie zajmując lokatowej pozycji, to nie znaczy że tego nikt nie zauważył, ale po prostu nikt nie będzie takiego psa krytykował, bo dostał to na co zasłużył i koniec. A jeżeli u Husky ruch jest najważniejszy (niestety nie dla wszystkich), no to sorry, jeżeli taki pies aż tak dużo zdobywa. Bo pies nie chodzi na pięknej głowie, i to czy ta głowa jest piękna czy nie to psu absolutnie nie przeszkadza w poruszaniu się. Ale jak ma kłopoty z normalnym prowadzeniem łap, to jest to ogromna wada. Przynajmniej w tej rasie powinna być priorytetowa !!! I nie powinno się przedkładać pięknej głowy, czy pięknego wrażenia z psa w statyce nad to, jak ten pies się porusza. I tyle...
-
Jak nie chcesz publicznie, to napisz mi na priva, bo bardzo jestem ciekawa tych polskich "chodzących pokrak"... :black:
-
[quote name='Nitor-Nivalis'] (...) Chciałabym tutaj zauważyć jedną rzecz - otóz wadę chodu taką jak ma "ten" pies, ma wiele psów w polsce i dziwi mnie że nikt nie zauważył takich wad u naszych rodzimych ideałów (...)[/quote] A ja chciałabym się dowiedzieć, o jakich polskich "ideałach" mówisz. Które z nich mają aż tak widoczną (jak u Hakuny) wadę chodu ???
-
Ha...ha...ha.. :lol: Po kilkunastu ??? Chyba kilkuset, bo kilkadziesiąt nie podziałało...;) Jak ta cholera poczuje opór to zwalnia...zwalnia...aż w końcu staje zupełnie...;) I nic nie pomaga !!! No chyba że na horyzoncie jest Falkor... Ale to są sekundy i wszystko wraca do stanu poprzedniego :) Ciągnięcie to nie jej powołanie :) Muszę poczekać aż młoda podrośnie :) Ta to ma pałera do ciągnięcia !!! Starej suki już nie bedę zmuszać na siłę, może przy małej się kiedyś sama nauczy :) Na zawodach dobiega do mety i to jest najważniejsze. A że mi nie pomaga...trudno :) Przeżyję :)))
-
Nie...jak są na spacerze to biegają luzem i Cochise (ta młodsza) wisi na ogonie Sunki...;) Nie prowadzę je na smyczy. Chyba że w mieście. A wygląda to wtedy tak, że musze napominać Sunkę żeby szła przodem, a Cochise ciągnie...bardzo miło ciągnie...na smyczy oczywiście...;) Sunka po prostu nie ciągnie i nie lubi tego robić... Ona jest stworzona do biegania, ale wolno, luzem...I jak wtedy śmiga...Aż miło patrzeć jak się jej wtedy mordka śmieje :) !!! :P
-
No chyba sprawa jest trudniejsza niż myślisz...Bo nie znajdę żadnego biegającego haszczaka w promieniu co najmniej 50 kilometrów... Drugi husky w tym obszarze to moja druga sunia, ale ma dopiero 6 miesięcy i boję się ją podpinać do rowerka...:( No i Sunka nie ma w sobie ducha rywalizacji...W sumie jest tak wychowana że nawet niechętnie idzie przodem...bo to ja jestem przewodnikiem...;) Zaczyna ciągnąć jak widzi przed sobą psa (bo myśli że to jej najlepszy funfel -golden Falkor). A tak...szkoda gadać...:( Co ja mam za huskiego ??? Ani na zawody ani na wystawy...;) Tylko do KOCHANIA !!
-
No...tylko jak mam jej to pokazać ??? Założyć szelki na plecy, i ciągnąć oponę ??? Ciągnąć zamiast niej rowerek ??? Jak ja mam to pokazać psu...??? Dodam, że mieszam w takiej miejscowości, gdzie nie ma innych biegających psów...A wszędzie mamy daleko :( Sunka zaprzęgi ogląda parę razy do roku, jak jeździmy na zawody... Co robić ???
-
Ja też mam fotę jak Sunka jest ciągnięta przez resztę zaprzęgu...;) Normalnie nie wiadomo, czy się śmiać czy płakać ...;)
-
moze po takiego, zeby trenowac :wink: w koncu to zaprzegowiec 8) a swoja droga po jakiego grzyba ci zaprzegowiec, skoro niepotrzebne ci ciagniecie :evilbat: Święta racja ;) Zaprzęgowiec jest po to żeby ciągnął !! Początkowo było mi to na rękę, że moja suczka nie ciągnie. Wygodniej się z takim psem chodzi po mieście ;) Ale teraz jak trenuję na rowerku, czy startuję w zawodach, to przydałaby się jakaś pomoc ze strony psa. A ona nic :) Jak poczuje opór to staje !!! I co to za pies pociągowy ??? !!! hahaha ;) :lol:
-
No ja mogę nawet odwołać od biegania za zwierzakiem, o ile oczywiście w porę zobaczę, że się rozpędza...;) I nie stosuję żadnych smakołyków :) Pies przychodzi do mnie nie dlatego że coś dostanie, tylko dlatego że go wołam :)!!!
-
To ja poproszę wszystkich na naukę do mnie i Sunki :))) Kto widział, ten wie...Sunka chodzi na smyczy... - w mieście... :lol: I to tylko dlatego, że musi, bo takie są przepisy ;) Albo mi się taki haszczak trafił, albo mam takie zdolności wychowawcze :) Moja druga suczka ma 6 miesięcy i tez chodzi luzem. U nas to po prostu naturalne, że psy biegają bez smyczy. Inaczej sobie nie wyobrażam !!! Niestety jest jeden minus ciągłego chodzenia luzem :( Nie wiem czy tak mają wszystkie"luzaki", ale Sunka nie ma pociągu do ciągnięcia... I taki z niej husky (prawdziwy - z papierami;)), że nijak nie mogę jej zmusić do ciągnięcia...;) Za to hasa luzem jak sarenka :) Nie za sarenką ;)
-
Wszystko jest przegieńciem...i wystawy i zawody...:( Znaczy się, nie same w sobie, ale to jak niektórzy traktują na tych imprezach swoje psy... I może nie tyle na samych tych imprezach, ale w ogóle w jakich warunkach je trzymają i jak je traktują...:( Bo jak się kocha swojego psa i traktuje po partnersku, to nie robi się mu takich rzeczy. Nawet za cenę zwycięstwa... A odzwierciedla się to właśnie na wystawach i zawodach. U nas tzw. "szubieniczki" są dość nowe. Przynajmniej przy ringach z husky. Nie jest to miły widok. Ale wszystko co jest robione z umiarem, na pewno nie szkodzi psu :) Ani stanie kilka minut na stole - w pętli, ani treningi i zawody :) Nie wiem, czy bardziej zdenerwowałoby mnie patrzenie na stojącego na "szubieniczce" psa, czy na wleczonego w zaprzęgu przez inne psy, bo przecież jest tak blisko do mety... :evil: Po prostu trzeba rozsądku, a nie dążenia po trupach... :evilbat: Jak ktoś wcześniej dobrze zauważył, psu jest obojętnie czy jest championem, czy mistrzem sprintu, czy ma medale, czy nie... Jemu potrzeba jest nasza miłość !!! I dobre traktowanie !!! Reszta jest tylko dla NAS !!! Kochajmy swoje psy i nie przeginajmy !!! P/S A Shapali się ładnie wyprostował, nawet jeżeli był kiedyś zapadnięty...;) Sama sprawdziłam, OSOBIŚCIE !!! Jest różnica w wadzie genetycznej, a nabytej przez "zbyt dobre traktowanie", wyrażane karmieniem...;)
-
Dzewczyny... Rodzice to pikuś, zwłaszcza jak się już z nimi nie mieszka...;) Najgorszy jest MĄŻ !!! Takiego to tylko spakować i na księżyc wystrzelić !!! :evilbat: No i jeszcze problemem może być notoryczny brak kasy... A że rodziców, którzy mogliby pomóc nie ma...to trzeba liczyć tylko na siebie i tego gderającego męża...;) :lol:
-
Taaa... Cochise jest jak Schapali...;) I to coraz bardziej...;) Mi nigdy nie podobało się to umaszczenie. Ale pojechałam i wybrałam ją. A tylko jedna suka była kremowa...;) Tak to już w życiu jest...;) Ale powoli sie przyzwyzajam !!! Moja Sunka to też juz stara dupa, za pół roku jej pięć latek stuknie... A o sobie to nawet nie piszę, ile mi w przyszłym roku stuknie... :shock:
-
Hahahaha...;) Poczekaj jak ją zobaczysz na żywo...;) Będą wtedy dwie możliwości. Albo zmienisz zdanie...albo stwierdzisz że los był dla mnie wyjątkowo łaskawy...;) Niedługo nowe foty. Cochise 23 listopada kończy pół roku :))) Jak ten czas leci, dopiero co była małą, puchatą kulką... A teraz wypycha mnie z łóżka, wyjada ze stołu i jeździ na biednej Sunce jak na łysym koniu...;) Nie mówiąc o kotach, które na jej widok latają po ścianach...;) :lol:
-
Ja czekałam na suczkę z Hydrargium. I urodziła się tylko jedna i wzięła ją hodowczyni za krycie...Nagle sie zdecydowała jak mała miała koło dwóch tygodni...To był dopiero cios...Już byłam przygotowana do poróży, wszystkie plany były zrobione... A treaz się cieszę że jej nie wziełam. Najwidoczniej tak właśnie miało być i nie żałuję że mam Cochise :) !!! Wstrętną, małą, rudą sukę...;)
-
Asia :))) Nic się nie martw...co się odwlecze to nie uciecze...no nie ??? ;) Ja też czekałam dłłłuuuuuuggggggooooooo i się doczekałam !!! I na pewno ten kolejny psiak będzie lepszy od tego co miał być :) NA PEWNO...;) Trzymam kciuki !!!
-
Witam...:) Czytam i się wkurzam...Akurat tak sie składa że zawyżam średnią osób "odwiedzających" hodowlę. Znam osobiście "panią Jolę". I widziałam na własne oczy takie rzeczy, że by Ci Gosiu włosy dęba stanęły !!! I to nie sa plotki i pomówienia !!! A przekręty "pani Joli" zajęły by niezłe tomisko ...:( Chcesz się dowiedzieć szczegółów to zapraszam na priv. A to co wiem, nie słyszałam od osób trzecich, tylko sama byłam świadkiem !!! I bardzo, ale to bardzo szkoda mi tych biednych psiaków...I wcale się nie dziwię że jak któryś ucieknie, to już nie ma ochoty wrócić...I mam nadzieję, że odkąd Ty się nimi zajmujesz, w końcu będą miały lepiej i poczują co to jest miłość człowieka do psa... Niektórzy nigdy nie powinni mieć psów...chociaż "pani Jola" i tak właściwie ich nie ma. Bo co to jest za "mienie" psów gdzieś tam...i ktoś tam się nimi zajmuje...I mówisz że to nie jest produkcja ??? To jest ROZMNAŻALNIA !!! I to przynosząca niezły dochód !!! Widziałam "panią Jolę" w akcji wciskania szczeniaka potencjalnym nabywcom...aż się nóż w kieszeni otwiera !!! "Spokojny piesek, nie musi mieć dużo ruchu, idealny dla małego dziecka, może sam siedzieć w ogrodzie..." Po prostu SUPER !!! No i wszystkie szczenięta takie piękne, niepowtarzalne, "wyselekcjonowane", wystawowe... Zwłaszcza te które się jeszcze nie urodziły... Nowego miejsca kojców nie widziałam. Widziałam psy jak siedziały w stajni, zamknięte w boksach dla koni...Trzeba było nieźle się natrudzić żeby do nich zajrzeć. A propos Tremy. Jak ją widziałam miała swoje pierwsze szczeniaki...Tylko, że jak je urodziła miała koło 10 miesięcy...Ale jak można dopilnować psy, jak się nimi nie zajmuje ??? Spacery ??? Jasne...może dziewczyny które chodziły na jazdy konne z nimi wychodziły...mam nadzieję. Husqvarna, to typowa "hodowla", ustawiona na zyski. Psy są trzymane tylko po to, żeby jeździć na wystawy, zdobywać tytuły, produkować szczenięta i wciskać je przypadkowym ludziom...za kupę kasy. A bajerę "pani Jola" ma już opanowaną...Wiele osób dało się zrobić na jej "ciepłe" gadki, profesjonalnego "hodowcy" i na ten niewinny uśmieszek !!! I nigdy nie zrozumiem jak można tak bić psa, póki krew nie zacznie się lać !!! I po co w ogóle mieć tyle psów gdzieś w kojcach i nie móc ich do siebie przytulić. Albo najwidoczniej nie chcieć !!! Wiecie co...aż się płakać chce jak sobie to wszystko przypominam...:( To ku przestrodze dla wszystkich "wziętych" na uśmieszek "pani Joli"... :(
-
Witam :) Polecam lekturę "Poradnika dla hodowców-genetyka w praktyce", Malcolma B.Willisa. Jest tam spory rozdział poświęcony dysplazji stawów biodrowych. Niestety dysplazja nie jest tylko chorobą dziedziną, ale również może być nabyta. Poprzez nieodpowiednie żywienie i prowadzenie młodego psa. Czynniki środowiskowe mogą nawet w 70%powodować powstawanie dysplazji (wg."Kynologia wiedza o psie").Może również się zdarzyć u psów starszych, dysplazja pourazowa... Proponuję wyniki skonsultować z większa ilością weterynarzy, specjalistów. Polecam dr. Siembiedę w Wrocławskiej AR. I z tego co wiem, pies z wykrytą i udowodnioną dysplazją, nie może dużo biegać. Wskazane są natomiast krótkie, ale częste spacery na smyczy, po twardym podłożu, pływanie, ale tylko w ciepłe dni, utrzymywanie psa w dobrej kondycji, nadwaga jest wykluczona...Pies w domu powinien być trzymany w cieple, na miękkim legowisku. No i dobrze jest psa wspomagać preparatami zawierającymi Chondroitynę i Glukozaminę. Np. Caniviton, Arthroflkes, Chondocan...I karmić karmą zawierającą te związki - wszystkie tych lepszych firm dla szczeniąt i psów ras dużych. Trzymam kciuki za małą, i głowa do góry :) :thumbs:
-
Homeopatycznym świetlikiem można oczy zakraplać kilka razy dziennie. Zależy to jak ostry przebieg ma to zapalenie spojówek... Dobrze po każdym spacerze, koniecznie po plaży, albo lesie (pyłki), czy łące, przepłukiwać psu oczy sola fizjologiczną. Do kupienia w aptece za grosze...A po tym zabiegu wpuścić po kropelce do oka, świetliku. Radzę samemu nie stosować żadnych maści, chyba że po konsultacji z wetem. Oko to delikatny narząd, który możemy niechcący psu "uszkodzić"... Przemywanie rumiankiem, lub czarną herbatą, może psu pomagać, ale również nie polecam. Przebarwia sierść wkoło oka i może powodować wypadanie w tym miejscu sierści. Domowym sposobem odkażania oczu jest słaby roztwór kwasu bornego (z apteki). Przemywamy tym oko, nie zakraplamy. Do zakraplania można też używać sprzedawanych w aptece kropli do oczu "Visine". To chyba na tyle co mi przychodzi teraz do głowy :)