Tosia2 Posted January 16, 2008 Posted January 16, 2008 [FONT=Fixedsys][FONT=Arial][/FONT] [FONT=Fixedsys]Ten cudny pies tkwi w schronisku... Jest przestraszony, nie wychodzi z budy, wciąż czuwa rozglądając sie dookoła czy ktoś nie przyjdzie zrobic mu krzywdy..... [FONT=Fixedsys]Nie wie jeszcze, że decyzja o tym juz dapadła....[/FONT][/FONT] [FONT=Fixedsys]Dlaczego? Ponieważ pies w tym stanie psychicznym nie ma szans na dom... Ludzie boją sie amstaffów, bo ich nie znają.. To bardzo wrażliwe psy. Jedyna szansa by ten pies mógł żyć i był szczęśliwy to zabrac go póki jest jeszcze czas do hotelu, tam udowodnić mu że człowiek moze być dobry, a gdy już zaufa znaleść mu nowy dom.... [/FONT] [FONT=Fixedsys]To cudny scenariusz, wiem, ze moze mało realny, bo hotel to wysoki koszt... Jeśli jednak jest tu ktoś z miłosników tej rasy, czy może znacie nawet jakąs firmę skłonną sponsorować pobyt tego psa w hotelu do momentu adopcji, to piszcie koniecznie! Wierzę, że umiałabym dotrzeć do niego, pomóc mu odzyskać wiarę w ludzi..... To smutne, że kiedys został przez kogoś kupiony jako słodki i wesoły szczeniaczek, miał dom i ciepłe legowisko, a teraz jego żywot dobiega końca, w schroniskowej budzie, bez jednej bliskiej osoby, w atmosferze strachu i niepewnosci... [/FONT] [FONT=Fixedsys][SIZE=4]To niesprawiedliwe !!!!!![/FONT] [FONT=Fixedsys]Jeszcze dla niego nie jest za późno...ale nie wiem czy mamy tydzień czy 2 dni..... Ale na pewno warto spróbować !!![/FONT] [FONT=Fixedsys][/FONT] [FONT=Fixedsys][/FONT] [/FONT] Quote
majqa Posted January 16, 2008 Posted January 16, 2008 Co dokładnie znaczy "czuwa"? Jak reaguje gdy ktoś podchodzi? Chce atakować ze strachu? Da się dotknąć? Próbował ktoś w ogóle? Boże, przecież to nie jedyny ast w schronisku, czemu akurat ten jest do odstrzału? Ile on jest już w schronie w takim stanie? Quote
Tosia2 Posted January 16, 2008 Author Posted January 16, 2008 No właśnie warczy i to jest powód decyzji o uśpieniu..... Pracownik nie pozwolił mi podejsć, a pies warczał wyraźnie na niego.... On po prostu jest przerażony, boi się i zwyczajnie warczy... Wiem jednak, że w schronisku nie zaufa nikomu-sami wiecie jak jest...... Jest w schrnie ok.5mies. Nie atakuje-nie wychodzi z budy... Leżał patrząc przed siebie a gdy podszedł pracownik-w jego oczach pojawił się strach i warczał... Czasem spoglądał na mnie, ale wyraźnie wzrokiem pilnował tego faceta.... Hotel to dla niego jedyna nadzieja... A tak na marginesie to jest to jedyny amstaff w schronisku... Cholernie mi go szkoda... Wiem, ze takich psów jest dużo, wiem, że wiele z nich lgnie otwarcie do ludzi, ale ja go widziałam, patrzyłam mu w oczy, widziałam jak drżał i nie mogę o nim zapomnieć... Z poczucia czystej przyzwoitosci postanowiłam założyc ten wątek... Niech nie umiera zapomniany w schronisku... To forum to choć malutka to zawsze nadzieja........... Quote
desdemona Posted January 16, 2008 Posted January 16, 2008 a pisalas do fundacji AST? moze oni by mogli temu psu jakos pomoc. Quote
majqa Posted January 16, 2008 Posted January 16, 2008 Tosiu ile on już tam jest? Jak trafił? Może warczy na pracownika, bo ten mu kogoś, kto go skrzywdził przypomina? Dlaczego nie dają mu szansy by spróbował go obłaskawić ktoś inny? Dużo tych prób już uczyniono, czy skreślono go po paru nieudanych? Quote
Tosia2 Posted January 16, 2008 Author Posted January 16, 2008 W schronisku nikt się z nim pieścic nie będzie... Są naciski by go uśpić i tak sie stanie....Nie wiem jak trafił, moze ma tatuaż... Nie wiadomo... Jedyne co można zrobic to go zabrać... Inaczej mu pomóc się nie da.... Wierzcie mi.... :-( Quote
dariaopole Posted January 16, 2008 Posted January 16, 2008 pit bull Seven którego adoptowałam tez podobno warczał w schronisku i rzucał się na jednego z pracowników wiec chcieli go uśpic.Jak znalazł się w hotelu a później u mnie nigdy nie zaobserwowano u niego takiego zachowania. Uważam ,że muszą go tam po prostu traktować po "chamsku" i dlatego tak reaguje, jakby był groźny to by się rzucał a nie chował w budzie !!! Quote
paros Posted January 16, 2008 Posted January 16, 2008 W jego oczak widać dramat, jaki ten pies przyżywa :-(:-( Przyjrzyjcie się:shake: patrzy niewidzącym wzrokiem, on błaga o pomoc!!! :-( Tak jak każdy pies, który tam znajduje się :-(:-(:-( On nie ma czasu!!! Może ktoś może go zabrać póki jeszcze czas :modla::modla::modla::modla::modla::modla: Quote
muka1 Posted January 16, 2008 Posted January 16, 2008 wyciągnijcie go na hotelik, potem bazarki ,zbiórka.Tyle psów tak uratowano!Dlaczego jemu ma się nie udać??...Rozpacz bije z jego oczu. Quote
dariaopole Posted January 16, 2008 Posted January 16, 2008 muka ale przydałoby się go wyciągnąc do hotelu gdzie jest szkoleniowiec a to ogromna kasa. Do tego ktoś musiałby jeździć go odwiedzać , należałoby sprawdzić czy nadaje się do adopcji itd. Brak ludzi chętnych do pomocy którzy na miejscu by pomogli np. z transportem, odwiedzinami, kasą itd. Niestety takie są realia :shake: na pierwszy miesiąc w hotelu zawsze kase się uzbiera ale co potem ??? Quote
Tosia2 Posted January 16, 2008 Author Posted January 16, 2008 Nie daleko mnie jest hotel, ale poprzedni amstaff którego utrzymywała fundacja CANIS był tam 7mies.... Teraz ma wspaniały domek, ale jednak to trwało... Ja mogłabym go tam oswajać, ale 30zł/doba to nie pociagnę... Quote
Doda_ Posted January 16, 2008 Posted January 16, 2008 Piękny amstaff, nie ma mowy o uśpieniu przecież on nie wygląda na agresywnego, a warczy bo jest przestraszony i broni się, a może ten pracownik coś mu zrobił nie wiadomo co, dlatego amstaff warczył na niego?? Biedny myśli że ktoś znowu mu skrzywdzi... Myślę że lepiej byłoby gdyby ktoś zabrał go do domu tymczas. i woził go na szkolenie, jak dojdzie do siebie to wtedy poszukać dla niego nowy dom?? Bo hotel to kosztuje... Nie ma tutaj kogoś, kto wziąłby tego biednego amstaffa na tymczas.??? Quote
dariaopole Posted January 16, 2008 Posted January 16, 2008 bullowaci dogomaniacy zapsieni, psów do ratowania pełno......"niebullomaniacy" się boją brać amstafy na DT Quote
majqa Posted January 16, 2008 Posted January 16, 2008 Tosiu napisałam do Doddy PW z prośbą o zerknięcie. Na pewno jest to osoba, która jest w stanie realnie ocenić/ rozpatrzeć się w sytuacji. Mam nadzieję, że zechce coś rozsądnego podpowiedzieć Tobie, bo jak rozumiem, jesteś tam na miejscu i póki co masz jako taki chociaż wgląd w sytuację. Quote
paros Posted January 16, 2008 Posted January 16, 2008 Wydaje mnie się, że ktoś szukał podobnego amstaffa :cool3: ale nie mogę znaleźć tego ogłoszenia. Może trzeba Korę zawiadomić? Quote
doddy Posted January 16, 2008 Posted January 16, 2008 Odpisalam obu Paniom. Jesli ktos ma jakis madry, konstruktywny pomysl na pomoc psiakowi chetnie pomozemy. Zabralismy z Krzyczek 8 psow. Wszystkie w schronisku wykazywaly dziwne reakcje, poza nim zachowuja sie normalnie. Jest wiec szansa, ze i astek okaze sie w miare normalnym psem. Moze byc jednak takze tak, ze bedzie psem problematycznym, potrzebujacym opieki i szkolenia przez kilka miesiecy. I co wtedy? Nie filozofia jest wyciagnac psiaka na miesiac, dwa do hoteliku. Filozofia jest poprowadzic go tak, by byl w dobrym miejscu, by byl wlasciwie oceniony, by byl bezpieczny przy wydawaniu do adopcji a takze by znalezc mu dom dopasowany do jego predyspozycji. Jesli ktos pisze sie na pomoc dla psiaka do czasu az nie znajdzie domu to prosze aby to napisal bo to jest wazne przy podejmowaniu decyzji. Quote
Tosia2 Posted January 16, 2008 Author Posted January 16, 2008 Pisałam już z Doddy... Ona widziała go juz, ale też nie ma pomysłu gdzie go wziać... " bullowaci dogomaniacy zapsieni, psów do ratowania pełno......"niebullomaniacy" się boją brać amstafy na DT" To święta prawda............. Dlatego pomyślałam o hotelu, choć wiadomo, że to kupa kasy której zawsze brakuję..... Przypuszczam, że nie uda nam się go wyciągnać, ale warto próbować... Wszystko co tu robimy oparte jest o nadzieję, prawda?............. Quote
muka1 Posted January 16, 2008 Posted January 16, 2008 A może hotelik u Mosi??O ile dobrze pamietam, to ona "lubi" trudne wyzwania.No i cena u niej jest przystępna... Quote
doddy Posted January 16, 2008 Posted January 16, 2008 Ja tez pomyslalam o Monice. W Lodzi nie ma miejsca u szkoleniowca. Quote
doddy Posted January 16, 2008 Posted January 16, 2008 Ok. Rozmawialam z Monika. Poniewaz ona ma wszystkie miejsca pozajmowane zabiore na razie astka do siebie do domu. Jak zwolni sie miejsce zawieziemy go do Mosii. Tak wiec obecnie jest kwestia przywiezienia go do mnie. Quote
ruda76 Posted January 16, 2008 Posted January 16, 2008 doddy napisał(a):Ok. Rozmawialam z Monika. Poniewaz ona ma wszystkie miejsca pozajmowane zabiore na razie astka do siebie do domu. Jak zwolni sie miejsce zawieziemy go do Mosii. Tak wiec obecnie jest kwestia przywiezienia go do mnie. ciotka to najlepsza wiadomosc jaka do mnie dzis dotarła;) Quote
ruda76 Posted January 16, 2008 Posted January 16, 2008 Teraz zmotoryzowani warszawiacy potrzebna jest Wasza pomoc Quote
andzia69 Posted January 16, 2008 Posted January 16, 2008 ja już też do Moniki dzwoniłam:oops: a ja mam głupią nadzieję, że będzie jak zawsze - czyli pies wyjdzie i zaraz okaze sie, ze to przytulak;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.