Jump to content
Dogomania

ladybird3

Members
  • Posts

    32
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ladybird3

  1. [quote name='toyota']Wątpię, aby schronisko próbowało wyciągnąć jakieś konsekwencje od właściciela. Do schroniska trafia codziennie kilka lub nawet kilkanaście zaniedbanych psów. Niektóre z czipami. Schronisko nie zajmuje się kierowaniem spraw o zaniedbanie czy też o znęcanie do sądu. Gdyby znalazł się właściciel psiaka, to pewnie by twierdził, że zaniedbanie powstało nie z jego winy. Pazurki u ras takich jak yorki trzeba bardzo często przycinać. Mam maltańczyka i 10 kundelków. Wszystkie moje psy biegają po ogrodzie i kostce brukowej i same ścierają sobie pazurki oprócz maltańczyka, który pomimo tego, że jest bardzo aktywny, to musi mieć obcinanane co 2 miesiące. Oczywiście to źle świadczy o właścicielu takie powrastane pazury, ale wątpię by udało się udowodnić na tej podstawie zaniedbanie, które skutkowałoby odebraniem psiaka. Sądy nie zajmują się takimi "bzdurami". Co do przepukliny- to nie jest konieczne, żeby ją usunąć. Tzn. pewnie lepiej jest to zrobić, ale z powodu tego, że właściciel nie zoperował przepukliny, nie można odebrać mu psa. Takie są realia. Również skołtunienie pod pachami, potrafi się zrobić bardzo szybko, u maltańczyka w ciągu tygodnia, jeśli się go w tym miejscu nie czesze. Ja mam "ambicje", żeby mój piesek był długowłosy i wystraczył tydzień problemów z chorym dzieckiem i brak czasu i u psiaka zrobiły się takie kołtuny, że z utęsknieniem czekałam na zaplanowaną wizytę u fryzjera, żeby to zostało wygolone. Wizyty u fryzjera psiego u nas są rezerwowane z miesięcznym wyprzedzeniem, prawie jak w służbie zdrowia ;). Kamień nazębny u takich ras powstaje również dużo szybciej, należałoby go regularnie usuwać, ale to jest zabieg pod narkozą, więc też nie można przesadzać z częstotliwością. Pielęgnacja tych piesków jest dużo bardziej skomplikowna niż przeciętnego psa, dlatego wiekszość yorków biega ogolonych. Być może kogoś przerosła pielęgnacja, a nie jest wcale wyrodnym właścicielem. Chociaż mnie też wkurza choćby taka beztroska ludzi jak puszczanie psa bez smyczy w czasie sylwestrowego szału jak miało miejsce w tym przypadku. Ważna informacja- właściciel może w ciągu 2 lat odebrać psiaka od Pani znajomych, jeśli udowodni, że pies jest jego. Znalazcy należy się "znaleźne" i w razie czego proszę też żadąć zwrotu kosztów leczenia psa. Jeśli rzeczywiście to jakiś burak czy pseudohodowca, to pewnie nie będzie chciał płacić, bo nie będzie to dla niego opłacalne. Wówczas nie oddawajcie psa. Jeśli jednak to kochający właściciel, a piesek znalazł się w takim stanie nie z jego winy, bo np. został skradziony i zaniedbany przez kogoś innego, to wtedy poniesie wszelkie koszty by odzyskać psa. Proszę poprosić weta o opis stanu psa i rachunek. Ja zwróciłabym wszelkie koszty znalazcy i jeszcze dała mu nagrodę za mojego psa. Byłabym wręcz gotowa odkupić takiej osobie szczeniaka za przygarnięcie mojego psa i udzielenie mu pomocy.[/QUOTE] Dopiero teraz przeczytałam edycję;) Co do yorków- u mnie w domu są już ponad 10 lat a mieszkam na wsi i biegają razem z kurami i kaczkami po dwóch hektarach podwórka ;) Nie biegam za nimi z grzebieniem i żeby doprowadzić je do takiego stanu jak tamtą suczkę to nie wiem co musiałabym zrobić, chyba zamknąć na miesiąc w kurniku. Obcinam je sama, nigdy całkiem na krótko. Mój pies raz w roku ma usuwanie kamienia, niestety to już staruszek i więcej zębów nie ma niż ma. Znalezionej suczce też potrzebne usuwanie kamienia ale to wtedy wszystko na raz z przepukliną i sterylizacją pod jedną narkozą. Kołtuny to jedna sprawa, ale nie zainteresowanie się tym, że pies ledwo chodzi jest dla mnie nie do pomyślenia i nie mieści się w pojęciu że "kogoś przerosła pielęgnacja psa".
  2. Maron 86, przeglądam lokalne ogłoszenia kilka razy dziennie(nic nie ma), jak wcześniej pisałam podobno było ogłoszenie w radiu(pisałam mail do radiowej redakcji o więcej info ale nie dostałam odpowiedzi). Mam nr chipa suni, w żadnej bazie nie ma właściciela. Więc myślę, że "inny właściwy sposób poszukiwania właściciela" mamy z głowy i grzywna nam nie grozi. Kolega rozmawiał dziś ze Strażą miejską, powiedzieli że wystarczy zaświadczenie o stanie psa od weterynarza, aby właściciel nie mógł go zabrać. [COLOR=#000000][I][/I][/COLOR] Wielka szkoda, że nie mam zdjęć suczki przed metamorfozą, słowa nie byłyby potrzebne. Nie wiem jak Wam to udowodnić, ale jestem pewna że suczka została zaniedbana i to porządnie i oddanie jej właścicielowi to to samo jakby oddać ją do schroniska. Z chipa wynika, że ze schroniska została zabrana w 2012 roku więc z pazurami i kołtunami nie ma nic wspólnego. Też się dziwie, że nie jest wysterylizowana. Ma bliznę na brzuchu, ale wet mówił, że może być od cesarki, nie wygląda na sterylizację(przy tej bliźnie ma właśnie ten guz-albo przepuklinę brzuszną bez odprowadzenia albo jakiś tłuszczak albo też powikłanie po źle wykonanym zabiegu). Nie jestem na 100 % pewna czy ma cieczkę, ale zachowanie mojego psa na to wskazuje. Ona nie pozwoliła do siebie podejść ani psu ani suce.
  3. Mam dwa yorki, wiem jak rosną im pazurki... Zdarzyło mi się nie przypilnować wilczego i moja sunia go sobie naderwała, ale w momencie kiedy pies źle chodzi, kuleje, czy liże to właściciel to widzi i coś z tym robi a nie dopuszcza aż do takiego stanu. Kiedy bawimy się z psem to chyba czujemy kiedy pazury są za długie? U mnie wyznacznikiem jest stukanie po panelach :) Mieszkam na wsi i moje psy biegają po przeróżnych trawach, gałęziach- wiem jak wygląda kołtun ale takich jak ma ta sunia to w życiu nie widziałam. Nawet nie próbowałam ich rozczesywać żeby jej bardziej nie stresować, tylko porozcinałam i wioo do weta. Znajda była świeżo wykąpana(pachnąca), z tymi wszystkimi kołtunami , rozczesana na grzbiecie (dłuższe włosy-zasłoniły skołtunione łapy) i powycinana trochę wokół pyszczka - czyli zrobiona tak, że dla kogoś kto nie zna się wyglądała jak śliczny zadbany piesek... Ja jestem na 100 % pewna że nie miała kochającego domku, ale faktycznie ciężko byłoby to udowodnić. Jedna przepuklina jest do operacji jak najszybciej, a to drugie to nie do końca wiadomo co to jest... Weterynarz dokładnie tak samo poradził zachować wszystkie paragony itd, a wizyty i to co przy piesku było robione jest wpisane u nich w bazie. Powiedział też, że skoro nie ma wpisanych danych na czipie to za jakieś dwa miesiące wpisze do bazy dane kolegi jako właściciela, czy może tak zrobić? Dziękuję Wam wszystkim za rady, nie będę już dalej przejmować się byłym właścicielem skoro grozi to odebraniem suczki. Jest już odrobaczona, obcięta (wygląda jak chihuahua więc raczej nikt się nie pozna, że to ten sam pies:D), ma założoną książeczkę zdrowia i za tydzień szczepienia. Nie jest chyba niestety wysterylizowana bo mój pies wczoraj totalnie oszalał jak do mnie przyjechała. Widocznie dopiero teraz było jej dane zacząć nowe życie, szkoda że tak późno :) Serdecznie pozdrawiam!
  4. Anula, doskonale rozumiem i właśnie dlatego zarejestrowałam się tutaj aby nie zrobić żadnej głupoty :)
  5. PaulinaBemol, niestety nikt nie myślał o robieniu zdjęć :( jechaliśmy do weterynarza o 2giej w nocy... Ale wizyta jest wpisana do systemu lecznicy na pewno, na drugi dzień byliśmy u fryzjera żeby usunąć wszystkie kołtuny i u lokalnego weterynarza. Dziur po usuniętych pazurkach i dwóch nieleczonych przepuklin (z czego jedna wymaga szybkiej operacji) właściciele raczej się nie wyprą;) Anula, właśnie o tą odpowiedź mi chodziło. Jeśli jest opcja, że zabiorą pieska to nie ma sensu tego zgłaszać komukolwiek. Ale z drugiej strony szkoda mi następnych psów które mogą trafić do takiego domu... Od znajomych wiem, że w lokalnym radiu jest ogłoszenie o zaginionym yorku, pisałam do redakcji po jakieś informacje ale zero odzewu;/ Na safe-animal po nr chip są tylko dane schroniska, dane właściciela są "zastrzeżone".
  6. Dziękuję za odpowiedź, jednak nie przeczytała Pani mojego posta dokładnie. Sunia zostaje u znalazcy już na pewno, chodzi mi o to czy osoba która ją wzięła ze schroniska nie powinna ponieść konsekwencji takiego zaniedbania? suczka przez to, że tak długo chodziła z tymi pazurami ma pokrzywione łapki i "palce", możliwe że zerwane więzadło w tylnej łapie. Weterynarza na pewno nie widziała przez długi czas, bo pazury które trzeba wyrywać z poduszek z użyciem siły nie rosną ani miesiąc ani nawet pół roku... Nie wyobrażam sobie zaniedbać tak psa, tym bardziej że wzięta ze schroniska powinna dostać drugie, lepsze życie a nie coś takiego...
  7. Witam wszystkich serdecznie, nie jestem pewna czy umieszczam post w dobrym dziale- jeśli nie to proszę o przeniesienie. Znajomy 1-go stycznia znalazł śliczną sunie yorkshire. Zgarnął do domu, przysłał zdjęcie, pierwsza myśl: faktycznie zadbany piesek,dłuższe włosy, pewnie uciekł przez fajerwerki i teraz tęskni-trzeba szukać właściciela. Jako że psa wcześniej w domu nie miał, żadnej miski ani smyczy żeby wyprowadzić na spacer zaprosiłam do siebie po potrzebny sprzęt. Niestety okazało się, że z pieskiem nie jest aż tak kolorowo. Pokołtunione wszystkie 4 łapki ( kołtuny pod pachami nie pozwalały jej na podniesienie przednich łapek do góry :( ). Ok, uciekła, biegała, mogła się skołtunić. Przy pyszczku i uszach również kołtuny. Dalsze oględziny suni pokazały pazury pozawijane i powrastane w poduszki i dwa guzy na brzuchu! Zęby zakamienione. Sunia na pewno nie błąkała się długo, bo pachniała kąpielą. Zabraliśmy ją do całodobowej przychodni na sprawdzenie chipa i usunięcie tych pazurków coby jej ulżyć trochę. Z chipa okazało się, że suczka była w 2012 roku w schronisku, żadnych innych danych nie ma. Czyli ktoś ją przygarnął a później urządził kolejne piekiełko. Suczka na 100 % zostaje u kolegi, nie ma zamiaru jej nigdzie oddawać. Odwiedziła już fryzjera, kolejnego weterynarza(suczka ma około 4 lata, guzy to przepuklina pachwinowa i brzuszna bądź tłuszczak! Jest też blizna na brzuchu -możliwe, że po cesarskim cięciu) i jest zadowolona :) Moje pytanie jest takie: Skoro była w schronisku, tam na pewno mają dane osoby która ją zabrała. Czy jest sens szukać takiej osoby bądź zgłaszać to do schroniska żeby wyciągneli jakieś konsekwencje? Czy może się okazać że po zgłoszeniu ktoś będzie chciał odebrać pieska? Nie mam żadnych zdjęć dokumentujących stan suni, ewentualnie słowa fryzjera bądź weterynarza. Dodam jeszcze, że schronisko w którym była kiedyś nie cieszy się dobrą sławą w Polsce a psy "rasowe" w schroniskach są podobno rezerwowane od razu znajomym. Proszę o informacje
×
×
  • Create New...