-
Posts
32 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ladybird3
-
Jak rosły wasze psy po ukończeniu 12 miesięcy?
ladybird3 replied to aronia's topic in Wszystko o psach
Ja nie jestem pewna kiedy mojemu się tak"urosło", bo zwyczajnie nie zwracałam na to uwagi przebywając z nim dzień w dzień i nie spodziewałam się, że jeszcze urośnie :D Ale podejrzewam, że nie urósł wcześniej przez złą dietę i zepsute zęby, organizm nie miał po prostu "z czego rosnąć". -
Jak rosły wasze psy po ukończeniu 12 miesięcy?
ladybird3 replied to aronia's topic in Wszystko o psach
Różnie to bywa, ja kupiłam psa(yorkshire terriera) jak miał 10 miesięcy i był malutki, ważył 1,7 kg. Obecnie ma lat 6 i waży 2,7kg. Na zdjęciach widać, że piesek urósł a nie tylko "przytył", nadal jest strasznie kościsty:) [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/b1dec14b9c3e7c26.html"][IMG]http://images65.fotosik.pl/584/b1dec14b9c3e7c26m.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/f7f792a1f3967b5d.html"][IMG]http://images65.fotosik.pl/584/f7f792a1f3967b5dm.jpg[/IMG][/URL] -
Ale nie można z tym nic zrobić? znalazłam na dogomanii jeden temat ale bez żadnego rozwiązania... Moi drodzy temat głównej sprawy posta chciałabym już zakończyć, znam wasze zdanie i w pewnym stopniu je podzielam. Ale nie jestem niestety w najlepszej sytuacji bo i tak dużo zrobiłam za plecami osoby która sunie teraz ma. Dalej będę przeglądać ogłoszenia, ale teraz to jego ruch czy to przemyśli czy nie i co zrobi dalej. Rozumiem go trochę bo człowiek który nigdy psa nie miał a bardzo chciał i dane mu było spotkać na swojej drodze akurat takiego w takim stanie doznaje szoku i to naturalne, że ma chęć się nim zaopiekować skoro ma warunki. Rodzicom którzy nigdy nie chcieli nawet słyszeć o psie w domu na widok takiej bidy od razu zmiękły serca. I dla niego to jest jak przeznaczenie. I to nie chodzi o to, że to jest york, nie raz moje yorki były u niego w domu i nie robiły na rodzicach żadnego wrażenia, to po prostu psia krzywda tak działa...
-
Moi drodzy pomijając całą poprzednią konwersację, wpadłam na coś w czeluściach internetu i wyszukiwań wujka google nt yorków, mianowicie ogłoszenia pt. "kupie yorki całe mioty". [URL="https://www.google.pl/search?q=%22881+200+899%22&espv=210&es_sm=93&source=lnms&sa=X&ei=A8PPUp6XFLPo7AaD5oHYCA&ved=0CAgQ_AUoAA&biw=1366&bih=666&dpr=1"]https://www.google.pl/search?q=%22881+200+899%22&espv=210&es_sm=93&source=lnms&sa=X&ei=A8PPUp6XFLPo7AaD5oHYCA&ved=0CAgQ_AUoAA&biw=1366&bih=666&dpr=1[/URL] a oto co wyskakuje po zapytaniu wujka google o nr telefonu z ogłoszenia.... [URL]http://alegratka.pl/ogloszenie/yorki-yoreczek-york-piesek-sliczny-23444683.html[/URL] a oto świeżo skupione yorki na sprzedaż.... Brakło mi słów żeby napisać coś więcej...
-
[quote name='rozi']Ludzie i po roku, i po dwóch szukają zwierzątka, powtarzają ogłoszenia, proszą. Ciekawe czy autorka wątku chorego kundla też by tak chroniła przed tym zaniedbaniem.[/QUOTE] Rozi z której strony by nie spojrzeć to sunia jest i "kundlem" i zdrowa też nie jest, koszty będą potężne jeśli okaże się, że guz jest jakimś nowotworem a więzadła na rtg okażą się zerwane. Oczywiście to najgorszy scenariusz. Przeglądam ogłoszenia dwa razy dziennie, na regionalnych stronach, na tablicy pl i tych kierunkowanych na zaginione psy, kolega mieszka w mieście w którym pies został znaleziony i to blisko tego miejsca, wychodzi z nim normalnie na spacery. Nie jest to ani Warszawa ani Łódź żeby wtopić się w tłum, gabinet weterynaryjny jest jeden. Minęło 10 dni, powiedzcie mi ile ogłoszeń zdążylibyście wrzucić do internetu, na słupy, do sklepów, do weterynarza w ciągu tego czasu gdyby to był Wasz pies?
-
Anula wiem, tylko że co niektórzy nie rozumieją mojego stanowiska wobec schroniska i próbują mi wmówić że ukradłam psa ;) W zasadzie nie muszę tego tutaj nikomu udowadniać, jeśli właściciel się znajdzie to wtedy to zrobię, więc prosiłabym zakończyć ten temat w tym miejscu.
-
[LIST] [*][URL="http://prawo.money.pl/kodeks/cywilny/dzial-iii-nabycie-i-utrata-wlasnosci/rozdzial-iii-inne-wypadki-nabycia-i-utraty-wlasnosci/art-180"]Art. 180 kc[/URL] Art. 180 . Właściciel może wyzbyć się własności rzeczy ruchomej przez to, że w tym zamiarze rzecz porzuci. [*][URL="http://prawo.money.pl/kodeks/cywilny/dzial-iii-nabycie-i-utrata-wlasnosci/rozdzial-iii-inne-wypadki-nabycia-i-utraty-wlasnosci/art-181"]Art. 181. kc[/URL] Art. 181. Własność ruchomej rzeczy niczyjej nabywa się przez jej objęcie w posiadanie samoistne [/LIST] Nie zdobyłam nagrania, ale to właśnie Straż miejska zajmuje się monitoringiem i kolega uzyskał taką informacje w dniu znalezienia suni(że widzieli to na monitoringu). Dzwonił w sprawie innego psiaka który biegał po rondzie i stwarzał niebezpieczeństwo dla siebie i innych ale nie chciał podejść do ludzi i zapytał również o sprawę suni- dostał wtedy odpowiedź "nic pan nie musi robić, skoro pan wziął do domu to jest pana". Dziś zadzwoniłam z prośbą o wyjaśnienie i dostałam odpowiedź przytoczoną w poprzednim poście. Straż miejska była poinformowana i punkt przetrzymań psów również, jeśli ktoś będzie chciał ją znaleźc to znajdzie.
-
Co dowiedziałam się od Straży miejskiej obejmującej funkcję"innego organu państwowego" z przytoczonego wcześniej artykułu: Pies biegający na terenie miasta wolno bez obroży, adresatki czy uzupełnionych danych w czipie jest traktowany jako porzucony. W związku z tym w momencie złapania staje się własnością gminy bądź osoba która nim włada jak właściciel staje się posiadaczem samoistnym co oznacza, że dotychczasowy właściciel w momencie objęcia posiadania samoistnego traci wszystkie prawa wobec psa i nie może domagać się zwrotu. Fakt iż sunia biegała bez obroży wzdłuż drogi jest zapisany na kamerach miejskich łącznie z momentem zabrania jej przez kolegę, niestety miejsce z którego przybiegła nie jest objęte monitoringiem. Dnia 2giego stycznia zostałaby złapana i gimna nabyłaby prawo do własności , co oznacza że trafiłaby najpierw do punktu przetrzymywania zwierząt na 14 dni a później po szczepieniach do schroniska w Wojtyszkach. Dziękuję za uwagę.
-
Tak, sunie na pewno adoptował ktoś z zakopanego a później ktoś inny ukradł aby wyrzucić ją w łódzkim na nowy rok... Macie prawo mieć swoje zdanie, ja mam prawo mieć swoje (potwierdzone przez weterynarzy, którzy psa widzieli na własne oczy) i jak dla mnie nie zrobiłam nic złego. A swoje psy pilnuje, a już na pewno nie puszczam luzem w sylwestra psa wziętego ze schroniska, być może nie przyzwyczajonego jeszcze do nowego domu i nie mającego zielonego pojęcia gdzie ma później wrócić. Nie szukam potwierdzenia, prosiłam o konkretną informacje w dziale "prawo" i odpowiedź już dostałam, serdecznie dziękuję i do widzenia.
-
Ulvhedinn nieco wrednie to daruj sobie proszę i nie obrażaj mnie. Zwierzę to zwierzę, czy pies czy kot, czy kundelek czy ma papierek i to nie ma znaczenia kiedy dzieje mu się krzywda. Sleepingbyday pisałam o sterylizacji ze 4 razy w tym wątku, miło że czytasz to do czego się wypowiadasz . Suka właśnie zaczęła cieczkę bo plami. Napisałam mail do miejsca, gdzie znalezione psy czekają u nas na właścicieli przez miesiąc, zanim trafią do Wojtyszek z informacją o suni. Mam też mail do radia , które mnie olało. Więc udowodnienie, że jest skradziony raczej nie wchodzi w grę;) Od samych Wojtyszek jednak będę trzymać się z dala- to jest miejsce w którym zależy im aby mieć psy "na stanie" a nie u właścicieli. [URL]http://www.obrona-zwierzat.pl/wojtyszki.html[/URL] "[COLOR=#333333][FONT=Arial]Liczba psów koszarowanych w kołchozie w Wojtyszkach rośnie stale i lawinowo, proporcjonalnie do chciwości hycla Siemińskiego, natomiast adopcja zwierzęcia stamtąd jest zjawiskiem niezwykłym i sporadycznym - nawet zdeterminowanym trudno trafić w to ukryte przed światem miejsce, wolontariusze mają tam zakaz wstępu, a co decydujące, właściciel obozu nie jest zainteresowany pozbywaniem się psów. "[/FONT][/COLOR]
-
Kurcze w zasadzie to masz rację teraz, przyszłam tutaj aby zapytać czy można i czy jest sens szukać i w jakiś sposób ukarać właściciela za stan suni potwierdzony przez dwóch weterynarzy i fryzjera i już w pierwszym poście napisałam, że sunia zostaje. Nawet nie zauważyłam, kiedy rozmowa zeszła na inny tor i zaczęłam się zastanawiać nad szukaniem właściciela przez którego najprawdopodobniej sunia została obarczona krzywymi łapkami do końca swojego psiego życia po to aby ją oddać ;)
-
[quote name='sleepingbyday'] co do pytania, czy masz szukac właściciela. pytanie zadałaś z powodu, że chcecie psa zatrzymać. bo wyobraź sobie, ze znajdujesz psiaka,ratujesz go z ulicy, ale nie chcesz go zatrzymać,ani nie chcesz oddać do wojtyszek, bo cos tam słyszałaś czy czytałaś.w takiej sytuacji szukanie ogłoszeń o ew. zaginięciu psa jest jedynym, co robisz? czy może wrzucasz na sieć info o znalezieniu, bo w końcu pies ci obcy zalega w domu? wystarczy przejrzec internety - tych ogłoszeń jest sporo. więc tak naprawde twoja niechęć jest spowodowana nie zasadą,a tym, że ten konkretny pies znalazł dom u twojego kolegi i jest bezpieczny, a właściciel - niepewny. [/QUOTE] Gdyby był to pies którego nie mogę zatrzymać w domu, a byłby w tym samym stanie najpierw poszukałabym dla niego domu wśród znajomych ;) Moi drodzy mam nadzieję, że to pierwsza i ostatnia taka przygoda w której biorę udział, za dużo nerwów to kosztuje ;) Sleepingbyday, masz trochę racji- teraz sunia jest w pewnym domku a właściciel jest niepewny i to ma duże znaczenie. Nie jest to też do końca moja decyzja , dam koledze wątek do przeczytania i przemyślenia - jednocześnie Was też proszę o przeczytanie go jeszcze raz dokładnie. Suni stała się krzywda, nie można mieć 100% pewności dlaczego i przez kogo-na pewno nie zrobiła sobie tego sama. Trzeba wybrać złoty środek aby to już się nie powtórzyło. Odpowiedź na pytanie które zadałam na początku już padła i nie chce się z nikim kłócić, bo chciałabym jeszcze trochę na tym forum posiedzieć i nie robić sobie wrogów od samego początku. :)
-
Nie chcę się powtarzać a nie wiem jak zacytować post z cytatem żeby był w całości ;) [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/249916-zadbana-znajda-z-chipem?p=21739514#post21739514[/url] "[COLOR=#000000][I]jeżeli zgłosi się taki fakt do Schroniska,Schronisko ma prawo odebrać psa,ponieważ umowa była podpisana z byłym właścicielem a nie z znalazcą."[/I][/COLOR]
-
Przecież o to od początku pytałam, czy zgłosić to do schroniska. Zgłosiłabym od razu, ale jeśli grozi to zabraniem psa do schroniska i oddaniem bez sprawdzenia czy to właściciel czy "właściciel"- nie mam zamiaru. [quote name='Anula']Schroniska nie zdradzają danych osoby,która adoptowała psa (zasłaniają się-ochrona danych osobowych),jedynie mogą dane udostępnić Prokuraturze.Następna sprawa jeżeli zgłosi się taki fakt do Schroniska,Schronisko ma prawo odebrać psa,ponieważ umowa była podpisana z byłym właścicielem a nie z znalazcą. Schroniska nie sprawdzają warunków adoptujących tj.nie robią wizyt przed adopcyjnych i po adopcyjnych.Wiele psów ze Schronisk trafia w niepowołane ręce.Taka jest rzeczywistość.Jedynie Fundacje dokładnie sprawdzają domy i dobierają psu dom.[/QUOTE] Pisałam z użytkowniczką Anula konkretnie o Wojtyszkach i utwierdziła mnie w tym, że to jest właściwa decyzja. Wątpię, że kochający właściciele to tacy co czekają łaskawie na telefon ze schroniska że ich piesek przypadkiem się znalazł nie robiąc nic poza tym. Będę dalej przeglądać ogłoszenia, jeśli coś się pojawi to zadzwonię. Jeśli właściciel sensownie wyjaśni stan suni i tak jak mówicie będzie gotów ponieść koszty to przecież logiczne jest, że ją oddamy. A jeśli uzna, że nie stać go (czyli gdybym oddała psa w takim stanie jak został znaleziony to dalej by sobie tak żył, z pazurkami, kołtunkami) prośbą lub groźbą poproszę o zrzeczenie się ;)
-
[quote name='sleepingbyday']najlepiej byłoby wyciągnąć dane od schronu, lub przekazac im nr tel i prosic o zawiadomienie właścicieli, ze mamy psa. i to pomoże spokojnie w ustaleniu, czy pies powinien do nich wrócić, no nie? ta sytuacja jest dość łatwa akurat w rozwiązaniu. sterylka jak najbardziej, ale to chyba planowane jest?? zresztą sunia ma blizne, może w schronie była cięta? [/QUOTE] Co do pierwszej części , napisałam do Ciebie pw. Sunia ma bliznę, ale to prawdopodobnie cesarka a nie sterylizacja. Jest planowana razem z resztą zabiegów za jednym zamachem jak sunia już trochę się odstresuje i będzie po szczepieniach. Powinna być wysterylizowana ale raczej nie jest, pisałam wcześniej, że mój pies zwariował na jej widok dokładnie tak jakby miała właśnie cieczkę.
-
Że sunia nie była brudna to pisałam w pierwszym poście(była pachnąca kąpielą i wyczesana na grzbiecie), i to jest właśnie jak dla mnie znak, że to wszystko nie zrobiło jej się przez ucieczkę/tułaczkę. Hmm nie do końca rozumiem Wasze podejście w niektórych sprawach. To, że znaleziony pies jest teraz zadbany u kogoś w domu a nie zawieziony do schroniska i zostawiony tam na pastwę losu, bo może właściciela znajdą a może nie to źle? To ja mam dawać ogłoszenia o znalezieniu psa (i odbierać telefony od ludzi chętnych na "yoreczka za darmo") , a nie właściciel o jego zaginięciu? Gdyby to mi zginął pies (chociaż pilnowanie go to chyba też odpowiedzialność właściciela, prawda?) to wrzuciłabym od razu ogłoszenia gdzie tylko się da, dziś mija 8 dzień a nie ma żadnego ogłoszenia. Portale są regionalne, dotyczą całego powiatu i są bardzo popularne w okolicy. Jest też ogólnopolska tablica pl . Sunia ma tyle znaków szczególnych po których można ją zidentyfikować, że można dodawać ogłoszenia w całej Polsce jeśli tylko człowiek chciałby ją odnaleźć. Z resztą przytoczę przykład, po wyszukiwaniu w google wyskakuje mi masa ogłoszeń z 2009 roku o zaginięciu jednego i tego samego psa. Na setkach różnych portali- czyli da się. Oczywiście jeśli właściciel by się znalazł, i tak jak mówicie byłby gotowy pokryć koszta itd to sunia zostałaby zwrócona. Ale dlaczego ja mam szukać kogoś na siłę jeśli ten ktoś tego nie robi?
-
[quote name='Artik']Nie doczytałem się czy poinformowaliście schronisko?[/QUOTE] Nie, bo nie chcemy aby sunia tam trafiła a ktoś na forum napisał, że może tak być. Nie pisałam wcześniej ale to schronisko to Wojtyszki, jeśli ktoś o nim słyszał to więcej słów nie potrzeba. [quote name='PaulinaBemol'] [Prawdziwy facet nie potrzebuje przedłużenia ego. Dodatkowo taki pies to lep na nowe Panie :P [/QUOTE] Dobra dobra, z tym lepem to bez przesady :D Piszę kolega bo tak wygodniej, ale tak na prawdę to mój facet:P [quote name='sleepingbyday'] smutny to wątek - człowiek zaczyna si,ę zastanawiać, czy chce, zeby jego pies, w przypadku zagubienia, trafił na psiarzy. choć podkreslę, nie wiem, jaki jest ten właściciel, czy olewa psa, czy nie. może faktycznie jest beznadziejny. ale wy tego nie wiecie. bez sprawdzenia i poszukiwań ( rzetelnych, a nie na odwal się), to jest pitu pitu - które byc może nie miało by miejsca, jakby chodziło o podpalanego a la owczarka wiejskiego. a jak właściciel się znajdzie , i będzie kiepski, to jest na to sposób, który jeszcze nigdy nie zawiódł. rachunki za leczenie, spis wydatków na karmę, smycz itd. uzbiera sie kilkaset zlotych, a jeszcze sterylke by sie zdało zrobić. i proszę bardzo o zwrot nakładów, za zaopiekowanie się psem, dziekuję. żaden kiepski właściciel jeszcze na to nie poszedł, nagle telefony milkły. dosłownie żaden. każdy, który na to pójdzie, jest ok, bo wazniejszy dla niego pies, niż kasa. proste.[/QUOTE] Z ostatnim twierdzeniem oczywiście się zgadzam w 100%, ale proszę przeczytaj wątek dokładnie zanim oskarżysz kogoś o "ukrywanie" psa. Nie będę dawać ogłoszeń "znalazłam yorka" , bo dostanę 100 telefonów dziennie. To właściciel powinien szukać psa a nie pies właściciela. Jakbym chciała ją ukryć to ani bym nic tu nie napisała ani na pewno nie wrzuciła jej zdjęć przed i po :D Jak napisała PaulinaBemol, sprawdzam ogłoszenia co jakiś czas, od znajomych wiem, że było ogłoszenie w radiu o zaginionym yorku. Napisałam maila ale radio mnie olało, być może ten z ogłoszenia już się znalazł, nie wiem nawet czy szukali psa czy suczki bo sama nie słucham radia. Sprawdzam nawet co trochę w bazie safe-animal czy przypadkiem dane nie zostały dopisane. Chociaż faktycznie bardziej z chęcią znalezienia właściciela i powiedzenia mu co o nim myślę niż oddania suni ;) Mieszkamy w niedużym mieście, mamy kilka lokalnych serwisów ogłoszeniowych i rozgłośnię radiową- jeśli ktoś chce szukać psa ma duuużo możliwości.
-
Jest śliczna a co najlepsze bardzo czysta, absolutnie nie załatwia się w domu, po przyjściu z dworu myje łapki jak kot a nawet po jedzeniu wyciera pyszczek najpierw w dywan a później łapami :D Dobrze trafiła, kolega zawsze ubóstwiał moje yorki tylko rodzice nie bardzo chcieli w domu psa i sam się śmiał że troche wstyd facetowi z takim psem wychodzić.. Ale teraz wpadł na amen, i on i rodzice :) Sunia kichnie a ja już mam telefon czy na pewno wszystko jest z nią ok :P
-
Wszystko jest możliwe. Szczerze to jestem tutaj na forum całkiem nowa i podczytuje teraz trochę po nocach:P Założyłam konto, żeby dowiedzieć się coś w sprawie tej suni. [URL="http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=e014efb3cd3e4e8d"][IMG]http://images61.fotosik.pl/532/e014efb3cd3e4e8dm.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=99b2454aa5b08d55"][IMG]http://images63.fotosik.pl/532/99b2454aa5b08d55m.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=d41bebe52b7b2821"][IMG]http://images64.fotosik.pl/534/d41bebe52b7b2821m.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=22c159148868d67d"][IMG]http://images62.fotosik.pl/534/22c159148868d67dm.jpg[/IMG][/URL] na zdjęciach w ogóle nie widać tego w jakim była stanie, jak je dostałam to pomyślałam że jest sliczna i zadbana. Chociaż teraz na szyi jestem w stanie dojrzeć kołtuny przy skórze. ;) [URL="http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=bbcffb6f5a9ba16a"][IMG]http://images65.fotosik.pl/534/bbcffb6f5a9ba16am.jpg[/IMG][/URL] a tyle z niej zostało po fryzjerze:( Oglądałam reportaż o schronisku , gdzie okazało się że przyjęli psa który był zaczipowany i miał właściciela... po dwóch latach jak gmina chciała odebrać psy za które płaci wyszło to na jaw i piesek wrócił do domu :)
-
[quote name='toyota']Yorki mają różny rodzaj włosa, jedne bardziej się kołtunią, inne mniej. Wiem to od pań hodowczyń, które mają psi salon fryzjerski ;). [/QUOTE] wiem wiem, moje dwa są najlepszym przykładem- jeden wełna drugi hmmm... prosty ale nie jedwab bo bardziej sztywny. Pierwszy mój york(już niestety go nie ma:( ) miał taki idealny wg mnie włos. Ale to było daaawno temu, nie było wtedy kilogramowych genetycznie spapranych zabawek tylko normalne psy (bez urazy dla nikogo... ale kilogram psa, serio? ) :) [quote name='Maron86']Haha wielkością to faktycznie, a wykąpać mając brodzić zamiast wanny to już w ogóle hardcore. Jednak za każdym razem jak mam możliwość wolę go na kąpiel zostawić u fryzjera :evil_lol:. Jednak właśnie mając takie doświadczenia z psami których się u mnie w domu już przewinęło koło 20 za mojego życia (w tym DT), nie oceniam po sierści psa znalezionego bo może okazać się że błąkanie trwało miesiąc, a może rok. [/QUOTE] Najlepsze wyjście to chyba zamknąć się razem z nim pod prysznicem , przynajmniej reszta łazienki ocaleje kiedy będzie chciał się wytrzepać:D A sunia pachniała kąpaniem, także długa tułaczka nie wchodzi w grę...
-
Ehh ile psów tyle różnych problemów z sierścią:P O kurcze, wrzuciłam w google mastifa tybetańskiego.. czesanie yorka to przy nim pikuś:)
-
Sunia miała podcięte pazury na nocnej wizycie u weterynarza, po obcięciu łapek na drugi dzień u fryzjera okazało się że i tak mają jeszcze 2 cm długości :( Ja nie wiem, może tylko moje psy są takie dziwne i się nie kołtunią? Pies owszem, ma wełniste kłaczki i łapy musi mieć na krótko, ale moja suczka ma dość długie, nie jest często czesana-zazwyczaj tylko po całkowitym kąpaniu a czasem jest to raz na dwa, nawet trzy tygodnie w zależności od pogody na zewnątrz. I ona naprawdę się nie kołtuni ... nawet jeśli coś na łapach to wystarczy wykąpać, wysuszyć i nie ma śladu;/ Dlatego tak ciężko mi zrozumieć, że pies może w krótkim czasie być doprowadzony do takiego stanu. Tym bardziej, że znaleziona suczka ma piękne włosy, niejeden wystawowy york by ich pozazdrościł.
-
[quote name='Maron86']U mnie psy niby automatycznie schronisko przerejestrowuje, a właściciel sam chipa nie ma jak zarejestrować bo jest to zrobione w bazie Safe-Animal. [/QUOTE] No właśnie dziwne, bo u pierwszego weta dostaliśmy jej nr chip i poradzono aby zarejestrować ją na siebie skoro nie ma danych właściciela. Rejestracja chipa jest płatna i robi to właściciel, gabinet który czipuje psa ma dane właściciela, ale po drugiej stronie ulicy już nie będą mieli bo to obowiązek właściciela zarejestrować psa w bazie. U drugiego weta powiedziano nam , że jeśli w bazie safe-animal to oni mogą wprowadzić dane właściciela za darmo, powiedzmy za 2 miesiące jeśli okaże się, że nikt jej nie szuka. [quote name='toyota']W schronisku odbywa się to w ten sposób, że psy są czipowowane dopiero po adopcji, albo mogą mieć czipy wcześniej wszczepione, ale dopiero po adopcji pracownik biurowy schroniska spisuje dane nowego właściciela z dowodu osobistego, następnie powinien raz w miesiącu wysłać te zebrane dane do bazy danych np. identyfikacja pl. Tam z kolei te dane są wprowadzane do systemu. Osoba, która adoptowała tego yorka mogła poprosić o uzupełnienie danych w bazie, ale ktoś inny mógł tego jeszcze nie zrobić (np. pracownik schroniska). [/QUOTE] W tym akurat schronisku pies nie zostanie wystawiony do adopcji dopóki nie ma chipa. Zobaczymy, ale skoro po tygodniu nie ma w internecie żadnych ogłoszeń o poszukiwaniu suni to mam nadzieję, że już raczej nie będzie;)
-
To podziwiam, ja nie odważyłabym się robić tego sama. Na szczęście mój psiak na narkozę odporny jak koń, przy pierwszym zabiegu zaczął się wybudzać na stole, dokładali mu znieczulenia tyle że aż wyszło na to, że dostał śmiertelną dawkę :P
-
Oczywiście możecie mieć rację, ale właściciel który odebrał ją ze schroniska na pewno został poinformowany że sunia ma chip. W takim wypadku na miejscu właściciela od razu pojechałabym do schroniska i poprosiła o uzupełnienie danych w bazie... Ulvhedinn, u mnie w mieście jest fryzjerka u której każdy pies siedzi spokojnie, jak zaklęty. Nie ma znaczenia czy on właścicielowi daje się dotknąć czy nie, normalnie hipnoza:P W momencie kiedy kamienia jest dużo ona potrafi go jakby oderwać? Bierze chyba jakieś okrągłe na końcach nożyczki i tadaam -kamień po prostu odskakuje od zęba. Jestem z łódzkiego, ale może warto poszukać takiego magika z wieloletnim doświadczeniem u siebie w okolicy. Wiadomo, że nie będzie to dokładne czyszczenie ale zawsze troche smrodku z pyszczka mniej :)