Jump to content
Dogomania

RofTW

Members
  • Posts

    4
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by RofTW

  1. Spike1975 dzisiaj zrezygnowałam z samotnych spacerów z nim na rzecz spacerów z nim i rodzinom i dzisiaj bynajmniej żadne agresywne zachowania z jego strony nie miały miejsca. Na całe szczęście :) nie rezygnuje natomiast ze wspólnych ćwiczeń.... beatrix nie chodzi o pieniądze w tym momencie a jedynie o sens. Zanim znalazlabym dobrego behawioryste specjalizującego sie w tej rasie, zanim ogarnelabym transport (mieszkam na odludziu i niestety nie mam samochodu) to minelyby wieki a behawiorysta napewno potrzebuje tak conajmniej ze dwie sesje by poznać nasze problemy a co dopiero ćwiczyć z nami a ja mam zaledwie tylko miesiąc tutaj.... A co do izolowana go... Nie wzbudzi to przypadkiem jeszcze większej agresji? pa może podpowiecie mi jak mam sie zachować w przypadku gdyby ponownie zabiegał mi drogę i patrzył mi sie prosto w oczy? Bo w tym przypadku każdy mój ruch wywołuje u niego atak...
  2. [quote name='spike1975'] a to się jakoś zaczęło, zdarzył się jakiś incydent czy ciebie nie było długo w domu i po przyjeździe tak sie zrobiło? bo jak rozumiem z tego że kiedyś było OK. [/QUOTE] Jeszcze pare dni temu było ok. Tak,nie było mnie długo w domu (ponad rok) ale od paru miesięcy jestem w domu... Na spacerach jestem może nawet zbytnio pobłażliwa, a co do zamknięcia go w klatce to poprostu stałam przed wyborem: albo klatka albo moja noga ;) Staram sie podchodzić do tego tematu pozytywnie bo wiem,ze psy wyczuwają emocje. Zastanawiam sie nawet czy to nie przez moja depresje z ktora zmagam sie od jakiegoś czasu... Moj pies jest bardzo oryginalnym psem jeśli chodzi o zachowanie. Bardzo dawno temu także próbował sprawiać nam problemy i wyszło na to,ze poprostu nie lubi zbyt wczesnych spacerów bo lubi sie wyspać. Ponadto nie wykazuje żadnych praktycznie zachowań dominujących. Nie przechodzi pierwszy przez drzwi, nie wykazuje agresji miskowej, daje dotykać wszystkie swoje części ciała. Robi sie natomiast niepewny po zmroku. Może to miec związek z jego latami szczeniecymi (adoptowalismy go jak miał 5 miesięcy), no ale co do tego tez nie jestem pewna. zastanawiam sie czy cwiczenia które wykonuje sa prawidłowe. Dużo ostatnio czytam o agresji domowej,ale na internecie nie znajduje sie zbyt dużo informacji na ten temat...
  3. Problem w tym,ze właśnie nie. Tylko mnie zaczął nielubieć... Wczoraj wyszłam z nim zgodnie z zaleceniami rożnych internetowych behawiorystow na dłuuuuuugi spacer po nowych miejscach,żeby sie chłopak zmęczył. Przyszliśmy do domu i było dobrze. Pózniej zaczął mnie "pilnować" (chodzi za mną, leży koło mnie, ciagle nasłuchuje czy sie nie ruszam a jak sie już ruszę to staje na baczność i patrzy mi sie prosto w oczy), udało sie temu jakoś zapobiedz (odwracamy jego uwage). Zaczęłam z nim ćwiczyć przechodzenie przez drzwi, komendę weź-zostaw i takie tam, ale w pewnym momencie gdy usiadłam na swoim łóżku skoczył do mnie i szarpnął (na szczęście) za moje spodnie (Bogu dzięki mama odwróciła jego uwagę). Podczas wigilii nie chciał mnie wpuścić do salonu. Warczal. Stwierdziłam,ze to o tyle dobry znak bo wcześniej nie ostrzegal- poprostu gryzl. Zostal zamkniety w klatce kennelowej. Wypuściliśmy go po 10 minutach bo strasznie płakał, a mnie sie serce krajało z takiej rozpaczy w samą wigilie :( ale wczoraj coś odkryliśmy. Kiedyś przejawiał podobne zachowania w stosunku do mojego ojca. Tata przestał z nim wychodzić na spacery i diametralnie wszystko sie odmieniło na lepsze wiec teraz ja spróbuje zrezygnować ze wspólnych spacerów, może to pomoże.... Bardzo kocham tego psiaka. To dobry pies poza tym,ze mnie z jakiegoś powodu nie lubi. Jestem poprostu już bardzo zmęczona i wystraszona ta cała sytuacja :(
  4. Witam. Moi rodzice posiadają 4 letniego bulteriera. Ja osobiście rzadko bywam w domu (mieszkam za granica) ale od ponad pół roku przebywam w domu rodzinnym. Jak dotąd nie miałam z nim wiekszego problemu, poza sytuacjami w których zabiegał mi drogę i patrzył mi sie w oczy. Zawsze udawało mi sie go jakoś uspokoić. Jednak dzisiaj podczas ubierania choinki sytuacja zaczęła być już o tyle męcząca,ze założyłam mu kaganiec. Po nałożeniu kagańca położył sie na chwile, po czym podszedł do mnie, skoczył na mnie wywracających mnie na choinkę i rzucił sie na mnie! Ja w odruchu obronnym walnelam go a on jeszcze bardziej! Gdyby nie kaganiec to by mnie zagryzł! Pogonilam go do siebie, a po paru godzinach ściągnęłam mu kaganiec. Postanowiłam działać. Gdzie zrobiłam błąd? Może za mało czasu mu poświęciłam? W końcu nic tylko pracuje i pracuje... To wzięłam go do salonu i ćwiczyłyśmy i bawiliśmy sie przez chwile i wszystko sie zmieniło - był znowu tym kochanym pisakiem co kiedyś. Na spacerze chciał biegać, a ja nie miałam odpowiednich butów wiec wróciliśmy do domu. Gdy rozebralam siebie i jego rzucił sie na mnie i ugryzł mnie w pupę :( ja już nie mam do niego siły. autentycznie sie go boje... Problem w tym,ze nie opłaca mi sie nawet wołać behawiorysty bo za miesiąc znowu wyjeżdżam i o :( ma ktoś pomysł jak przeżyć ten miesiąc zachowując wszystkie kończyny?
×
×
  • Create New...