Jump to content
Dogomania

malu

Members
  • Posts

    160
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by malu

  1. Cześć Dziewczyny. Śledzę Malinę od początku. Wprawdzie teraz bardzo rzadko zaglądam na forum, jednak ostatnie wydarzenia w kolejnym hotelu spowodowały, że ostatnie 3 dni bywałam u częściej. Czytam o różnych przypadłościach jakie dopadły zwierzaki Brzózki. Brzózka - zadzwonię do Ciebie po świętach (byłyśmy na usg, jeśli nie pamiętasz, SBD załatwiła wejściówkę dla Maliny i kota). Może trzeba konsultować u innych wetów? To takie pomysły.
  2. dziś zaglądam [IMG]https://scontent-a-ams.xx.fbcdn.net/hphotos-prn1/p130x130/1520663_615286941841870_1404094656_n.jpg[/IMG] [IMG]https://scontent-b-ams.xx.fbcdn.net/hphotos-ash4/p130x130/1475810_615287108508520_158196012_n.jpg[/IMG] [URL="https://www.facebook.com/photo.php?fbid=615287108508520&set=pcb.206690416184563&type=1&relevant_count=1&ref=nf"] [/URL]
  3. zapiski Piki przesłane przez Naszkaarek Dobry dzień - dzień jak co dzień. Spokój i cisza. Chociaż nie jest to taki zwykły dzień - Mamcia jest w domu, bo źle się czuje. Do tego Mysza ma bieganie, bo pożarła mamuńciowy krem. Ale głupol - no nie? Nawet ja wiem, że kremu do twarzy się nie je. Koty oczywiście nieco mnie denerwują, ale staram się. Już mniej je ganiam, ale nieraz zapominam. Dziś rano, gdy Mysza płakała, że musi szybko wyjść, nie chciało się mi jeść - tak bardzo się przejęłam. Ale Mamcia poprosiła żebym zjadła, więc jej posłuchałam. Mysza po powrocie czuła się lepiej, ale podobno pupę jej kłuli. Brrr.... nie jest to miłe, ale mogła nie jeść tego kremu. Czasem jeszcze mam taki odruch, że chcę przegonić Misię, bo to ja chcę się przytulać, ale Mamcia nie pozwala. Każdy musi dostawać po równo. Wczoraj oglądałam telewizję! Jakieś plamy się ruszają i gadają - śmieszne to jest, ale nie wiem o co chodzi z tą telewizją - tyle, że coś się dzieje. No i tak miło spędzam czas. Buziaki ślę w piątek 13 grudnia Pikunia-Niunia
  4. pozdrawiam w świąteczny dzionek
  5. zapiski Piki (przesłane od Naszkaarek) Dzień dobry. To ja - Pikunia-Niunia. Piszę do Was, żeby powiedzieć, że nic nowego się nie wydarzyło. Żyjemy spokojnie, wylegujemy się na piernatach, dostajemy pyszności. Pogoda trochę jest dokuczliwa, bo chłodno i mokro, ale dzielnie chodzimy na spacery, tylko dość szybko chcemy uciekać do ciepłego domku. Największy problem jest z Misią. Ona wcale nie chce chodzić na spacery. Trzeba ją wynosić, a ona i tak się zapiera. Misia boi się wszystkiego, spacerów, korytarza, mnie. Najchętniej leżałaby w kąciku kanapy. Ożywia się tylko, gdy jakieś smakowite zapachy zaczynają dochodzić z kuchni. Kuchni ona się nie boi, a ja tak. Nie wiem dlaczego, ale obawiam się wchodzenia do kuchni. Może kojarzy się mi z czymś złym? Nie wiem i nie pamiętam. Na pewno z czasem przemogę tę obawę. Dostaję jedzonko regularnie i zjadam wszyściutko! Mogłabym jeszcze, ale wtedy byłabym strasznie gruba, a nie powinnam, bo przecież muszę wyleczyć stawy. Na te stawy dostaję arthrovet. Mam nadzieję, że pomoże mi i przestaną strzelać. Ponieważ Pani doktor powiedziała, że mam za niską odporność, więc dostaję immunodol i biogen. No i rumen tabs, ale on chyba mi nie pomaga, bo dodatkowo dostaję lactuloze, żeby bebeszki zaczęły mi pracować. Widzicie ile już wiem?! Słucham uważnie i uczę się. Tylko jedna nauka mi nie wychodzi - kotomania... Ganiam koty, a Mamcia się denerwuje. Tłumaczy mi, ja słucham i - na prawdę chcę to zmienić, ale zaraz zapominam, bo mieszkając na ulicy nauczyłam się przeganiać wszystkie zwierzaki, które mogły być konkurencją do jedzenia i tego miejsca, które sobie znalazłam. Bałam się stracić tę ociupinę zdobytą z takim trudem. Teraz mam bardzo dużo: ciepły dom, jedzenie, leczenie, własną smycz i ubranko po Ukochanej Psinie Mamci (czasem wydaje się mi, że w tym ubranku jestem Nią - najważniejszą psiną dla Mamci). Śpię w łóżku na poduszce Mamci i przytulam się do jej głowy. Czuję się bezpieczna i kochana. Tylko te koty.... pozdrawiam w środę 11 grudnia
  6. piękna dziewczynka
  7. witam dziś wieczorem
  8. Pikoliny nikt nie odwiedza :placz:
  9. z zapisków Pikoliny (od naszkaarek) Dzień dobry!!! Chciałabym napisać, że jak na razie staram się być grzeczna. Trochę mnie te koty denerwują, ale staram się nie gonić ich, tylko nie zawsze pamiętam o tym. Dziś znalazłam na trawniku kość. Oczywiście chwyciłam ją, no bo przecież nadal pamiętam, że było różnie, często głodno i chłodno. Jednak Mamunia powiedziała, że nie wolno jeść świństw z trawnika i poprosiła, żebym zostawiła. Nooo, jak tak ładnie poprosiła, to zostawiłam! W domu dostałam pięknie pachnący kawałek żwacza. Wszyscy dostaliśmy. Mamunia daje wszystkim po równo. No, może nie do końca, bo koty nie dostają takich fajności jak my - psy, ale też dostają jakieś smaczki. Trochę strzelają mi stawy. Nic nie mówiłam, bo myślałam, że to przypadek, ale już wczoraj Rodzice rozmawiali o tym (myślą, że nie słyszę - he, he). Pewnie trzeba będzie pójść do lekarza. Dziś rano też mi strzeliło. Aż przysiadłam. Normalnie - było słychać. Wszystko co dostaję - zjadam, ale kupki zrobić nie mogę. Też Mama z Panią Doktór będą musiały coś wymyślić. Tak poza tym wszytko w porządku. Zaprzyjaźniam się z Misią, już nawet leżymy koło siebie, chociaż jeszcze się nie przytulamy. Jestem głaskana i przytulana. Dziś spałam na poduszce Mamuńci przytulona do jej głowy, a Misia była przytulona do brzucha. Mówię Wam - raj! Wreszcie czuję się bezpieczna, chociaż nawyk zostawania przed drzwiami pozostał mi. Jednak Mama mówi "wejdź do domu" i wtedy czuję się ważna, potrzebna i kochana. Pozdrawiam w poniedziałek 9 grudnia Pikunia-Niunia [IMG]http://imageshack.us/a/img716/2387/iww5.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img560/1683/i2hj.jpg[/IMG]
  10. cóż tu tak pusto?
  11. [quote name='brzośka']czy pieniądze doszły?[/QUOTE] Tak, tak - dziękujemy serdecznie. Naszkaarek zarobiona w jakimś projekcie, wyłączona z życia.
  12. i ja witam kibiców Piki.
  13. z zapisków Pikoliny (od naszkaarek) Mamcia poszła do łazienki wykąpać się, to napiszę Wam coś. Dziś było fajne popołudnie. Wszystkie cztery leżałyśmy na kanapie i spałyśmy. Mysza leżała w nogach Mamci. Misia leżała wtulona między Myszę a Mamcię, a ja leżałam wtulona w brzuch Mamci. Ja nie spałam tylko tak udawałam, żeby Mamcia mogła spokojnie odpocząć. Leżałam i starałam się zapamiętać na zawsze takie wspaniałe chwile, których chyba nigdy nie przeżyłam albo już ich nie pamiętam. Zanim zasnęłyśmy znowu próbowałam pokonać skarpetkę. Skubana - chyba jest niezniszczalna? Potem trochę zdenerwowałam Mamcię, bo znowu ganiałam koty. Co ja mam z tym ganianiem ich? Czy wszystkie psy tak się zachowują? Chyba nie, bo Misia i Synuś zupełnie nie reagują na bieganie kotów, a nawet pozwalają spać kotom ze sobą. Muszę wbić sobie do główki, że koty w domu są nietykalne. Nauczyłam się wskakiwać na kanapę, tak jak Misia. Teraz leżymy obie, ale nie przytulamy się. Musimy poznać się nieco bliżej. Mamcia powiedziała, że nie mam jednego ząbka na przodzie, ale nie pamiętam jak go straciłam. Trochę się denerwuję jutrzejszą wizytą u pani doktor. Czy pobieranie krwi boli? Czy to usg pomoże mi? Tyle chciałabym wiedzieć! Dobranoc mikołajkowo Niunia
  14. oby ten rok był lepszy niż poprzedni Tego Wam i sobie życzę
  15. u nas już od wczoraj strzelają. Masakra. Zwierzaki czołgają się ze strachu, mimo podania środków uspokajających
  16. wiadomości od naszkaarek Dzień dobry. To ja - Pikunia-Niunia. Fajnie się nazywam - prawda? Znowu udało się uruchomić laptopa. Chcę wam powiedzieć, że staram się być grzeczna, choć nie zawsze mi to wychodzi. Wczoraj toczyłam walkę z tą skarpetką, o której pisałam przedwczoraj. Wiecie, że ona wcale nie jest łatwym przeciwnikiem? Dziurę udało się zrobić, ale podrzeć się nie dała. Mamcia się na mnie dziś pogniewała, że ganiam koty. No jak mam nie ganiać, jak one przebiegają tak szybko? Gdy mieszkałam na ulicy, to koty musiałam przeganiać, bo zjadłyby mi zdobyte jedzenie. Teraz będę musiała przyzwyczaić się, że te koty nie zjedzą mi jedzenia i że są miłe. Może nawet zaprzyjaźnimy się? No ale na razie nie umiem powstrzymać się. Jelitka już zaczynają pracować w miarę regularnie. Wprawdzie nie codziennie, ale co drugi dzień zostawiam konkretny dowód na trawienie. Tyle, że strasznie śmierdzi, więc jak już zrobię, to uciekam szybciutko od tego smrodku. Jedzenie dostaję regularnie. Na początku nie za bardzo mi smakowało, ale teraz już wcinam. Do jedzonka domieszane jest mięsko z tuńczyka i krewetek, trochę oleju z łososia. No i smaczki. Mmmmm.... królicze uszka, świńskie noski - pycha!!! Jutro rano pójdę z Mamcią do weterynarii. Inna pani doktor będzie mnie badała, zrobi usg w tym miejscu, gdzie mam bliznę po operacji i pobierze krew. Będzie wiadomo czy jestem zdrowa, czy muszę brać jakieś leki. Na razie dostaję jakieś specyfiki na podniesienie odporności i na bolące stawy. Dziś jest strasznie silny i zimny wiatr. Ale nie boje się już zimna, bo mam ubranko. To ubranko nosiła ukochana psina Mamuńci. Gdy Mamunia o Niej mówi to płacze. Czy za mną ktoś też tak by zapłakał? Chyba nie... Przecież jestem niczyja. Chciałabym zostać tu gdzie jestem, ale Mamunia nie ma pieniążków na utrzymanie nas wszystkich. Bardzo się tym martwi, więc na razie jestem niczyja w hoteliku, który być może kiedyś będzie dla mnie prawdziwym domem. Całusy wysyłam do wszystkich dobrych ludzików i proszę o pomoc w opłaceniu mojego pobytu i leczenia Niunia Warszawa, mikołajkowy dzień nowe ubranko Piki [IMG]http://img194.imageshack.us/img194/5586/mpp3.jpg[/IMG] smaczkowanie [IMG]http://imageshack.us/a/img849/2872/lkjm.jpg[/IMG] błogie lenistwo w ramionach opiekuna [IMG]http://imageshack.us/a/img163/4414/4lnn.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img20/7495/82dw.jpg[/IMG]
  17. pusto jakoś u Pikuni
  18. PIKUNIA - zapiski z hoteliku cd ojjjj... napsociłam... Mama przyszła zmęczona z pracy. Miała siłę, żeby się ze mną poprzytulać. Zdjęła skarpeteczki ze zmęczonych nóżek, a ja... zjadłam jedną! Znaczy nie zjadłam całkiem, ale myślałam, że to taka zabawka do gryziania. Zanim Mamuńcia zabrała mi ją, już zrobiłam dziurę i Mamuńcia jest smutna. Dała mi tę dziurawą skarpetkę do zabawy, ale jak Mamuńcia jest smutna, to nie chce się mi żadnej zabawy. ojjjj... napsociłam... 4 grudnia 2013
  19. tylko kijków do nordic walkingu nie ma...
  20. [IMG]http://imageshack.us/a/img855/2419/8f28.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img11/3226/y3id.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img4/5393/7tlw.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img5/6192/a55e.jpg[/IMG]
  21. naszkaarek ma ich więcej, ale trzeba dawkować po troszeczku. Nowa szata Pikuni [IMG]http://img594.imageshack.us/img594/1222/fyvx.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img440/3599/2a83.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img838/9980/9sqx.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img854/4577/gqrv.jpg[/IMG]
  22. zapraszamy do małej Pikuni
  23. oczywiście - wstawię, ale nie dziś.
  24. PIKUNIA - NIUNIA zapiski - z hoteliku Dzień dobry. Witam wszystkich, którym moje dobro leży na serduszkach. To ja - Pika, choć wcale nie podoba się mi to imię i nigdy nie wiem, że ktoś mnie woła, bo przecież to nie moje imię. Tak naprawdę nie wiem jak mam na imię. W ciągu swojego krótkiego, a jednocześnie długiego życia, byłam w tylu miejscach, tylu ludzi mnie wołało, a każdy inaczej, że nawet jeśli kiedykolwiek miałam jakieś imię w prawdziwym domu, to nie pamiętam go. Zastanawiam się czy to był rzeczywiście prawdziwy dom? Przecież chyba prawdziwy dom i prawdziwa rodzina nie wyrzuciłaby mnie na poniewierkę? Ech! Ludzie. Chciałabym Wam powiedzieć coś o moim pobycie w nowym miejscu. Słyszałam, jak Nowa Mama czytała mojemu nowemu Tacie w ilu miejscach byłam w swoim życiu. Dziewięciu lub dziesięciu. Ja nie umiem liczyć, więc nie wiem czy to dużo czy mało, ale wiem, że jest mi bardzo źle z tymi przenoszeniami albo, gdy mieszkam na ulicy, a śpię na wycieraczce. Nowa Mama powiedziała, że to za dużo dla stworzenia. Czy jestem stworzeniem? Wydawało się mi, że jestem psem! Czy pies to stworzenie? I czy ludzie to też stworzenia? Czy też są tak przenoszeni albo wyrzucani z domu? Będę musiała się dowiedzieć. A więc wracając do mojego pobytu w kolejnym nowym miejscu - tu jest fajnie. Na prawdę fajnie! Jest wielkie łóżko z mięciutkim kocem, na którym kimam w dzień, są dywany, które są jak trawa na łące, jest cieplutko, mam jedzonko i smaczki. No i najważniejsze - jestem przytulana i całowana, a Nowa Mama mówi do mnie jak do swojej córeczki! Są jeszcze dwie psie córeczki Misia - prawie jak moja bliźniaczka i Mysza - zdecydowanie nie mogę porównać jej do bliźniaczki. Nie wiem czego ode mnie chce, ale ciągle mnie obwąchuje i trochę się tego obawiam, chociaż nie warczy na mnie. Misia jest zestresowana nieco, że już nie będzie kochaną córeczką, że ja zajmę jej miejsce. Nie! Nie zajmę, ale chciałabym mieć to samo co Misia. Być tak samo kochana i mieć swój domek na stałe (najlepiej tu i już nigdzie nie iść). Jest też starutki piesek. Nowa Mama mówi do niego "Synuś". Tak samo mówi do kota Miśka. Ależ on jest gaduła. Nie wątpię w to, że jest ukochanym kotem Nowej Mamy. Jeśli Misiek nie śpi to albo gada, albo gania się z drugim kotem Frostem, przepięknym, łagodnym, dość płochliwym. Gdy Nowa Mama mówi do niego to on się łasi, ale mówi mało, chyba, że jest głodny. Jest jeszcze Zołza - kocica bojowa. Wprawdzie boi się Myszy, ale nie pozwala się zastraszyć i wali ją z plaskacza albo z pazura po paszczaku. Ja jeszcze nie umiem się bawić z nimi, chociaż wczoraj znalazłam sporą piłeczkę - podobno nazywa się tenisowa. Udało się mi wtargać ją na łóżko, ale po kocu nie chciała się turlać, więc zostawiłam ją spokoju. Może się namyśli i będzie chciała się pobawić ze mną? Na spacery chodzimy z Nową Mamą we trójkę, a z Nowym Tatą we dwie, Synuś idzie osobno, a Mysza zawsze wychodzi osobno, bo ona chodzi na dalekie spacery. Jeszcze nie umiemy się dograć, żeby chodzić jakoś równiej i strasznie się plączemy wokół nóg, ale Nowa Mama mówi cierpliwie, żebyśmy jej nie okrążały i żeby się wyplątać z naszych smyczy śmiesznie podnosi nogi. Jak taki duży ptak z czerwonymi nogami, który pojawił się w Mielcu wiosną, mieszkał na słupie na takiej okrągłej wycieraczce, którą ozdobił patykami. Potem były na tej wycieraczce takie mniejsze ptaki, a potem ich nie było, bo podobno poleciały poszukać cieplejszego miejsca, a potem mnie zabrano i nie wiem co się tam dzieje. Ale nie chcę tam wracać!!!! o nie!!! Chcę zostać tu!!! Moja nowa Mama powiedziała do mnie Niunia. Podoba się mi takie imię. Jest miękkie i cieplutkie. Chcę być Niunią, więc przychodzę, gdy Mama tak mówi. Na pewno zorientuje się, że podoba się mi to imię. Mama dużo pracuje w domu, żeby zarobić troszkę pieniążków na utrzymanie tych zwierzaków, które są u niej już od dawna, ale nie mogą znaleźć domów. Powiem Wam w tajemnicy, że one wcale się nie martwią, że nikt ich nie chce, ale martwią się, że Mama się martwi. Chciałyby pomóc, ale nie umieją, więc ja proszę te wszystkie dobre osoby, które pomagają mi, żeby poprosiły inne osoby o pomoc dla Mamy. Jest dobrze i chciałabym, żeby tak zostało. Może jutro napiszę znowu coś, jeśli Mama zostawi laptopa na stole, a teraz chcę już spać, żeby potem mieć siłę przytulać się i nie uronić ani jednej ciepłej chwili w tym domu. Całuję Was wszystkich Niunia - już nie Pika 4 grudnia 2013 od naszkaarek
  25. Naszkaarek ma zapiski Piki z pobytu w domu tymczasowym
×
×
  • Create New...