[B]To mój pierwszy post na tym forum więc chciałbym wszystkich bardzo serdecznie przywitać! Mam nadzieję że mi pomożecie :).[/B]
To będzie dłuuuuga historia, więc jeśli komuś nie chce się czytać to nie musi, ale może jednak ktoś się znajdzie, kto przeczyta mój problem do końca i spróbuje chociaż podać jakąś radę.
[IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-k0ih7ZXYBEE/Um48r7A0JEI/AAAAAAAABXM/CzUGJGvbug8/s640/P1030643.JPG[/IMG][IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-e8oczpBotH8/Um47GTCqgTI/AAAAAAAABW8/VgcPf7HpQIA/s400/P1010970.JPG[/IMG]
Mój pies ma ok. 5 lat. Nazywa się w sumie tak jak większość psów, pospolicie, "Reks" i jest szlachetnej razy mieszańcem ;) , którego dostaliśmy od znajomego, mojego ojca. Bez względu na to jakie jest jego pochodzenie, kocham go bardzo takim jaki jest, a jest jedyny w swoim rodzaju. Oczy ma niesamowite, jego wzrok... ;)
Początkowo był nieśmiały i powiedzmy małomówny [nie szczekał], ale mieliśmy wtedy równolegle drugiego, starszego psa i to pewnie dlatego. Kiedy starszy odszedł z tego świata, młodszy przeją pałeczkę i poczuł się pewniej na swoim terenie. Mimo że wszyscy się zachwycali Reksem, że jaki miluśki i dzieci lubi i po prostu słodziuśki-pieściuśki, ja widziałem, że tego nie lubi. Może to za mało powiedziane.... Widziałem, że po prostu dzieciaki czy dorośli odchodzili od niego w złotym momencie kiedy jeszcze nie zawarczał i nie podniósł warg! Kiedyś się zdarzyło, że młodszy brat właśnie za blisko podszedł do niego, znaczy Reks leżał pod stołem w kącie, a on szybko do niego podbiegł i go przycisną... Wtedy Reks go złapał za nos. Nic mu nie zrobił, z wyjątkiem kawałka zdartego naskórka z nosa mojego brata. Wiadomo, zrobił się krzyk!! Po tym Reks uciekł do stodoły, gdzie wszedł do miejsca gdzie nigdy nie bywał, zwinął się w kłębek i czekał... Ja do niego przyszedłem, siedziałem z nim... Może to moja interpretacja ale czułem, że no, jakby się tego przestraszył. Potem ojciec chciał go zabić, uśpić, wywieźć, ale ubłagałem go żeby go nie zabijał. Zarzekłem się że coś z nim zrobię i że to się więcej nie powtórzy. Rodzice mi uwierzyli i pies został. Do, chyba trzech lat biegał swobodnie po podwórku, po dużym podwórku [mieszkamy na wsi]. Wtedy jakoś bardziej się zacząłem interesować psami, bo wcześniej tylko szkoła i szkoła ;) i wychodziłem z nim na spacery do lasu, po polach itd. Nie zwracałem uwagi zbytnio na jego zachowanie, ale widziałem, że zbliżył się do mnie i mi zaufał. Mogłem podejść do niego, podbiec, złapać jakkolwiek, podnieść go, pogłaskać... Nie warczał na mnie, nie szczerzył się. To ja mu przynosiłem jedzenie, to ja z nim wychodziłem na spacer, to ja mu dawałem wody i myłem miskę... Po prostu zostałem z nim bo wszyscy i tak chcieli się go pozbyć. Mimo że o tym zdarzeniu z bratem zapomniano i rodzina, powiedzmy już normalnie go traktuje, to on im nie ufa, jak przychodzi ojciec i chce go pogłaskać, to niby zostanie, ale kuli się, jak go woła to ucieka, jak koło niego przechodzi, to omija go szerokim łukiem... To samo się dotyczy babci. Jak się coś im nie spodoba to na niego krzyczą, czasami nawet rzucają w niego jakimiś rzeczami, a nawet go bili. Ja cały czas poznaję Reksa, staram się o nim coś nowego dowiedzieć, czytam książki... Sprawdzam co lubi a co nie. Kiedy zaczyna warczeć, odpuszcza. Chcę po prostu poznać jaki ma charakter, ale nic na siłę. Mimo że nie jest przytulański dla innych, dla mnie jest! Ja odkryłem, że tak mało wiemy o psach, polegamy tylko na naszym widzi mi się, a nie wiemy dlaczego tak się zachowują! Nie czytamy książek na ten temat... Mamy koło siebie taki skarb, oddanego przyjaciela, a nie chcemy nic o nim wiedzieć!
Upraszczając, ze mną się czuje najlepiej i ja z nim zresztą też. Mam dwóch prawdziwych przyjaciół. Jednym jest właśnie on ;) . Od powiedzmy roku, biegamy razem po lesie, po polach. Czasem na smyczy, a czasem bez. Kupuję mu różne smakołyki, nauczyłem go siadać kiedy chce dostać jedzenie. Nad smyczą jeszcze pracujemy, ale już się nie wyrywa, słucha mnie i idzie koło nogi... W sumie reaguje na jedno polecenie "HEJ!" ;). Wtedy się zatrzymuje, patrzy na mnie i jak go wołam to wraca. Czasami skacze po mnie, ale mi to nie przeszkadza...
[B]TERAZ PROBLEM!
[/B]Po ogólnym przedstawieniu psiaka, chcę napisać o problemach o jakie chcę zapytać:
[LIST=1]
[*]Reks lubi gonić dzikie zwierzęta. Goni zające, sarny, jelenie, kuropatwy, bażanty. Miałem przypadek, że musiałem go 1km na rękach nieść do domu bo upolował sarnę, młodziutką sarnę! To nie żarty! Schowała się w zbożu, dopadł ją i zaczął się wgryzać w jej szyję. Nic jej na szczęście nie zrobił, bo szybko przybiegłem na miejsce i ich rozdzieliłem. Sarna uciekła a ja musiałem go przynieść do domu bo cały czas chciał za nią biec. Czy jest jakiś sposób na to by powstrzymać go przed tym? Oduczyć?! Chyba się nie da ;). od początku jest taki. Czy tylko i wyłącznie smycz i tyle?
[*]Reks nie lubi jak głaszczą go małe dzieci, bo się zanadto zbliżają, szczególnie do jego pyska. On oczywiście nie atakuje od razu, warczy, pokazuje zęby, ale dzieciaki nie wiedzą o co chodzi i boję się o nie właśnie. Reks nie jest agresywny ale wiecie co mam na myśli. Czy można go jakoś przystosować to mały dzieci? Dodam, że w moim towarzystwie tego nie widzę, ale jeśli odejdę i dzieciak sam na sam zostanie z psem to wtedy od razu wargi Reksa idą do góry i pokazuje zęby.
[*]Przy kontakcie z obcym psem nie jest agresywny, nie zaczyna pierwszy, nie rzuca się... Czeka spokojnie. Ale jak ten drugi znowu podejdzie zbyt blisko, to wiadomo co jest, nie ważne czy ten drugi ma 2 czy 3 metry wysokości. Będzie walczył! Czy jedynym rozwiązaniem to trzymanie go na smyczy bądź mieć przy sobie smycz żeby w razie czego szybko go zaczepić i nie pozwolić na walkę?
[*]Jak przekonać rodzinę do tego żeby chcieli poznać psa! Oni go nie znają, złoszczą się o przysypaną piaskiem karmę, a nie wiedzą dlaczego to robi, złoszczą się jak stanie na dwóch łapach i się o nich oprze, złoszczą się jak chce żeby go pogłaskać i podejdzie pod kogoś i się "łasi", złoszczą się kiedy szczeka!!! Złoszczą się kiedy czasem mu kupię inną karmę żeby nie jadł non stop tego samego...
[/LIST]
Piesek jest fajny jak siedzi cicho, nic nie trzeba mu dawać jeść i jeszcze broni domu. Ale on też ma swój charakter i trzeba go poznać! On nie lubi zbytnich pieszczot, ale to nie znaczy że jest złym psem!
Reks łatwo się przystosowuje, łatwo się uczy, jest bardzo ciekawski, ale też nie jest szaleńcem. Wdrapuje się po steeercie drzewa i śpi na sianie ;). Ma też budę, w której rzadziej śpi. Lubi też czasem się zmyć na 2-3dni, ale zawsze wraca ;). Ma specyficzną naturę, ale ja go bardzo lubię.
Proszę pomóżcie mi, co zrobić...
Jeszcze mam takie pytanie z poza problemów ;). Kiedy położę się na ziemi, to Reks zaraz przybiega do mnie i na mnie się kładzie ;). Śmiesznie to wygląda, ale może dla mnie to nie jest jakoś szczególnie zabawne... Kładzie się na mnie po prostu ;) Często od razu chce mnie lizać po twarzy, a jak zakryję ją kapeluszem, czy rękami, to ryje nosem w szparach żeby jednak się dostać tak gdzie chce ;). Co to może oznaczać?
Dziękuję z góry za wszelkie porady i odpowiedzi!
Pozdrawiam!