Jump to content
Dogomania

umberto_eco

Members
  • Posts

    86
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by umberto_eco

  1. Ja nieznosiłam Muminków :D zawsze współczułam mamie muminka której rola polegała na robieniu żarcia podczas gdy tata Muminka zajmował się jakimiś filozoficzno-naukowymi sprawami :) i wpieniała mnie Migotka, taka infantylna durna dziewuszka :D
  2. [quote name='evel']Ja chcę! Pies to pies, niezależnie od rozmiaru i powinno być sprawiedliwie. A przyszło mi posiadać psy i małe i duże. Masa ludzi się dziwi jak to możliwe, że mój mały kundel się nie zachowuje jak większość spotykanych małych rozdartych rozpuszczonych pimpusiów, a recepta jest bardzo prosta - jest traktowana jak każdy inny pies, tak samo jak pies była traktowana dobermanka czy malinois, tak samo jest traktowany DON i podrostek mix i tak samo jest traktowana 11kg suka. Nie ma w tym dla mnie nic dziwnego czy nienaturalnego.[/QUOTE] Ale piszesz o czymś zupełnie innym ;) wychowany musi być każdy pies, a to że te mniejsze mają łatwiej jeśli chodzi o życie z nimi w mieście nie oznacza, że mogą być niewychowane. ja na przykład jak najbardziej rozumiem, że konduktorzy olewają kwestię biletu za małego psa i nikt mi nie wmówi, że każdego psa trzeba traktować tak samo pod względem przewożenia w środkach komunikacji dlaczego nie spinacie się że w samolotach pieski do 7 k wagi mogą lecieć z pasażerami a te większe w luku bagażowym? ;) w końcu pies to pies i każdy powinien być traktowany równo ;)
  3. [quote name='Talagia']Nie rozumiem... Właściciele małych piesków chcą, żeby ich podopieczni byli traktowani jak każdy "normalny" pies. Ale gdy przychodzi do opłat czy formalności, to nagle te kruszynki nie zajmują miejsca, malutkie słodziaczki na kolankach - nie to co te wielkie bydlaki, które zajmują całą podłogę w przedziale - BA! mój pies zajmuje zawsze miejsce siedzące w pociągu. To dopiero szczyty! Za takiego powinien być bilet jak za człowieka. Swoją drogą jak mój 35 kg pies wejdzie mi na kolana to też nie zajmuje miejsca i w sumie można by za niego nie płacić. Chodzi raczej o zasady - bo strata pkp mnie totalnie nie interesuje, ani to czy ktoś zapłaci karę czy nie ;) Ale ideologia, że mniejszy piesek powinien być faworyzowany - już tak. To nie dotyczy oczywiście tylko podróży z psiakami. Pies to pies.[/QUOTE] A kto powiedział, że chcą aby ich podopieczni byli traktowani jak każdy normalny pies? I nie wmawiaj mi że nie ma różnicy między jadącym na kolanach yorkiem a jadącym na kolanach seterem. Bo jest i to KOLOSALNA PaulinaBemol- po chwili zastanowienia doszłam do wniosku, że też mi wisi to czy ktoś ma bilet czy go nie ma :) jest mi to naprawdę obojętne, choć już jestem w stanie zrozumieć dlaczego ludzie odbierają osoby jeżdżące na gapę za chamskie w stosunku do społeczeństwa [quote name='Beatrx']nie zapominajcie, ze z kasy na bilety to niezłe premie kwartale i pensje dla różnych dyrektorów lecą[IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/diablotin.gif[/IMG] i gdyby oni chociażby z tych premii zrezygnowali to infrastruktura by się poprawiła, a nie z tego powodu, że ktoś wyda parę złotych na bilet dla psa. Ley nie chce to nie płaci. jak trafi na jakiegoś służbistę to pewnie karę zapłaci. pewnie ma jakiegoś malutkiego pieska, mniejszego od większości damskich torebek (o zgrozo, im też PKP świadczy usługi przewozu a jakoś żadna z was za nie nie płaci[IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/icon_rolleyes.gif[/IMG]), więc po co od razu spina jakby Ley popełniała jakieś przestępstwo i przyczyniała się swoim zachowaniem do dewastacji kolejowego mienia?[/QUOTE] Spoko, tylko na dogo takie spiny :)
  4. [quote name='PaulinaBemol']chamstwem jest jazda na gapę czy to człowieka czy psa. Chamstwem po prostu jest uchylanie się od obowiązków, nie chcesz płacić za psa to ładuj go do własnego samochodu albo zostaw w domu koniec tematu. Jedziesz pociągiem pąłacisz czy to człowiek czy pies[/QUOTE] Dla ciebie jest to chamstwem, dla mnie jak widać nie ;) wisi mi i powiewa czy ktoś kto ze mną jedzie ma wykupiony bilet na psa czy nie
  5. [quote name='motyleqq']tak jeszcze co do tych dzieci, co siedzą przed kompem, zamiast na podwórku. jak widzę wszystkie tabliczki "zakaz gry w piłkę", pozamykane boiska(dostęp tylko w trakcie lekcji), to wcale się nie dziwię że tak jest. kiedy ja byłam dzieckiem, to co najwyżej zrzędliwy sąsiad kogoś pogonił, a na boisku można było być nawet cały dzień bez niczyjej opieki ;) poza tym przykład idzie z góry :cool3: rodzice też więcej korzystają z technologii, więc co się dziwić, że dzieci to robią?[/QUOTE] To to swoją drogą.... U nas miały dzieciaki niezłą przeprawę z dzielnicowym który się wkurzał że grają w piłę na podwórku. A moja siostra miała problemy bo sąsiedzi się skarżyli że im dzieci hałasują jak jeżdżą na deskorolkach i rolkach. Orliki pozamykane w określonych godzinach, nie ma wolnego wstępu. I co wtedy? Sami sobie takie pokolenia wychowujemy ;)
  6. [quote name='PaulinaBemol']a podwyżki się biorą z.... a jak spotka jednego i drugiego bez bilecików etc. Dla mnie taki sposób rozumowania jest analogiczny do sprzątania własnie, i tylko czekać aż będzie zakaz albo coraz więcej konduktorów/pasażerów będzie się burzyć na psy w pociągach[/QUOTE] Podwyżki się nie biorą z tego, że ludzie unikają płacenia za bilety ;) zresztą działa bardzo prosty mechanizm- im większe podwyżki tym więcej ludzi jeździ na gapę im tańsze bilety tym więcej ludzi je kupuje bo im się nie opłaca kombinować [quote name='PaulinaBemol'] a pies bez biletu jedzie na....na gapę.[/QUOTE] myślę, że wyraźnie można wyczytać z mojego postu że chodzi mi o człowieka jadącego na gapę ;)
  7. [quote name='motyleqq']a mi jest obojętne czy pasażer obok ma bilet, czy go nie ma ;) jak coś, to on zapłaci mandat, a nie ja, więc czemu ma mnie to boleć? ja oczywiście kupuję bilet psu, bo nie lubię się niepotrzebnie stresować :evil_lol: raz musiałam kupić już w pociągu i pan nawet nie wiedział, jak ma mi to sprzedać ;)[/QUOTE] Ja też kupuję tylko dlatego że nie chcę się stresować :) zresztą mi zawsze sprawdzają Nie zgodzę się z tym, że niekupienie biletu na przewóz psa jest chamstwem. Bo niby dlaczego? Chamstwem jest dla mnie jazda na gapę, chowanie się po kiblu itp choć to też zależy od konkretnej sytuacji [quote]Nie pojmujesz jednej kwestii. Twój pies to też pies. A za psa się płaci. I owszem, jest to chamstwo i nieuczciwość - nie w stronę PKP, tylko w stronę ludzi, którzy są uczciwi i za psy płacą. Tak samo, jak chamami są ci, którzy po psach nie sprzątają, gdy reszta psiarzy to robi, albo ci, którzy puszczają niewychowane psy luzem i potem słychać o tym, jacy to psiarze są źli, bo nie panują nad zwierzętami.[/quote] Nie zgodzę się z tym, że niekupienie biletu na przewóz psa jest chamstwem. Bo niby dlaczego? Chamstwem jest jazda na gapę, chowanie się po kiblu itp choć to też zależy od konkretnej sytuacji. Dla mnie osobiście chamstwem jest jak ktoś się ładuje do pociągu z niewychowanym psem. I choćby miał na niego tysiąc biletów wykupionych to właśnie taki człowiek zachowuje się chamsko wobec innych psiarzy bo wyrabia im opinię. Nie porównywałabym chamstwa w postaci niesprzątania po psie czy posiadania niewychowanego czworonoga do przewożenia wychowanego zwierzaka bez zapłaty w pociągu. [quote name='Ley'][SIZE=1] [SIZE=2]Przez to ,że ja nie kupuje biletu Ty nie musisz płacić więcej, czy też nie zmienią przepisów że będzie zakaz wprowadzania psów do pociągu. Ty na tym nie tracisz. [/SIZE][/SIZE][SIZE=1] [/SIZE][/QUOTE] Dokładnie ;) Co niektórzy muszą się zapoznać z mechanizmem działania PKP. Naprawdę sądzicie, że PKP zarabia na sprzedaży biletów na przewóz psów?
  8. [quote name='evel']Dokładnie. Ale z drugiej strony już wolę, żeby sobie szedł piesek na flexi niż żeby podbijał do nas luzem ;)[/QUOTE] To ja wolę jak idzie pies luzem :) czuję się wtedy pewnej, flexi budzi we mnie odczucia, że właściciel kompletnie nad psem nie panuje i zaraz zacznie go ściągać, trzaskać tym czymś co blokuje linkę, palić sobie na lince ręce i ogólny dramat :evil_lol:
  9. To ja wprost przeciwnie :D jestem po 3 godzinnym spacerze z psem i godzinie biegania :cool1: mam dzisiaj wolne, więc wreszcie mogłam się trochę sportowo wykazać hahaha :)
  10. [quote name='rosa']No tak flexi mi się negatywnie kojarzy, bo samych oszołomów spotykam, którzy nie potrafią takiego czegoś obsługiwać. Dzisiaj jeden piesek się na moją zołzę rzucił, bo jakoś musiał emocje rozładować (siedział dość długo pod sklepem i na pańcię czekał). Pani jakoś nie spieszyła się żeby flexi zablokować i ściągnąć psa. Powiedziała tylko z uśmiechem "ale ty groźny jesteś". Gdybym mogła to bym ją wzrokiem zabiła, niestety tylko wycedziłam "bardzo śmieszne" i pańcia z pieskiem zniknęła. Jestem magikiem :diabloti:. Edit Teraz sobie pomyślałam, że ja nad zołzą mam pełną kontrolę nawet bez smyczy więc przepraszam i zwracam honor :oops:.[/QUOTE] Bo prawda jest taka, że 3/4 osób które mają psa na flexi nad nim nie panują a flexi służy do "wybiegania" psiego frustrata Ja jak widzę zbliżającą się osobę z psem na flexi to od razu schodzę jej z drogi :D
  11. Ja ostatnio jechałam ze szczeniakiem- 4 miesięcznym owczarkiem niemieckim. Już niezły kawałek psa z niego był, książeczki w ogóle nie wzięłam (bo zapomniałam....) i nikt o nic się nie pytał :) tyle że miałam dla pieska wykupiony bilet. Mój znajomy jeździ z yorkiem (luzem) i nie kupuje mu nawet biletu. Jeżdżą od blisko 4 lat i ani razu konduktor nie zapytał o bilet dla psa :crazyeye:
  12. [quote name='Majkowska']Wiecie, chyba nie chodzi o to żeby dziecku zakazać, a przekazać dziecku tak żeby zrozumiało że samo tego nie chce. Mnie np moja mama wychowywala zdrową żywnością, więc jak tylko wyrwałam się z domu to kanapki z chlebka razowego wywalałam a leciałam do szkolnego sklepiku po chipsy. Bo to było tabu, tego się nie mogło, więc pragnęlo się najbardziej. Niestety, dzieci to skomplikowane maszyny ;)[/QUOTE] Mi rodzice zakazywali pić alkoholu do 18tki. Pierwsze co zrobiłam jak miałam 14 lat to poszłam się nieźle spić z kumplami z klasy :evil_lol: Kolejne były papierosy- jak mnie przyłapali na popalaniu gdy miałam 17 lat to zamiast rzucić zaczęłam się z tym bardziej kryć.... :D Dzisiaj nie dość że jestem niepaląca to jeszcze abstynentka od blisko 7 lat :p [quote name='Obama']Wszystko kwestia wychowania. Mnie mierzi nieco przyzwalanie dzieciom na brak ruchu. Teraz jest tyle zwolnien z WF. Nie pamiętam,żeby w mojej klasie ktoś przynosił wydumane i bezpodstawne zwolnienia (poza schorzeniami itd), bo się cwiczyc nie chce. potem nagle nastolatki się budzą i stwierdzają,że trzeba ćwiczyć bo jest moda i liczy się to jak wygląda. Że nie wspomnę o tym,ze za mlodu ciekawsze od komputerów byly podworkowe wojny i przesiadywanie poza domem.Zamiast przed facebookiem:eviltong:(ktorego nienawidze i walcze z nim u tz)[/QUOTE] No niestety, sami sobie na takie czasy zapracowaliśmy ;)
  13. [quote name='rosa']Dioranne możesz mnie zabić, ale jak pies na rozciągniętej na 5 metrów flixi może być pod pełną kontrolą? Przepraszam, ale nieraz widzę jak właściciele nie kontrolują psów na flexi rozciągniętej na 2 metry a co dopiero 5 :razz:[/QUOTE] Może być jak najbardziej ;)
  14. [quote name='Tree']Przypomnę się, bo zależy mi na odpowiedziach :) Nie chodzi mi o samą naukę szczekania tylko raczej o to, czy mieliście jakieś skargi od sąsiadów, że szczeniak piszczy albo inne problemy z tego powodu? I jak sobie z tym radziliście?[/QUOTE] ja problemu nie miałam, ale mój pies załapał po 2 tygodniach że w domu jest się cicho. Moja znajoma niestety tak kolorowo nie miała, z racji tego że pies był wyjątkowo oporny jeśli chodzi o wyciszanie się w klatce (a ćwiczyli z behawiorystą) i sąsiedzi zaczęli na nią nasyłać straż miejską, dodatkowo uprzykrzać jej życie ciągle ją nachodząc i marudząc, wysyłając listy itd. Koniec końców psa odwiozła z powrotem do swojego rodzinnego domu
  15. [quote name='NightQueen']Bealge ogólnie są problemowe, to nie kwestia jednego psa a większości, polecam zalogowanie się na forum o beaglach, wypowiadają się tam właściciele, łatwo zweryfikować że z takimi problemami boryka się 90% właścicieli tej rasy ;) Ja beagle lubię ale z racji tego że wiem jakie bywają upierdliwe wolę nie namawiać ludzi do tej rasy, bo później psów tej rasy do adopcji jest naprawdę sporo. Jeśli chodzi o spuszczanie ze smyczy to ja np. o tym mogę zapomnieć, bo mam psa o silnym instynkcie, który przy pierwszej lepszej okazji ucieka i owszem pracujemy cały czas nad tym ale nie jest to takie łatwe, a dodam że to nie kwestia tego że z psem pracować nie potrafię bo druga suka jest odwoływalna w 99%, nawet jak rozpocznie pogoń na zwierzyną. Dora śmiga na lince 25 metrów i wiem że sporo osób właśnie tak wyprowadza swoje beagle. hmm labradora w domu nie miałam, ale kudły beagla są wszędzie :p Jeżeli ta rasa tak bardzo się koleżance podoba i nie zraża się tymi oczywistymi minusami, to może dobrze by było żeby poznała więcej przedstawicieli tej rasy, są organizowane spotkania/zloty i spacery dla beaglomaniaków i można wtedy zobaczyć i usłyszeć jak wygląda życie z bealgem oczami innych właścicieli ;) Duży wpływ ma hodowla z jakiej psa się bierze, jak mówiłam Dora po polujących rodzicach, gdzie zwierzęta żyły w większym stadzie, była mega socjalizowana, zachowuje się świetnie w stosunku do innych psów, ale ma to też minusy bo zostawiona sama sobie świruje błyskawicznie i jest cały czas nakręcona, ale są hodowle które mają psy kanapowe, zwierzęta są spokojniejsze i łatwiej je wyciszyć, oczywiście też mają swoje przeboje, bo taka już rasa... ale stawiając obok siebie Dorę i też rasowego ale właśnie z kanapowej hodowli psa to jakby postawić obok siebie dwie zupełnie odmienne rasy ;) ale rozmawiając z właścicielem właśnie tamtego psa doszłam do wniosku że problemy mamy takie same[/QUOTE] Dzięki za wszystkie sugestie, na pewno przekażę :)
  16. [quote name='NightQueen']Bo z beaglami łatwego życia nie ma, są nakręcone cały czas. Dorę nie męczą ani spacery kilku kilometrowe, ani bieganie za motocyklem którego zresztą dogania, ani praca umysłowa z którą sobię świetnie radzi, do tego ma do dyzpozycji sporo arów działek a mimo to chodzi wiecznie pobudzona, taka rasa ;) Do tego warto poinformować koleżankę że beagle mają ogromne zapędy niszczycielskie, zjadają dosłownie wszystko, od zabawek, legowisk (8 miesięczna Dora ma już 4 z kolei), po odrzwia, narzędzia z warsztatu, wszelkiego rodzaju plastiki, opony, lampki choinkowe itd., nie ma rzeczy której by się nie chwyciła pozostawiona na 5 minut sama i wcale nei robi tego bo jest niewybiegana, robi bo lubi :diabloti: Warto też wspomnieć że z beagla się okrutnie sypie włos, więc jak ktoś uwielbia porządek to nie polecam, po za tym nie wiem czy tylko mój czy wszystkie ale beagle to straszne fleje :evil_lol: wiecznie śmierdzi i wiecznie jest brudna, zjada notorycznie swoje kupy i załatwia się do swojego legowiska :loveu: ale Dora jest szczeniakiem po rodzicach polujących więc wszystko ma bardziej nakręcone. Ale żeby nie było że same wady to to ma to powiem że są mega towarzyskie, chętne do współpracy (zwłaszcza jak masz smakołyk w ręce), nigdy nie odmawiają ruchu i lubią towarzystwo człowieka, ale jak koleżanka już boi się że nie da rady z tą rasą to prawdopodobnie tak będzie więc nie polecam ;)[/QUOTE] Dziękuję za opinię właściciela beagla :cool1: Akurat ta osoba nie boi sie ogólnie rasy, myślę, że chodzi jedynie o to że znany jest beagle jest dość nieusłuchany. Ona bardzo tego psa lubi, jak jej znajoma gdzieś wyjeżdża to oddaje go właśnie tej dziewczynie na kilka dni/tydzień/max dwa i stąd to jej zauroczenie beaglami :) On akurat nauczony jest zostawać w domu i nie niszczy ale za to na spacerach jest wcielonym szatanem i zapomnij o puszczeniu go ze smyczy, no chyba że na lince :) stąd głównie te obawy. Gubienie sierści akurat nie jest niczym strasznym, ta dziewczyna miała już w swoim życiu psy i wszystkie tonęły w kłakach, a najbardziej labrador :) beagle chyba pod tym względem nie jest gorszy?
  17. [quote name='Kyu']Co mam na myśli... Że trzeba sobie zdawać sprawę co się ma w domu ;) Ja poleciłabym [COLOR=#000000]Petit Basset Griffon Verdeen, w domu nie sprawiają kłopotów, a aktywność opisana wyżej będzie jak najbardziej ok. Trzeba mieć na uwadze, ( generalnie tyczy się to prawie wszystkich psów myśliwskich) trzeba je szkolić od chwili, w której przybywają do naszego domu. W Polsce są hodowle, jedna z resztą bardzo dobra.[/COLOR] Gończe to nie są psiaki popularne, więc w większości ras nie zatraciły na szczęście swoich cech myśliwskich. Napisz nad psiakiem jakiej konkretnej rasy się zastanawia to coś wymyślimy ;)[/QUOTE] Myślę, że nie trudno się domyślić że chodzi o tak popularnego obecnie beagle :cool1: bardzo jej się podoba ale nie chce wtopić z wyborem rasy, bo jej znajoma ma beagla i sobie z nim zupełnie nie radzi. Boi się, że też nie podoła, ale z drugiej strony znajoma z beaglem wychodzi na spacery na flexi kilka razy dziennie po kilkanaście minut więc nie ma co się dziwić że pies tej rasy wariuje. Nie słyszałam nic o tych bassetach, tzn wiem że istnieją ale nigdy się nimi nie interesowałam. Dzięki za propozycję na pewno jej podrzucę!
  18. [quote name='Kyu']małe gończe to małe gończe ;) np. Petit Basset Griffon Verdeen, Grand PPV, Alpejski gończy krótkonożny... Myślę, że przy takiej dawce ruchu spokojnie wiele z gończych dało by radę, ale w użytka bym się nie pchała, poza tym mało, który rozsądny hodowca oddaje użytka w ręce laika. Co do kwestii zostawania w domu i posłuszeństwa, jak sobie wychowasz tak masz. Ale czasem z naturą nie wygrasz jeśli rozsądnie nie wybierzesz hodowli.[/QUOTE] Super, bardzo dziękuję za odpowiedź :) nie wiem w sumie za dużo o gończych stąd głupie pytania zadaję :cool1: W której rasie najszybciej trafi sie na osobnika chętnego do współpracy, może mniej niezależnego od innych ras należących do gonczych? Co masz na myśli w ostatnim zdaniu?
  19. [quote name='Kyu']umberto_eco - sory, ale dopiero teraz przeczytałam Twój post z sensem. Jeśli koniecznie ma być gończy to tylko w wersji nieużytkowej, ktoś kto nie jest myśliwym lub/i nie jest zainteresowany konkursami, szkoleniem w tym kierunku może sobie z takim psem nie poradzić. Co do wyboru rasy, co dla Ciebie oznacza " w miarę aktywny"? Ale raczej strzelałabym w małe gończe.[/QUOTE] Młoda dziewczyna, biega kilka razy w tygodniu (do 10 km), lubi długie spacery i często na nie chodzi (takie 2-3 godzinne), jeździ na rolkach, jest też opcja że pies towarzyszyłby w rowerowych wycieczkach. Stawiała na gończe, bo się jej podobają z wyglądu, natomiast są wątpliwości co do kwestii zostawania samemu w domu i posłuszeństwa na spacerach. Dlatego jak gonczy to taki z którym najłatwiej nawiązać więź. Jakie to są małe gończe?
  20. Czy ktos interesujący się gończymi mógłby napisać, który z nich jest jego zdaniem najlepszym wyborem dla młodej osoby mieszkającej na przedmieściach (w bloku) i prowadzącej w miarę aktywny tryb życia? Lepiej wybierać psa po rodzicach użytkowych i rzeczywiście polujących czy po tych bardziej kanapowych/domowych?
  21. [quote name='Dardamell']Od dziś olewam, że ktoś nie życzy sobie aby mój rottweiler do neigo podbiegał. Uważam, że wszyscy powinniśmy zacząć to olewać, a co. A nie, czekajcie, przepisy mi zabraniają to olewać. Zasada życia w społeczeństwie mówiąca, że moja wolność kończy sie tam gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Zdrowy rozsądek i dobre wychowanie mi tego zabraniają. Ja jestem zdania, że Spike to cwaniak i ma nie wychowanego psa a to jego "olewam" to tak naprawdę próba zamaskowania "nie umiem odwołać psa".[/QUOTE] Muszę to sprzedać mojemu sąsiadowi który ma doga niemieckiego :evil_lol: ciekawe czy spike gdyby posiadał np. lękliwego psa (na przyklad ze schroniska) byłby zachwycony gdyby w jego stronę leciało 70 kg młodego żywiołowego kundla które po prostu chce sie przywitac :evil_lol: ciekawa tez jestem jak by to wygladalo gdyby pies spike akurat byl mocno chory, mial na przyklad zalozona duza ilosc szwow, byl po ciezkiej operacji i z trudem moglby wyjsc na dwor zalatwic swoje potrzeby. rozumiem ze pakujacy sie na niego labrador chcacy "tylko sie przywitac" tez nie stanowilby zadnego problemu? ludzie a potem zdziwienie ze takie gromy leca na psiarzy skoro tacy ignoranci sa wsrod nas
  22. [quote name='Beatrx']jest czujny, bo przecież złodziej nie wyprowadził z podwórka roweru jak ten spał. on jedynie chciał się ze złodziejem bawić, a nie go przepędzać z podwórka;) w sytuacjach przez dziewczyny opisanych mój pies ludzi by po prostu zignorował, bo dla niego nawet w ciemnościach pijany człowiek to nic groźnego. co innego, gdy dana osoba jest agresywna, a nie daj boziu ta agresja skierowana jest do mnie. tak naprawdę to nigdy nie wiesz, jak ten ciapowaty piesek się zachowa w chwili realnego zagrożenia, a nie jedynie zagrożenia w postaci "człowieka po ciemku na horyzoncie";)[/QUOTE] Nie ma złodzieja przepędzać. Ma szczeknąć (alarm). Na tym polega czujność i tak kiedyś pracowały owczarki ;) nie miały przynosić piłki obcej osobie i zachęcać ją do zabawy, miały poinformować że ktoś się skrada, tym bardziej ze ten zlodziej nie wszedl sobie pewnie na dzialke tylko sie czail i krazyl dookola dzialki a potem gdzies przeskoczyl przez płot. Jakis czas żona mojego brata została zaatakowana na spacerze przez żulowatego chłoptasia któremu nie chciała dać kasy. Pies biegał luzem i nie zrobił nic ;) dla mnie to nie jest odpowiednia psychika la psa ej rasy i uwazam ze taki przedstawiciel nie powinien byc rozmnazany. Podobnie zreszta z goldenami- jesli golden ma w dupie aport, nie lubi wody i ma sklonnosci o strozowania i gnojenia innych psow to nie powinien byc moim zdaniem rozmnazany bo nie jest prawdziwym przedstawicielem rasy. Ale to tylko moja opinia ;)
  23. [quote name='isabelle301']I ciekawe skąd w ludziach opinia że goldeny są ciapowate... przekonał się o ich ciapowatości pewien pan ostatnio... z ONKiem (zachowującym się typowo dla rasy). Taki był pewien że ciapowaty golden polegnie... a tym czasem golden sobie nieźle poużywał na ONKu . I nie tylko ten pan. Tak więc radzę uważać z takimi osądami[/QUOTE] Na prawde uwazasz ze to ze golden pogonil jakiegos psa oznacza ze nie jest ciapowaty i jest dobrym strozem? :cool1:
×
×
  • Create New...