darko-1980
Members-
Posts
34 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by darko-1980
-
Niestety ale już za późno żebym ja sam decydował to było by inaczej ale jest jeszcze moja mama. Reksio już spoczywa na wieki i nie wiem kiedy się pogodzę z tym. Z tęsknoty cierpienia nie da się opisać. Jest pochowany na ogrodzie naszym i jak tam pójdziemy to serce będzie bolało strasznie,powiedzcie jak sobie pomóc w tym żeby po tym nie cierpieć psychicznie? jak z tym żyliście przez te pierwsze najgorsze dni???
-
nikt już mnie nigdy nie zachęci do tego aby mieć psa i to już jest postanowione, ja wiem co przechodzę i nie będę drugi raz tego przechodził bo jestem na skraju wyczerpania psychicznego i Mama moja też.
-
Ale w tym rzecz że my siedzimy jak na monie bo nie wiemy co dalej będzie Mama spać nie może ciągle się boi co dalej się wydarzy czy za chwile czy nie i tak samo ja,nie dajemy już rady tego oglądać, śpimy z nim i jak się tylko ruszy to oczy mamy wielkie i trzęsiemy się z nerwów i są to już tak silne nerwy że człowiek obawia się o siebie i o Mamę najbardziej,kto wie co dale może być i ile będziemy się męczyć o ile tego wytrwamy. Kochani ludzie ja nie mogę się naprawdę pogodzić z tym że to już jego kres i będę go przeżywał bardzooo długo ale niestety pies człowieka nie przeżyje i prędzej czy później musimy znosić jego odejście i ja jestem właśnie w tej diabelnej chwili z którą moje serce walczy ale bez skutku. Już nie będę miał nigdy psa bo tego przechodzić nie będę ponownie, a kocham te czworo nogi bardzo. Powiedzcie jak się z tym pogodzić co sobie wpajać do głowy żeby tak nie cierpieć?
-
No to jest to że na odległość nie da się nic zrobić. Rex zachowuje sie jak by nie widział dobrze i to stało sie po ataku tym ostatnim (ciekawe dlaczego)? Ma też problemy z równowagą ale nie żeby na jedną strone uciekał tylko różnie raz na prawo raz na lewo jak by był pijany. Reaguje na wszystko normalnie cieszy się jak kogoś widzi, jak się położy to lubi na bok żeby go podrapać czy pomasować po brzuszku i teraz też tak robi, to wszystko dziwne, bo po pierwszym ataku dochodził do siebie i doszedł na tyle że można było go samego zostawić (był samodzielny) jak kiedyś a tu po tym ostatnim ataku się zmieniło i dziwne bo nie stracił sił jak po pierwszym razie że leżał i nie miał siły a po tym drugim normalnie wstawał chciał iść i szedł ale równowagi nie trzyma. Nigdy człowiek takiego czegoś nie widział i wydaje się to dziwne. Wyczytałem że jak był by to guz mózgu to troche inaczej to wygląda i moim zdaniem miewał by jakieś bóle i po pierwszym ataku by się już nie poprawiało a jemu się poprawiło. No nie wiem może się mylę.
-
Jak pisałem nigdy nie miał badanej krwi. Tarczycy nie sprawdzałem nie wiem jak chyba że weterynarz powinien. Nie wymiotuje i dostaje agapurin dalej.
-
Powiem Wam tak Wet. widziała pierwsze co się stało wyglądało jej to na wylew bo pies na prawą strone miał głowe przechyloną i miał jak by nie dowład na prawą stronę więc wykluczyła zatrucie bo inaczej to wygląda tak twierdziła i chyba ma rację. Stało to sie miesiąc temu 13-stego. Teraz następny atak dokładnie po prawie mieciącu bo 12-stego ma kolejny i do dziś niby ma życie w sobie je i pije ale sam nie może chodzić tz. może ale nie utrzymuje równowagi i jak chcemy z nim iść na dwór żeby załatwił swoje potrzeby to niby chce iść ale zachowuje sie dziwnie bo wstaje chce iść ale zaczyna się kręcić w koło lub chce a zaraz w drugą stronę i nie wiemy co to za objaw i co jest tego powodem? Pani wet. twierdzi że lepiej już nie będzie bo pies ma prawie 13 lat a to owczarek i że my sie nerwowo wykończymy a jest tak u nas że musi byc ciągle ktoś przy nim bo sam to by się poobijał i nie wiadomo co. Wiem że Pani wet. ma rację że lepiej uśpić psa choć my sie z tym pogodzić nie możemy bo był z nami 13 lat ale myśląc jak ludzie z bardziej twardym sercem to nie ma co czekać bo to stary pies i sie męczy a i nas wykańcza, a moja Mama ma tez straszne problemy z nerwicą z resztą jak ja z powodów rodzinnych których wolał bym nie opisywać i boimy sie żeby Mamie się coś nie stało. Ten Pies jest jak dla mnie wielkim przyjacielem i nie mogę się z tym pogodzić i jak piszę to łzy mi same wychodzą ale co mam zrobić przecież nie jestem jakimś stwórcą żeby przedłużyć psu życie na kolejne 13 lat bo to nie możliwe. Wiem tylko że chciał bym i to bardzo żeby był ze mną do końca moich dni ale wiem też że nie ma takiej możliwości. Z drugiej strony wiem że jak go nie będzie to go będę pamiętał do końca życia za to jaki był dla mnie i do innych bo nigdy nikomu nic nie zrobił wpuślił nawet obcego i obwąchał i to wszystko (kochany pies). Ale lata zrobiły swoje że pewnie czas na niego a my cierpimy że nie możemy nic innego zrobić bo niestety taka natura z którą nie wygra się choćby miał człowiek górę pieniędzy. Mam dla kogo żyć bo mam Ojca,Mamę,2 siostry no i przyszłą Żonę i Córeczkę ale Rex był dla mnie tak dobrym przyjacielem i jest do dzisiaj że serce mi pęka jak mam pomyśleć że go nie będzie. Nie wiem czy to ktoś zrozumie ale pies mówić nie potrafi ale częściej wiem że mnie lepiej rozumiał jak człowiek, on ze mną spał na jednym łóżku ale to do czasu aż nie poznałem przyszłej żony i urodziła się córka. Tak więc wierzcie mi że nie mogę sobie z tym poradzić za żadne skarby. Od czasu jak się to stało 13.09.2013 to do dzisiaj żeby przeżyć i pogodzić się z tym co się dzieje zacząłem popijać coraz więcej piwa żeby się uspokoić ale to pomaga tylko na chwilę. Sam ze sobą mam problemy zdrowotne i czasami ciężko mi że nikt sobie nie zdaje sobie sprawy a tu trzeba żyć i zarabiać żeby w ogóle żyć a tu jeszcze takie człowiek musi znosić załamanie z powodu przyjaciela chociaż nie jest nim człowiek tylko pies ale wierny i zawsze czekający na mnie nawet jak mnie chwile nie ma. Powiedzcie Proszę Was jak to zrobić jak bym musiał uśpić mojego Rexa żeby tak nie cierpieć? Moja przyszła żona mówi że może byc przy tym bo nie jest az tak do niego przywiązana i zrobi to dla mnie,ale gdzie go pochować? a nie chce żeby był z kolei pochowany gdzieś tylko na swoim terenie (bo Rex był wielkim domatorem i czół się tu dobrze) ale jak będzie miejsce gdzie będzie pochowany to ja ciągle będę w to miejsce powracał i rozpaczał. mam takie myśli że wolał bym przed nim zakończyć to ciężkie życie jakie jest w dzisiejszych czasach bo taka jest prawda ale z drugiej strony nie można tak myśleć bo ma się rodzinę i ma się dla kogo żyć. Przeżyłem wiele nerwów w swoim życiu ale takie jak teraz przechodze to boję się o samego siebie i o Matkę bo Rex za nią jest najbardziej choć ja dla niego byłem lepszy ale karmiła go całe życie moja Matka.
-
Powiedzcie jak sobie z tym wszystkim poradzić bo nie będzie wyjścia z tego i będe musiał uśpić psa. Ale jak mam to zrobić jak to mój przyjaciel? ciągle płaczemy jesteśmy załamani, wiemy że to tylko pies i ma prawie 13lat ale ale boję się że przy usypianiu coś mi się stanie od silnego stresu i mojej Mamie.Już po tym psie żadnego nie chcemy widzieć na oczy bo nie dajemy sobie rady jak inni z tym jak zwierze jest chore i nie potrafimy podjąć decyzji co dalej robić. Ja mam strasznie miękkie serce i myślę o wszystkim co przeszedłem z tym psem i na raz myślę o tym jak to będzie wyglądało jak będzie usypiany i gdzie go pogrzebać a nie chcę na obcej ziemi ale jak na swojej to ciągle będę patrzył w to miejsce i przeżywał z płaczem że wcześniej tutaj ze mną przebywał biegał a teraz..... Ludzie powiedzcie jak to przeżyć bo nie daję rady.
-
przepraszam Was pomyliłem nazwy te krople to surolan a nie gentamicin.
-
Nienor może masz rację ale jak zadzwoniłem do Pani weterynarz to powiedziała że nic wspólnego nie ma choroba uszu u mojego Psa. Boję się że to nowotwór (guz mózgu) ale jakie to objawy są przy tym jak jest nowotwór to skąd mam wiedzieć.Myślę cały czas i patrzę na mojego przyjaciela i nie mogę się pogodzić z tym co się dzieje i nie wiem jak sobie pomóc bo nerwowo się wykańczam.
-
Jak to owczarki, często mają problemy z uszami ale na chwilę obecną czy jak miał ten wylew to nie było problemu z uszami bo kiedyś jak było widać że ucho go boli to miał je opadłe i jak się dotykało to piszczał a teraz tego nie ma.
-
My kupiliśmy od siebie te krople jak wydawało się nam że trzepał uszami ale dotykając uszy nie zauważamy żeby go bolały.
-
No tak tylko u nas tutaj nie ma innego dobrego weterynarza.No często trzepie głową zawsze jak ma wyjsc na dwór to tak robi.Mamy krople do uszu dla psów ale jeszcze ich nie użyliśmy nazywają się gentamicin WZF 0,3%.
-
Szkoda że już nikt nie chce pomóc. Przepraszam że nie odzywałem sie na forum ale jak się polepszyło mojemu Reksiowi to chcieliśmy zapomnieć o tym i żyć jak dawniej i nie chcieliśmy powracać do tych nerwów i myśleć do przodu bo naprawdę wykończyło nas to nerwowo a w szczególności mnie bo najbardziej jestem zżyty z Reksem choć on bardziej jest za moją Mamą bo ona go karmi i pewnie w tym rzecz chyba że znaczenie ma to że jest kobietą i pies to czuje nie wiem. Czytałem na forum o padaczkach i pasują objawy ale ciekawi mnie dlaczego jak wczoraj dostał niby padaczki to czemu do dzisiaj jest osłabiony i jak ktoś przechodzi koło niego to główką miata raz na lewo raz na prawo na przemian? czy takie objawy są po padaczkach czy raczej miał ponowny wylew? a jak tak to mniej intensywny bo nie jest aż taki kiepski jak za pierwszym razem. PROSZĘ WAS co sądzicie o tym czy jak by miał ponowny wylew to czy przy tym też są drgawki kończyn i całego ciała? Rex nie miał drgawek połączonych z przewróceniem się i trzepaniem kończynami się i wyginaniem szyji więc czy to padaczka w ogóle?Proszę jeśli ktoś ma naprawdę dobrego weterynarz najlepiej od spraw neurologicznych do którego mógł bym zadzwonić i porozmawiać i przedstawic objawy to był bym bardzo wdzięczny za pomoc.Jak nie wolno podawać numeru telefonu tutaj to proszę bardzo na prywatną skrzynkę. Pozdrawiam Wszystkich i z góry dziękuje za pomoc będę bardzo wdzięczny.
-
Wydaje mi się że wet. ma trochę racji z tym że nie da się już nic więcej zrobić bo rex ma 12 lat przeszło. Tak uspokoił się wczoraj po tym relanium i jeszcze był drugi lek ale nie wiem jaki może przeciw padaczkowy nie wiem. Dzisiaj jest tak że wstanie chce iść jakby pochodzić ale gorzej z równowagą i głowa mu się chwieje na obie strony jakby szukał czegoś i rozglądał się na boki. Ale czy po padaczkach są takie objawy to nie wiem.
-
Dzisiaj Rex miał znów atak Pani weterynarz twierdzi że to padaczkowe. Objawy podobne do poprzednich ale z tego co czytam to bardziej wygląda i pasuje do padaczkowych objawów nie wiem sam.Nie odzywałem się jakiś czas aby zapomnieć o tym co było ale znów się zaczęło.Początek to drgawki i jak by dezoriętacja szukał patrzył wszędzie jak by czegoś szukał, tak jak by nerwowy był,ślinił się zrobił qupe pod siebie i po jakimś czasie oddał mocz. Lekki oczopląs który w padaczce też występuje niby. Dostał szybko Relanium i coś jeszcze ale nie wiem co powinien po tym byc ospały ale dostał lekką dawkę relanium i leży ale ciągle szuka czy jest jego Pani czyli moja Mama którą najbardziej lubi i wtedy czuje się lepiej jak ją widzi czy czuje. Jak to faktycznie padaczkowe to powinien byc inaczej leczony z tego co wiem i juz jak pierwszy raz to się stało. Jak odróżnić czy to wylew kolejny czy padaczka???
-
Tak ma przyjechać Pani wet. zobaczyć.Jak będę wiedział co jest to napiszę.
-
Na temat kersivanu powiedziała że drogo nas to będzie kosztowało. Te oko ma troche jak by zaropiałe przy rogówce ma taką jakby żółtą czy białą ropę ale aby odrobinkę. Tego wczoraj jeszcze nie miał ale jak z pracy wróciłem ok 18 to zauważyłem to, dolną powiekę ma jakby lekko napuchniętą i białko oka troszkę zaczerwienioną.
-
Kurcze Rex od wczoraj jest jakiś smutny może zmiana w dawkowaniu leku bo agapurin przyjmował 2 razy dziennie po półtora tabletki rano i wieczorem a Pani weterynarz po moim poinformowaniu że lubi zwymiotować raz dziennie zmieniła dawkę agapurinu na raz dziennie rano 2 tabletki a memotropil normalnie 2 razy dziennie po jednej tabletce. Powiem Wam że nie mam już siły tego wszystkiego kontrolować i nie wiem co robić żeby było dobrze, jestem już znerwicowany po tym wszystkim
-
Rex dzisiaj zauważyłem że ma napuchłe prawe oczko i dziwi mnie od czego.czy to może mieć jakiś związek z tym wylewem.
-
Ale z ulotek wyczytałem że polfilin to taki sam skład jak agapurin więc czy warto przechodzić na polfilin i jak ma takie same skutki uboczne? chyba że się mylę? A czy jak skończy się ten agapurin to nie wystarczyło by zapobiegawczo podawać Reksowi 2 razy dziennie po 1 tabletce? nie wystarczyło by taka dawka?
-
Tak dzwoniłem do Pani wet. i powiedziała tak że zmienić podawanie leków tz. dostawał do tej pory półtora tabletki Agapurinu rano ina wieczór a ma dostać tylko rano ale 2 tabletki i na wieczór już nie, a memotropil normalnie czyli tak jak dostawał czyli dwa razy dziennie po jednej tabletce. Aha Agapurin ma przyjmować do końca opakowania a później już nie a memotropil to jeszcze nie wiem. Wet.też mówiła że Rex powinien przyjmować Kersivan 2 razy dziennie po 3 tabletki więc 6 dziennie więc mówiła że bardzo drogo nas to wyjdzie (no i prawda w tym jest) a i tak ma brać do końca opakowania i koniec więc nie wiemy co robić? Czy słuchać Weta czy nie?
-
Powiedzcie czy jak mój Rex leczony jest Agapurinem i Memotropilem to przez to może dużo pić i siusiać? Bo pije bardzo dużo szczególnie na wieczór i późnym popołudniem lubi zwymiotować.
-
Malgoska Rex sam chodzi więcej pije niż normalnie i dużo siusia, robi też qupę normalnie. Czasem zdarzy mu się zwymiotować i np.wczoraj zjadł trochę trawy nie wiem po co on ją je i zwymiotował. Czasami chodzi jak przedtem ale są chwile co się zatacza jeszcze.Nie wiem czy on może wszystko jeść czy tylko lekko strawne pokarmy? i czy jeszcze w jakimś odpowiednim odstępie czasu czy nie?
-
nie nie uspokoiło się i zrobił qupę.
-
Cześć wczoraj to w ogóle był całkiem inny, dzisiaj też nie źle ale bardziej ociężały z tym że całą noc nie był wypuszczany i to może błąd ale chcieliśmy się trochę wyspać i nikt nie poszedł z Rexem a rano aż skomlał tak mu się chciało siusiać. Czy to normalne że ma aż takie pragnienie na picie? bo dużo pije i dużo siusia, i często jak się mocno napije to mu się odbija tak konkretnie jakby miało mu się zarzucić treścią żołądkową.Z jedzeniem to same rarytaski typu gotowany kurczak w drobniuśką kostkę czy wątróbkę podduszaną to wcina aż się trzęsie,ale dajemy mu nie dużo na raz żeby nie zwymiotował.Dajemy mu też kurczaka z ziemniakami bo zawsze lubił ziemniaki poduszone,kaszy i ryżu nie lubi.Zje też chlebek obłożony wędliną ale w kostkę pokrojony i tak zawsze było nigdy pieczywa nie pokrojonego nie chciał. Sam chodzi zachwieje się ale zareaguje odpowiednio i nie nie przewraca, ale jest osłabiony bo jak pochodzi dłużej to zaś bardziej jest chwiejny i to chyba normalnie przy tej chorobie nie wiem. Małgoska dziękuję Ci na prawde za zainteresowanie się moim Pieskiem. Jak będę potrzebował porady zaraz napiszę. Pozdrawiam i życzę miłego dnia oraz weekendu.