Jump to content
Dogomania

palisiak

Members
  • Posts

    49
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by palisiak

  1. [quote name='Fauka']Określenie miniaturka w tym wypadku wprowadza po prostu w błąd.[/QUOTE] [quote name='palisiak']Już wiem że określenie "miniturowy" to tylko świadczy o wielkości psa i jest wymyślone przez hodowców. A myślałam że podobnie jak przy jamnikach jest po prostu odmiana standardowa i miniaturowa. No cóż - przedtem jak już pisałam miałam owczarki więc kupno Chihuahua to była dla mnie abstrakcja i zupełny przypadek. Słyszałam caly czas "minuatura, miniatura" no to myslalam ze tak wlasnie jest :smile:. Wobec tego poprawiam się: "Jestem właścicielką Chihuahua" :-D he he (dla mnie jeden diabeł).[/QUOTE] Generalnie temat zakończony - choć nie wiem po co ten cały masowy atak na mnie "miniatura czy nie", skoro w ogóle nie ma to wpływu na sens postu który pierwotnie zamieściłam (dotyczący chamstwa innych psiarzy). Dzięki jednakże za sprostowanie.
  2. [quote name='Beatrx']i ma wpisaną rasę: miniaturowy Chihuahua czy Chihuahua?[/QUOTE] normalnie ma wpisane Chihuahua - bez określenia "miniaturowy". "Race Chihuahua pelo largo FCI 218" Rodowód jest w języku francuskim. Już wiem że określenie "miniturowy" to tylko świadczy o wielkości psa i jest wymyślone przez hodowców. A myślałam że podobnie jak przy jamnikach jest po prostu odmiana standardowa i miniaturowa. No cóż - przedtem jak już pisałam miałam owczarki więc kupno Chihuahua to była dla mnie abstrakcja i zupełny przypadek. Słyszałam caly czas "minuatura, miniatura" no to myslalam ze tak wlasnie jest :). Wobec tego poprawiam się: "Jestem właścicielką Chihuahua" :D he he (dla mnie jeden diabeł).
  3. [quote name='maryg22']W gości równiez jej nie biorę, przede wszystkim dlatego, że wszyscy dają jej coś do jedzenia, wbrew mojemu zakazowi. A u nas akurat pilnowanie tego jest dość ważne, bo Joy jest alergiczką. Z tego samego powodu gdy u nas są goście, w czasie obiadu albo cały czas skupiam się na psie i pilnuję czy nikt jej nic nie daje, albo pies zostaje zamknięty w klatce na ten czas :roll:[/QUOTE] Kurcze widzę że wszyscy mają problem z częstowaniem psa przez rodzinkę - aż strach jechac na jakiś urlop i psa zostawić komuś pod opieką !! :O Chyba bym jednej nocy nie przespałą...
  4. [quote name='Chiquita&DeeDee']Tak znam to, mam 4 dziewczynki chihuahua. Ja już się nauczyłam szorstkim tonem mówić nie wolno. Bez tego nie miałabym spokoju. Tak samo mnie to denerwuje i czasami niestety kolejnej, nawet niewiele winnej osobie z rzędu się obrywa. Z tym, że ja nie daje głaskać i już. Nie wolno, a jak ktoś pcha ręce pomimo zakazu to zwyczajnie po nich obrywa. A najbardziej irytuje mnie ten dziwnie piskliwy ton którym nawet dorośli zaczynają mówić na widok moich psów. W gości ich nie biorę, bo pilnowanie 4 psów wśród osób które z małym psem się nie umieją obchodzić jest nie na moje nerwy, tym bardziej, że dwie z moich dziewczyn mają nie zarośnięte ciemiączko, czyli praktycznie mózg na wierzchu, jedno uderzenie i po psie. Ogólnie trzeba nauczyć się z tym żyć. Ja teraz już mam tak opanowane mówienie nie, że w zasadzie rzadko mnie ktoś zaczepia. Niestety najmniejsze zawahanie tonu lub uśmiech ludzie traktują jak przyzwolenie, bądź na zasadzie, a przecież nic się nie stanie, więc wyrażam się surowo i zdecydowanie. Poza tym, że wzbudzam duże zainteresowanie rzadko ktoś faktycznie wyciąga ręce. Trzeba przywyknąć.[/QUOTE] Zazdroszczę asertywności. muszę nad nią popracować. Mój pies też ma niezrośnięte ciemiączko i tym bardziej wkurzam się gdy ktoś go niedbale łapie bądź "podaje" swoiemu dziecku na kolanka (mówię u o spotkaniu rodzinnym, bądź sytuacji gdy u nas są goście).. Generalnie też unikam zabierania go bo nie wiem jak Ty ale ja to tracę przyjemność z "goszczenia" się a tylko się nerwowa robię. :/ Z dziećmi na podwórku sobie jakoś radzę od tego weekendu - zauważyłam że już sam "wyraz mojej twarzy" skutecznie je zniechęca do podejścia - i tutaj masz rację wystarczy się uśmiechnąć a lecą ! :O Fajnie by było mieć cztery pieski jak Ty :). My naszemu zapewniamy towarzystwo raz w miesiący jeżdząc na "spotkanie chihuahua" potrafi byc nawet 50 psów :)
  5. [quote name='evel']Nie ma czegoś takiego, jak miniatura rasy miniaturowej, no na litość. Pies rasy chihuahua ma ważyć między 1,5 do 3 kg z jakiegoś powodu, nie ma czegoś takiego jak miniaturka chihuahua, bo to zaczyna być absurdalne - coś w stylu "yoreczki XXXS". Jamniki to zupełnie inna kwestia, poza tym nikt ich nie miniaturyzuje bez ładu i składu, bo moda. Tam określenie "miniatura" dotyczy konkretnych wymiarów a nie skarłowaciałych przedstawicieli, tak samo jak sznaucer olbrzym, średni i mini, pinczer średni i mini, pudel duży, średni, mini i toy itd.[/QUOTE] Dyskutowaliśmy już na ten temat. Nie ma miniatury ale tak się mówi ze względu na mniejsze wymiary niż standard.
  6. [quote name='Fauka']Moda na wszystko za małe, za krzywe, za karykatualne odbija się zwykle na dobru psów. Można sobie psa nazwać miniaturką ale jest po prostu wyjątkowo małym przedstawicielem swojej rasy i może wagowo odbiegać od wzorca. Jednak takie psy się sprzedają i niektórzy hodowcy łączą ze sobą coraz mniejsze psy by w miotach wychodziły jeszcze mniejsze szczeniaki. To nie jest dobre. Hasło "miniaturka" super sprzedaje psy, bo ludzie lubią to co małe, poręczne, filigranowe i słodziutkie.[/QUOTE] To jest prawda. Jednak w moim przypadku nie jestem ofiarą "mody" ani hasła "miniatura", ale zwykłego ogłoszenia w którym wpadł mi w oko jeden pyszczek. Mógłby to być równie dobrze Bernardyn bo było to nam obojętne. Do tamtej pory posiadałam tylko Owczarki Niemieckie. Także za "modą" nie podążam a jest to kwestia po prostu przypadku.
  7. [quote name='PaulinaBemol']a piesek ma rodowód ZK? bo może mieć jeszcze metryczkę nowych związków które z rodowodem nie maja za wiele wspolnego tak samo jak ze wzorcem FCI. Po prostu po wejściu w życie nowej ustawy ludzie rozmnazający psy "rasowe ale nie rodowodowe" zrzeszali się by moc działać dalej. I działają teraz na tej samej zasadzie co poprzednio tylko że drukują sobie metryczki (kawałek papieru) Inna sprawa że wielu hodowców podąża za modą i rozmnazaja coraz mniejsze pieski by zaspokoić gusta kupujących. Niestety taka miniaturyzacja często źle się kończy dla psiaków.[/QUOTE] To jest prawda i też uważam że te wyjątkowo male (mniej niż kg) to już nawet i wyglądają na lekko upośledzone :/.. Mój pies ma normalny oryginalny rodowód ZK czyli wszystko tak jak powinno być.
  8. oh kurcze to już naprawdę hardcore jak dzieci chciały go targać :((.. Kuzynka się obraziła bo w ogóle nie zdaje sobie sprawy z wielkości problemu. Dzieci ją bardziej interesuj niż "jakiś pies". Ja z kolei jestem rodzinna - to fakt, ale nie mam cierpliwości do "uczenia" innych (zaczynając od dzieci kończąc na dorosłych), jak powinno się obchodzić ze zwierzęciem... muszę nad tym popracować
  9. Chyba masz rację. Ja po prostu często mam takie wyrzuty sumienia jak odmówię komuś pogłaskania - i mimo że gotuje mi się w środku to z zaciśniętymi zębami odpowiadałam "tak, można". :// Ale w ten weekend próbowałam innego podejścia - uwierzcie mi albo nie, ale dzieci odstraszyłam już SAMYM WYRAZEM TWARZY ha ha. Strzelam "Poker Face'a" i dzieci nie podchodzą ale z dorosłymi tak jak wyżej napisano - muszę poćwiczyć z asertywnością...
  10. He he z tym szkoleniem chyba tak trzeba będzie zrobić ;D
  11. [quote name='Amanecida'] Ja mam większego psa, ale ma uroczy wygląd więc ludzie pchają do niego ręce. Na wakacjach nie dało się przejść deptakiem, żeby kilka osób go nie zaczepiło. Póki komentują z daleka albo pytają czy mogą pogłaskać wszystko okej. Ale też się zdarzyło, że kobieta złapała go na ręce (jak jeszcze był maluchem i ważył 3 kg), a na dodatek go upuściła -.- W takich sytuacjach trzeba opieprzać rodziców, nic innego nie pozostaje. Można postraszyć, że pies jest rasowy, drogi i jak dzieciak go uszkodzi będą płacić odszkodowanie. Tu może być nieco łatwiej bo to rodzina. Trzeba by im wytłumaczyć obrazowo dlaczego nie będziesz dawać dziecku psa, ani teraz ani nigdy - bo obawiasz się o jego bezpieczeństwo, jest mały, delikatny, dziecko nie zdaje sobie sprawy że może coś mu zrobić. Nie dasz psa i tyle. Co do karmienia, mam podobny problem - trochę pomaga jak powiem że pies dostanie sraczki od tego jedzenia. Może się boją, że zafajda im dywan, albo że każę im sprzątać ;) Ogólnie przy takim psie jakiego masz musisz wyhodować sobie twardszą skórę i pozbyć nieco skrupułów, reagować bardziej lub mniej grzecznie (zależnie od sytuacji i potrzeby). Jeśli Ty nie będziesz "bronić" swojego psa przed namolnymi ludźmi, to nikt inny tego nie zrobi. Ludzie nie myślą za wiele o tym czy zachowują się okej, trzeba myśleć za nich.[/QUOTE] Dziękuję - masz rację chyba muszę się twardsza zrobić :) Dla ludzi to nie jest pies tylko maskotka - w ogóle czasem się dziwie czy niektorzy myślą...
  12. [quote name='Owcaa']No cóż...małe gabarytowo psiaki traktowane są z góry jak maskotki a te duże jak mordercy... Mam dwa cc i choć agresji w nich zero i nigdy nie warknęły nawet w kierunku człowieka (raczej siano jeszcze w głowach) niejednokrotnie słyszałam: "Jezu, ale psy!..." i tak jak już gdzieś pisałam nie są to okrzyki zachwytu... Wasze zagłaskaliby na smierć, moich boją się "na wszelki wypadek". A prawda jest jedna: pies to ani maskotka ani potwór. Psa należy bez względu na gabaryt traktować z szacunkiem jak każde zywe stworzenie. Edukacja odnośnie dzielenia przestrzeni ze zwierzętami to u nas niestety mooocno kuleje...[/QUOTE] Oh święte słowa !!!!!
  13. [quote name='Fauka']To są wymysły ludzi hodujących chore karły i "mini chi" nie mają nawet wzorca, podobnie jak mini yorki i wszystko inne mini. Niezdrowa miniaturyzacja psów nie służy rasie, wręcz przeciwnie. Myślę że lepiej zainwestować w chomika, też mały.[/QUOTE] Chomik nie jest tak wdzięczy jak pies ;). Wszystko co napisałaś się zgadza - jednakże nie można powiedzieć że "nie ma czegoś takiego". Mimo miniaturowej wielkości (wyraźnie mniejszej od standardowych psów tej rasy) - matka oraz ojciec jak i ich potomstwo posiadają rodowody. Nie znam się bo nie bawię się w w wystawy z moim psem, ale wydaje mi się że to chyba znaczy, że od wzorca raczej NIE odbiegają :).
  14. [quote name='Fauka']Dlatego na czas zabaw pies powinien mieć smycz odpiętą dla bezpieczeństwa. Jeżeli uważasz że kompan do zabawy jest dla niego zbyt duży to po prostu nie prowokuj[/QUOTE] Problem w tym że to było dalekie od prowokacji. Po prostu szłam tak jak zwykle to robię i mialam święte prawo tam być. U nas jest zakaz spuszczania psów ze smyszy w niewyznaczonych do tego miejscach. Skoro "miła" pani widziała że się zbliżam powinna swojego psa przywołać i zapiąć na smycz. Bo gdyby coś się mojemu stało - to ona by kryła koszta leczenia bo mój pies był na smyczy tak jak powinien...
  15. [quote name='Gelisia']szczyt chamstwa,co za babsko. chyba bym puściła kwieciście przybraną wiązankę słówek w stronę tej pani[/QUOTE] ohh żebym tylko umiała - ale po niemiecku nie jestem jeszcze aż tak wyszczekana .. a szkoda :[
  16. [quote name='Pani Profesor']nie ma czegoś takiego jak miniaturka Chihuahua :cool3:[/QUOTE] Owszem jest ;). Są nawet Teacup które nie osiągają więcej niż 1kg. Standardowy Chihuahua osiąga od 1,5-3kg. Podobnie jest np z Jamnikami. Są Standardowe, królicze i miniaturowe.
  17. [quote name='veah']:d:d no, nie ma to jak niektórzy ludzie;)[/quote] dokladnie !!
  18. Ja miałam ciekawą sytuację w parku: Mój pies waży tylko 1,25kg jest to miniaturka Chihuahua (na zdjęciu). Byłam z nim w parku przez który przepływa strumyczek (podchodzę zawsze blisko jak i inni psiarze żeby pies mógł wejść łapkami do wody czy się napić. Przy strumyku stały dwie koleżaneczki (koło 40stki) z psem który biegał luzem (koło 10 kg kundel niewysoki). Mój pies był na smyczy (!!) zainteresował sie tym psem z wzajemnością. Aż tu nagle tamten zaczął szybko biec (coś na wzór zachęty do zabawy). Wleciał z takim impetem w mojego psa, że zahaczył smycz w połowie i kolejnych kilka metrów biegł ciągnąc mojego psa po ziemi !!!! Podbiegłam szybko złapałam tego kundla ale zachowując zimną krew uśmiechnęłam się i tak jakby do niego powiedziałam "eeeej ty jesteś za duży trochę", na co babsztyl podszedł i z głupim uśmiechem powiedziała "nie - to on jest za mały" (mając na myśli mojego psa). I nawet nie przeprosila choć mój pies byl przerażony i cały się trzósł !!! Miałam małe wyrzuty sumienia że tak blisko podeszłam ale z drugiej strony - pies powinien być na smyczy. A mieszkam w Niemczech i tutaj to powinni szczególnie respektować (a jak widać nie każdy bierze to sobie do serca)
  19. [quote name='ailema']Ja reaguje stanowczo .Do dzieci wysyłam krótkie komunikaty "nie wolno " ,"nie głaszcz" itp . Jeśli to są dorośli proszę z spokojem .Jak to nie pomaga już nie jestem miła ....[/QUOTE] Dziękuję Ci bardzo za odpowiedź - z dziećmi sobie szybko poradzę he he gorzej z takimi przypadkami jak "wiecznie uśmiechnięta staruszka" co schyla się i bierze z ziemii mojego psa niemal obrywając mu głowę (bo nie wie jak go poprawnie złapać) !! to jest masakra :shake::crazyeye:
  20. No właśnie tego się obawiam bo z moją rodziną nie mam problemu. Problem występuje tylko przy niedoświadczonej rodzinie mojego chłopaka (w której nikt nie mial i nie ma psów). Nie chcialabym zeby poczuł sie ze atakuje jego rodzinę - stąd tylko często siedze wyraźnie wkurzona na takich rodzinnych spotkaniach :P.. A co do walnięcia pieska piłką to masakra domyslam sie jak musiał byc tato wkurzony ! ja bym zabiła chyba i to nie za kopnięcie ale za ten śmiech głupi:mad: !
  21. Na spacerze przychodzi to łatwiej to fakt - zdarza się też że jak widze ze ktos idzie z naprzeciwka i juz się "szczerzy" wręcz to uciekam na drugą strone ulicy. Przy rodzinie natomiast to nie jest takie łatwe (w poście miałam na mysli praktycznie i wyłącznie rodzinę mojego chłopaka - nikt nie ma zwierzaka i nigdy nie miał więc nie wiedzą co wypada a co nie i widać brak doświadczenia w opiece nad nimi), bo gdy siedzi obok mnie mój chłopak to glupio jest zwracac komuś "od niego" uwagę. Poza tym jak próbowałam z nim pogadac to on twierdzi że przesadzam. On sam popełnia duzo błędów przy psie bo nie mial nigdy zwierzaka i to też napewno dlatego nie zauważa często że nieustanne "macanie" jest dla psa męczące - nie mówiąc już o ryzyku zabawy psa z małym dzieckiem... :-(
  22. Witam, jestem tutaj nowa a ponieważ nie znalazłam temu podobnego wątku na forum to zakładam nowy przy okazji prosząc o pomoc i radę w sytuacji w jakiej się znajduję. Otóż jestem właścicielką 11-miesięcznego Chihuahua (samiec). Niewiarygodnie denerwuje mnie, gdy ledwo wynurzam się z nim na spacer z domu a co druga osoba zatrzymuje się i głaszcze (bez pytania od tak po prostu) mojego psa, a zdarzają się i przypadki gdy go unoszą z ziemii i tulą !!! Moje pierwsze pytanie do was to to - czy też macie podobny problem jak ja - bo u mnie pojawia się tak niewiarygodna frustracja że nie umiej jej opisać!:angryy: Jak widzę plac zabaw a na nim stado krzyczących dzieci które już na mnie patrzą to tak mi tężeje twarz ze odstraszam ich samym spojrzeniem. Zdarzylo mi się raz że male (około 2 letnie) dziecko przy własnych rodzicach kopnęło mi psa (rodzice nic nie zrobili, a podkreślam że mój pies waży tylko 1,25 kg!!:angryy:) Mam niechęć do każdego kto podchodzi i w ogóle pyta o psa - nie mówiąc tu już nawet o tym jak mi go ktoś karmi ! (czego nie mogę oduczyć rodziny gdy siedzimy przy stole). Nie lubię zabierać przez to psa ze sobą obojętnie gdzie się wybieram z moim chłopakiem bo zdarza się ze jego familia prosi np. żebym "podała" pieska córce członka rodziny (3,5 letnia dziewczynka), która niewiele wie o delikatności i "niemęczeniu" psa (nie ufam że nic się nie stanie, a jak jadę w gościnę to nie po to żeby martwić się o psiaka ale po to by się pogościć w spokoju). Proszę was, wypowiedzcie się na ten temat - czy macie podobne odczucia, sytuacje, rady - może chociaż będzie mi raźniej jak się ktoś ze mną zsolidaryzuje.
  23. Witam, jestem tutaj nowa a ponieważ nie znalazłam temu podobnego wątku na forum to zakładam nowy przy okazji prosząc o pomoc i radę w sytuacji w jakiej się znajduję. Otóż jestem właścicielką 11-miesięcznego Chihuahua (samiec). Niewiarygodnie denerwuje mnie, gdy ledwo wynurzam się z nim na spacer z domu a co druga osoba zatrzymuje się i głaszcze (bez pytania od tak po prostu) mojego psa, a zdarzają się i przypadki gdy go unoszą z ziemii i tulą !!! Moje pierwsze pytanie do was to to - czy też macie podobny problem jak ja - bo u mnie pojawia się tak niewiarygodna frustracja że nie umiej jej opisać!:angryy: Jak widzę plac zabaw a na nim stado krzyczących dzieci które już na mnie patrzą to tak mi tężeje twarz ze odstraszam ich samym spojrzeniem. Zdarzylo mi się raz że male (około 2 letnie) dziecko przy własnych rodzicach kopnęło mi psa (rodzice nic nie zrobili, a podkreślam że mój pies waży tylko 1,25 kg!!:angryy:) Mam niechęć do każdego kto podchodzi i w ogóle pyta o psa - nie mówiąc tu już nawet o tym jak mi go ktoś karmi ! (czego nie mogę oduczyć rodziny gdy siedzimy przy stole). Nie lubię zabierać przez to psa ze sobą obojętnie gdzie się wybieram z moim chłopakiem bo zdarza się ze jego familia prosi np. żebym "podała" pieska córce członka rodziny (3,5 letnia dziewczynka), która niewiele wie o delikatności i "niemęczeniu" psa (nie ufam że nic się nie stanie, a jak jadę w gościnę to nie po to żeby martwić się o psiaka ale po to by się pogościć w spokoju). Proszę was, wypowiedzcie się na ten temat - czy macie podobne odczucia, sytuacje, rady - może chociaż będzie mi raźniej jak się ktoś ze mną zsolidaryzuje.
  24. Witam, jestem tutaj nowa a ponieważ nie znalazłam temu podobnego wątku na forum to zakładam nowy przy okazji prosząc o pomoc i radę w sytuacji w jakiej się znajduję. Otóż jestem właścicielką 11-miesięcznego Chihuahua (samiec). Niewiarygodnie denerwuje mnie, gdy ledwo wynurzam się z nim na spacer z domu a co druga osoba zatrzymuje się i głaszcze (bez pytania od tak po prostu) mojego psa, a zdarzają się i przypadki gdy go unoszą z ziemii i tulą !!! Moje pierwsze pytanie do was to to - czy też macie podobny problem jak ja - bo u mnie pojawia się tak niewiarygodna frustracja że nie umiej jej opisać!:angryy: Jak widzę plac zabaw a na nim stado krzyczących dzieci które już na mnie patrzą to tak mi tężeje twarz ze odstraszam ich samym spojrzeniem. Zdarzylo mi się raz że male (około 2 letnie) dziecko przy własnych rodzicach kopnęło mi psa (rodzice nic nie zrobili, a podkreślam że mój pies waży tylko 1,25 kg!!:angryy:) Mam niechęć do każdego kto podchodzi i w ogóle pyta o psa - nie mówiąc tu już nawet o tym jak mi go ktoś karmi ! (czego nie mogę oduczyć rodziny gdy siedzimy przy stole). Nie lubię zabierać przez to psa ze sobą obojętnie gdzie się wybieram z moim chłopakiem bo zdarza się ze jego familia prosi np. żebym "podała" pieska córce członka rodziny (3,5 letnia dziewczynka), która niewiele wie o delikatności i "niemęczeniu" psa (nie ufam że nic się nie stanie, a jak jadę w gościnę to nie po to żeby martwić się o psiaka ale po to by się pogościć w spokoju). Proszę was, wypowiedzcie się na ten temat - czy macie podobne odczucia, sytuacje, rady - może chociaż będzie mi raźniej jak się ktoś ze mną zsolidaryzuje.
×
×
  • Create New...