Drodzy Panstwo,
pisze z duzym problemem. Podrozuje po Chinach zatrzymujac sie w roznych hostelach i w tym co jestem teraz mieszka suczka ze swoim szczeniaczkiem - 2 miesieczna suczka. Wczoraj szczeniak wpadl pod auto, osobiscie nie widzialam sytuacji, wypytalam potem o nia, cos jest nie tak z lapka. Znajduje sie nawet nie w miasteczku tylko w wiosce oczywiscie nie ma tu weterynarza. Najblizszy weterynarz przypuszczalnie znajduje sie okolo 100 km stad ale wlasciciele hostelu byli bardzo niechetni temu pomyslowi i nie wyrazili zgody na wziecie szczeniaka. Ogolnie zbytnio sie nie przejeli calym zajsciem. Szczeniak podkula nozke, nie chce na nia stapac. Oczka ok, reaguja na swiatlo, dziasla ladne czerwone. Pozwala lapke (tylnia) dotknac i poglaskac, ale przy probie jej obmacania i rozchylenia przerazliwie piszczy. Wczoraj w wielkim szoku caly dygotal, dalam jej odrobine pyralginy, po ktorej zasnela ladnie i w sumie dlugo spala. Dzisiaj humor ma lepszy chociaz jest widocznie smutna. Najgorsze ze nie wiem jak dalej pomoc, zostaje tu tylko jeszcze dwa dni. Nie wiem czy lapka zlamana czy zwichnieta. Moze nie zostala przejechana przez samochod tylko skuter, ciezko sie tu dogadac. Czy jest jakis domowy sposob sprawdzenia co jest z ta lapka? Jest spuchnieta ale bez krwiakow. Macie Panstwo jakis pomysl jak by mozna jeszcze temu szczeniaczkowi pomoc?
W zalaczeniu sprobuje dodac zaraz jakies zdjecie
[attachment=2531:10260.attach]