Na początek chcę powiedzieć, że jestem nowy na tym forum, więc pozdrawiam wszystkich serdecznie.
Jestem właścicielem 3,5 letniego Border Collie o imieniu Shamrock. Szamek jest psiakiem z reguły nieszczekającym, uaktywnia się dopiero gdy usłyszy dzwonek do drzwi lub kiedy zobaczy, że ktoś przechodzi/przejeżdża przed domem. Ostatnio postanowiłem spróbować wygasić szczekanie bez potrzeby ucząc go robienia tego na komendę. Zauważyłem, że rozbawiony pies szczeka też na polecenie "gdzie jest Michał?", które polega na szukaniu mnie po całym domu. W ten sposób udało mi się przekierować jego szczekanie na gest "gadaj" wykonywany ręką. Jednak tu pojawia się problem. Zanim Szamek szczeknie raz a porządnie, pojawia się seria mruknięć, warknięć i burknięć jak gdyby dopiero zanosił się do szczeknięcia. Chciałbym wyeliminować to "zanoszenie się" tak, żeby na mój gest ręką i słowo "głos" zareagował od razu głośnym szczeknięciem. W tym celu raz daję mu komendę ręką (nie wprowadziłem jeszcze głosowej), a następnie nie klikam i nie nagradzam, dopóki nie szczeknie porządnie. Zdarza się, że szczeknie już po 2-3 burknięciach, jednak czasem trwa to dłużej, a nie chciałbym, żeby myślał, że oczekuję od niego serii burknięć i warknięć przed właściwym szczeknięciem. Co robię źle i co powinienem zrobić?
Druga sprawa jest taka, że Szamek jest dość zaborczym psem. Nie jest agresywny przy zabawie, po prostu zamiast przynieść z powrotem rzucone mu frisbee czy inną zabawkę woli odbiec na bok i pogryźć ją sobie samemu. Co powinienem zrobić, żeby pies po zgarnięciu frisbee podchodził z nim do mnie i rzucał mi je pod nogi, zamiast zabierać je gdzieś i żuć?
Z góry dziękuję za odpowiedzi.