Jump to content
Dogomania

Whisky1

Members
  • Posts

    262
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Whisky1

  1. oczywiście że tak! asertywnym ludziom w życiu łatwiej!
  2. [quote name='Lili8522']Miód na serce to co tutaj czytam... Bo...bo myślałam że to ja jestem okropną synową z wredną teściową :diabloti:[/QUOTE] HAH, poprzebywałabyś z moją :crazyeye: wredne to to, wcina się we wszystko i oczywiście co złego to wszystko moja wina bo jej syneczek czyt. mój mąż to przecież och i ach. Ja pierdziu - sama mam dwóch synów- i mam nadzieje że nie będzie ze mną aż tak źle...
  3. a ja słyszałam od męża że najlepsze są takie 100m od domu i 2m pod ziemią hahahahah. Coś w tym jest :)
  4. [quote name='Majkowska']i już po wizytacji. Głowa mi pęka. Lubię zjazdy rodzinne, ale ogarnianie harmideru , dwóch dzieci, jednego psa i obsługi ludzi przeciąża mnie. Nie wiem dlaczego ale tak już mam że czuję że muszę wszystko zrobić w jednym i tym samym momencie. Kamerdynerzy tak mają :evil_lol: Zaczęło się tak że siedzieliśmy w domu z tż, a tu ktoś puka. Już zaczęłam psa opamiętywać żeby ich gromko nie przywitał, a tu staje w drzwiach teściowa, więc myślę uff to nie oni. Na co teściowa mówi do Waldka ekscytacyjnym głosem " kto to kto to?! Idą! idą!" i otwiera mu drzwi... Nim cokolwiek zdążyłam to poleciał na klatkę z zadartym ogonem... Waldek spotkał ich na schodach i dał popis swojego gromkiego głosu...:roll::roll: Potem teściowa się nagle opamiętała i zaczęła go nieudolnie ładować do klatki, więc wrzasnęłam żeby przestała mu mieszać, bo najpierw go podpuszcza a potem go karci - a przecież zareagował prawidłowo : miał się rzucić to się rzucił :mad:... Dziecko się przestraszyło, ale wytłumaczyliśmy jej żę piesek to tak na powitanie szczekał, mimo to była bardzo spięta, ale siedziała grzecznie, więc jak już się rozsiedli to puściłam Waldka i ją powąchał (była na kolanach u taty). Bardzo zaintrygował się jej miśkiem i wziął za cel go jej ukraść, ale potem szybko zapomniał bo najpierw okupował ciotkę, a potem przyniósł piłeczkę. I wkręcił się - mała siedziała u mamy na kolanach i rzucaly mu piłkę. Po pewnym czasie był luz, ale mimo to kazałam tżtowi z oka go nie spuszczać. Myślałam o wzięciu go na smycz ale stwierdziłam że wtedy wyczuje pismo nosem i zacznie się ekstazić i nakręcać jeszcze bardziej... Wszystko się skończyło kiedy wyszłam do kuchni zrobić dziecku mleczko... Wtedy mała tak się ucieszyła z ewolucji pieska że podskoczyła radośnie kiedy on stał do niej tyłem - więc podbiegł do niej, stanął tuż przed nią i gromkim głosem na nią ryknął. Malutka rozpłakała się straszliwie i ciężko było ją uspokoić, a potem już nie wstała długo z kanapy i mimo że Waldek wyleciał karnie do kuchni to z przerażeniem patrzała na drzwi. Biedulka. Waldek już nie powrócił do nas bo nie miałam głowy się z nim miotać, choć teściowa nagle zaczęłą krytykę że krępuję go, że podjudzam go zamykaniem w klatce (defacto otwartej!) - a o ile pamiętam to ona go zamknęła pierwszy raz i to ona rzuca do niego ekscytacyjne teksty... Zresztą zaczęła nim zarządzać ale chyba coś jej nie wyszło, bo co powiedziała to robił odwrotnie, a potem jak chciała go zamknąć na balkonie żeby przeszło dziecko to jej w ostatnim momencie uciekł i już leciał do małej z zadartym ogonem żeby ujadać, ale spotkał na swojej drodze przeszkodę - mnie i z pokorną miną zawrócił...:mad: Ciotki jak szły na papierosa to też obszczekiwał mimo że za sekundę się do nich łasił. To się nazywa przewrotna natura... A apropos tunik - rzuciłam dzisiaj przy teściowej że co ta kuzynka zrobiła, że sobie ze mnie zakpiła bo naobiecywała mi cuda wianki, całą torbę tunik, a dała tylko dwie byle jakie... Teściowa zawtórowala, powiedziała że powinnam jej to wygarnąć i że wogóle te dwie tuniki są brzydkie i za duże na mnie:roll: Nie przyznała się ani słowa że w siatce było więcej i ona to sobie wszystko wzięła pod siebie... Powiedziałam tżtowi... i planuję zrobić drugi podchód : niech otworzy szafę ( bo ma tam też swoje bluzki ) i niech oficjalnie zapyta co to za suknie ma jego mama w szafie... Nie odpuszczę...[/QUOTE] ...nie odpuszczaj bo Wam na głowe wlezie :crazyeye: i nie będzie chciała zejść !!! a jak jej utrzesz nosa z początku to może zrozumie troche :)
  5. [quote name='Majkowska']Zazdroszczę :) My jak się przeprowadzimy to też będziemy ją mieli daleko :D Choć pewnie będzie do nas przyjeżdzać i tak. Bo mam nadzieję ze nie wymyśliła że przeprowadzka dotyczy jej też... Bo kiedyś Tż z nią rozmawiał o naszej przeprowadzce to podsumowała to tak : " i bardzo fajnie. Przynajmniej jak tam podzielimy czynsz na 3 to nam wyjdzie jakaś ludzka suma".:look3::???::question::wallbash:[/QUOTE] Ja pierdziu.... Ty lepiej się upewnij bo źle na tym wyjdziecie. Z rodziną to najlepiej na zdjęciu :)
  6. sory za dosłowność ale to wiedźma jest :crazyeye:
  7. [quote name='Majkowska']Dziewczyny moje kochane mam pytanie offtopwe - czy nie wiecie czasem gdzie można obejrzeć w necie to co leci w tv na bierząco? Mama mnie zarazila oglądaniem Monka i Housa i czekałam od rana do 16,aż będzie leciał, a tu niespodzianka, bo wstawili jeszcze przed to Punkt Krytyczny... Już napalona poleciałam sobie przełączyć program i czekać, a przylazła teściowa, zasiadła na fotelu na którym własnie miałam usiąść i przełączyła oczywiście kanał... No cholera mnie bierze bo ona gapi się bezmyślnie w tv i ogląda sobie reklamy albo śpi, ale przełączyć musi:angryy: W dodatku jeszcze sobie małą wzięła do kompletu... Nie wiem skąd taka złośliwośc w ludziach,...[/QUOTE] nie w ludziach tylko w teściowych hahaha
  8. boski :loveu:
  9. śliczny ten wasz szczeniaczek, będę podczytywać, choć za pseudohodowlami nie jestem...sama kiedyś popełniłam ten błąd. Nieświadoma... mój kot/w typie tajskiego czy tam syjama:)/ nie miałczy ani nie mruczy, jest wycofany i boi się włąsnego cienia :)
  10. Przepiękna :loveu: podłączam się do wątku :) Ile już ma dokładnie?
  11. [quote name='Franca81']Jedno jest pewne. Jezeli kot zaczyna posikiwac to albo cos mu dolega pod wzgledem fizycznym albo psychicznym. Wbrew opiniom koty nie sa zlosliwe to my tak odbieramy ich "sygnaly", ze z jakiegos powodu jest im zle. A jezeli to psychika (ktora u kotow jest dosc zlozona) to problem dla nas moze byc calkowicie niezauwazalny.Czasem stabilizacje psychiczna i jej odpornosc u kotow nazywam ukladanka. I wystarczy, ze zabraknie jednego puzzla wsrod 999 innych lub zostanie ten jeden zastapiony innym a juz kot sobie z tym nie radzi i nam to sygnalizuje. Jeden kot sobie nie radzi jak braknie jednego puzzla a inny dopiero jak zabraknie 999 a zostaniecmu tylko jeden. Kwestia wrazliwosci psychicznej na zmiany i umiejetnosci akceptacji zmian jak i dostosowywania sie do nich. Ddlatego jak kot jest zdrowy to oznacza, ze w jego zyciu zaszla jakas zmiana. Czasem pomoc moga wspomniane krople Bacha czy Feliway i dzieki temu kot zaakceptuje zmiany. Ale niestety bywa i tak, ze trzeba szukac przyczyny bo kot nie jest w stanie zaakceptowacjego zdaniem "lewego" puzzla.[/QUOTE] Dokładnie, tak jak pisałam już wcześniej, wystarczy nowa doniczka stojąca na parapecie po którym chodzi kot ...
  12. Mam nadzieję że znajdziesz kogoś kompetentnego do poprowadzenia Twojej sprawy. To co się stało...brak słów. podbijam ,,do góry"
  13. Ja mam. Kupiłam bo taka zachwalana, ale dla mnie nie wniosła nic nowego. Fakt, szybko i lekko się czyta i zawiera wszystkie najważniejsze informacje, kiedy ma się pojawić czy już się pojawił w domu szczeniak – więc polecam osobom bez doświadczenia, choć nie jest ona wielkim kompendium wiedzy, a jak dla mnie dodatkiem – krótkim streszczeniem prawie.. wszystkiego, żeby wbić sobie do głowy to co juź się wie, jeszcze raz..:roll: no bo nie zaszkodzi. Oceńcie same;)[/QUOTE] Aha...czyli dla mnie jak znalazł :)
  14. [quote name='Franca81']Jak zawsze piekne foty Waldusia. Wczesniej nie podobaly mi sie pointery ze wzgledu na ich nos. Ale im dluzej jestem u was na watku tym mocniej znaczynam lubic ta rase. Tym bardziej ze jestem laikiem ale postura Waldka jest super! A ta prosta linia od grzbietu po ogon jest niesamowita. Moge patrzec i patrzec. I patrzec...... Sralniczek powinien koniecznie schudnac....Ale to jest lanie czy popuszczanie? Leje na lozko patrzac na was? Dziwna ta sprawa. Faktycznie koniecznie zrob badania.Moze na miau opisz problem? Czasem moze sie okazac ze problem sikania lezy w czyms innym niz zdrowie fizyczne a odparzanie i tego typu problemy po prostu wystapily z powodu czestotliwosci posikiwania i otylosci. Moze to problem z psychika? Ja bym radzila zrobic komplet badan (czyli tak jak planujesz) ale przyczyny rowniez szukalabym w zmianach jakie zaszly np w domu czy na dworze. Nie raz slyszalam, ze kot nagle zaczal posikiwac a okazalo sie np ze problem tkwil w zmienionym plynie do plukania.[/QUOTE] Oczywiście że tak. Koty to takie zwierza co z byle powodu wpadają w mega stres i zaczynają pozakuwetkowe szczochy. Wystarczy nowy kwiat na ,,jego" parapecie i juz może mieć powód bo to jakaś zmiana.
  15. Szkoda kici :roll: i Wy też się męczycie... a zmieniając temat, wiem ,że może to złe miejsce ale u Waldusia zawsze duży ruch :) [URL]http://www.silva-lupus.pl/a,70,zwykly-niezwykly-przyjaciel-ksiazka-juz-dostepna.html[/URL] nowa książka P. Mrzewińskiej - planuje zakupić. Macie opinie?
  16. [quote name='Majkowska']Pointery też są dzieciuchowate i mięczakowate,ale jak tak obserwuję weimary to są jednak znacznie twardsze. On ma w tej chwili rok? Tropienie jest dla takich psów fajna rozrywką :) Wkońcu węszenie leży w ich genach :) Za mysliwstwem też nie przepadam, ale my z Waldkiem realizujemy się bardziej sportowo - chodzimy w pola gdzie szuka bażantów, ale nie zabijamy i to nasza pierwsza zasada. Całość polega na szukaniu, wystawieniu i zostaniu gdy bażant się zerwie. To niesamowita frajda dla takiego psiaka :) Ja też jestem na miau i tam szukałam odpowiedzi ale nić jednoznacznego nie znalazłam. Kicia jest dość niechlujna, nawet jak nasika do kuwety to nie zakopuje, wiecznie ma obsikany tyłek ,śmierdzi jak tyfus, często jeździ tyłkiem po ziemi, posikuje po domu na łóżka itd. Nasze koty mają 3/4 kuwety sprzątane jak tylko nabrudzą. Kicia miała robione kilkakrotnie wyniki moczu i krwi które wyszły w miarę prawidłowo, teraz chcemy powtórzyć dla pewności, ale zastanawiam się czy nie poprosić wetkę o jakieś rozszerzone badanie. Miała też usg. Do weta jeździ jak tylko zacznie się problem z sikaniem. Niestety schemat wygląda tak : kici pod ogonem zaczyna się robić mokro, zaczyna śmierdzieć. Tyłek zaczyna się bardzo szybko odparzać. Tata ją myje i smaruje kremem na odparzenia ale to nie pomaga. Kicia nie może się umyć bo nie dosięga do tyłka, więc jeździ dupskiem po wszystkim, najczęściej wyciera się o nasze łóżka osmradzając nam kołdry i poduszki. Podrażnia się jeszcze bardziej. Wetka bada ją i przepisuje leki, problem przechodzi i za jakiś czas nawraca tak samo. Znów wet i znów... Jak nazywają się te saszetki?[/QUOTE] Takie tarcie tyłkiem może również oznaczać zatkanie i zaplenie gruczołów okołoodbytowych... To rzeczywiście widać że ta otyłość jej nawet przeszkadza w umyciu się, kiepsko :shake:
  17. [quote name='Majkowska']Az czuję się jakaś inna :D Właśnie podczytuję kocie forum o cukrzycy i nerkach i zaczynam zastanawiać się nad Sralnikiem. Wolałabym nie odkrywać żadnych nowych tropów ale może warto się zagłębić. Kicia ma bez przerwy nawroty posikiwania, smierdzi, siura na łóżka, bez przerwy chodzi obsikana... Zaczęłam się zastanawiać nad cukrzycą, bo z jej wagą wszystko możliwe. Jak wrócimy do domu mielismy powtórzyć jej krew i mocz podstawowo, ale zastanawiam się czy nie rozszerzyć jej pakietu. Tylko nie wiem o co ...[/QUOTE] Jestem poniekąd kociarą :) więc troszkę mogę podpowiedzieć. Na miau jestem od lat i to kopalnia wiedzy.. To co piszesz o kocisku odbiega od modelu zdrowego kota. Kot zdrowy dba o czystość, myje się, nie robi pod siebie ani w inne miejsca. Możliwe są chore nerki, ale nie leczone byłyby większe objawy. Cukrzyca również możliwa. Kryształy w ukł moczowym to bardzo częsta przypadłość. I jest tak : kot sika poza kuwetą bo kuwete kojarzy z bólem, może być też tak że koty mają brudne kuwety, albo nie tyle brudne co z obcym zapachem. Ja mam dwie kotki i jedna jest tak dominująca że jak czuje w swojej kuwecie inną to może sie zlać na kanape :) Naprawde to temat rzeka i radziłabym iść do weta na podstawowe wyniki moczu i np krwi. Z wyników będzie widać czy nerki czy cukrzyca lub że wszystko OK! czego życzę :) Są dostepne na rynku takie domowe zasypki na wierzch kuwety/na żwirek - jak się zabarwią podczas sikania na czerwono znaczy że cos z ukł moczowym źle. Kupuje się to na saszetki, tanio...
  18. a że tak zapytam nieśmiało...jaka srednia wieku? i gdzie się spotykacie? na tych łąkach na nagórkach przy parku dziecięcym?
  19. Ja się piszę ale za chwil pare :) nawet mam blisko :)
  20. [quote name='magdabroy']Jak przegryzie raz, to szybko się nauczysz chować kable :evil_lol:[/QUOTE] Planuje to zrobic zanim przybędzie, ale wiadomo jak to może być... Myslę że mnie zaskoczy młoda w wielu kwestiach :)
  21. [quote name='magdabroy']To ja poproszę o linka do galerii, jak pojawi się malutka gordon'ka :loveu: Chętnie będę podglądać jak dorasta :p[/QUOTE] Jasne że powiadomie :) o ile będę miała na to czas lub młoda nie zgryzie dostępu do neta hihi.
  22. [quote name='Majkowska']Kupię. Miło Whisky że wpadasz :) Dawno Cię nie było. Jak tam zakup gordona przebiega? ;)[/QUOTE] Miło że zauważasz :) Kochana, ja Was czytam codziennie a nawet kilka razy dziennie, jestem cały czas na bieżąco, a nie wypowiadam się bo wciąż sama chłone wiedzę :razz: A mój gordon? hm... można powiedzieć/napisać że ,,robi się" :) Także już powoli małymi kroczkami zbliżamy się do zrujnowania nam życia :loveu: Także zaklepana, a ile suczek się urodzi to już natura zdezyduje
  23. rumen tabsy podobno dobre :) i polecane. Może podziałają, ale napewno nie tak ,,od zaraz".
  24. [quote name='Alice89']Aż tak stanowcza mam być? W klatce byłby jeden wielki pisk... może to można zrobić jakoś stopniowo?[/QUOTE] a nawet należy to zrobić stopniowo :)
×
×
  • Create New...