Niestety nie udało się znależć dla niego miejsca.
Zabierając go wiedziałem, że miejsce w którym przebywał, w którym go zastaliśmy zupełnie do niego nie pasowało. Czasem widok jest jak z obrazu jakiś taki surrealistyczny. I taki właśnie pamiętam.
Potem był niemal jak cień. Nieszkodliwy, cichy (jeśli nie liczyć szczekania jak pojawiłem się w czapce :-) )
Szkoda, że nic lepszego nie zdołaliśmy Ci zaoferować....
Biegaj, truptaj, okrążaj i miej nas na oku.... Żegnaj.
Czas leczy rany....