Wczoraj ok godz 12 zasnęła moja Perełka... Była ze mną przez 13 lat czyli całe moje życie. Gdy miałam 7 lat dostałam ją na imieniny była tak malutka że mieściła mi się na ręce... Była psem żywiołowym i zawsze przy mnie... Rozumiała wszystko... W jednym tygodniu śmiertelnie zachorowała... Gdybym nie podjęła tej decyzji umierałaby w bólu... Przez dwa dni była podłączona do kroplówki i dostala w sumie 10 zastrzyków i nic nie pomogło... Byłam z nią do końca i wiem że teraz już nie cierpi...
Zawsze zostaniesz w moim sercu!!! Kocham Cię Psinko!!! W linku jest jej zdjecie
http://imageshack.us/photo/my-images/835/p1050866q.jpg/