knypasek
Members-
Posts
117 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by knypasek
-
Słyszałam dobre opinie od weterynarza. Widziałam w sklepach internetowych karmy mokre, które mają już duże wzięcie i aż pokuszę się o branie udziału w waszych konkursach. Dopiero teraz, na stronie internetowej dostrzegłam, że posiadacie karmy suche, bytowe dla psów, ale nie mam pojęcia, gdzie można je dostać. Jakie suplementy i witaminy z waszej oferty można podawać aktywnej, długowłosej suczce przed i po zabiegu sterylizacji? Dotychczas stosowałam tylko witaminy, wzmacniające. Mam bardzo aktywnego psa :P
-
Podcięłam fryzjerskimi nożyczkami lekko sierść ale tą długą. Głównie koło pupy, gdzie była zdecydowanie za długa i łatwo się brudziła, puchaty ogon zostawiłam, bo boję się zepsuć, porozplątywałam kołtuny za uszami. Nie wiem jak buda na sznaucera (do 55 cm w kłębie, sunia ma 50cm) może być tak za duża, ale na pewno w ciągu tygodnia-półtora poprawimy. Ostatni wieczorny spacer, sześć kilometrów w godzinkę. Czekamy na ładną pogodę i pływanie (w mieście tylko fontanny), w piątek przybędą dwie piłeczki. Znacie jakiś wątek z nauczeniem psa aportować? Również z wody? Ja rzucam Zołzie i ona za tym biegnie, dopada, gryzie... zostawia....i ja muszę iść po to sama Ps. Buda została przyjęta. Jest już azylem... Cżłowieki nie mają prawa wstępu, na wkładanie rąk Zołz reaguje niepokojem, nawet jeśli jest poza budą. Myślę, że te ukryte lamelki do gryzienia dalej tam leżą wymemłane do połowy
-
Wzięliśmy szczeniaka o imieniu Dora, ale szybko został przechrzczony na Zołza, chociaż bardzo chciałam Frigg. Ponieważ mam tendencję do zmieniania wszystkich zwierzęcych imion na męskie odpowiedniki. Zołza jest więc Zołzem, czyli reaguje na "Zołz", "Zołzik" i inne tego typu odmiany i zdrobnienia. Reaguje także na "ruda suka" razem lub któryś człon osobno oraz zdrobnienia od nich
-
Dotarłyśmy na wieś. Suczka dwugodzinna podróż w samochodzie zniosła świetnie, bo bardzo lubi podróżować. Wyglądała przez okno, lizała szybę, spała na moich kolanach. Dotarłam na miejsce koło godziny dziewiątej, więc poszłam z Zołzą na mały obchód wsi, a potem pokazałyśmy jej budę. Okazała się dużo za duża i trzeba będzie ją zmniejszyć przez zimą oraz ocieplić, bo na chwilę obecną zabrakło styropianu na ściany (podłoga i dach- zdejmowany sa już ok). Prawdopodobnie zimą dołożymy ściankę tworząc przedsionek i właściwe legowisko (wejście jest z boku na dłuższej ścianie) Do budy najpierw wlazł mój chłopak, na siedząco z podkulonymi nogami, a potem pies i tak się w środku bawili przez pół godziny. Dałam jej kawałki skóry bydlęcej dla psów, do gryzienia (ma manie chowania), które natychmiast zakopała w kocu w budzie. Włożyliśmy jej tam też jej stare, dobre "miejsce", czyli poduszkę, do której od szczeniaka jest przyzwyczajona. Na komendę "na miejsce" włazi do budy. ... Musieliśmy ogrodzić teren wokół budy siatką, na kojec, w którym przebywa w nocy, bowiem wysżło na jaw, że brama i furtka mają zbyt szeroko rozstawione pręty i pies wyruszył już raz na wycieczkę po wsi. Właśnie wprowadzamy tryb oszczędzania na wymianę bramy. Ponieważ siatka była mocowana tego samego dnia, rano Zołza powitała nas przed balkonowymi drzwiami na tarasie (dobrze, że nie uciekła, ale na tarasie stała mniej więcej godzinę, bo wcześniej mama chłopaka wychodziła do pracy i nie widziała psa). Ogółem bilans przedstawia się tak: kojec 1: 3 Zołza (McGyver). Poprawiliśmy siatkę, po dzisiejszym rannym spacerze. O 7:30 wyszliśmy nad staw, chłopak z wędką, ja z psem i pobyliśmy tam trochę. Żałuję, że pogoda się popsuła, bo cały czas mży lub pada i suczka większość czasu śpi w budzie, albo leży za budą (ma przestrzeń między bramą [nie ma szans się podkopać, zabezpieczyliśmy] a budą, nad którą sięga jeszcze krawędź dwuspadowego dachu). W nocy nie wyła. Czasem popiskuje, ale odkryłam, że reszta psów na wsi jest bardziej hałaśliwa (nigdy nie zwracałam na to uwagi). Jak biega na podwórku to gania koty, ale cały czas muszę na nia patrzeć, w obawie przed tym, aby znowu nie wyskoczyła poza podwórko. Ona raczej się pilnuje, ale mogłaby pobiec gdzieś za kotem i się zgubić, albo ktoś mógłby ją zabrać... (tak, kradzieże wałęsających się bez opieki zwierząt są tu pospolite, nawet jak maja obroże (jak dwa [byłe] koty chłopaka). Zaraz idziemy na drugi, jakiś godzinny spacer. Bardzo mi szkoda tej pogody, bo rozłożyłabym koc w ogródku i posiedziałybyśmy razem dłużej. Odkładamy pieniądze na sterylizacje, szczepienia (prócz letospirozy) już za nami. Powinnam doszczepić, nie? Odkryłam, że suczka jest bardziej mixem tollera (podobna, lekko karbowana sierść, uszy, ogon, umaszczenie). Powinnam ją teraz latem zabrać na strzyżenie, aby się mniej brudziła i targała? Bo dalej zamierzam ją wyczesywać 2-3 razy w tygodniu, ale ciężej dbać o czystość psa na dworzu.
-
ja też stawiałam na mixa spaniela, chociaż ogon dotychczas kojarzył mi się z seterem, ale to wydaje mi się biologicznie trudne do zrealizowania u jej rodziców ;P Nawet nie wiedziałam, że istnieje taka rasa jak toller: i łeb, i sierść, i ogon są u mojej teraz dorosłej suni podobne. [URL]http://www.abbysunshine.com/wp-content/uploads/2008/12/abbys-tail.jpg[/URL] (Zołza ma teraz identyczny, jak ta rasowa suczka), zgadza się również długa, plącząca się, delikatna sierść przy uszach Rzeczywiście ma sobie coś z tollera (zwłaszcza uwielbienie do wody), ale musiało być połączone z jakąś smukłą, szczupłą rasą, bo Zołz nie jest potężną kulką sierści ;]
-
Wystawa psów wielorasowych. Wejdź proszę!
knypasek replied to Nesquik_'s topic in Spotkania i wystawy
łódzkie i świętokrzyskie czeka na coś takiego -
Tak, ale np. nie wiem, czy kupować dwa worki na rok, bo może nie produkują tak długo terminowych karm. Wiem, że są też karmy które mają bardzo krótki termin przydatności i takich na pewno nie mogłabym kupić w zapasie.
-
Skąd to się takie ładne wzięło? Na chwilę obecną ma w kłębie 49 cm, waży nieco powyżej 10kg, mn nieco dłużsżą sierść, która "karbuje się" pod wpływem wody. Jest nadpobudliwa, wyrywa się do ganiania gołębi i niektórych kotów. Na ogonie ma dużo, długich włosów, gdy położy ogon na ziemii, rozkładają się płasko jak wachlarz [URL]http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=V6b0FOXXryg[/URL] [IMG]http://1.bp.blogspot.com/-9bZTptY8Olo/TpWmmFbw_EI/AAAAAAAAACM/5b4s9wiCTXA/s1600/0.JPG[/IMG] [IMG]http://1.bp.blogspot.com/-qmDey2jhQ3g/TmkUWvMxmPI/AAAAAAAAAB8/0aqEB3ns24Y/s1600/P81810366.JPG[/IMG] [URL]http://3.bp.blogspot.com/-G--lL7VEue4/Tw3l1aHhNmI/AAAAAAAAAEk/4PsGy22_sHQ/s1600/P8120974.JPG[/URL]
-
Na ile czasu udzielana jest ważność tej karmy? 15 kg to u mnie zapas na pół roku, a wiem, ze sprzedaje się też zestawy 2*15, w zwiazku z tym rodzi się pytanie, na jak długi okres (mniej więcej) udzielany jest okres przydatności do spożycia? rok? półtora?
-
No to liczę. Przyzwyczajam ją do budy w okresie letnim, ale sunia też dobrze znosi zimę. Daje nura w każdą większą zaspę i tarza się w śniegu. Marzną jej jedynie łapy i czasem mam psa... trójnożnego, bo chodzi podnosząc którąś z nich na zmianę, ale myślę, że buty by w tym pomogły. Podwórko będzie do jej dyspozycji po spacerach, kiedy już załatwi swoje potrzeby poza nim, a pieszczot nie będę jej żałować. Nawet się nie da. Ma tak słodkie oczy, że nawet u obcych ludzi pojawia się ten odruch głaskania.
-
[quote name='Amanecida']Jak to dlaczego... Bo jest zależna od teściowej i narzeczonego, a jak nie ulegnie, nie będzie miała gdzie mieszkać :] Dla mnie to też niepojęte, niby młodzi ludzie się "usamodzielniają" a tak naprawdę ta samodzielność to takie wprowadzenie się do mamusi chłopaka, która rządzi domem i traktuje ich jak dzieci. Masakra. Nie wyobrażam sobie wsadzenia mixa spaniela do budy. Spaniele to psy towarzyskie i potrzebujące swoich ludzi, do tego ich okrywa włosowa, która się nie nadaje na nasze chłody... Umieszczanie takiego psa w kojcu uważam za okrutne. Na pewno psiak przeżyje traumę. Nie zgodziłabym się na przeprowadzkę na takich warunkach. Mogłabym ograniczać przestrzeń życiową psa do swojego pokoju, mogłabym odkurzać codziennie dom, ale na pewno nie zgodziłabym się na wywalenie mojego psa do buty, "bo tak". Narzeczony też rozumiem się na to godzi. Super pomysł, pakować się w mieszkanie w domu kobiety, która JUŻ TERAZ traktuje ich jak dzieci i pokazuje na samym wstępie, że to JEJ dom, JEJ zasady, ma być tak jak JEJ się podoba i nie jest skłonna do zrozumienia, empatii czy kompromisu. I jeszcze wykańczać tam jakąś "górę" i utknąć tam na dobre. Znakomite. Powodzenia życzę ;) Tylko psa szkoda.[/QUOTE] Mam własne dochody, dotychczas wynajmowaliśmy mieszkanie razem, samodzielnie. Całą nasza kasę wydawaliśmy na to mieszkanie, żyjąc od 1-ego, do 1-ego, a psu kupowałam karmę Butchersa, bo nie miałam jednorazowo tak dużej kwoty i miejsca w domu by trzymać pół roku 15-kg Brita., ale było nam dobrze. Wszystko popsuła moja rodzicielka. Moja mama wyjechała za granicę zostawiając zadłużone mieszkanie (jestem tam zameldowana, więc dług jest równiez mój) i nie zamierzała go opłacać. W związku z tym groziła nam z tego mieszkania eksmisja, a mieszkanie było zadbane i remontowane z moją pomocą, kiedy jeszcze chodziłam do liceum. Dwóch mieszkań jednocześnie nie mogliśmy opłacić, wprowadziliśmy się do zadłużonego... i to nas przerosło. Co miesiąc brakuje minimum 300zł, tworzą się kolejne długi. Chcemy się usamodzielnić, szybko, ale nie mamy funduszy. Mieszkając z mamą N. mam szansę coś odłożyć (minimum 200zł miesięcznie), aby później urządzić górę i wprowadzić tam psa, albo znaleźć coś zupełnie własnego. Narzeczony tez próbował rozmawiać ze swoją mamą, ale ona nie zgadza się na psa w domu. Po prostu. Ani w przedpokoju, ani w kuchni, ani w piwnicy, pies nie ma wstępu za próg. Oddawać jej nie chcemy, nawet N. nie chce, bo się do czterołapa przyzwyczaił przez ostatni rok mieszkania razem. Mama narzeczonego jest bardzo ugodowa i potrafi iśc na kompromis, jak najbardziej... przekonała się o tym w kwestii prawie wszystkiego... prócz psa. Chociaż nigdy czworonoga w domu nie trzymała, wie, że to problem i już. Może jak przekona się do rozkosznej mordki czterołapki to zmięknie, a może nie... Innego wyjścia nie mogę znaleźć, bo nie ode mnie to zależy.
-
Niestety mimo dyskusji innego wyjścia nie ma. Miałam spięcie z prawie teściową, jednakze moje mieszkanie oddaję już siostrze, więc nie pozostaje mi nic innego jak się przeprowadzić. Wymierzyłam psa, wysłałam M. szczegółowe instrukcje zrobienia budy, wraz z grubością styropianu do ocieplenia. Znaleźliśmy dobrej jakości panele podłogowe, jeszcze zapakowane, przy osiedlowym śmietniku. Może wyłożymy nimi podłogę w budzie i obijemy ją nimi od zewnątrz. W czasie wielkich mrozów buda będzie w... szopie (mniej tam niebezpieczeństw niż w garażu). Nie pozwolę na to, aby pies zamarzał na moich oczach. Przyjadę raz z nią będę ją przyzwyczajać stopniowo do budy, jak będzie trzeba to wyjadę do domu dziadków oddalonego o kilka kilometrów i zacznę przyzwyczajanie psa do budy... w domu. Najbardziej wkurza mnie to, że do teściowej przychodzi kot (w sumie nie wiadomo, czy jej, cyz sąsiadów, bo pomieszkuje i tu i tu), wyleguje się na jej łóżku, a pchły po nim radośnie skaczą.... O_o I taki zapchlony kot może łazić po domu, a pies nie, bo NIE
-
[quote name='Beatrx']jak dla mnie w grę wchodzi jedynie opcja: pies na podwórku w kojcu jak Ciebie nie ma w domu, a jak Ty jesteś to pies jest w waszej części domu. bo chyba jakąś część domu dostaniecie, skoro macie zamieszkać razem? chociaż obawiam się, że w takiej sytuacji zawsze będą kłótnie o nią np. przez wspomnianą wcześniej kupę, której nie zdążysz sprzątnąć albo poturbowane kwiatki.[/QUOTE] Narazie mamy pokój, na oko ma coś koło 14m2 ale narzeczony obiecał zmierzyć. Później będziemy wykańczać górę, która ma osobne wejście: podłogi, sciany, cała instalacja, zakładanie liczników - ogółem wszystko od początku
-
[quote name='gerta']Taki cytat ostatnio widziałam - może niedokładnie zacytuję: "Jeśli kochasz mnie, pokochaj i mojego psa" Zostawienie psa na stałe na podwórku to nie jest kompromis - co najwyżej tzw. zgniły kompromis. Dlaczego suczka ma siedzieć w kojcu 24h? Na wsi przecież też można z psem na spacer wyjść. A mieszkanie psów w domach wzięło się właśnie ze wsi. 100 lat temu na wsi pies mieszkał razem z innymi bydlątkami w przeznaczonej do tego części domu, która od mieszkania dla ludzi oddzielona była zwykle taką sienią z drzwiami. Psy użytkowe mieszkały często razem z opiekunami (np. psy myśliwskie) lub w ogóle w osobnych psiarniach (jeśli ktoś posiadał polującą sforę). Budy i łańcuchy to wynalazek powojenny (ale nie dokopałam się źródeł tego wypaczenia). Na Twoim miejscu brałabym pod uwagę 4 rozwiązania: - znalezienie psu nowego domu, w którym będzie mogła mieszkać z ludźmi, do czego jest przyzwyczajona - znalezienie taniego mieszkania, w którym moglibyście mieszkać razem z psem - uzgodnienie z teściową tego, że pies mieszka w Waszym pokoju i ma prawo przechodzić przez przedpokój i bawić się w ogrodzie - zmianę teściowej...[/QUOTE] Spacerów wcale nie wykluczam, to oczywiste, ze będą. Jeżeli pies nie będzie niszczył roślin i załatwiał się na terenie ogrodu będzie mógł po nim swobodnie biegać. Jeżeli zać kwiaty ucierpią, pies będzie przebywał na podwórzu pod nadzorem, a resztę czasu w kojcu, ale wtedy postaram się dużo z nią spacerować lub przebywać w ogrodzie, by mieć ją na oku. Dom ten jest dwurodzinny ale ma niewykończoną górę. Zamierzamy to kiedyś wykończyć i wprowadzić psa na nasze salony. Teściowa nie jest szczególnie zła, tylko akurat psy chce zamykać w kojcach, bo kiedyś miała dużego psa i trzymała go w kojcu (pies tolerował tylko domowników, od siedzenia w kojcu zdziczał i agresywnie reagował na innych ludzi). Dotychczas miałam z nia dobry kontakt, tylko ta sprawa nas poróżniła. Zrobiłam sobie cały wykaz opcji oraz wad i zalet. Te z trzymaniem psa w mieszkaniu mają tych drugich zdecydowanie więcej. Czekam do weekendu. Nie chciałabym oddawać psa, bo też jestem do niego bardzo przywiązana. Myślałam jeszcze nad kupieniem takich segmentów kojca, które można łatwo złożyć i utawić na noc w pokoju, a w dzień na podwórku, ale... nie mam jeszcze zgody na trzymanie psa w pokoju
-
ojej, to mieszaniec jamnika ze spanielem, nie wiem,czemu napisałam, ze seter. Ale sierść chyba podobna W weekend będziemy we trójkę omawiać tę sprawę. Moze uda mi się wstawić klatkę do naszego pokoju, aby dzień spędzała na dworze, a noc w pokoju. Cały czas liczę jeszcze na któryś przedpokój (drzwi w przedpokoju pierwszego do kuchni są zamykane, a z jednego przedpokoju wychodzi się do takiego drugiego, mniejszego też z zamykanymi drzwiami do sypialni i łazienki), szczególnie, ze pies nie gryzie butów, ani nie niszczy (oprócz drapania w drzwi, ale to wtedy, kiedy zostaje sama). Na pewno nie przejdzie swobodne chodzenie psa po domu (wg teściowej to jakaś miejska fanaberia :P) Niestety nie mogę zostać w mieście, ponieważ nie stać nas na mieszkanie tutaj, szczególnie, że narzeczony zamierza studiować w mieście nieopodal rodzinnego domu. I dojazdy do niego, i mieszkanie samej nie wchodzi w rachubę. Na pewno psa nie oddam, ale muszę znaleźć jakiś kompromis z przyszłą teściową. Jak zostanę w mieście to nie mam gdzie iść, szczególnie z psem, ciężko będzie wynając choćby pokój posiadając zwierzaka. Umowa adopcyjna jest na moją mamę, która w marcu wyjechała za granicę. Moja siostra ma już sukę amstaffa, więc sunia trafiła do mnie.
-
ile czasu ci to zajęło? Psy wiedziały aby nie załatwiać się na własnym terenie? Nie wyły nocami? Kiedy zechciały spać w budach, a nie pakować się do domu?
-
Mam ja schroniskową suczkę, mająca ponad dwa lata: ogromną przylepę i pieszczochę. Wcześnie nauczyła się załatwiania się poza domem i potrafi w ekstremalnych sytuacjach (mam 39 stopni gorączki i chyba nie dam rady iść na trzeci spacer dopóki nie zbiję) wytrzymywać długo. Mieszkamy w mieście pow. 500 tys. mieszkańców. Pies ma swoją poduszkę na środku salonu i domowników w zasięgu wzroku, a jak nie ma to wyrusza na ich poszukiwania (z tego powodu jeszcze nigdy nie zdarzyło się, zeby na spacerze zginęła. Kiedy odchodzi i mnie nie widzi natychmiast wraca się do punktu, w którym ostatnio jeszcze byłam i zaczyna poszukiwania. Ale na wszelki wypadek nosi adresówkę przy obroży). A teraz czeka mnie wyprowadzka na wieś, do domku jednorodzinnego z ogródkiem pełnym kwiatów mamy mojego narzeczonego. Zgoda na przywiezienie suczki była oczywiście głównym warunkiem mojej wyprowadzki. Przyszła teściowa na psa się zgodziła ale.... na podwórku. Bo pies w domu brudzi i zostawia sierść (co do drugiego się zgodze, suczka to mix jamnika długowłosego z seterem i nie wiadomo czym jeszcze - linieje okropnie, staram się ją wyczesywać). i... trochę się boję. Z doświadczenia wiem, że pies zostawiony na noc (w dzień mu nie przeszkadza) sam - wyje. Po skardze sąsiadów staram się wracać do domu w okolicach ciszy nocnej. Na dodatek w obawie przed niszczeniem kwiatków (pies to wulkan energii niczym kreskówkowy diabeł tasmański, nawet godzinny energiczny spacer jej nie męczy, a jak po drodze jest studzienka z pompą pod którą może wsadzić łeb to najlepiej chciałaby spędzić cały dzień poza domem) chcą ją zamknąć w kojcu. Nie podoba mi się to rozwiązanie. Suczka jest psem towarzyskim, lubi wałęsać się za człowiekiem lub po prostu być tam gdzie dużo się dzieje, a najlepiej - być w centrum uwagi. Zastanawiam się nad samym postawieniem odpowiedniej budy i ogrodzenie części ogródkowej niskim płotkiem.... tylko nie wiem do jakiej wysokości, aby psa nie korciło przezeń przełazić (pies średni, do kolan, 10kg). Po drugie zostaje jeszcze sprawa załatwiania. Kilka miesięcy mieszkałam w kamienicy z zamykanym podwórkiem, suczka bawiła się na nim po załatwieniu wszystkich potrzeb na spacerach. Tymczasem na wsi będzie na nim cały czas. Boję się, że moje kontakty z rodziną narzeczonego zostaną nadszarpnięte z powodu kupy, nie daj boże w ogródku wrzywnym i np. w sałacie. Oczywiście mogę za nią biegać z woreczkami i sprzątać, ale to będzie wymagać też zdolności detektywistycznych i monitoringu 24h Próbuję wynegocjować jej miejsce w przedpokoju domu, ale to nie mój dom i nie ja stawiam warunki. Ostrzegałam domowników, że pies nieprzyzwyczajony do zostawania sam może podrapać nowe drzwi wejściowe lub balkonowe (tak, niestety drapie w drzwi) lub wyć w kojcu i być przyczyną bezsennych nocy. Czy ktoś z was zmieniał psa domowego w psa wiejskiego? Jakie kroki ku temu poczynił?