Witam
Moja Tina ma guza lewego ostatniego sutka. W jednej z klinik mówiono, że jeśli nic się nie dzieje, to usuwać nie trzeba. Byłam przedwczoraj u dr Lewickiej w Mikołowie, ale pani doktor powiedziała, że nie może mi pomóc, bo nie jest chirurgiem i nie ma możliwości i narzędzi. Skierowała mnie do dr A. Gierka. Guzek pękł. Pan dr zlecił RTG i badania krwi. Wyszło ok i umówił nas na zabieg usunięcia guza wraz ze sterylizacją na 19 czerwca. Dostałyśmy maść i antybiotyk na kilka dni, żeby troszkę to podleczyć. Dodam, też, że aby wykonać RTG i badanie krwi trzeba było małą potraktować głupim jasiem, bo jest bardzo nietowarzyska i po prostu gryzie, gdy lekarz chce jej dotknąć. Dostała fartuszek i pojechałyśmy do domu. Czy to normalne, że prawie cały dzień leży i śpi? Rozumiem wczoraj, po tym głupim jasiu mogła być trochę niewyraźna i otępiała, ale dziś też? Zjadła dziś normalnie śniadanie, byłyśmy 2 razy na dworze, ale tylko na siku i do domu. Nie chciała sama zejść i wejść po schodach, musiałam ją nieść. No i jeśli nie śpi, to próbuje się lizać przez ten fartuszek. Nie wiem jak ją powstrzymać. Proszę o rady. Pozdrawiam.