[quote name='elik']Nie wiem czy zauważyłaś, co tam pisze o warunkach. Cytuję: "[COLOR=#333333][FONT=Lucida Grande]Co do warunków, w jakich pies miałby mieszkać: dom z trawnikiem i ogrodem, ciepła buda, w zimne dni psisko spałoby w przedsionku. [SIZE=3]Na pewno nie łańcuch, ale też i[/SIZE][/FONT][/COLOR][COLOR=#0000cd][FONT=Lucida Grande][SIZE=3] bez wstępu do domu[/SIZE][/FONT][/COLOR][COLOR=#333333][FONT=Lucida Grande][SIZE=3]. [/SIZE]"[/FONT][/COLOR]
[B]Ci ludzie na pewno nie będą kochać psa[/B], a psu najbardziej właśnie miłość opiekuna jest potrzebna.[/QUOTE]
Miałam się nie oddzywać, bo dość szybko skreśliliście panią chcącą adoptować suczkę i sądziłam, że na tym sprawa się zakończy, jednak kilka ostatnich wypowiedzi, w tym ta powyżej trochę mnie zirytowały.
Małżeństwo określiłam jako starsze, bo państwo mają trochę ponad 60 lat - to nie stare dziadki, ale stosunkowo aktywni ludzie, chodzący na spacery, na które pies miał być zabierany, o czym najwyraźniej nie doczytano. Jeszcze się na tamten świat nie wybierają. Pisałam, ze pies ma byc raczej spokojniejszy, bo państwo nie będą się nim zajmować w taki sposób, w jaki np. ja muszę zajmować się moim owczarkiem niemieckim, czyli IPO, dogtrekking itp. Znam potrzeby psów mocno aktywnych i tym to małżeństwo zapewne by nie sprostało - owczarka, ani innego pracującego psa, bądź na takowego się zapowiadającego, na pewno bym im nie poleciła. Ale juz spokojniejsza suczka, na jaką zapowiada się ta olkuska wydawała się odpowiednia, ale pytałam jeszcze Was o zdanie.
A powyższe wytluszczone sformułowanie jest już kompletnie nie na miejscu i nie wiem na jakiej podstawie ktoś może wydać taki osąd? Opisane małżeństwo jesienią ubiegłego roku zmuszone było uśpić chorą na raka, kilkunastoletnią owczarkopodobną sunię. Właściciel był w tym czasie w sanatorium, a żona ukrywała przed nim sytuację, żeby pan się nie zdenerwował i dopiero w domu powiedziala mu, co się stało. Pan nadal się ze stratą nie pogodził, pani nie chce czarnego psa, aby nie przypominał wyglądem Kamy. Walczyła o nią do końca, latała po weterynarzach i płacila ciężkie pieniądze, żeby psa uratować. Kamę widziałam wielokrotnie - zadbana sunia, z piękną błyszczącą sierścią, majestatycznie przechadzająca się po "włościach". A właściciele większą część roku spędzają w ogrodzie, którym się opiekują + chadzają na długie spacery -wszystko to z psem u boku, jak to emeryci. Rozumiem, ze takie warunki dla psa to istny dramat i pies na pewno byłby niekochany.
Przykro mi, że nikt nie dopytał o faktyczne warunki, tylko od razu padł krzywdzący zarówno państwo, jak i mnie, jako osobe polecającą z forum, osąd. Jako że od początku skreśliliście ten dom, rozglądałam się za inną suczką dla państwa. W najbliższą niedzielę trafi do nich inna bida z Opoczna i zapewniam, że będzie to szczęśliwy i kochany pies.