Ok, my juz po.
O 10 się zaczęło o 10 50 skończyło. (zawsze jestem pod wrazeniem jak weterynarz 40 kilowego psa znosi ze stołu za skóre).
Pies wybudzał się w aucie, potem odpłynął, teraz znowu wybudzał, ale znowu odpłynął. Próbował podniesc głowe ale jeszcze chyba za wczesnie. Na głos reaguje - mówie do niego :].
Musze psu usunąć jeszcze wate, ale to jak sie obudzi. I co dziwne - moze dzis isc na spacer jesli da rade
jądro po przecięciu wskazywało na to ze zaczyna sie martwica - tak więc w odpowiedniej chwili zareagowalismy. Teraz byle do przodu:]
Ogólnie nie jest źle. Cięcie i wszystko bez szwów zakończone - podobno taka metoda. - Dziwnie to wygląda, wyglada jakby miał ... jaja :]
A oto czym jest psia miłośc, przywiązanie i szukanie ratunku. Lezałem koło niego w salonie, a on własnie rozbudził, wstał i przeszedł wywalając sie wielokrotnie (parkiet więc i bez narkozy sie wywala) do MOJEGO gabinetu gdzie zawsze siedzi kołomnie :]