Dzień dobry,
zdecydowałam się napisać na forum z nadzieją, że ktoś pomoże mnie i mojemu psu. Od 2 miesięcy jesteśmy właścicielami pieska. Obecnie ma 11 miesięcy. Pies pochodzi z hodowli, jednak z niewiadomych przyczyn, został nam wydany za darmo. Rasa - hiszpański pies wodny. Wychowywał się na głuchej wsi (jak określiła właścicielka). "Hodowcy" przywieźli go nam w bagażniku, ciemnym, zamkniętym. Był bardzo zaniedbany, brudny, smierdzący wręcz. Karmiono go (szczeniaka) karmą dla dorosłych. Dodam, że owa hodowla znajduje się we Francji, gdzie obecnie mieszkam. Niestety, nie znamy historii naszego psa. Powiedziano nam, że 3 tygodnie powinny mu wystarczyć, żeby przyzwyczaił się do nas i otoczenia.
Piesek przyzwyczaił się do nas, ale najszczęśliwszy jest tylko i wyłącznie w domu, nocą, kiedy panuje cisza. Nie znosi wychodzić na spacery, chowa się i zapiera, na dworze nie możemy spotkać nikogo (poradzono nam, żeby wybierać godziny, kiedy jest najmniejszy ruch), boi się samochodów, każdego stuku, puku. "Spaceruje" - albo ciagnąć niemiłosiernie smycz, albo prawie czołgając się, żeby nikt przypadkiem go nie zauważył. Jak jest w tym stanie, nie można nic z nim zrobić. Nie dochodzi do niego żadne słowo, żaden gest, jest jak oszalały. Próbowałam wszystkiego. Przeczytałam wszystkie książki na ten temat. W domu jest prawie idealnie.... Prawie... gdyż nie znamy ani dnia ani godziny, kiedy przestraszy się nawet samego siebie, swojego cienia, albo coś upadnie itp. itd. Nigdy nie znałam takiego zachowania u psa.
Dodam, że nikt nie może do nas przyjść, ani my nie możemy z nim iść gdziekolwiek. Wejście kogoś do nas kończy się zrobieniem siusiu i kupy w domu, podobnie jest, gdy chcielibyśmy z nim iść do kogoś - załatwi się tam. Ostatnio, gdy mieliśmy wizytę gości, po prostu zamknęłam go w drugim pokoju. Był spokojny, ale odejściu gości, długo chodził i szukał obcych, obwąchiwał miejsca, bał się nawet nas.
Jest wspomagany farmakologicznie. Tak poradził nam tutejszy weterynarz. Myślimy też o zakupie obroży DAP, ale czy to coś pomoże, przy takim stresie, lęku?
W domu nauczyłam go zabawy z piłką, piszczącym jeżykiem. Uwielbia to. Ale tylko w domu, tylko z nami. Jest szalenie inteligentny. Uczy się bardzo szybko. Gdyby tylko potrafić mu "przestawić" coś, żeby pozbył się tego lęku.
Niestety, nie stać nas na wizytę u behawiorysty.
Nie mam już pomysłów, jak mu pomóc...