Witam, dziękuję bardzo za Wasze wpisy i solidarność. Po raz kolejny przekonałam się, że ludzie, którzy kochają zwierzęta są wspaniali.
No cóż na badanie już niestety nie ma szans. Wczoraj dowiedziałam się, że nie uzgodniliśmy tego z lekarzem więc przepadło. Myślę, że lekarz powinien nas poinformować o takiej możliwości. My byliśmy zmęczeni, zestresowani zwyczajnie nie pomyśleliśmy. Byliśmy w lecznicy we wtorek od około 20 do 2 nad ranem. Tatra poszła pod nóż natychmiast po badaniu usg, które wykazało raka śledziony. Na szczęście wątroba i inne narządy są na razie O'K. Wczoraj wieczorem nie miała już temperatury i wyszła na spacer. Na razie nie ma potrzeby transfuzji krwi. Nie byliśmy u niej ponieważ nam odradzono ze względu na stres, który by przeżyła. Coś więcej będę wiedziała po 11 rano. Jest szansa, że dzisiaj ją odbierzemy. Nasza kotka też już nie może się doczekać i miałczy pod drzwiami nie bardzo wiedząc co ze sobą zrobić i dlaczego Tatry nie ma w domu. Pewnie myśli, że cały czas jest na spacerze. Mam nadzieję, że rak nie będzie złośliwy. Oczywiście czekają nas regularne badania usg. Na razie myślimy tylko o tym żeby przeżyła.
Uśmiech, fajnie że dostaliście labradorka mam nadzieję, że serducho okaże się zdrowe. Powodzenia. Nie napisałeś jak ma na imię młody kolega :-)
Dam znać co dalej.