Jump to content
Dogomania

Rubik

Members
  • Posts

    3511
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Rubik

  1. [quote name='Tromso']Na zdrowie (Miśkowi) :) Bardzo ma miły pyszczek, mam nadzieję, że ktoś go ostatecznie weźmie na stałe...[/QUOTE] Ja również mam nadzieję, że znajdzie swój dom... A tymczasem przelałam na konto Miśka 160,31 zł z bazarku domowego :)
  2. [quote name='Tromso']Nadal nie opanowałam forum i ze względu na rzadką obecność nie wiem, kiedy to nastąpi :) - chciałam zadeklarować stałą miesięczną wpłatę dla Miśka - 20 PLN. Mam nadzieję, że należy to zrobić właśnie tutaj, tj. w wątku Miśka :)[/QUOTE] Tromso, poradziłaś sobie świetnie :D Właśnie tak trzeba było to zrobić. teraz czekamy na skarbnika czyli AleksandraF, która fakt odnotuje i dane na PW prześle
  3. Na bazarku już niewiele brakuje do pełnej kwoty na sterylkę. Pewnie będzie coraz ciężej o kupujących, ale może któraś ciotka skusi się na różności :) Czemuż ona siura w domu? :niewiem:
  4. Jaka Ala, to ja Rubik przecież jestem ;) Bo bym dała, żeby od razu dzwonili...
  5. Jak będzie miało wpływ na to, czy ktoś zadzwoni czy nie to będzie katastrofa. Ale tego się nie dowiemy
  6. To poczekajmy może dzień/dwa, a jeśli się nie odezwie to zostanie bazarek ogłoszeniowy
  7. Masz większe doświadczenie :) A czekać na Lucynę czy kupować pakiecik?
  8. Ciężko nadążyć :) Nie wiem czy zdjęcie to kanapowe dawać do ogłoszeń, bo jednak lampa błyskowa trochę "wyjada" wszystko na swojej drodze i urok Figi zakrywa ;)
  9. To pozostaje czekać...
  10. Znalazłam na FB przez watek innej suni informację o Emi i wydaje mi się, że niebezpieczeństwo wysyłki do schronu zażegnane. Mam nadzieję, ze gosjaa przyjdzie i potwierdzi.
  11. Jak druga wizyta?
  12. Treść ogłoszeń dalej nie zmieniona :shake: Pisałam do Pani dwukrotnie, dwukrotnie obiecywała, że zaraz zmieni i nic. Zła jestem okropnie. Nie wiem co z tym zrobić, coś da się w ogóle, poza bombardowaniem Pani mailami? Widzę, że część ogłoszeń zmieniona, ale co z resztą
  13. Bardzo podoba mi się to ostatnie zdjęcie ze spacerku i to na łóżku (bo takie chwytają za serce) Fajne jest to z piłeczką, ale w sumie niezbyt wyraźnie widać na nim jaka sunia jest. dałabyś radę na spacerze jeszcze mini sesję zrobić? Bo zdjęcia robione na zewnątrz, głównie ze względu na światło, wychodzą lepiej
  14. Jak rozumiem to jej łóżko? ;) Widok śpiących psów zawsze mnie wzrusza. Naprawdę. Wyglądają psiaki wtedy ja dzieci, słodkie i niewinne. Zapomina się natychmiast o niespodziankach i charakterkach, chciałoby się tylko głaskać i tulić :)
  15. Byłam już na wątku DT, przychodzę i tu. Może warto wyszukać i przesłać zaproszenia do wejścia na wątek do dogomaniaczek, które są z Lubelskiego? Szkoda suni, taka piękna jest. Dogomaniaczki z Lublina i okolic: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/memberlist.php?s=&securitytoken=1373760832-0316dda7851ce9e008e2281dd7fef5d9c835c981&do=getall&ausername=&homepage=&field1=&field2=Lublin&field3=&field4=&icq=&aim=&msn=&yahoo=&skype=&postslower=&postsupper=&joindateafter=&joindatebefore=&lastpostafter=&lastpostbefore=&sort=username&order=[/URL]
  16. Cała trójka (p. Agnieszka, TŻ i siostra) chcieli Hrabala. To nie ulega wątpliwości. Bo padło oczywiście pytanie o to, i cała trójka zgodnych chórem powiedziała, że "tak". Pozostaje kwestia stosowania się do zasad, którymi powinno się kierować adoptując psa
  17. P. Agnieszka powiedziała, że szelki kupią. Jak pisałam, ona reagowała pozytywnie. Ale czy skoro ona tak powiedziała czy tak zostanie zrobione - tego nie jestem w stanie zapewnić. Masz rację farmerko - powiedzieć można wszystko. Rzeczywiście oko w oko jest trudniej o deklaracje bez pokrycia, ale i z takimi nie raz się spotkałam (nie mam na myśli przypadków piesków). Pan zachowywał się tak, że nawet ja by mi potwierdził, że kupi, to miałabym wątpliwości. Piszę o wrażeniu jakie odniosłam.
  18. Widzisz Poker, kolejna lekcja na przyszłość. Nie zapytałam wprost, podkreśliłam jednak kilkukrotnie, że to KONIECZNOŚĆ, a nie MOŻLIWOŚĆ. Spytać, myślę, można ew. telefonicznie, o ile dziewczyny wcześniej nie zdecydują ostatecznie, że to nie ten dom.
  19. Za podziękowania dziękuję :) Chciałam pomóc i też bardzo mi zależało, żeby wypadło wszystko pomyślnie...
  20. "Ogródek" nie jest takim typowym ogródkiem. To bardziej podwórko z zieloną trawą i małymi szopkami w jednym rogu. Rabatek Hrabal więc nie zniszczy, choć w trawie też można kopać dołki. Uzupełniać będę co mi się przypomni po czytaniu waszych komentarzy, bo wszystko może mieć znaczenie przy podejmowaniu decyzji. W przypadku TŻ martwiło mnie to, ze on generalnie nie komentował tego co mówiłam, ale miałam wrażenie, że patrzy na mnie na zasadzie "gadaj zdrów". Zestaw szelki +obroża mogły być dla nich czymś nowym (ja sama muszę przyznać, że z tego kilka dni wcześniej przeszkoliła mnie Poker, bo mam swojego psiaka od malucha, nigdy nie miałam poza nim do czynienia z adopcjami psiaków i jestem generalnie totalną świeżyną w tym temacie), ale jego reakcja ( a właściwie jej brak) wydały mi się takie mało rozumiejące. Gdyby się zdziwił, ale powiedział: rozumiemy, kupimy, założymy, zależy nam na bezpieczeństwie psiaka - wyglądałoby to zupełnie inaczej.
  21. Ja zakończyłam właśnie bazarek. Jest ok. 100 zł do podziału (coś słabo "żarło", ale zawsze coś :)) T
  22. Tematu karmy nie pociągnęłam. Ja też byłam przekonana, że jadę do domku, choć adres ( z nr mieszkania) dał mi do myślenia, ale siła sugestii zadziałała. Teren przy kamienicy nie jest duży, tam na pewno Hrabal się nie wyszaleje. Jeśli będą z nim chodzić na łąki szanse na psie szaleństwa będą większe. Mnie też ciężko się wypowiadać... Znam Hrabala tylko z jego wątku, który przejrzałam od deski do deski. Po p. Agnieszce widać, że lubi zwierzęta i myślę, że miłości zaznałby tam psiunio, ale (bazując tylko i wyłącznie na informacjach przeczytanych na temat Hrabala) warunki nazwijmy lokalowo-otoczeniowe mogą być (choć pewnie nie muszą) dla Hrabala utrudnieniem
  23. Podkreśliłam, że pies musi być tak zabezpieczony na początku, póki się nie zaaklimatyzuje w nowym miejscu. Myślę/mam nadzieję, że zrozumieli. Powtórzyłam to kilkukrotnie w trakcie rozmowy
  24. Wróciłam. Poniżej relacja. Ja mam niestety mieszane odczucia... Ale przeczytajcie póki co, ja będę teraz na dogo przez jakiś czas (z przerwami na domowe roboty), więc odpowiem na wszystkie pytania. Państwo mieszkają w budynku wielorodzinnym przy dość ruchliwej ulicy. W budynku mieszka jeszcze siedem innych osób, głownie starszych. Wg p. Agnieszki sąsiedzi nie mają nic przeciwko zwierzętom. W budynku mieszkają jeszcze 3 koty, w tym jeden wychodzący i suczka amstaffa. Przy budynku jest ogródek, teren jest ogrodzony, ale w ogrodzeniu jest w jednym miejscu wyrwa. W gospodarstwie mieszkają pięć osób w tym mama, której nie było (pracuje za granicą) i siedmiomiesięczny chłopczyk. Poza tym jest p. Agnieszka czyli młoda mama, jej TŻ i siostra. Mieszkanie ma myślę ok. 50-60mkw. Prowadzą do niego dość strome i dość wąskie schody… (mieszkanie jest w kamienicy poniemieckiej) Nie policzyłam ile ich jest, ale na pewno co najmniej kilkanaście. Usiłowałam podobne znaleźć w necie . Schody coś w tym stylu (tylko mniej sztuk) też schodzi się po łuku (rozpisałam się na temat tych schodów, ale w kontekście problemów zdrowotnych Hrabala to chyba ważne) [URL="http://www.google.pl/imgres?imgurl=http://www.zielonkowski.com/photos/2009-klatka-schodowa-2/_mg_4975.jpg&imgrefurl=http://www.zielonkowski.com/Architektura/Druga-Klatka-Schodowa.html&h=1000&w=667&sz=369&tbnid=ndSf0aAkgRkiOM:&tbnh=90&tbnw=60&prev=/search%3Fq%3Dschody%2Bw%2Bkamienicach%26tbm%3Disch%26tbo%3Du&zoom=1&q=schody+w+kamienicach&usg=__D5VwV5hslzilQH96g80pHr3dGoc=&docid=6E3fpxUL3h39_M&sa=X&ei=I6HhUfbXF4GAtAaN24CQAw&ved=0CDIQ9QEwAg&dur=535"]http://www.google.pl/imgres?imgurl=http://www.zielonkowski.com/photos/2009-klatka-schodowa-2/_mg_4975.jpg&imgrefurl=http://www.zielonkowski.com/Architektura/Druga-Klatka-Schodowa.html&h=1000&w=667&sz=369&tbnid=ndSf0aAkgRkiOM:&tbnh=90&tbnw=60&prev=/search%3Fq%3Dschody%2Bw%2Bkamienicach%26tbm%3Disch%26tbo%3Du&zoom=1&q=schody+w+kamienicach&usg=__D5VwV5hslzilQH96g80pHr3dGoc=&docid=6E3fpxUL3h39_M&sa=X&ei=I6HhUfbXF4GAtAaN24CQAw&ved=0CDIQ9QEwAg&dur=535[/URL] Mam zgadza się na psa, zakochała się patrząc na jego zdjęcia (Hrabalek ma ponoć takie mądre spojrzenie jak ich poprzedni psiak) i bardzo chce go adoptować – wg relacji p. Agnieszki. Mówiła, że Hrabal od razu złapał ich za serce, że wracała do ogłoszenia, które znalazła w Internecie aż wreszcie postanowiła zadzwonić. Zrobiła na mnie dobre wrażenie. Jej siostra i pan niewiele się odzywali, choć on najbardziej wydawał się być zdziwiony informacjami o konieczności szelek obok obroży (będzie poniżej) o tym, że na początku psa absolutnie nie wolno puszczać luzem lub, że warto zainwestować w lepszą karmę. Nie wiem na ile wziął je sobie do serca. O ile p. Agnieszka wydawała się chętna do „współpracy” to pan nie do końca mnie przekonał (choć tak ciężko jest ocenić kogoś w ciągu 40 min rozmowy…) Państwo mieli cocker spaniela, z powodu raka musieli go uśpić. Pies był u nich 6 lat, wzięli go z łańcucha. Był dość chorowity, jeździli z nim do weterynarza, mieli świadomość kosztów związanych z utrzymaniem psa. Mają zaprzyjaźnioną lecznicę tzn. taką, w której leczyli swojego poprzedniego pieska. Nie mają samochodu, do lecznicy wozili psa autobusem, lub prosili brata p. Agnieszki albo sąsiada (lecznica oddalona jest ok. 7 km od ich miejsca zamieszkania). Dla psa gotowali kaszę z mięsem, czasem dawali suchą karmę (taką marketową typu chappi) . Wychodzili z nim na spacery na okoliczne łąki. Na nowego podopiecznego czeka legowisko, miski, smycz i obroża. Przekazałam informację o konieczności szelek i drugiej smyczy – byli trochę zaskoczeni, jak pisałam wyżej. Poprzedni pies nie wchodził na kanapy i miałam wrażenie, że chcieliby ten stan utrzymać, choć zapytani co zrobią jak pies jednak będzie wskakiwał powiedzieli, iż najwyżej położy się koc. Wg ich relacji zawsze ktoś w domu jest (poza chwilowymi przerwami na np. zakupy w pobliskim sklepie) więc ma kto z psem wyjść. Nie potrafili powiedzieć co by było gdyby jednak pies miał zostać na 8 czy więcej godzin, możliwe, że po prostu nie bywały u nich takie sytuacje. Na wakacje nie jeżdżą, ale w razie czego braliby psa ze sobą.
×
×
  • Create New...