To my, przyznajemy się :)
Psiak jest u nas od ponad tygodnia, tak więc jest już integralną częścią naszego życia :)
Aż dziw bierze, że nikt go wcześniej nie przygarnął...ale zostawmy przeszłość.
Początki były dla niego bardzo stresujące, ale powoli zaczyna się czuć jak u siebie.
Ma teren posesji cały dla siebie, ma gdzie kopać dołki i gryźć nasze buty, ale to nie pierwszy nasz pies więc nie stanowi to dla nas większego problemu :) Po prostu, zostawiamy mu te gorsze buty na ganku :)
Jest bardzo żywiołowy, całe dnie spędzają z suką na zabawach. Ona jest niestety, takim natrętem i jej w głowie tylko to, ale on jest za to bardzo szybki i zwrotny, tak więc jak nie ma ochoty, to niczym hart rzuca się do ucieczki...taktyka jest sprytna, bo sunia nie ma tej wytrzymałości i po 3 okrążeniach na około domu, ma od niej na jakiś czas spokój :)
Natomiast z jej strony, to wygląda tak, że cały czas chodzą wszędzie razem. Jedno bez drugiego nie wytrzymuje zbyt długo (śpią również razem, nie dalej niż 50 centymetrów od siebie).
Wczoraj była taka sytuacja, że Milka(sunia) była chwilę w domu, a Dropi na dworze. Po chwili wybiegła na dwór zobaczyć gdzie on jest, ale Dropi akurat zwiedzał zakamarki działki z drugiej strony.
Autentycznie w jej zachowaniu widziałem stres, który skutkował natychmiastowym poszukiwaniem 'zguby'. Po śladach węsząc, szybko odnalazła swojego nowego 'kumpla'. Stres zniknął, pojawiła się radość.
Jedyne warunki jakie mieliśmy przy adopcji to ucieczki i dogadanie się z Milką. Ogrodzenia ma wysokość 150 cm, wiec dla tak skocznego psa (widzieliśmy jego możliwości w Znajdach) nie stanowi to żadnego problemu. Na szczęście póki co, nie wygląda żeby uciekanie było mu w głowie.
Drobny mankament,z którym musimy powalczyć to jego skakanie na człowieka. O ile dla nas domowników, to nie stanowi problemu to wiadomo że dla obcych ludzi, może już takim nie być.
Znacie jakieś dobre metody ? (Dajemy mu lekko do zrozumienia, że nam się to nie podoba, ale bardzo delikatnie - póki co nadal jest w trakcie adaptacji w nowym otoczeniu i nie chcemy go stresować) Być może powinniśmy skorzystamy z usług behawiorysty ?
Jeszcze na zakończenie tego długiego postu od nas:
Drugi pies spowodował, że Milka dopiero chyba zaczęła żyć prawdziwym psim życiem...wcześniej była też radosna i chętna do zabawy, ale czegoś jej brakowało. Czasami potrafiła wieczorami spacerować na około posesji, jak gdyby szukając czegoś... teraz wiemy już czego (a raczej kogo) szukała :-) To dla wszystkich tych, którzy zastanawiają się nad wzięciem drugiego czworonoga do domu.