Dzięki za wszystkie wskazówki- jesteście super! Dziś udało mi się ustalić już więcej rzeczy i wydaje mi się, że już nie idę tak po omacku jak na początku. Byłam dziś u psiaków. Już sama nie wiem czy są agresywne, czy nie. Po tym jak Koszmaria zbiła mnie z tropu, postanowiłam podejść blisko do psów. Może to słońce i ładna pogoda powodują, że dziś na mnie nie warczały? Nie odważyłam się dotknąć żadnego, ale żaden też nie wyleciał na mnie jak oszalały z perspektywą pożarcia mnie na śniadanie. "Owczarkowaty" Astor nawet wydawałoby się, że mógłby się ze mną pobawić, ale bałam się włożyć rękę do kojca- taki ze mnie tchórz nie mogę się przemóc. Bladego pojęcia nie mam z czego to wynika. Żaden pies mnie nie ugryzł, nie pogonił. Jak byłam mała, mieszkał nawet ze mną foxterier. Ale wracając do psiaków.
Ben- w typie bernardyna- niewidomy i niesłyszący, ma dobry węch- napisałam w jego sprawie do fundacji bernardyn. Czekam na odpowiedź. Jest wielki i podobno najbardziej niestabilny- wpuścił kierownika do szopy nieopodal swojej budy ale już z tej szopy nie wypuścił. Stał i warczał, kierownik nie mógł wyjść.
http://images39.fotosik.pl/2011/59adebcc756a82e3m.jpg
Gimlej-nie znam się na psach, ale strasznie przypomina mi foxteriera. Jest kwadratowy. Taki grubasek. Jak podeszłam, nie chciał nawet wyjść z budy, wcześniej wybiegał z niej jak oszalały. Bezdomny Pan próbował go przywołać, jednak jak wystawiał połowę swojego ciała i ja się odzywałam to natychmiast się chował. Bezdomny Pan powiedział, że jakieś dzieciaki jak grały w piłkę to waliły nią o budę Gimleja i dlatego się taki zrobił.
http://images43.fotosik.pl/1806/454c18b231a32a36m.jpg
Astor to najmłodszy z nich, ma coś z owczarka krótkowłosego. Ma najlepiej, bo mieszka w kojcu. Wejść do niego może tylko bezdomny Pan, bo reszta się boi. Jak podeszłam, skakał po siatce.
http://images49.fotosik.pl/1871/6fdb1d7ffac94ea0m.jpg
Byłam też dziś w Przytulisku z którym Gmina ma podpisaną umowę. Rozmawiałam z dziewczyną, która prowadzi to Przytulisko. Gmina musiałaby zlecić przyjęcie psów i oczywiście płacić za ich pobyt. Musieliby udowodnić, że psy trzymane są w złych warunkach. Właściciele tego nie chcą, bo rzutowałoby to w dobre imię Ośrodka i po prostu nie byłaby to prawda. Psy są nakarmione. Oczywiście nie są to warunki marzeń, ale nie są bite, głodzone itd. Właściciel zaproponował nawet "podmianę". Nie chodzi o to, że on nie chce psów, tylko nie chce TYCH psów, bo ich nie zna i boi się o pensjonariuszy. Zaproponował wzięcie 3 innych- młodszych, mniejszych, a oddanie tych. Ani schronisko, ani przytulisko się nie zgodziło.
Dziś sobie też pomyślałam, że przecież ktoś mógłby jednego z psiaków wziąć do pilnowania posesji- Astora np. Rozumiem, że na kanapę to może domek się nie znajdzie, ale do kojca z wybiegiem- ktoś, kto jest bardziej odważny i nie będzie się bał? BEn może do jakiegoś bernardynoluba. Właściciel jest nawet skłonny dowieźć psa do nowego domu.
Dzięki wszystkim za wszystko, będę działać dalej. Spróbuję dać ogłoszenie w gazecie lokalnej w tym tygodniu, jeśli psiaki nie znajdą domku gdzieś blisko, zdecyduję się na poszukiwania na szerszą skalę i założę więcej wątków tam gdzie sugerujecie. W sumie mam czas, nie spieszy się. Właściciel Ośrodka i ci ludzie, którzy teraz tam mieszkają mówią, że spokojnie- dobro psów najważniejsze. Dziś np. jeden Pan gotował im takie nóżki od świń. Całą skrzynię. Śmierdziało okrutnie i karmione są na "wyrzut" czyli rzucają im jedzenie, bo boją sie podejść do miski, no chyba, że bezdomny Pan jest na miejscu to wtedy karmi