jeśli w złym dziale to przepraszam i proszę o przeniesienie.
Sprawa dotyczy mojego 6 letniego kundelka. Jest mały waży ok. 6kg. Po świętach zaczął wymiotować żółtą wydzieliną i pianą. Tak 5 razy dziennie. Poszliśmy do weta, powiedział że się przejadł albo zatrucie i dał zastrzyki. Na drugi dzień już zwymiotował tylko raz ale po powrocie z placu zaczął wyginać grzbiet w tzw. koci łuk i wyglądał jakby się spinał cały, czasem podnosił prawą łapę i wyglądał na przestarszonego, znowu do weta, tym razem stwierdził że to korzonki i znowu zastrzyki przzeciwbólowe, lekka poprawa. Teraz już nie wymiotuje w ogóle ale ciągle leży, nie szczeka, nie podbiega do drzwi gdy ktoś przychodzi, wczoraj nie chciał jeść, pojechałam do innego weta, ten pobrał krew. Dziś mają być wyniki. widze że on cierpi, tak się jakby napina, jest bardzo osowiały, nie może zeskoczyć ani wejść na łóżko, ciągle leży. A jak jest u weta to nagle jakby zdrowieje, po wyjściu znów się zaczyna. Nie mogę patrzeć jak cierpi, widać że nie jest to ogromny ból bo nie skomle, nie pisze ale taki jakby przewlekły. Co mogę zrobić jak wyniki wypadną ok? ten lekarz widze że też nie ma pojęcia co mu jest. Mówił coś o padaczce lub nerkach. Co o tym myślicie?? aha dodam że na początku choroby wet zakazał jeść psu tych karm psich co można kupić w sklepie mięsnym i ludzkiego żarcia. od tego czasu jest ciągle na drobiu i wątróbce drobiowej z kasza. I suchej karmie. Reksiu puszcza strasznie śmierdzące bąki. Nigdy wcześniej to się nie zdarzało, czy to może byc wynikiem zmiany pożywienia czy to znak że to coś z układem pokarmowym?? nie wiem jak mam mu pomóc ;(