Witam,
Pies, Luna ok 10 miesięcy. Pies był wychowywany od maleńkiego, siad, leżeć, łapy <obie>, zdech pies, poproś itp.
Problem mój zaczął się kiedy zaczela dorastac, wczesniej od malenkiego byla puszczana luzem nigdy nie przejawiala agresji wiec lgnela do ludzi aby ja dotykali glaskali i mowili do niej. Podczas gdy zaczela dorastac i zaczelam z nia chodzic na dluugie spacery uczylam chodzenia na smyczy o kagancu nie myslalam bo nigdy sie do nikogo nie rzucala. W role juz nie weszlo aby wyjsc z nia bez smyczy nie ma mowy w obecnej chwili abym ja spuscila, gdy to robie ona odrazu odemnie ucieka, nie wraca nie reaguje jak ja wolam co jest bardzo irytujace oczywiscie nie robie tego w dzien tylko pozna noca lub nad ranem . Potrafie isc z nia na lekko sciagnietej smyczy juz sie nauczylam ze jak duzo ludzi chodzi to tak lepiej bo ja moge isc zrelaksowana nie zwracac na nia uwagi i nagle czuje pociagniecie i ona wrecz rzuca sie na kogos pomimo ze ta osoba nie zwraca na nia uwagi a nawet jak i zwraca to jeszcze gorzej ujada, jezy sie i rzuca sie z zebami pare razy zdarzylo mi sie ale na szczescie nie skrzywdzila nikogo. Co do dzieci sasiadka ma 6 letnia corke kiedys rzucila w Lune kamieniem i ta do tej pory na nia warczy szczeka i straszy, moj siostrzeniec od malenkiego ja meczyl, glaskal, przytulal cuda wyrabial moze to jest wplyw tego na nia nie wiem. Psy, koty i ptaki to zmora a liscie latajace to tragedia, na jedne zwraca uwage na inne nie jak zwraca uwage szczeka warczy jezy sie rzuca, za lisciami ciaga pomimo upominan i pokazywania ze one sobie fruwaja. Juz nie mam sily do tego psa probowalam ze smakolykami aby znajomi dawali bierze niepewnie, ale je i szczeka i zaraz to samo nie podchodzi obwachac bo sie boi uszy oklapniete, ogon pod soba i pilnuje patrzy jak sie spojrzy jej w oczy szczeka, jak sie ruszy jezy sie i szczeka gotuje sie wrecz do ataku. Nie mam pojecia co mam z nia zrobic zaczelam ja zamykac w pokoju ale wiem ze to nie pomoze tylko nasila to jej agresje. Strasznie to meczace jest, kaganiec kupilam probowalam zalozyc to jakims cudem zdejmuje go biega wali stuka lapami sciaga luzuje i spada. Wyszlam raz z nia w nim to wytarzala sie po okolicznych <kupach> i nie chciala chodzic po zlosci narobila w domu. Po klatce gdy ida sasiedzi ona odrazu warczy i szczeka, odganiam ja tlumaczylam jej wiele razy i nic nie dociera, wychodzac z domu patrze aby nikogo nie bylo na klatce bo nie chce przez nia miec problemow i aby ktos jeszcze kazal mi sie jej pozbyc. Na codzien jest kochanym psem i nie wiem co robic.
Licze na pomoc, pomysly jak moglabym ja oduczyc aby nie rzucala sie na ludzi ktorzy przychodza.
ps. dzis mialo miejsce takie zdarzenie : jak to juz zima siostra ubrala sie cieplo czapka, szalik, rekawiczki itp wyszla do sklepu po powrocie wchodzi do domu a pies na nia sie rzuca. Chyba nie poznala jej podczas tej jej zamaskowania.