Zgadzam się z tobą. W dodatku w/w psy nie mają wogle żadnego zajęcia a to przecież teriery są. Tylko spacerki i do domu. Zero sportu, zadań umyslowych czegokolwiek. Masakra jakaś
A propo spuszczania psów. Mam na osiedlu joreczke która na. widok naszych psów rzuca się. Do gardeł i drze swój ryjek... co jak co ale skoro moje psu są na smyczy i podlatuje taki kurdupel to ja luzuje smycze i moje robią co chcą. Raz szłam z Fugą na dyski-to było lato -i na parkingu była baba z jorkiem (ten sam) moja na smyczy a ta do nas z zębami. Spuściłam smycz (miałam cienką smycz-i zaczęły się gryźć. A baba do mnie: "weź swojego kundla,... twój pies jest agresywny i kaganiec powinnien mieć...!.... " i padły jeszcze jakieś epitety. Ja swoją odwolałam i rzuciłam hasło że to jej pies powinnien mieć kaganiec i BYĆ na smyczy.
Po kolejnej takiej akcji Tata zadzwonił na straż miejską i od tej pory jest spokój. Na jak długo? Nie wiem.
Kolejna akcja :
Idę z Keną na miasto i przechodzę przez osiedlowy tunel. Tam jest dorosła córka tej baby jorka. Suczka JRT oczywiście luzem i wyskoczyła z jazgotem do Keny. Moja odkupiła i stanęłam a ja jej nie ciągnęłam no po co? A panienka drze się do mnie że mam zabrać swojego psa i jakim prawem szczuje jej psa. Żałosne...
Ola, muszę ci nagrać jak Kena i Figa próbują z moją pomocą się razem przeciągać :D
Fidze dałam ten dwukolorowy bo jest twardszy. A Kena ma kolorowy
A i z Kena idę w niedzielę na WOSP także wezmę jej szarpaka :)