Oj w tym wątku zdecydowanie się dłużej rozpiszę, ponieważ znalezienie dobrego i odpowiedzialnego weterynarza w Krku graniczy z cudem. Do tej pory udało mi się w większości przypadków trafić jedynie na kompletnie niekompetentne osoby, aż dziw bierze, że obronili dyplomy! [COLOR=#ff0000]Zachęcam innych forumowiczów by nie bali się składać skarg do rzecznika odpowiedzialności zawodowejweterynarii w razie jakichkolwiek wątpliwości związanych z nieprawidłowym leczeniem lub zaniechaniem ze strony weterynarza.A przede wszystkim dzielenia się opiniami na temat danych weterynarzy na forach.[/COLOR][B][COLOR=#ff0000]
[/COLOR][/B]Tak nie może być, żeby niekompetentni weterynarze byli przekonani, że właściciele czworonogów i tak im "nic nie zrobią" a dobrzy weterynarze byli niedoceniani.No i przede wszystkim szkoda narażać zdrowia i życia naszych pupili, powierzając ich w nieodpowiedzialne ręce.[B][COLOR=#ff0000]
[/COLOR][/B][COLOR=#000000]
No więc moja przygoda z weterynarzami w krku zaczyna się w momencie, kiedy u mojego 18 letniego psa zdiagnozowano problemy z sercem. Pojawiły się też problemy z chodzeniem, pies powoli zaczął załatwiać się w domu. Zdecydowałam się udać do dr Orła. Termin oczekiwania: jeden miesiąc. W tym czasie postanowiłam zrobić badania (moczu, krwi), żeby nie iść na Sanocką na darmo.[/COLOR]
[COLOR=#000000][B]Michalina Wąsik Mad Vet ul. Lilli Wenedy 2.[/B][/COLOR]
Złą opinię zdążyłam sobie wyrobić przy pierwszej wizycie w Mad Vet jakiś rok temu, kiedy udałam się tam na obcięcie pazurków mojemu wtedy 16letniemu kundelkowi. Mój pies jest zdecydowanie histerykiem, ale nie jednemu weterynarzowi udało się go poskromić i wykonać badanie czy też obciąć pazury. Tymczasem na widok mojego rozbieganego pieska pani Wąsik zareagowała nerwowo, co tylko bardziej zdenerwowało mojego psa. Po perturbacjach w końcu udało się jej obciąć mu te pazury ale wahania, niezdecydowanie i nerwowa atmosfera jaką wytworzyła sama pani weterynarz, nie zrobiły na mnie dobrego wrażenia. Niestety ostatnio musiałam się tam udać ponownie na badanie krwi. Mój senior nie znosi dobrze podróży samochodem czy innymi środkami transportu. Stąd chcąc zaoszczędzić mu stresu postanowiłam, że podejdę do Mad Vetu, przecież to tylko badanie krwi. Niestety znowu natrafiłam na panią Wąsik. Znowu nerwowa atmosfera, pobrałyśmy mu krew leżąc obie na podłodze. We krwi byłam ja, pani weterynarz, mój pies... pani weterynarz długo nie mogła się zdecydować jaki kompleks badan krwi mu zrobić (chociaż miała napisane na skierowaniu od innego weterynarza wyraźnie jakie mają być) w końcu policzyła mi 85zł za wszystko i powiedziała, że wyniki prześle mailem. Wzięłam jak najszybciej paragon i wyszłam. W domu dopiero na paragonie zobaczyłam nabita na nim kwotę: [B]25zł![/B] W mailu dostałam info "Okazuje się, że piesek ma większe problemy z wątrobą, choć zarysowuje się też problem z nerkami." które pozostawię bez komentarza.
Kilka dni później miałam umówioną wizytę na [COLOR=#000000][B]Sanockiej[/B][/COLOR] u legendarnego doktora[COLOR=#008000][B] Orła[/B][/COLOR]. Czekałam na nią miesiąc, ale zdecydowanie było warto. Z wszystkimi badaniami, zdjęciem RTG serca udałam się z moim seniorem na Sanocką. Pan Orzeł wywarł na mnie jak najlepsze wrażenie (chociaż nie dokońca jestem przekonana, czy dobrze, ale o tym póżniej): konkretny, pewny siebie. Mój pies, który jak zwykle po wejściu do gabinetu histeryzował, szybko ochłoną przy opanowaniu i spokoju pana doktora, na tyle, że pan doktor go zbadał i skierował na początek do kardiologa pani [B][COLOR=#000000]Chwastowskiej[/COLOR][COLOR=#008000].[/COLOR][/B]
Dzięki Bogu na wiyztę u pani doktor czekaliśmy tylko trzy dni. Pani doktor też wywarła na mnie dobre wrażenie: przed obejrzeniem wyników, przeprowadziła wywiad: jak spędza czas mój pies, jak się zachowuje, co mnie zaniepokoiło itp. Następnie osłuchała psa (też jej się to udało!), spojrzała na wyniki i podała diagnozę: zwyrodnienie zastawki dwudzielnej. Wytłumaczyła mi na obrazkach, o co chodzi w tej chorobie, następnie zaleciła dietę niskobiałkową dla pieska i przepisała Cardalis. Poprosiła o przyjście za dwa miesiące na kontrole i ponowne przeprowadzenie testów krwi. Wyszłam pod wrażeniem. Chcę dodać, że za wizytę u pana Orła zapłaciłam....[COLOR=#000000]0zł[/COLOR] słownie: [B]NIC[/B]! za wizytę u kardiologa: [B]45zł. [/B]Pierwszy raz od 17lat życie mojego czworonoga czułam, że trafiłam na weterynarzy w pełni słowa tego znaczeniu!
Niestety po miesiącu pies zaczął strasznie kaszleć, a jeden weekend przekaszlał 24/24!
Pani Chwastwoska była na urlopie, najbliższy wolny termin: wtorek za tydzień, biorę.
Jednak nie chciałam, żeby pies się męczył przez tydzień, więc wzięłam urlop na żądanie w poniedziałek i zdecydowałam się na transport psa z Prokocimia (mieszka z moja mamą) na Bronowice, do lecznicy Alvet, ze względu na bardzo dobre opinie w necie. Niestety nie było ani dr Gałganek ani dr Jaworskiej. Przyjęła nas młoda pani wterynarz. Niestety nie umiała w ogóle poradzić sobie z moim psem i jego stanem zdrowia. "Czy może mu pani otworzyć pysk, boję się, że mnie ugryzie :crazyeye:) Pies z nerwów posiusiał się tam dwa razy. Końcem nie udało się pani weterynarz osłuchać mojego psa, ani obejrzeć gardła, bo się bała. "No nie wiem, może się przeziębił?" ja:"ale mówiłam już, że ma problemy z sercem,- powtórnie wskazałam palcem w książeczce zdrowia psa wpis z wizyty u pani Chwastowskiej - jeszcze raz powiedziałam co zażywa (nawet przyniosłam ulotkę i opakowanie lekarstwa) Ale co z tego, skoro pani doktor jakby w ogóle mnie nie słuchała. "mhmmm" wzięła komórkę i udała się do pomieszczenia obok, dało się słyszeć rozmowę: "jest u mnie pani z psem. Pies strasznie kaszle .... tutaj opis jego dolegliwości....CO MU PODAĆ?" :crazyeye: Chyba nie muszę pisać, co pomyślałam w tym momencie! Powiedziała: "Pani X (nie pamiętam czy Gałganek, czy Jaworska) zaleciła zastrzyk Betamox i Furosemid. Może się zaziębił." ok, udało jej się dać mu te dwa zastrzyki (na ziemi) "A wie pani, my tutaj też mamy kardiologa, panią Jaworską, mogę panią na czwartek umówić" Zgodziłam się. Piesek zrobił z nerwów kupę, na co pani doktor z ironicznym uśmieszkiem powiedziała "On tak zawsze? to fajnie pani ma" :-o Czy ja muszę cokolwiek komentować...w wyobraźni już widziałam jak opowiada całe to zdarzenie jako dobry dowcip swoim znajomym.
Wieczorem zadzwoniłam do mamy, dowiedzieć się, czy coś się polepszyło.
Niestety pies wciąż non stop kaszlał.
Jest kilka minut do 20.00, ja decyduję się biec szybko do innego weterynarza w okolicy pani [B][COLOR=#008000]Alicji Kowalik[/COLOR][/B]. Pani Alicja chyba uratowała mojemu pieskowi tego dnia życie! Pokazuje książeczkę i opowiadam o całym dniu. Pani Alicja "Powinien był dostać również Furosemid w tabletkach!" wypisała receptę, ja jadę szybko na Prokocim. Następnego dnia dzwonię do mamy, pies kaszle mniej. Przespał całą noc. Ufff - myślę -byle do czwartku i wizyty u pani [B][COLOR=#008000]dr Jaworskiej[/COLOR][/B].Zdecydowanie polecam panią doktor, która jest bardzo sympatyczna, profesjonalna i wzbudza zaufanie. Mój piesek został przebadany na wszystkie strony, pani doktor zaleciła zrobienie potrzebnych badań, wyjaśniła szczegółowo co mu dolega i ustaliła terapię. Nareszcie czuję że mój pies jest pod najlepszą opieką. Dużym plusem jest dostępność pani doktor pod telefonem, co daje nam duże poczucie bezpieczeństwa. Stan psiaka zdecydowanie się poprawił, przestał kaszleć i nawet zaczął biegać za innymi psami :multi: