Dagllezja
Members-
Posts
52 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Dagllezja
-
Co do ksiazki Fennel to czytalam pierwsza czesc "Zapomniany jezyk psow." Faktycznie jest tam duzo o roli wlasciciela jako przewodnika, natomiast ksiazka opiera sie o zasade pozycji w stadzie. Leonek, wnioskuje, ze jest pieskiem uleglym, czy mam racje? A na pewno zbojaznionym. Moim zdaniem bardzo dobra ksiazka bedzie tu "Moj pies sie nie boi" Nicole Wilde, bo to jest glowny problem, a autorka w tej ksiazce umiescila rozdzial o tym, jak byc liderem. Wlasciwie majac takiego psiaczka to lektura obowiazkowa. Moze uda Ci sie ja wypozyczyc, ale warto zainwestowac w nia. Jest napisana jak podrecznik, podzielona na przejrzyste rozdzialy. Moze rozwiac wiekszosc Twoich watpliwosci.
-
Widac, ze psiak trafil do odpowiedniej osoby :) Cieplo o nim opowiadasz, a do problemu podchodzisz z gotowoscia rozwiazania go. A te kapcie to zostawiaj mu zawsze jak wychodzisz, bo.. Leonek poprostu pewniej sie czuje, kiedy towarzyszy mu (moze Twoj?) zapach kapci. Nasz owczarek, gdy byl szczeniakiem najlepiej zasypial na ciapach. Skorzane, niby powinien zgryzc, a sa do tej pory. Zapach to bardzo duzo dla psa. Jesli przed wyjsciem mowisz do niego i to go uspokaja, to niezaleznie od tego, co na ten temat uslyszysz - JEST TO DOBRE BO DZIALA. Na psa, na Ciebie.. mniejsza o to. Bardzo dobrze, ze obok uczucia, pokazalas co psu wolno, a czego nie. Dzieki temu latwiej mu bylo sie odnalezc w nowej rzeczywistosci. Oby tak dalej! Pytanie o jedzenie, wbrew pozorom, jest wazne. Z roznych przyczyn. Na przyklad z takiej, ze jesli karmisz go sucha, to jako nagroda suche ciasteczka moga nie sprawdzic sie. Albo jesli ma caly czas wystawiona miske z czyms do przekaszenia, to wowczas nagroda smakowa tez nie jest motywacja. Nagrody pomoga w szkoleniu i zmotywuja pieska do pracy. Nagroda moze byc zabawa. Jak wygladaja Wasze proby? Opowiedz prosze. A ja dam Ci pomysl na jedna z najulubienszych zabaw dla pieskow :). Momentalnie nauczysz go komendy "szukaj", ktora przyda sie podczas nauki w miescie. Wglada to tak, ze bierzesz smakolyczki, rozrzcasz i mowisz "szukaj", gdy psiak zabiera sie do ich "odkurzania." Pozniej mozesz stosowac utrudnienia :) Napisz prosze czy zaproponowany przeze mnie sposob oswajania go ze zgielkiem odpowiada Wam :)
-
ups, sorki za podwojny post, cos mi komp wspolpracy odmawia, dziadostwo...
-
Widzisz dla Toska otoczenie zmienilo sie diametralnie. Tak my, ludzie, na swiat patrzymy, tak psy swiat wachaja, to jest ich dominujacy zmysl (dla nas nawet nie do wyobrazenia ich sposob postrzegania otoczenia :) ). Tak wiec dla Toska jest tam tyle nowych, atrakcyjnych zapachow! A powiedz czy te spacery to przewaznie na smyczy? Bo wtedy pies nie wybiega, a jak juz odepniesz, to.."jak pies spuszczony ze smyczy..."przed siebie na oslep do przodu ;) A jesli Tosiek wczesniej sluchal, a teraz nie, to tak jak wspominalam, odswiezenie lekcji posluszenstwa.
-
Widzisz dla Toska otoczenie zmienilo sie diametralnie. Tak my, ludzie, na swiat patrzymy, tak psy swiat wachaja, to jest ich dominujacy zmysl (dla nas nawet nie do wyobrazenia ich sposob postrzegania otoczenia :) ). Tak wiec dla Toska jest tam tyle nowych, atrakcyjnych zapachow! A powiedz czy te spacery to przewaznie na smyczy? Bo wtedy pies nie wybiega, a jak juz odepniesz, to.."jak pies spuszczony ze smyczy..."przed siebie na oslep do przodu ;)
-
Widzisz dla Toska otoczenie zmienilo sie diametralnie. Tak jak my, ludzie, na swiat patrzymy, tak psy swiat wachaja, to jest ich dominujacy zmysl (dla nas nawet nie do wyobrazenia ich sposob postrzegania otoczenia :) ). Tak wiec dla Toska jest tam tyle nowych, atrakcyjnych zapachow! A powiedz czy te spacery to przewaznie na smyczy? Bo wtedy pies nie wybiega, a jak juz odepniesz, to.."jak pies spuszczony ze smyczy..."przed siebie na oslep do przodu ;) No, a jesli Tosiek wczesniej sluchal, a teraz nie to odswiezenie lekcji posluszenstwa, jak wspominalam.
-
Z usmiechem na twarzy czytam o Twoich zmartwieniach, bo przywoluja wspomnieniach, kiedy moje kudlate byly trzymiesiecznymi "lejcymi rowno." Przede wszystkim widze jednak, ze nie jestes przygotowana do tematu. Szczenie jesli nie zalatwia sie na dworze to znaczy, ze moze byc nim tak zaabsorbowane, ze "zapomina" o siusianiu. Trzeba wtedy zadbac o to, zeby pobyc z nim 10-15 nim w malo ciekawym miejscu i nie zabawiac go wtedy. Poza tym moze nie zrobic na dworze, a pozniej zrobic w domu i nie ma w tym nic nienormalnego. Stwierdziliscie, ze nie umie trzymac i tu akurat gratuluje trafnych obserwacji ;), faktycznie szczeniak nie potrafi trzymac. Zeby uniknac zalatwiania sie w domu nalezy wychodzic bardzo czesto. A gdy szczenie jest w legowisku odgrodzone furtka, to gdzie ma narobic, jak wyjsc nie moze? Zreszta siusianie na swoj kocyk tez sie moze zdarzyc i bez furtki. Moze dlatego ucieka z kojca, bo ma je za toalete ;) To tyle w kwestii Twoich watpliwosci. Dalej, tak jak napisaly Paulina i beatrx skup sie na tym, jak NAUCZYC szczeniaka czystosci. A takze innych fajnych rzeczy, bo sam sie piesek nie nauczy. Pozdrawiam i zycze radosci z psiaka.
-
Ja niestety nie.
-
Tomku, to dobrze, ze nie podejmujesz pochopnie decyzji i starasz sie uzyskac opinie od ínnych. Przedstawie Ci jak sie miala sprawa z labradorem, ktorym sie opiekowalam i moimi psami. Jednak chcialabym Ci powiedziec, ze nie warto kupowac drugiego psa dla psa. Dla siebie przede wszystkim - jak najbardziej, ale nie dla obecnego juz psa. Poniewaz nic nie zastapi podstaw wychowania, czasu i uczucia wlasciciela. A dwa psy to jednak dwa razy wiecej uczucia i zaangazowania. Troche wiecej czasu i wychowania, poniewaz drugi pies (o ile ten pierwszy jest usluchany) wychowuje sie znacznie latwiej :)). Jesli pierwszy pies jest problematyczny, to nie rozwiazesz problemu drugim psem, a obowiazek ukladania drugiego, moze rodzic kolejne frustracje. I tak jak wspomnialam, to musi byc TWOJA potrzeba posiadania kolejnego psa. Moze napisze tu cos o czym juz wiesz, a moze cos dodam doTwojej wiedzy. Masz obecnie 7miesiecznego labradora tak wiec (jesli nie jest kastrowany) przed Toba najciekawsze przyody! Labradory sa baardzo kochliwe i aktywne seksualnie. To czego do tej pory nauczyles swojego psa, to w najblizszym czasie moze okazac sie, ze on z tego "nic nie pamieta." Bedzie weszyl, weszyl i rozgladal sie za suczkami. Jesli nauczyles go wracac na zawolanie (co wedlug mnie jest jedna z trzech najwazniejszych komend obk "zostan" i "nie wolno") to czasem prawdopodobnie nie uslucha. Gdybys teraz chcial kupic psa to czekaloby Cie sporo pracy - zmaganie sie z malolackim szalenstwem pelnego wigoru labradora i praca ze szczeniakiem. Podczas gdy najwiecej pracy z psem to pierwszy rok do dwoch lat. Mlode labradory na ogol sa zaborcze, a ich orezem nie sa zeby i pazury, lecz flirt i wylewnosc uczuc :)) Jesli nie ma sie nad nimi duzej kontroli sa trudne do opanowania. Jesli Twoj pies to labrador z krwi i kosci, to nie ma w nim ani cienia agresji (i strachu ;)), totez czy bedzie to pies czy suka, powinny sie dogadac. Jednak spokoj miedzy nimi to jedno a wymagania labradora to drugie. Kiedy przywiezlismy naszego szczeniaka do domu to zawsze zbzikowany na punkcie innych psow labek, zamiast chocby obwachac "nowego" przynosil nam zabawki i probowal zwrocic na siebie uwage. Pozniej przeszkadzal w kazdej zabawie z mlodym, najmniejsze skierowanie uwagi na szczenie - labrador tez jest juz w pogotowiu z machajacym nie tylko ogonem, ale i calym zadem i wpatrzonymi slodko slepiami. Labradory potrzebuja czlowieka. Twoj tez moze zauwazyc kazda zmiane w Twoim zainteresowaniu nim.Ech, rozpisalam sie. Musze ogarnac mysli, zanim cos dalej napisze. A moze masz jakies pytania? Pozdrawiam ps garaz dobrze przystosowany nie jest zlym miejscem dla psa, jesli nie zostawiasz go tam na zbyt dlugo. Jesli siedzi tam osiem godzin w ciagu dnia to przydaloby sie pomyslec nad innym rozwiazaniem.
-
beatx - fajnie, ze radzisz, zeby ktos ocenil sytuacje z psem na miejscu. Z opisu wynika, ze piesek zmaga sie z wieloma lekami i nalezy sie tu przemyslana strategia. Ogolne wytyczne sa w porzadku (zeby nie ganiac, nie straszyc psa, kojarzyc: dzieci = przyjemnosc, chodzic na spacery w poblize miejsc, gdzie sa dzieci - i tu dodam od siebie - mocno obserwowac psa i dostosowywac bodziec do jego reakcji). Ale zaproponowalas jednoczesnie pare rozwiazan. Pozwol, ze zauwaze, ze karmienie z reki przez dziecko mogloby sie okazac niebezpieczne dla tego dziecka, lepiej z tego teraz zrezygnowac. Pies wystraszony zawsze moze ugryzc, a ten juz probowal. Pozniej w zaleznosci od powodzenia pracy z psem, jak najbardziej.
-
A co do Twoojego drugiego psiaka, to przypomnienie przychodzenia na zawolanie i, jak to sie ladnie okresla, wzmocnienie Twojej pozycji przewodnika. Mysle, ze na dogomani cos takiego powinno byc, jak nie to tez chetnie pomoge.
-
Mieszkamy od niedawna na wsi i spacery uskuteczniamy w lesie a w nim wiadomo masa atrakcji;) Tosiak mimo wołania, na które do tej pory reagował Czy to oznacza, ze przestal reagowac, kiedy przeprowadziliscie sie, kiedy "poczul las"? Mozesz sprecyzowac? Co do owczarka, to z moim bylo podobnie, wiec podziele sie doswiadczeniem. Przez jakis czas opiekowalismy sie doroslym, mlodym labradorem. Nasz wtedy maly owczarek od razu upatrzyl go sobie na kogos na wzor "starszego brata." Chodzil na dworze za nim krok w krok, wachal to co on wachal, biegl tam gdzie on biegl. Gdy labrador juz u nas nie bylo zauwazylismy, ze zwraca uwage na to co robi mlodsza od niego o miesiac suczka. Czyli: wachal tam gdzie ona, biegl tam gdzie ona (choc nie zawsze pewnie wiedzial po co, bo ta ma instynkt mysliwski, hehhee..). Ale o co chodzi: odnieslismy wyrazne wrazenie, ze owczarek potrzebuje przewodnictwa. Sam do konca samodzielnie chlopak nie mysli. Nie wiem na ile dysponujesz czasem i checia. My zdecydowalismy sie na w miare czeste oddzielne spacery z owczarkiem. W jego konkretnym przypadku po to, zeby to nas mial przede wszystkim na uwadze. Czesto, gdy laczylismy spacery, bawilismy sie z nim w chowanego. Znikalismy za drzewkiem, krzaczkiem.. bardzo fajnie pomoglo. Teraz ciezko mu sie schowac na spacerze, tak nas ladnie pilnuje :)) Czasami taka sytuacja moze doprowadzic do tego, ze pies bardziej uznaje psiego przewodnika niz ludzkiego, wiec moge zacytowac, ze "czym skorupka za mlodu nasiaknie..." Moja rada jest taka, zeby te indywidualne spacery wprowadzic.
-
[B]"Z milosci do psa" - Patricia McConnell[/B] Charakteru tej ksiazki nie mozna opisac jednym slowem. Znajdziemy tam informacje o funkcjonowaniu psiego mozgu (ale nie zadne nudne wywody, wrecz przeciwnie). Historie jej psich "pacjentow" i ich wlascicieli, gdzie omawia problem i jego rozwiazanie. Napisana jest prostym jezykiem o powaznych sprawach. Odslania nam tajemniczy swiat wewnetrznych psich emocji, uczy je dostrzegac, roumiec i szanowac. Strach, zlosc, szczescie. Madrze i konkretnie napisana ksiazka przez osobe bardzo wrazliwa. Po jej przeczytaniu ( a byla to jesli nie pierwsza to jedna z pierwszych przeczytanych przeze mnie "psich" ksiazek) nabralam nieco innego spojrzenia na moje kudlate. Orzezwila mnie i spowodowala, ze mialam wiecej cierpliwosci (bo wiecej rozumialam). Baczniej zaczelam sie psiakom przygladac i interpretowanie ich stalo sie dla mnie jeszcze wieksza przyjemnoscia. Lektura obowiazkowa.
-
Pies strasznie ciągnie. Niemoc w nauce nieciągnięcia. Może obroża uzdowa?
Dagllezja replied to redrum1906's topic in Ucieczki
Tak, Asiu, "niewidzialna smycz" tez czasem jest sympatycznym sojusznikiem. Przyznam, ze jakis czas zaczelam nauke Luny chodzenia przy nodze bez smyczy na podobnej zasadzie, tzn. z rybnymi chrupkami, ktore uwielbia :)) Sa ogolne metody i sposoby, ale tez wazne jest, zeby dostosowac to do naszych psiakow. -
Co do leku przed ludzmi tez moge zaproponowac Ci metode malych kroczkow. Tylko potrzebna mi wiedza o jego obecnych z nimi relacjach. Jak czesto spotyka obcych. W jaki sposob reagujesz (co i jakim tonem mowisz, jakie gesty wykonujesz). Czy boi sie wszystkich czy okreslona grupa ludzi moze wzbudza jego zaufanie.
-
Przepraszam, napisalas jak wyglada jego panika, w roztargnieniu wylecialo mi z glowy. Wyglada, jakby nie wiele mial z miastem do czynienia... Co do zostawiania go samego w domu to mozesz sie uspokoic, najpewniej nie ma leku separacyjnego, bo ten nie jest "lekki." Opisz, jak w przypadku leku przed ulicznym zgilkiem, jak to dokladnie wyglada. Opiesz tez, jesli mozesz, jak wyglada Wasze zycie z pieskiem. Jak czesto i na jaki czas jest na spacerach i jak one wygladaja. Jakie sa jego ulubione rozrywki. Co, kiedy i ile je. i ogolne sprawy, ktore przyjda Ci do glowy.
-
Hej. Pies od szczeniaka powinien byc socjalizowany, tzn. oswajany z otoczeniem, ludzmi i innymi zwierzetami. Twoj pies ma juz dwa lata i spore zaleglosci w tych tematach. Niemniej jednak poswiecajac mu czas i cierpliwosc mozesz z nim wiele rzeczy wypracowac. Nie powiem Ci w jakim stopniu pozbawisz go tych lekow. To zalezy od psa i Ciebie oraz Twojego czasu. Napewno nie nastawiaj sie na blyskawiczne osiagniecia, raczej pomysl sobie, ze teraz pare tygodni (miesiecy?) bedziesz pracowac na udane i spokojne kolejne kilkanascie lat :). Jesli zatem chodzi o oswajanie Leonka z miejskim zgielkiem, zrezygnuj z rzucania go od razu na gleboka wode. Jesli on panikuje w srodku miasta (mozesz napisac konkretnie jak to wyglada?) to niczego go tam nie nauczysz. Zwroc raczej uwage do ktorego momentu w trakcie spaceru zachowuje sie spokojnie i w tamtym miejscu rozpocznij cwiczenia. Zacznij mu wydawac zwykle komendy, typu siad, lezec itd. (o ile je zna). I chwal za to wylewnie. Ma umiec zwracac na Ciebie uwage. I miec na tyle opanowania, by usluchac. Na smakolyki ogolnie reaguje gdy jest spokojny? Znasz juz jego ulubione smakolyki? Potem przejdz kawalek dalej, ale naprawde nie za wiele. Obserwuj psa. Zobacz, kiedy zmieni sie jego zachowanie i rozpocznij cwiczenia w miejscu, gdzie TYLKO TROCHE czuje sie zaniepokojony. Fajnie by bylo, jakbys mogla wykonywac z nim te cwiczenia przynajmniej pare razy w tygodniu. W tym sposobie o ktorym teraz pisze chodzi o robienie postepow malymi kroczkami. Tak, aby nie ponaglac psa. Tak, by nie obawiac sie cofac do poprzednich etapow, gdy cos nie wychodzi. Piesek najpierw musi ZUPELNIE przestac bac sie w danym miejscu, bys mogla ruszyc dalej. O ile piesek nie ma jakiejs chorobliwej fobii, tym sposobem mozesz zdzialac wiele. Jesli bedziesz potrzebowala jakichs szczegolowych wyjasnien, pytaj, chetnie odpowiem.
-
Ach, jeszcze kwestia noclegu z psem. My zdecydowalismy sie na namioty, bo blizej natury :smile:, ale z tego co sprawdzalam, tak dla zorientowania sie, to nie bylo problemu. W wielu hotelach i pensjontach oplate za psa podawal cennik.
-
Ubieglego lata z moim chlopakiem i naszymi dwoma psami (owczarek niemiecki i jack russell terier) pojechalismy w czeskie gory. Zdecydowalismy sie na Czechy, bo mamy bzika na punkcie gor, a w Polsce z psami nie mozna. W internecie tez znalazlam (faktycznie nieliczne) informacje, ze Czesi urlopowiczow chetnie goszcza rowniez z psami. Ogolnie rzecz ujmujac jestem zachwycona! Po gorach chodzilismy z psami tam, gdzie i ile tylko zdolaly wejsc (wtedy mialy dopiero okolo 9-10 miesiecy). Na szlakach widok turystow z psiakami tez byl czesty. W restauracjach powszechne bylo, ze kelner przynosil miske z woda dla psow. Czy wedlug prawa nalezy tam zakladac kagnce, smycze - nie wiem. Nasze sa posluszne i socjalnie ulozone, wiec chodzily bez kaganca i na ogol bez smyczy. A sami Czesi lubia psy.
-
Hej, chetnie podziele sie z Toba moimi wrazeniami z podrozy do czeskich gor. Napisz czy nadal interesuje Cie ten temat to bede mogla odpowiedziec na konkretne pytania, a teraz tylko tak ogolnie powiem.
-
Pies strasznie ciągnie. Niemoc w nauce nieciągnięcia. Może obroża uzdowa?
Dagllezja replied to redrum1906's topic in Ucieczki
Jesli chodzi o nauke chodzenia na luznej smyczy z uzyciem smakolykow, to doswiadczenie z moimi dwoma psami nauczylo mnie, ze to nieskuteczne. W trakcie nauki owszem - luzowaly smycz, gdy spodziewaly sie smakolykow, ale np. Luna, gdy ich nie dostawala to albo ciagnela dalej albo skakala w podnieceniu przede mna, hehehe.. Faktycznie najskuteczniejszy okazal sie taki sposob, gdzie, w momencie, gdy ciagnely, ja zatrzymywalam sie zupelnie bez slowa. Kiedy poluzowaly smycz, chocby niechcacy, to szlam dalej. Tak wiec nagroda bylo samo poruszanie sie do przodu, do pobliskiego parku, gdzie mogly sie swobodnie wybiegac. -
Baardzo Ci dziekuje! Akurat na tym komputerze z ktorego teraz korzystam nie ma nawet worda, hehe, ale jak by to sformatowane nie bylo, to i tak przeczytam.
-
Nic nie szkodzi, ze jest zle sformatowane, dla mnie naprawde wazne jest przeczytanie tych ksiazek!
-
Jesli tak, to byloby cudownie, gdybym to od Ciebie dostala! Przeczytalam jak do tej pory jedna ksiazke tego autora ("Dlaczego twoj pies zachowuje sie w ten sposob") i jest rewelacyjna! Bede wdzieczna za podeslanie.
-
I to tez masz w wordzie?