Mój pies nie żyje. Miał 14 lat. To nie mało ale był w świetnej formie. Nie wychudzony, wysportowany, wesoły. To było w zeszłym tygodniu. W niedzielę zrobił normalną kupę i jadł normalnie. W poniedziałek dostał krwotoku z odbytu. To znaczy kapała mu żywa krew, jasna, nieprzetrawiona. Pojechaliśmy natychmiast do weta. Prześwietlenie Rtg nie wykazało, żeby połknął coś co mogłoby spowodować krwawienie. Dostał środki przeciwkrwotoczne i antybiotyk. Następnego dnia również antybiotyk i środki przeciwkrwotoczne. Pierwszego dnia głodówka. Pies pił wodę. Drugiego dnia zjadł odrobinę i pił wodę. W środę mieliśmy robić USG. Nie zdążyliśmy. Pies odszedł nad ranem. Wylała mu się mnóstwo cuchnącej krwi z pupy i to był koniec. Wet mówi, że to najprawdopodobniej były guzy nowotworowe. Na Rtg widać sporą ciemną plamę tam gdzie są jelita. Trudno jest się pogodzić, że stało się to tak momentalnie. Teraz patrząc wstecz może rzeczywiście pies był nieco inny: bardziej przytulny, odrobinę wolniejszy i ostatnio puszczał bardzo cuchnące bąki. Czy ktoś z was spotkał się podobnym przypadkiem?