8 dni posiadam prześlicznego szczeniaczka ratlera praskiego. I tyle czasu mam spokój , nawet nadmierny w dzień a w nocy mam kłopot - jak z dzieckiem. I nie mogę zrozumieć o co chodzi :(
Mam pieska po raz pierwszy w życiu. Ale nie powiem ze tak całkiem nie rozumiem jego zachowania. Wiem kiedy chce jeść, kiedy pic, kiedy chce się załatwić.
Po drodze z Czech - cały czas spal. To mnie zaniepokoiło I po przyjeździe tez. Rozumiem ze ta rasa (miniaturka) jest bardzo mała 2 miesięczne szczenie potrzebuje dużo snu. Bardzo marznie i woli spędzać czas pod kocykiem, niż bawić się. Pierwsza noc była oczywiście nie przespana - maleństwo płakało ( normalnie łzy jemu leciały). Rozumiem ze rozstanie z rodzina jego niepokoi. Zabrałam do siebie na łózko i wtedy zasnął.
Druga noc była identyczna. Trzecia - już była mecząca. Piesek obudził się o 1j, zjadł , później o 3j, zjadł i się załatwił, dalej o 6j, i następnie o 8j. Za każdym razem płakał tak głośno ze musiałam go brać na ręce.
Następne noce zdecydowałam zignorować ten plącz Nie da się. Jak już znowu brałam go na ręce - to bawił się 20-30 min, po czym zmęczony zasypiał. I tak całe noce - 1sza, 3cia, 6ta, 8ma.
A cały dzień śpi. Próbowałam go budzić w dzień ze by się bawił, ze by w nocy spal. Troszkę poskutkowało. Obudził die o 6j. Pobawił się i spać Znowu z znajomi mówią zenie wolno go budzić, bo będzie nerwowy.
Nie mam już siły. Ale nie brać pieska do siebie-nie mogę, bo mi jego zal :(
Może ktoś coś doradzi, bo mam takie wrażenie - ze zamienił dzień na noc :(