Cześć wszystkim!
A teraz od początku,
Wandzia jest dwu miesięcznym małym kundelkiem sięga lekko za kostkę, waży 3 kg. Mamy ją bardzo krótko,bo 5 dni. Jest bardzo wesoła, i stęskniona za człowiekiem, nie odpuszcza nas na krok, nawet do toalety za nami chodzi i siedzi w kącie i patrzy. Odrobaczyliśmy, zaszczepiliśmy (nosówka i wścieklizna) za trzy tyg kolejne szczepienia i kolejna tabletka na robaczki. Miała pchełki, więc weterynarz na wizycie zaaplikował kropelki,ale nadal sie bardzoooo drapie,czochra... Nie wiemy na ile to wina obroży,bo nosi ją cały czas i nie jest przyzwyczajona.
Kwestia siusiu i czegoś większego, to sisiu na matę robi od pierwszego dnia u nas, bardzo mądra dziewczyna, za każdym razem idzie na mate nie ma z tym problemu nawet w nocy z tym ,że trzeba z nią wstać i pójść na korytarz, co do czegoś twardszego to tu ogromne brawa dla niej,bo nie robi w domku. Ani razu jej się nie zdarzyło, za każdym razem czeka aż wyjdziemy na dwór, bądź pokazuje (kręcąc się i podchodząc do drzwi),że już czas ze mną wyjść[IMG]http://picsrv**********/images/smiles/icon_smile.gif[/IMG].
Kwestia karmienia wygląda tak,że 3 posiłki dziennie. Adekwatne do wagi,więc mniej więcej 200g na 3 porcje. ok 65 g jednorazowo, je rano po spacerze, po południu i ostatni raz max 18-19. Nie zjada do końca to zabieramy karmę.
Do wody dostęp oczywiście cały czas:)
[B]I teraz samo sedno sprawy:
[/B]
Po 5 dniach jutro czas iść do pracy, Wandzi jest mała i wiemy,że na 8 godz nie może zostać sama.
I chcę spytać,bo nie mamy możliwość żeby ktoś był przy niej cały dzień, ale czy jak ktoś przyjdzie co 3-4 godz będzie ok?
Wyglądałby to mniej więcej tak opcja:
A) spacer 6 rano z partnerem, 8 rano spacer ze mną i ok 11-12 spacer z koleżanką oraz 15-16 z koleżanką, bądź ze mną po 16. I wieczorkiem już jestem do Wandzi dyspozycji
B) spacer 6 rano z partnerem, 10 i 11 ze mną, 14-15 z koleżanką i 17 z partnerem.
Dodam jeszcze,że przez te 5 dni u nas 2 dni spędziła również z tą koleżanką.
Próbowaliśmy na pół godz ją zostawić tzn będąc na klatce i chwilkę po skomlała i zajęła się sobą, więc wielkiej tragedii nie było, ale teraz będą większe odstępy czasu... i się obawiamy.
Powiedzcie co sadzicie, i może uda się coś jeszcze zmodyfikować,żeby nie było jej smutno i źle....
Dziękujemy z góry za pomoc i rady.