Jump to content
Dogomania

olaje

Members
  • Posts

    41
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by olaje

  1. zdjecie nr 8/35
  2. [URL]http://www.chorzow.schronisko.com/flash/flashGalleryAdopcjePsow/galeria.html[/URL]
  3. jka dam 20 złotych co miesiąc,niestety nie mogę więcej,ale bardzo chcę pomóc temu pieskowi.
  4. [url]http://www.facebook.com/events/374783915951615/[/url]
  5. [COLOR=#333333][FONT=lucida grande]Walczymy w tym wątku o Piracika ,o tych kilka lat które mu zostały GODNYCH LAT ,i Godnej śmierci.Piracik to starszy pan ,który przed tym zanim zamieszkał w schronisku nie zaznał wiele dobrego od wyzszego gatunku ''homo sapiens ''.Maluch boi sie człowieka podchodzi z rezerwą ,ale kompletnie bez agrsji.Delikatny dotyk ręki poznał chyba dopiero w schronisku .Pirat to nie jest piekny dostojny pies ,Pirat to wystraszony piesek który potrzebuje człowieka ,jego ciepła i opieki Powalczcie ze mną proszę o tych kilka[/FONT][/COLOR][COLOR=#333333][FONT=lucida grande] godnych lat dla zapomnianego niepotrzebnego Pirata.Psiak przebywa w schronisku w Jastrzebiu Zdroju Kontakt Iza 510 250 970 To kilka zdań od Iwonki ,która tam pracuje :) Napiszę coś, co pewnie wielu zbulwersuje. Cóż, czasem trzeba być tym złym. Piracik w schronisku cierpi, to fakt bezsporny. To pies, który bez stałego kontaktu z człowiekiem, a przynajmniej bez przebywania w przyjaznym i bezpiecznym dla siebie otoczeniu, przeżywa stres niewyobrażalny. To odbija się nie tylko na jego psychice, ale również na wyglądzie. Pies znowu schudł, wygląda jak szkielet. Żeby zrozumieć i doświadczyć jak ten pies cierpi, trzeba przebywać z nim częściej, zobaczyć na żywo jego reakcje, nerwowe ruchy, brak poczucia bezpieczeństwa i stres, gdy znowu muszę zamknąć go w kojcu. Jego żałosny szczek, wołanie o pomoc słyszę w każdym miejscu schroniska. To boli, bo pomóc mu w żaden sposób nie mogę, jest prawie setka innych psów wymagających opieki, którymi trzeba się zająć. Regulamin schroniska mówi wyraźnie, że psy stare, chore, nie mające szans na adopcje należy w sposób humanitarny poddać eutanazji. Tak też podpowiada rozsądek, ale mam jeszcze serce, a ono z dnia na dzień łudzi się że ktoś Piracika pokocha, adoptuje, zabierze do domu. Może na miesiąc, kilka, rok.... ale do domu, ciepłego, bezpiecznego. Czego mam słuchać? Serca czy rozsądku? Pozwolić mu cierpieć w schronie, czy skrócić ten jego marny żywot, który interesuje tylko dosłownie kilka osób? Czasem przeklinam czas, gdy zaczęłam pracę w schronisku, bo dokonywanie takich wyborów to rzecz niewyobrażalnie ciężka i dołująca. Potworne jest jechać do pracy i zastanawiać się, którego ze staruszków dziś znajdę martwego w kojcu, a potem wyrzucać sobie że może powinnam była go wcześniej uśpić, wtedy nie umierałby samotny w nocy w schronisku, a zasnąłby na moich kolanach po śmiercionośnym, ale niosącym ukojenie zastrzyku. Kto musiał poddać swojego psa eutanazji, wie o czym mówię, o dylematach, czy to był dobry czas, czy za wcześnie, albo za późno? Boję się że kiedyś nie wytrzymam, że poddam się i poproszę weta o zastrzyk z litości. Błagam, niech ktoś da dom temu psu na jego ostatnie lata! Nie umiem patrzeć jak cierpi w schronisku, ale nie mogę też wytypować go do eutanazji, zabrać tej iskierki nadziei. Możecie pomóc nie tylko Piratowi, ale też mnie, uwalniając od odpowiedzialności za jego los. Proszę o to z niewielką nadzieją, bo przecież to tylko stary, przygłuchawy, niedowidzący pies. Jednak nie zaznam spokoju, jeśli nie spróbuję. Piracik to piesek około 10 letni ,zgadza sie z innymi wspołbratyńcami :)[URL]https://www.facebook.com/photo.php?fbid=149798678505416&set=oa.471341656248821&type=1&theater[/URL][/FONT][/COLOR]
×
×
  • Create New...