Jump to content
Dogomania

Amberówna

Members
  • Posts

    42
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Amberówna

  1. [quote name='evel']A owczarki nie? Aha. ONków "tresować" nie trzeba. A później na ulicach mamy ONki (czy psy w typie) wiecznie sfrustrowane, ujadające na wszystko dookoła z okazji wyjścia na spacer, zafiksowane na "obronę" terenu polegającą na nieustanny bieg pod płotem i jazgot, bo leci listek, bo idzie kot, bo przejechała śmieciarka, bo ktoś idzie po drugiej stronie ulicy, bo, bo, bo... Polujące na inne psy, szczypiące je, zaganiające w bardzo nieprzyjemny sposób, karcące, reaktywne, drace jadaczki na ludzi, ciągnące swoich pańciów jak chorągiewki tu czy tam. Każdy pies pierwotnie pracujący, a takimi psami jest większość owczarków, potrzebuje stymulacji fizycznej i psychicznej do prawidłowego rozwoju. Jedne mniej, drugie więcej. Na pewno nie jest jednak tak, że dla bordera trzeba mieć czas 24h/dobę, a najlepiej w ogóle nie chodzić do żadnej szkoły, nie pracować, a kaska niech z nieba spływa wartkim strumieniem. Warto też się zastanowić nad kwestią pobudzenia i wyciszenia psa, bo życie z wiecznie pobudzonym owczarkiem (jakimkolwiek) potrafi być prawdziwym koszmarem. [quote name='motyleqq']no evel, przecież każdy ONek to urodzony Szarik. wiadomo, nic nie trzeba z nim robić. a już na pewno nie tyle, co z borderkiem. baardzo ONki ucierpiały przez swoją popularność i widać to nawet na tym wątku. to, że są na co drugim podwórku, nie znaczy, że tak powinno być i że nie wymagają pracy. Nie rozumiem tego oburzenie... przecież nie powiedziałam, że z ONkiem pracować nie trzeba, że to spokojny, niewymagający pies... Jeśli jest to pies z lini użytkowej to napewno trzeba mu poświęcić wiele czasu. Ale BC to psy, które wymagają dużo więcej uwagi. Warto zauważyć, że np. BC muszą przejść próby pracy, żeby móc być psami hodowlanymi a ON - nie muszą. Czyli już jakby "z urzędu" BC muszą po prostu pracować ze zwierzętami, czy w jakikolwiek inny sposób (nie wiem dokładnie jak te próby wyglądają w przypadku owczarków), czy instynkt mają napewno silniejszy. Tak więc nawet z ONkiem pracować trzeba, ale jednak mniej niż z BC. Na dodatek wydaje mi się, że ON budzą większy respekt, niż BC i zdaje mi się, że stróżują lepiej. Tak więc, proszę się nie obrażać jeśli ktoś ma inne zdanie od was :)
  2. [quote name='evel']Nie zgadzam się. BC to nie są jakieś nadpsy.[/QUOTE] Nie są nadpsami, ale są psami pasterskimi i to o bardzo silnym instynkcje. Z doświadczenia wiem, że BC są dużo bardziej wymagające pod względem ruchowym niż ON. Są to też psy, które powinny być tresowane i to dosyć intensywnie.
  3. 7 letnia suczka, mieszakniem ON z amstaffem nazywa się Bela :D bo moja mama tak wymyśliła i już a moja suczka wyżła weimar. nazywa się Amber - czyli bursztyn po ang., przez kolor jej oczu :)
  4. A ja collie, a już broń boże border collie nie polecam. To są psy dużo bardziej wymagające pracy niż ON. Do tego zdarza się, że sobie dziecko pomylą z zagubioną owieczką i je będą chciały zagonić do stada... czyli będą próbować gryźć. ON to jedno z najlepszych rozwiązań, ale niekoniecznie z lini użytkowej. Może poszukaj w schroniskach w twojej okolicy, będzie jakiś ONek do adopcji?
  5. Ja bym tam małemu pieskowi nie dawała kaszki... u mnie wszystkie psy po kaszcze miały wzdęcia :/ No i aboslutnie nie dawać psu mleka krowiego! Psy nie są przystosowane do jego trawienia i dostają biegunki od niego, lub innych sensacji. Mogę ci polecić ryż preparowany, widziałam, że u nas nie jest on stosowany, ale np. we Włoszech stosuje się go do karmienia szczeniąt. Wystarczy pięc minut przed podaniem zalać odrobiną ciepłej wody. Do tego biały ser, jogurt naturalny, narazie jakieś chude mięsko możesz wprowadzić.
  6. Sybel- moja suczka dostaje Pedigree Vital Junior, a karmy z puszki to różne. Niby dzienna porcja Pedigree to dla niej 360 gram... ale jak jej daje 150 gram jako jeden posiłek, to ona piszczy i jest jeszcze głodna. Jak karmę zamoczę to jest troche lepiej, ale np. przy 100 gramach piszczy z głodu... Myślę, że jakbym mojej suni dała nawet 500 gram a raz to by zjadła. Boję się, że ją utuczę dając jej za dużo a z drugiej strony nie chcę, żeby pies był głodny... ehhh :/
  7. [quote name='klaki91']Błagam.....[B]jak ktoś przysiądzie i zada sobie trochę trudu poczytania o psach czy wybranej rasie to raz dwa natknie się na informację o nowo powstałych stowarzyszeniach.[/B] W ogłoszeniach też przecież często zaznaczane jest "hodowla zarejestrowana w blabla"- i nikogo nie dziwi fakt, że w różnych ogłoszeniach to "blabla" się różni? nikt nie zada sobie trudu sprawdzenia o co właściwie chodzi?, [B]hodowcy z ZK ponadto często wrzucają do swoich ogłoszeń info o nowej ustawie i o tym, że rodowody tych stowarzyszeń nie sa tym samym co rodowód ZK. [/B][/QUOTE] Co do pogrubionego - o rasie czytałam sporo, bo od zawsze marzył się mi i mężowi wyżeł weimarski, ale niestety polski internet jest dosyć skąpy jeśli chodzi o info o tych psach, dlatego informacji szukałam na stronach włoskich (gdzie jest prawdziwz boom na te psy) i angielskich. A nawet czytając materiały dostępne u nas, nie natknełam się na nic o takich organizacjach. Nigdy nie widziałam takiego ogłoszenia też. [B]klaki91[/B]- "wszędzie się trąbi o.." nie, nie wszędzie, w telewizji nigdy nie słyszałam aby poruszono ten temat, w gazecie nic nie przecztałam, na innych stronach nie widziałam żadnego komiunikatu ani nic... to, że wie o tym grupa osób zainteresowana tematem, nie znaczy że przeciętny Kowalski o tzm wie... Wyobraź sobie, że o kynologi wiem dużo więcej niż np. moja mama, siostra, koleżanki, wiem wogóle co to jest rodowód, że pies za 300 zł, który wygląda jak york, wcale nim nie musi być; wiem co zrobić, żeby pies lub suka zdobyły uprawnienia hodowlane (większość ludzi nie wie nawet, że jakieś uprawnienia są potrzebne)... Tak więc to nie jest tak, że mam zero wiedzy w temacie, a jednak dałam się oszukać. bo po prostu nic o takich stowarzyszeniach nie wiedziałam. Wam zdaje się, że info o tych stowarzyszeniach spadają na człowieka z nieba... a ja się dowiedziałam coś tylko, kiedy wpisałam nazwę do wyszukarki.Temat wcale nie jest tak popularny jak się wydaje. Co do pytań "a co gdyby suka byłaby rodowodowa, ale nie miałaby sukcesów na wystawach" - trudno, liczyłam się z taką możliwością. Ale przynajmniej miałabym wstęp na wystawy... a teraz to co najwyżej mogę sobie pooglądać wasze psy.
  8. [quote name='Rinuś'][I][B][COLOR=#ff0000]Amberówna[/COLOR] może odezwij się do [COLOR=#ff0000]szysz [/COLOR]z poprzedniej strony ,która chyba ma propozycję dla Ciebie.[/B][/I][/QUOTE] Niestety nie mam teraz warunków i miejsca dla drugiego pieska :(
  9. Hej :) Szukam kogoś kto mieszka w okolicach Dzierżoniowa, Bielawy, Ząbkowic śl., Wałbrzycha itp. na wspólne spotkania z pieskami od czasu do czasu, kiedy zrobi się cieplej. Mam 2 miesięczną suczkę, chcemy żeby socjalizowała się z innymi psami, ale niestety nie znam nikogo ze spokojnym, ułożonym psem - albo gryzą, albo atakują inne psy, albo wogóle nie słuchają właścicieli i robią to co chcą... Ktoś z tych okolic?
  10. Witam, mam pewne wątpliwości co do diety mojej 2 miesięcznej suczki (wyżeł weimarski). Zdaje mi się, że zjada ona za dużo... Rano ok. 6 -7 dostaje mokrą karmę, około 80 gram, plus do tego jakiś dodatek (biały ser, marchewka, ryż), i razem mamy 100 gram Ok. 11 - 12 dostaje 150 gram suchej karmy Ok. 16 - 17 mokra karma 80 gram, zazwyczaj do tego 50 gram suchej, lub 50 gram mięsa, czyli 130 gram Ok. 22 - 24 (zależy kiedy się obudzi) dajemy jej 100 ml zupy, rosołu z ryżem preparowanym, makaronem, karmą itp. jakieś 200 gram Razem dostaje 580 gram jedzenia! I cały czas mam wrażenie, że jest głodna, posiłki zjada błyskawicznie, domaga się jescze... Jak myślicie, czy powinnam zmniejszyć porcje jedzenia? Mam jeszcze jedno pytanie dot. witamin, codziennie dostaje łyżeczkę Vitadog Junior, zgodnie z zaleceniami weta... ale boję się, że piesek "przedawkuje" witaminy... Podaję skład: [FONT=arial]1 kg preparatu zawiera:[/FONT] [FONT=arial]Wapń – 300,0 g Fosfor – 100,0 g Żelazo – 2,0 g Magnez – 2,0 g Cynk – 1,0 g Witamina D3 – 45.000 I.U. Witamina C – 2.500 mg Witamina H (biotyna) – 1 mg [/FONT]
  11. [B]ann1gorszapolowa [/B]- problem jest taki, że po prostu zamiast stać się właścicielką rasowego wyżla, to jestem właścicielką drogiego kundla... Może to troche brutalne, ale w sumie prawdziwe. [B]aneta[/B]- 40-50 takich stowarzyszeń o.O Jestem w szoku. Naszła mnie taka refleksja... nie popieram pseudohodowli, ale może nawet lepiej, że powstały takie stowarzyszenia, przynajmniej te osoby są gdzieś zrzeszone i może łatwiej będzie je kontrolować ( w sensie przy zaniedbaniach nie będą mogli się wyprzeć psa, lub hodowli). Ustawa namieszała, ale teraz cała "szara psia strefa" musi wyjść na światło dzienne.
  12. No właśnie sama nie wiem co mnie skłoniło do niesprawdzenia hodowli... to był mój wielki błąd. Z pieskiem u weta już byłam, wszystko w porządku. U hodowcy była już zaszczepiona i odrobaczona, facet mi pokazywał badania rodziców w kierunku dysplazji (o ile to były naprawde ich badania.... teraz to niczego nie można być pewnym). W sumie to chyba fakt, że facet tak rzeczowo gadał, widać było, że kocha te psy i się na nich zna, dał nam wyprawkę, porady itp. zamydlił trochę moje oczy, bo po prostu pseudohodowcy jak dotąd byli to dla mnie ludzie, którzy trzymają w jednym pokoju 30 yorków. Z tego co widziałam na stronie SWKiPR wystawy niby są... ale nie ma o nich żadnych info. No i żeby zdobyć uprawnienia to może ktoś przyjechać do twojego domu (płacisz dojazd plus 150 zł chyba) na przegląd i może twój pies mieć uprawnienia. A do konkursów pracy nie możemy startować, bo są dopuszczane tylko psy z rodowodem FCI, taką informację znalazłam w regulaminie. Meteryki jeszcze nie mam, ma zostać niedługo wysłana pocztą. A niejako potwierdzeniem tego, że kupiłam tam szczeniaka może być sms do niego wysłany, zrobiłam screen ogłoszenia, mam książeczkę psa, gdzie jest wpisany jako hodowca, jest wpisana rasa psa (uzupełniał ją on).
  13. Gdybym wiedziała, że to taka pseudohodowla to bym nigdy nie kupiła tam psa... :/ A człowiek niestety zaufał komuś, no i nawet nie pomyślałam, że rodowód może być tylko kawałkiem kartki podpisanym przez członka jakiegoś gównianego stowarzyszenia :/ No cóż, przez kilkanaście następnych lat na pewno na drugiego psa stać mnie nie będzie :/
  14. [quote name='a_niusia']a co to sa za "konkursy polowan"? pies o niewiadomym pochodzeniu niekoniecznie musi przejawiac instynkt mysliwski. a jesli bedzie przejawial to po prostu zacznijcie z tym psem pracowac tak jakbyscie go do konkursow przygotowywali (nie wiem jakich, bo "konkursy polowan" brzmi enigmatycznie). pies bedzie mial z tego kupe radosci, a wy nabierzecie wprawy przed zakupem "legalnego" psa, ktorego bedzie mozna wystawiac w konkursach dla wyzlow. jest sporo dobrych hodowli wyzlow weimarskich w polsce. troche sie wydymaliscie...[/QUOTE] O Boże, ale gafa :P Konkursy pracy, nie konkursy polowań! A "hodowca" polował ze swoimi psami, tak więc instynkt chyba jest.
  15. Umowa ustna, facet nie zapewniał mnie o tym, że suczkę można wystawiać, a ja tez jakoś nie zapytałam - po prostu w życiu bym nie pomyślała, że wogóle istnieje opcja jakiegoś lewego rodowodu. Czekunia - nie myślę o jej rozmnażaniu. Bardziej boli mnie brak możliwości brania udziały w konkursach polowań... Podle się czuję :/
  16. Witam! Jestem nowa na forum, potrzebuję porady, albo chociaż tylko kogoś kto mnie zrozumie... :placz: Zacznę od tego, że od zawsze chorowałam na wyżły weimarskie, tak samo jak mój mąż. W końcu udało nam się to marzenie spełnić i staliśmy się właścicielami cudownej suczki. Hodowla wydawała się być jak najbardziej w porządku - pieski zadbane, duże kojce, łąka i staw gdzie mogły się wyszaleć. Właściciel udzielił nam wielu informacji, widać było, że po prostu zna się na tej rasie. Pokazał nam rodowód ojca (odkupił go od innego hodowcy, syn championki, dużo holenderskiej krwi, pies z normalnej hodowlii z uprawnieniami reproduktora) a ja głupia nie zapytałam o rodowód matki (która może go nawet nie ma...). Zdecydowaliśmy się na zakup szczeniaka, metryczki nie dostaliśmy do ręki, bo ponoć było jakieś zamieszanie przez święta i dotrą trochę później. No i wczoraj tkneło mnie coś, żeby poszukać może na forach innych piesków z tej hodowlii. No i natknełam się na ogłoszenie tego samego Pana, w którym pisało, że hodowla jest zarejestrowana w SWKiPR.... Nie wiedziałam nawet, że takie coś istnieje wogóle. Załamałam się totalnie, zwłaszcza, że mieliśmy zamiar naszą suczkę wystawiać na konkursach polowań, które są dostępne tylko dla psów z rodowodem FCI. Chcieliśmy też założyć własną hodowlę tych psów... teraz to mogę sobie co najwyżyżej na allegro będe mogła pieski wystawiać... Oczywiście nie mam zamiaru oddawać suni z tego powodu, ale czuję się załamana i oszukana. Wątpię, żeby istaniała opcja przepisania się do jakiegokolwiek innego związku (choćby PKF czy PKPR), co pogłębia moją frustrację.:placz:
×
×
  • Create New...