mój pies został w takim hotelu na dwa tygodnie jak musiałam lecieć to tej chorej kanady, gdzie nie wpuszczają psów rasy amstaff. Wybrałam najlepszy hotel z możliwych i co i prawie straciłam moje maleństwo. Pierwszy tydzień jeszcze jakoś dał się nakarmić, wyprowadzić, ale już wtedy z tęsknoty dostawał bzika. Drugi tydzień już tragedia. pogryzł sobie ogon, strasznie stracił na wadze i zaczynał terroryzować opiekunów ... Można psa umieścić w najlepszym miejscu na świecie z najlepszą opieką, ale i tak będzie tęsknił strasznie za swoim właścicielem ... Teraz już wiem, że nigdy nie zostawię go na dłuższy czas samego w takim miejscu, ale to też zależy od samego psa jak będzie podchodził do rozstania. Powodzenia