Przychodzi patrzy sie na mnie, szczeknie 2 razy i odrazu goni do drzwi wejsciowych i z powrotem tak że nie ma z tym żadnego problemu. Tak jak przed wczoraj o 3 rano siadł w drzwiach sypialni i sobie szczeka, wstałem a on do miski - no brak wody bo susza w nocy była to wypił wszystko - mysle - nalalem i do spania, nie mineło 15 minut - wrócił - 1 szczeknięcie i siedzi, czeka nic się nie dzieje znowu się dopomina. No dobra myśle trzeba wstać ubrałem się i na spacer przed dom - to sobie sikną góra dwa małe razy i już chce wracać. Wszedl do domu dokończył reszte wody bo dla niego woda nie może stać i sie marnowac jak jest trzeba wypić i poszedł szczęśliwy spać. Dlatego teraz wychodze z nim ok 23 wieczorem i do rana spokój. A w tej chwili tak mocno zasnął że biega przez sen oczywiście pod choinką.