Jump to content
Dogomania

Agata i Rysiek

Members
  • Posts

    37
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Agata i Rysiek

  1. jestem za! :) mam kundelka we Wrocławiu. Ze względu na duże niewykorzystane do końca tereny wg mnie dobrym miejscem byłaby stara część parku szczytnickiego. nowa część jest już pięknie urządzona dla ludzi - w starej najczęściej spotyka się tylko psiarzy na spacerach. dodatkowo komunikacja jest niemal doskonała :) jeżdżą tramwaje i autobusy. Fajnie by było gdyby część parku była ogrodzona z przeznaczeniem dla psów- aby pieski można było puszczać nie obawiając się że wybiegną na tory czy że zrobią komuś krzywdę. ławeczki już są, brakuje śmietników na kupę - więcej ich jest poza terenem parku. w parku jest mnóstwo niewykorzystanych polanek a gdyby kilka z nich zaadaptować na przestrzeń dla psów wtedy nikt nie puszczał by psiaków na pozostałych (dzięki temu także ci którzy nie są fanami piesków a lubią spędzać czas na piknikach czy badmintonie mieliby święty spokój :)) cudownie by było gdyby dostępny był tor do agility, polanka z miejscem do rzucania frisbee, basenik do taplania się w upały, piaskownica do kopania itp psie frajdy :) do tego przydałoby się chociaż minimalne oświetlenie dla bezpieczeństwa i możliwości pójścia na spacer z psem także w zimowe wieczory bo niestety ta część parku jest całkowicie ciemna. edit: co do dostępności dla niepełnosprawnych to w tym parku nie ma z tym problemu, natomiast matek z wózkami i małymi dziećmi również w tym parku nie widzę - jednak w parku szczytnickim jest dla takich mamusiek z dziećmi dużo wyznaczonych ogrodzonych placów zabaw więc nie widzę konieczności aby także do psiego placu zabaw miały się wybierać z dziećmi, szczególnie małymi, szczególnie biegającymi a nie siedzącymi w wózku pod nadzorem ;) miejsce dla psów wg mnie z założenia jest miejscem gdzie psy powinny biegać swobodnie pod nadzorem opiekunów ale nie na smyczy aby dzieciaczkom się krzywda żadna nie stała. z parku korzystałabym codziennie, nawet kilka razy dziennie, w letnie dni chętnie nawet z psiakiem udałabym się tam na jakiś piknik czy coś gdyby jakieś przyjemne ławeczki ze stolikami były na kilka godzin (i tak tam chadzam na spacery, tyle że zawsze na smyczy póki co :)
  2. czy to normalne że pies szorstkowłosy na karku ma włos który mimo długości wskazującej wyraźnie na wystarczającą dojrzałość nie chce opuścić skóry? :) piechu to kundelek szorstkowłosy. wszędzie pięknie da się rwać a na karku nie da rady. może źle to robię :)
  3. na zalesiu (okolice przystanku braci gierymskich) koło poczty i społem jest mięsny gdzie dostałam wór kości wieprzowych [B]za darmo[/B] ;) kości kulkowe i łopatki z całkiem pokaźną ilością resztek mięsnych - tylko zapytałam czy są a Pan poszedł i po chwili przyniósł mi taki wór że ledwie do domu doniosłam ;) mięsko mają w cenach sklepowych (bez rewelacji) ale polecam do zupy ludzkiej ;) żeberka wędzone - kiedyś pół miasta zjeździliśmy za żeberkami do grochówki i się okazało że koło nas mają :) zupka była pierwsza klasa czy ktoś sprawdzał wrocławskie ubojnie drobiu lub hurtownie mięsa? jedna z hurtowni jest na targpiaście - podjechałabym ale mam strasznie daleko i nie wiem czy warto :(
  4. Witajcie :) trafiłam tu przypadkiem dopiero teraz i widzę że już nie jest to potrzebne bo suńka ma nowy dom, ale chciałam zaoferować się na przyszłość jakby były problemy z odczytaniem tatuażu. nie jestem jakimś specem od szyfrów ale jako grafik z dobrego zdjęcia mogę często wyciągnąć masę ukrytych i niewidocznych dla ludzkiego oka detali. - zdjęcie tego tatuażu było dość mocno skompresowane, ale co nieco udało się podkręcić. Moim zdaniem to 436S :) lub 4365 (ale takich tatuaży chyba nikt nie robi bez literki - nie wiem nie znam się) ;) przy większym i lepszej jakości zdjęciu pewnie jeszcze więcej udałoby się odczytać. jak wspomniałam teraz to się już pewno nie przyda ale może w przyszłości podobny przypadek niewyraźnego tatuażu się zdarzy. [IMG]http://img23.otofotki.pl/obrazki/nx994_whfdrd.jpg[/IMG]
  5. Rysiek nosi półzaciskową materiałową której wcale mu nie ściągam. nie przeszkadza mu, bo kiedy nie jest na smyczy jest zupełnie luźna. Sierści nie wyciera bo podszyta jest delikatnym materiałem a przy okazji mam pewność że jakby mi gdzieś między nogami wypełzł z domu i zwiał to zawsze będzie miał ze sobą adresówkę. Nie żeby mu się to zdarzało w przeszłości ale 100% pewności do psiaka raczej nie można mieć :) szczególnie że jest z nami dopiero 2 miesiące :)
  6. Witajcie! Jestem tu nowa więc wybaczcie jeśli nie trafiłam w odpowiedni dział. Od miesiąca jestem mamuśką Ryśka. Ma on około roku, jest mieszańcem z terrierowatymi domieszkami. Na spacerach zauważyłam że głównie interesuje go węszenie i tropienie. Na śniegu wyraźnie widać, że chodzi tropem psów i innych zwierząt. Nie interesuje go polowanie na nie (napotkane ptaki, koty czy wiewiórki go nie interesują) jednak widzę że wyjątkową frajdę sprawia mu węszenie. Wprowadzamy zabawy które mają mu zapewnić frajdę z węszenia (szukanie przedmiotów, szukanie Pańci itp) ale zastanawia mnie jak sprawić aby zainteresował się także innymi zabawami. W domu czy na podwórku (ogrodzony - dobrze wywęszony teren :)) nie interesuje się już węszeniem - goni piłkę, biega z suńką sąsiadów, próbuje czasem coś tam kopać ;) przeciąga się ze mną sznurkiem i robi piruety w powietrzu ;). Ale gdy tylko wychodzimy na spacer - nos wbija w ziemię i węszy calutką drogę. Nie reaguje wtedy na wołanie czy jakąkolwiek próbę zwrócenia na mnie uwagi (działa tylko piszczek z ulubionej zabawki - właśnie zamówiłam gwizdek aby móc go przywołać kiedy się zawęszy i zapomni o świecie ;)) chciałabym jednak zapewnić mu więcej ruchu i swobodnego biegania na spacerze a nieco boję się go spuszczać ze smyczy - bo chociaż przywołanie działa w 90% przypadków to jednak jak wpadnie na jakiś ciekawy zapach to jakby świat nie istniał - idzie gdzie go nos poprowadzi nie bacząc na wołanie. Na spacerze nie obchodzi go piłka, patyk, sznurek ani nawet parówki (!!!) nie mówiąc o innych mniej smakowitych smaczkach. chciałabym ćwiczyć to czego nauczył się w domu także na dworze, ale tam nie umie się skupić na niczym innym niż tylko na węszeniu. chciałabym iść z nim na szkolenie - jednak boję się że nic z tego nie będzie jeśli nie będzie umiał się na mnie skupić :) Co o tym myślicie? jakieś rady, pomysły? może jednak zdecydować się na to szkolenie? dodam że żywi się karmą JOSERA sensi - bez dosmaczania, ale na mokro. smaczniejsze kąski dostaje tylko w ramach szkolenia aby były czymś wyjątkowym. Wprowadziliśmy też kliker który dobrze się sprawdza, ale tylko w domu bo na dworze nie zwraca na niego uwagi (przestają go motywować smaczki?) ma dużo ruchu kilka spacerów dziennie, po 10-30 min, dłuższe wyjścia 1-2 h i dużo ruchu w ogrodzie.
×
×
  • Create New...