Jump to content
Dogomania

pusia85

Members
  • Posts

    100
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by pusia85

  1. Tak, Borysek, jest już oficjalnie naszym pieskiem :) :multi: Chciałabym w tym miejscu bardzo serdecznie podziękować wszystkim za: - wyciągnięcie go z mordowni, - ogłaszanie, - akcesoria, - zorganizowanie bazarku, - zakupy na bazarku, - wypożyczenie zabawek, - karmę, - pieniążki, - wszystkie rady i wsparcie duchowe oraz dobre słowa :) To dzięki Wam WSZYSTKIM Borys jest teraz szczęśliwym psem :loveu: Jak będę miała jakieś fotki, to oczywiście się podzielę ;) Pozdrawiam cieplutko :bye:
  2. [quote name='BERKANO']Mam nadzieję, że Borys przez zacietrzewienie ludzi nie zostanie na lodzie.[/QUOTE] Borys jest i będzie bezpieczny :)
  3. [quote name='Agnieszka Kamińska']Mam wątpliwości czy dom którego nie stać żeby kupić miski ze stojakiem jest w stanie zapewnić odpowiednią opiekę Boryskowi który wymaga leczenia.[/QUOTE] Nie wie pani, czego Borys wymaga, więc radziłabym się w tym temacie nie udzielać, temacie, o którym ma pani nikłe pojęcie. A są na tym świecie rzeczy, których nie można kupić, o wiele cenniejsze niż rzeczy materialne, bo na te, jeśli będzie potrzeba, pieniądze się znajdą, w taki czy inny sposób.
  4. [quote name='monika55']Pozwolę sobie wyjasnić pewne rzeczy. Domu szukać zaczęłam po propozycji DT o pozostawienie tam Borysa za karmę i weta. Ciągle jako DT. Czy mogłam się zobowiązać że przez x lat będę w stanie to robić? Nie mogłam. [/QUOTE] To nie było do końca tak. Pani Monika zadzwoniła do mnie po mojej propozycji spotkania się, do którego jednak nie doszło. Zostałam wtedy poinformowana, że Pani Monika ma wiele telefonów w sprawie adopcji Borysa, że ma on nieustalony status w schronisku, że nie może wiecznie przebywać na DT. Ja tylko odpowiedziałam, że przecież istnieje coś takiego jak dożywotnie domy tymczasowe. I na tym się skończyło. Mieliśmy z mężem się zastanowić "pomału, spokojnie", jak p. Monika pisała na forum. [B]Nigdy nie mówiłam, że Borys może u nas zostać za karmę i weta.[/B] Nigdy!!! Jednak już na następny dzień pojawiła się informacja, że do wtorku mamy podjąć decyzję i gdzie tu "pomału, spokojnie"? A żadnego telefonu już więcej w tej sprawie nie było, a do forum nie miałam dostępu, więc myślałam, że sprawa stanęła w miejscu, przynajmniej do czasu zakończenia leczenia, jak wtedy było ustalone do końca stycznia. Bo w moim rozumieniu nie warto narażać chorego psa na tak wielki stres zmiany otoczenia, opiekunów, wielogodzinny transport. Ale to chyba tylko ja tak rozumiem. Następna sprawa. Teraz, gdy pies jest w bezpiecznym miejscu, po operacji, "sprawdzony" jak zachowuje się w domu, po terapii behawioralnej, to teraz niby telefony się "urywają" w sprawie Borysa, a gdzie byli ci wszyscy ludzie, jak Borys przez 4 miesiące siedział z wielkim guzem w schronisku??? Jeśli chcą pomóc jakiejś biedzie, to ile psów ze schronisk jest w potrzebie, których życie, a na pewno psychika, są zagrożone. . . Powiem tak, nasz DT był w porządku, dopóki nie wyszło, że Borys ma chorą wątrobę, bo to my kupowaliśmy psu jedzenie (mięso z kurczaka, serca, żołądki, ryż, kasza, makaron, puszki) oczywiście z własnej, nieprzymuszonej woli, bo tak się zaoferowaliśmy i nie było to dla nas problemem. Suchą karmę, którą otrzymaliśmy ze schroniska w dniu odbioru psa, jak najbardziej zwrócimy. To, że Borys ma chorą wątrobę nie stwierdzono od razu, bo "eksperymentowano" z odrobaczaniem, Laccidem i dopiero, gdy to nie pomogło, zdecydowano się na badania krwi ładnych parę tygodni po operacji. To, że Borys się wybudził po narkozie, to jest cud. Bo, jak się póżniej okazało z taką wątrobą, z tak osłabionym organizmem, mógł po prostu tej operacji nie przeżyć. A wystarczyło tylko zrobić badania krwi przed zabiegiem i wszystko byłoby wiadomo. Histopatologii guza oczywiście też nie było. Moja prośba sprawdzenia niepokojących nas narośli na powiekach psa została przez weta zbyta milczeniem, tak jakbyśmy wymyślali sobie niestworzone rzeczy. Teraz Borysek jest po profesjonalnej konsultacji okulistycznej i wiemy, co i jak, i powiem tylko, że sprawa nie zapowiada się ciekawie i nie chodzi tu bynajmniej o obustronną zaćmę. [quote name='monika55']Następnie Pusia [B]zaproponowała [/B]udział w adopcji Borysa do Wrocławia[/QUOTE] Proszę mi pokazać gdzie jest taka moja propozycja?
  5. [quote name='shanti']Ja też proszę jako schronisko o dogadanie się stron zainteresowanych. Nie chciałabym żeby Borys znalazł się z powrotem w schronisku. To go zabije.[/QUOTE] Spokojnie, tak jak pisałam wcześniej, Borys NIGDY już do schroniska nie wróci.
  6. [quote name='monika55']Ja muszę coś postanowić w sprawie Borysa bo wiecznie w DT przebywać nie może. Ja nie mogę zapewnić na 100% że zawsze zdobędę pieniądze na karmę i weta. A co będzie jak zabraknie kasy? A już mam problem bo przecież nie mam żadnych deklaracji.[/QUOTE] Drogie dogomaniaczki, ja pierwszy raz mam do czynienia z taką sytuacją, że mam u siebie psa ze schroniska na DT, nigdy również nie adoptowałam żadnego zwierzaka, więc przez te 3 miesiące uczyłam się, poznawałam, na czym to polega (nie wiedziałam np. że jest coś takiego jak bazarki), i nadal wielu rzeczy nie wiem. Jeśli chodzi o opiekę, to kieruję się miłością do zwierząt i to serce mi podpowiada, co mam robić. I chyba dobrze to robię, skoro zwierzęta żyją u mnie bardzo długo, a odchodzą po wielu, wielu latach w wyniku śmierci ze starości. Natomiast w sprawach formalnych (DT/adopcja) to Pani Monika jako bardzo doświadczona osoba, mogła się z nami spotkać i powiedzieć nam co i jak, jak to będzie wyglądało, co się zmieni. Może dla Was jest to oczywiste, ale nie dla mnie. Poza tym są różne opcje, co schronisko czy fundacja, to inaczej. Ja uważam, że poprzez spokojną rozmowę można zawsze dojść do jakiegoś porozumienia. Ale my tylko zostaliśmy postawieni przed wyborem (i to jeszcze tylko poprez forum) albo adopcja albo Borys jedzie do Wrocławia. I tylko o to mam żal, że nie została z nami przeprowadzona merytoryczna rozmowa na temat naszej adopcji Borysa, a zamiast tego wybór jak wyżej.
  7. [quote name='monika55']Pusia nie wyraziła swjego zdania ostatecznie. Według umowy spisanej pies jest prawnie mój i muszę myślec o jego przyszłości bo adoptować go nie mogę. Pusia wie że ma pierwszeństwo do adopcji ale nie podjęła decyzji.[/QUOTE] Pusia nie wyraziła swojego zdania co do adopcji Borysa, bo to nie Pusia podpisywała z Panią umowę, a więc to nie Pusia ma pierwszeństwo do adopcji, a poza tym nie zostałam upoważniona przez osobę, z którą podpisała Pani umowę o DT do oznajmienia decyzji na forum. Na umowie są wszelkie dane kontaktowe, wystarczyło tylko zadzwonić i wszystko byłoby jasne. Nawet, gdybym napisała na forum o jakiejkolwiek decyzji, to i tak nie byłaby ona wiążąca, bo opiekun tymczasowy Borysa mógłby ją podważyć, nie pomyślała Pani o tym? Mąż kazał przekazać, że nie będzie w tak ważnych kwestiach rozmawiał z Panią poprzez forum, na którym on się nigdy nie udzialał, ani przez osoby trzecie, czyli przeze mnie. On oficjalnie o żadnej adopcji nie wie, bo nie usłyszał tego od Pani. My zawsze osobiście się z Panią kontaktowaliśmy (telefonicznie, sms, ewentualnie PW) w ważnych sprawach, jak wizyta u weterynarza, czy spotkanie w schronisku, aby mieć pewność, że Pani o tym wie i to akceptuje. [quote name='monika55']W głębi duszy myślałam że Pusia jakąś decyzję podejmie. Najlepszą dla Borysa.[/QUOTE] Czy ja kiedykolwiek na tym forum nie odpowiedziałam na jakieś pytanie??? Skoro tak długo się nie udzielałam, to znaczy, że coś się stało. Wystarczył tylko jeden telefon i wszystko byłoby jasne, ale Pani wolała załatwiać sprawę poza naszymi plecami.
  8. [quote name='Sarunia-Niunia']Z tego co widzę, sprawa toczy się do przodu.... Rozumiem, że Pusia wie o wszystkim i oddaje Boryska??? Bo jakoś nie widzę nic na ten temat... chyba, że decyzja zapadła poza wątkiem...[/QUOTE] Nie, Sarunia, ja o niczym nie wiem, bo nie było mnie parę dni na forum :( i żadna decyzja poza wątkiem nie zapadła.
  9. Hmm, ciężko, bardzo ciężko :( Szykuje się kolejna nieprzespana noc, bicie się z myślami. Jeśli Borysek miałby mieć u kogoś lepiej, to nie będę stawała na drodze, aby mu to uniemożliwić. Chcę tylko wiedzieć, czy tam będzie miał lepsze warunki, a to przecież można sprawdzić. Wybierzmy, jak najlepszy domek dla niego, o to tylko proszę, apeluję. Szkoda, że Borysek nie może się w tej kwestii wypowiedzieć, ale on, tak jak my, nic nie wie o potencjalnie nowym domku.
  10. Ale przecież chodzi o to, aby Borys miał jak NAJLEPSZY dom, przecież to jest psiak "specjalnej troski". Powtórzę, jeśli pan jest w stanie zapewnić psu lepsze warunki niż my (m.in. brak dużej ilości schodów - pies coraz starszy będzie miał trudności, ogrodzony teren do wybiegania się itp.), to dla DOBRA Borysa bylibyśmy w stanie go oddać. A że wizyta przedadopcyjna nie jest wiążąca, najpierw można sprawdzić warunki, a potem podjąć decyzję o adopcji. My chętnie z panią na taką wizytę byśmy się udali. Może to pani powtórzyć temu panu. A to, że Borys nie wróci już nigdy do schroniska, jest pewne!
  11. Monika, napisz nam coś o tym panu, jeśli w stanie zapewnić Borysowi lepsze warunki niż my, to chyba by nam ułatwiło to podjęcie decyzji.
  12. [quote name='Sarunia-Niunia']Zaglądam do Boryska i ciepło przytulam do serducha najbardziej uroczego Seniora:loveu: Biedny Borysio - jeść nie dają, to musi biduś radzić sobie sam i "nadganiać" suchymi bułkami:shake::cool3:.... hihihi:evil_lol:....[/QUOTE] Tak, Sarunia, co tam najlepsza karma na rynku, Borysek bardziej woli suche bułki:roflt:
  13. [quote name='shanti']Pusiu, na ile starczy Boryskowi ten worek karmy? Możesz tak w przybliżeniu określić?[/QUOTE] Ostatnio Borys dostał od weterynarza w spadku po innym piesku pół worka karmy, tak więc teraz mamy 15 kg, a to starczy na 5 tygodni, czyli mniej więcej do połowy lutego.
  14. Witam. U nas bez zmian, tzn. dobrze, jeśli można tak powiedzieć. Za radą weterynarza, aby polepszyć stan sierści Boryska, dodajemy mu do karmy olej słonecznikowy, ale aby jego włos był mocny, zdrowy i lśniący potrzebny jest dłuższy okres czasu. Jeśli chodzi o zabawę, to Borysek interesuje się tylko prasowanymi kostkami, potrafi wtedy nawet 4 godziny taką kostką się zajmować, aż w końcu jej nie zje ;) Inne zabawki do gryzienia w ogóle go nie interesują :shake: Z Boryska troszkę łobuz się zrobił. Musimy zamykać szafkę z koszem na drucik, bo parę razy otworzył ją sobie i grzebał w śmieciach :mad: ostatnio znalazł wyschniętą bułkę i zaczął ją jeść, łobuziak jeden. Cały czas jest na diecie. Trzy razy dziennie je sobie suchą karmę (nadal pochłania ją w ekspresowym tempie) i czekamy na powtórne badania.
  15. Byliśmy dzisiaj u weterynarza. Jeszcze jest za wcześnie od odstawienia leków, aby stwierdzić, czy jest zdrowy. Mamy przyjechać pod koniec stycznia i wtedy wszystko będzie wiadomo. Więc myślę, iż do tego czasu powinniśmy się z adopcją wstrzymać, niech Borysek pod naszą opieką spokojnie wraca do zdrowia, a my też jeszcze nie jesteśmy pewni, czy chcemy go oddawać, bo na razie priorytetem jest jak najlepszy stan jego zdrowia. Borys waży 26 kg i taką wagę trzeba utrzymywać.
  16. Karma dotarła wczoraj koło południa, był nawet gratisik - prasowana kostka - tylko tak malutka ok. 3 cm długości, jakby dla yorka, hihi ;) Borysek opracował ją w 15 minut, chciał ją wziąć między łapki, jak zawsze robi, ale z tego względu, że taka mała, to żuł ją sobie w pyszczku. Na 1 kg karmy miałam pieniądze z bazarku, ale naprawdę już mało tego zostało :( A marzy nam się stojak na miski, aby Borysek nie musiał się schylać, a to koszt ok. 75 zł.
  17. Niestety jeszcze nie dotarła do nas karma dla Boryska :( a poprzednia skończyła się przedwczoraj. Dawaliśmy mu PURINĘ, którą dostał ze schroniska, ale ani tknął :shake: Wczoraj zjadł tylko saszetkę dla seniorów, którą podarowała [B]Sarunia-Niunia[/B], ale to tylko 100 g, dlatego mąż dzisiaj kupił u weterynarza 1 kg RC Hepatic za 22 zł za pieniążki jeszcze z bazarku.
  18. Borysek wita wszystkich w Nowym Roku i infomuje, że bardzo spokojnie zniósł noc sylwestrową: nie trząsł się, nie piszczał ani nie szczekał :) Nawet jak jest na spacerku i gdzieś wybuchnie petarda, nie reaguje. Borysek jest rozpieszczany smaczkami przez dobre dusze, ostatnio pani behawiorystka przyniosła spóźniony prezent miołajkowy - psie ciasteczka, a [B]Sarunia-Niunia [/B]kostkę, saszetkę i pałeczki. Borysek bardzo dziękuje i mówi, że bardzo smakowały :eating:
  19. Dziękuję [B]:-) [/B]Ja również z Boryskiem życzymy wszystkim WESOŁYCH ŚWIĄT :tree1:
  20. [quote name='monika55']Co słychac? Troche mnie nie było i ciekawam wieści.[/QUOTE] Post z 17 grudnia: Zamieszczone przez [B]Sarunia-Niunia[/B] [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=20144304#post20144304"][IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/buttons/viewpost-right.png[/IMG][/URL] I ja zaglądam i mam nadzieję, że wkrótce Pusia napisze co u naszego pięknego dobeczka:smile: "Borysek wcina swoją karmę, chociaż podczas przygotowywania posiłków zawsze węszy, czy dostanie coś w końcu innego, ale to pies o dobrych manierach, więc nigdy nie żebrze o jedzenie :smile: Czy, gdy będzie mu się kończyła karma (na razie ma jeszcze ponad połowę), będzie mógł liczyć na swoje dobre ciocie? :loveu: Kostkami nadal lubi się bawić, zwłaszcza jak wróci ze spaceru ;-) Na spacerach cały czas pracujemy nad tym, aby nie ciągnął, na razie bez większych rezultatów, ale dajmy chłopakowi czas :smile: Zauważyłam, że na łapkach ma bardzo szorstkie poduszki :-( Chyba z tego śniegu. Smarować mu to czymś, może wazeliną? Co doradzicie? W domu widziałam chyba ze dwa razy, jak kładł się na plecy :smile: ". A z dzisiaj: Borysek był w salonie dla psów na profesjonalnym wyczesywaniu :razz:, bo biedak gubił tyle sierści, że aż to niemożliwe, poza podłogą, która była codziennie prawie czarna od sierści, to włoski znajdowałam nawet w lodówce, a to pomimo tego, że wyczesywałam go niemal codziennie gumową rękawicą przez kilkadziesiąt minut. Sam weterynarz nam doradził wizytę w salonie dla psów i wyczesanie furminatorem, bo raz, że okres linienia, a dwa, ta specjalistyczna karma nieobciążająca wątroby jest uboga w składniki wpływające na dobrą kondycję okrywy włosowej, a biotyną, czy innymi specyfikami, nie chcemy go faszerować dopóki z jego wątrobą nie jest do końca w porządku. To samo tyczy się łupieżu, kąpiel w myjni dla psów odpada (pogoda), leki także, bo priorytetem jest teraz zdrowa wątroba. Wracając do wizyty w salonie. Borysek cierpliwie znosił zabieg wyczesywania, który trwał ok. 40 minut. Chyba nawet mu się podobało, bo siadał sobie i z dumą wyciągał głowę do góry, aby pan fryzjer :evil_lol: mógł go dokładnie wyczesać. A tyle martwych włosów wyszło, że szok :crazyeye:. Tak więc Borysek teraz będzie, choć trudno w to uwierzyć :eviltong:, jeszcze piękniejszy, a i tak już wszystkim się podobał :p. I najważniejsze: powoli KOŃCZY SIĘ nam karma podarowana przez [B]malibo57 [/B]:(
  21. Dziękuję Sarunia-Niunia :)
  22. [quote name='Sarunia-Niunia'] Jeżeli chodzi o łapki Pusiu, to jak spacerujecie z Nim po chodnikach, gdzie jest błoto pośniegowe, a w nim piasek i sól, to dobrze byłoby żeby smarować Mu i podusie i między palcami Będzie to dla Niego duża ochrona, a i ochroni Go też przed zimnem... [/QUOTE] Ale wazeliną zakupioną w aptece mu smarować łapki? Czy jakimś kremem?
  23. [quote name='Sarunia-Niunia']I ja zaglądam i mam nadzieję, że wkrótce Pusia napisze co u naszego pięknego dobeczka:)[/QUOTE] Borysek wcina swoją karmę, chociaż podczas przygotowywania posiłków zawsze węszy, czy dostanie coś w końcu innego, ale to pies o dobrych manierach, więc nigdy nie żebrze o jedzenie :) Czy, gdy będzie mu się kończyła karma (na razie ma jeszcze ponad połowę), będzie mógł liczyć na swoje dobre ciocie? :loveu: Kostkami nadal lubi się bawić, zwłaszcza jak wróci ze spaceru ;) Na spacerach cały czas pracujemy nad tym, aby nie ciągnął, na razie bez większych rezultatów, ale dajmy chłopakowi czas :) Zauważyłam, że na łapkach ma bardzo szorstkie poduszki :( Chyba z tego śniegu. Smarować mu to czymś, może wazeliną? Co doradzicie? W domu widziałam chyba ze dwa razy, jak kładł się na plecy :)
  24. Borysek był dzisiaj na badaniach, znowu miał pobieraną krew, ale co najważniejsze, wyniki są o WIELE lepsze, może nie są jeszcze w normie, ale już prawie, prawie :multi: Dalej ma być na diecie RC i tabletkach, a gdy będzie mu się kończyć karma, mamy skontaktowac się z weterynarzem i zobaczymy, co dalej, ale najprawdopodobniej będzie musiał jeść hepatic dożywotnio :( Chłopak waży już 25 kg:p Wczoraj odwiedziła nas behawiorystka, zobaczyła filmiki z Boryskiem, jak był sam w domu, i była bardzo zadowolona z postępów, jakich dokonał :) Teraz pracujemy nad tym, aby nie ciągnął na smyczy, bo się już tak rozochocił, że jedną smycz już zepsuł (wyrwał linkę z rączki):razz: I jeszce jedna rzecz, którą nas pozytywnie zaskoczył, wczoraj cały wieczór spędził na zabawie z prasowaną kostką :crazyeye: dzisiaj też trochę ją pogryzł, a wcześniej tylko przenosił parę metrów i kładł na ziemi i leżała, aż ktoś mu ją znowu podał. Jak Pusia do niego podchodzi, aby go powąchać, to Borys, jak ją wyczuje, to odchodzi. Taki wielki pies, a boi się króliczka:cool3: Ale Pusieńka zawsze się zachowywała, jak pani i władczyni i teraz też pokazuje, kto tu rządzi :evil_lol:
  25. [quote name='malibo57']Napisałam.[/QUOTE] Dziękuję :)
×
×
  • Create New...