Witam wszystkich!
W moim wyobrażeniu psiego schroniska przeważały dwie główne myśli:
-psy ze schroniska są zabiedzone, chude, zastraszone, agresywne - to tak na pierwszy rzut oka,
-po adopcji z psa wyłazi cała masa problemów, lęków, ogólnie właściciela czeka ciężka praca aby stworzenie z tego wyprowadzić.
Po wielu rozmowach mailowych i telefonicznych s kierowniczką otrzymaliśmy zgodę na adopcję suni (mimo że w domu były już cztery psiska!!) i pojechaliśmy do schroniska w Nowym Dworze Maz. pooglądać psy. I co się okazało:
-wszystkie psiska zadbane, odżywione (niektóre jak nasza Mokka wręcz grube), garnące się do człowieka i liżące przez kraty po rękach.
-przygotowani na ciężką pracę z psem wróciliśmy do domu i ze zdumieniem stwierdziliśmy, że trafił nam się psi ideał, bez żadnych traum i lęków separacyjnych, agresji, sikania w domu itd.
Sunia Mokka okazała się cudownym, grzecznym zwierzęciem, które z miejsca dogadało się z całą resztą naszych psów w tym z trzema pinczerami miniaturowymi :) Dodam, że psisko siedziało w schronie ponad rok (mój mąż zapytał o sukę najdłużej przebywającą w fundacji).
Ogólnie jestem bardzo miło zaskoczona całą procedura adopcyjną i ogólnie nowodworskim schroniskiem.Nie musieliśmy nic płacić, dość dokładnie nas o wszystko wypytano choć obyło się bez wizyty p.a. Kierowniczka potrafiła dużo nam powiedzieć o każdym psisku, wszystkie zwierzaki wydawane są z kompletem szczepień (nie tylko wścieklizna), wysterylizowane. Nie odnieśliśmy wrażenia, że chce się nam wcisnąć jakiekolwiek zwierzę ale też i nie byliśmy traktowani z podejrzliwością jak potencjalni psi dręczyciele.Wszystko z sensem i na temat. Ku zadowoleniu wszystkich zainteresowanych (w tym psa mam nadzieję) :)