Jump to content
Dogomania

julkajulcia

Members
  • Posts

    67
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by julkajulcia

  1. [quote name='Sybel'](Chamski, nie hamski...) A jak oceniać człowieka w internecie, jesli nie po tym, co pisze? Na razie z Twoich tekstów wynika, że średnio idzie to całe szkolenie, bo nie daje efektów. Dlatego warto poszukać innych, bardziej dopasowanych do suki sposobów szkolenia, które by dały jakikolwiek efekt. Za błędy szkoleniowe płaci pies - życiem, zdrowiem fizycznym i psychicznym. Tak to wygląda.[/QUOTE] Szkolenie dało małe efekty chociaż zawsze coś. Zdrowiem fizycznym?życiem? psychicznym? - jak już coś to tym ostatnim ale nie do końca... Dobrze chcecie to oceniajcie ale z tego co piszę można wywnioskować że pies ma problem tylko z agresją do niektórych ludzi a nie z tym że ja mam problem z agresją( no i nie odpowiedziałaś gdzie jak itp. :P ) Rozumiem oceniać człowieka ,który w internecie pisze że nienawidzi psów że chce swojego otruć wyrzucić czy oddać do schroniska ale ja jestem osobą aż zbyt empatyczną żebym mogła coś takiego kiedykolwiek zrobić ale mnie nie znacie i tego nigdy nie zrozumiecie więc mnie nie oceniajcie po tym w jaki sposób pisze - a nie jestem w tym dobra ;)
  2. [quote name='Sybel']Julkajulcia, to nie jest tak, że nagle pół forum zawiązało spisek, zeby Cię zdołować, zgnoić itd. Mówimy, jak jest, a że reagujesz na to od razu agresją, to nie nasza wina. Wnioskujemy TYLKO z Twoich postów. To, co piszesz, zależy tylko od Ciebie, więc o nasze odpowiedzi pretensje miej do siebie, widocznie non stop w niewłaściwy sposób przekazujesz informacje.[/QUOTE] Wiem sama że w niewłaściwy sposób przekazuje informację ALE czy to jest powód do mówienia "współczuje Twojemu psu" ? Jakbyście zobaczyły go na oczy , jakie ma warunki i jaki mam do niego stosunek i cała moja rodzina a jak miał by złe to powiedzcie co chcecie, ale tak nie jest więc przykro mi i szkoda że oceniacie po sposobie w jaki ktoś pisze w internecie. Aha no i gdzie dokładnie widzicie agresję?...
  3. [quote name='LadyS']Oczywiście, że da się ocenić - choćby po sposobie wypowiadania się, który wiele mówi o zachowaniu danej osoby w rzeczywistości. Nie trzeba koniecznie brać pod uwagę samych poglądów, wystarczy zobaczyć, jak ktoś o nich pisze.[/QUOTE] Da się ocenić w realu a nie w internecie "Jak ktoś o nich pisze " - No to spójrz jak o mnie piszecie. Mam być normalna? Nic się nie dzieje i nie działo? Każdy w mojej sytuacji obrzucany hamskimi komentarzami by się tak zachowywał więc posprzątajcie najpierw swój ogródek zamiast się rzucać na innych
  4. [quote name='evel']Opieram się tylko na Twoich słowach, nic sobie nie dopowiadam - tak piszesz, że ludzie wyciągają określone wnioski. Byliście na kilku indywidualnych spotkaniach, które nie dały Wam NIC, bo suka jak miała problem tak nadal ma. Szkolenie, gdzie jest na raz 60 psów to jakaś paranoja, gdzie czas na indywidualne podejście do każdej pary?! I nie muszę się z nikim zamieniać, jako młodziutkie dziewczę :lol: wychodziłam z suką dobermana i jakoś dawałam radę.[/QUOTE] Nie, nie dały nic, bo coś dały. Ale po prostu jest jak na loterii na tego się zechce rzucić na tego nie. ( kiedyś na wszystkich :< ) Ehh pisałam że naraz jest ok. 60 psów na 1 łące ale jest kilka grup gdzie max jest po 6-10 psów. "Wychodziłam" ale jej nie miałaś od szczeniaka i nie wychowywałaś od podstaw.Poza tym chodzi o dziewczyny,które po prostu chcą mieć przyjacielskiego pieska a nie są b. silne psychicznie. I nie aż takie miłośniczki kynologii ,które cały czas spędzony w internecie jest na stronach z psami itp.
  5. [quote name='Sukóru']julkajulcia po pierwsze szklisz psa u tresera psów policyjnych, tacy szkoleniowcy zazwyczaj nie mają pojęcia o pracy z psem z problemami behawioralnymi bo psy które szkolą mają silną, stabilną psychikę, takie psy są jak czyste, białe kartki, które się pomału i czytelnie zapisuje. Ty i Twój pies potrzebujecie dobrego behawiorysty który nauczy Ciebie jak "wymazać" z psa niepożądane zachowania. Nie zawsze treser = behawiorysta niestety. Po drugie nie oburzaj się tylko weź do serca rady które dają Ci dziewczyny. Po trzecie, wprowadzenie szczeniaka do dominującej i niestabilnej psychicznie suczki jest bardzo trudne i może źle skończyć się dla szczeniaka, suka czuje od szczeniaka inną sukę (matkę szczylka) i może próbować pozbyć się "intruzki". Bez urazy ale przy twoim doświadczeniu i podejściu na pewno dobrze nie przedstawisz sobie suczki i szczeniaka.[/QUOTE] Oni szkolą nie tylko psy policyjne bo do nich chodzi mnóstwo psów rodzinnych jak i też mnóstwo z problemami behawioralnymi itp. Byliśmy u behawiorysty też ;) Nie wezmę sobie rady do serca że współczują mojemu psu... choć nie widziały sytuacji w rl. (a muszę się przyznać że traktuje zwierzęta jak "dzieci" kota bardziej bo kot reguł jakiś nie potrzebuje ale pies ma żeby nie było że rozpuszczony. Na razie sobie dałam spokój ze szczeniakiem ( nie nie słuchałam wszystkich "ekspertek" ,które tylko zaczynają od hamskich tekstów tylko od Talagi , Ciebie, Delph, GAJOS,Filodendron i Pysi) A tak z ciekawości: Jeśli pies traktuje kota ( od małego kociaka) jak swoje dziecko ( myje ,iska, czasem leży z nim, itp.) to czy ze szczeniakiem mogłoby być podobnie? Powtarzam że miała szczenięta prawdopodobnie bo została z nimi znaleziona, i psy- samce uwielbia być w ich towarzystwie to mogłaby przyjąć takiego szczylka pod swój dom? ( Na razie nie ale tak z ciekawości)
  6. [quote name='LadyS'][B]julkajulcia[/B], jak czytam, co piszesz, to pozostaje mi tylko "współczuć Twoim psą", że zacytuje klasyka. Mogłabym napisać, do czego mam zastrzeżenia, ale evel napisała to bardzo wyraźnie :)[/QUOTE] Jak czytasz to co pisze to współczujesz mojemu psu... haha. No cóż tak to się nazywa ocenianie osoby ,której się nie zna i na oczy nie widziało.
  7. [quote name='omry']Dajcie sobie spokój :) To taki typ, że na każdą radę reaguje sprzeciwem i koniec końców i tak nic ze swoim problemem nie zrobi, bo wie lepiej ;) Moja rada - przede wszystkim trochę pokory.[/QUOTE] Moja rada - Nie traktujcie każdego "nowego" od razu hamsko bo źle napisał to i tamto. Współczujecie mojemu psu mimo że nic o mnie i o moim psie nie wiecie itp. P.S To taki typ ,który ma własne zdanie i przyjmuje do wiadomości porady osób,które do niego piszą normalnie a nie od razu robiąc z niego nieodpowiedzialnego głupa.
  8. [quote name='evel']Matko i córko. Na placu dostajesz [B]wskazówki[/B] do samodzielnej pracy. Trudno oczekiwać, że szkoleniowiec wychowa Twojego psa za Ciebie. Wyobraź sobie, że ja też chodziłam na szkolenie grupowe i - cud prawdziwy - po przeniesieniu pewnych schematów (uzyskanych na szkoleniu) do życia codziennego już się nie muszę wstydzić za zachowanie mojego psa. A Twój 'treser' z bożej łaski nie rozumie, że przy takich zaburzeniach należy pracować [U]z jak największą ilością ludzi[/U], stosować umiejętne żonglowanie dystansem od nich itd.? Jeśli tresura polegała na wrzeszczeniu komend do ogłupiałego psa, który za pomocą natchnienia ducha świętego miał się domyślić ich znaczenia to wcale się nie dziwię, że nie pomogło. Tak, yorki są zwłaszcza łatwe do ułożenia :lol: Zdziwiłabyś się. Pierwsze rzeczy, które robiłam z własną suką to były właśnie "głupie sztuczki". A wiesz po co? Po to, żeby pokazać psu, że z człowiekiem jest fajnie, że opłaca się coś robić, że elementy szkolenia nie muszą być śmiertelnie poważne, że to może być dobra zabawa w przyjemnej atmosferze, że... A to tylko głupie sztuczki. Chyba nie oglądamy tego samego programu, bo ja niejednokrotnie widzę psy, które wysyłają moc sygnałów uspokajających, które z kolei są totalnie ignorowane przez pana CM. I nie jestem ani jego zwolenniczką, ani przeciwniczką - moje uczucia do niego są dość ambiwalentne ;) A mój pies sypia na łóżku, wychodzi pierwszy przez drzwi, ba, czasem dostaje coś z mojego talerza i na dzień dzisiejszy nie mam z nim problemów. Rzecz nie polega na tym, aby psu wszystkiego zabronić tylko aby pies był posłuszny i na jedno słowo schodził z łóżka, wracał do przewodnika, oddawał/porzucał znaleziony przedmiot itd. Mam w bloku obok dziewczynkę, która właśnie powinna sobie "poradzić z labem". Ze trzy razy widziałam, jak dziecko jedzie na brzuchu za biegnącym psem, kurczowo trzymając się smyczy. No ale labki to przecież tak proste pieski, że nawet noworodek by sobie z nimi poradził, co nie? :cool3:[/QUOTE] Wiecie co ? Traktujecie mnie jako osobę ,która kompletnie świata nie zna. Nie no serio? Myślałam żę treser odwali za mnie całą robotę...-.- A czy Ty nie rozumiesz że byliśmy na kilku indywidualnych spotkaniach dodatkowo? Normalnie chodzimy na tresurę gdzie naraz jest nawet 60 psów i jeszcze więcej ludzi. "na wrzeszczenie komend" tak teraz piszcie że wrzeszcze kopie i bije swojego psa. Szkoda gadać... Czyli każda tresura na jaką poszłam lub pójdę jest zła zła i jeszcze raz zła. TO nie pójdę na żadną ok? Oczywiście ekspertko :> Zamień się życiem z 12 latkom która chce mieć pieska przyjaciela i spróbuj wychować sama Rottka i Yorka.Ciekawe z kim ci pójdzie łatwiej... Bo nie wiem czy z psem z natury nieufnym i intynktem obronnym,który wymaga doświadczenia czy z upartym Terrierem. Nie, sztuczki nie są głupie bo sama uczę psa cały czas nowych sztuczek ale one NIE wystarczą.Równie dobrze sztuczki może zastąpić zabawa czy coś innego ale problem tkwi gdzie indziej. No to może nie oglądamy tego samego programu... Nie zabraniamy psu wszystkiego bo czasem go zapraszamy do łóżka ( jak się go przestanie głaskać to od razu idzie na swoje miejsce,nie lubi spać w łóżku) dajemy resztki itp. Mówie o odpowiedzialnych dzieciach ,które same chciały psa wychować odpowiedzialnie i miały z nim plany a nie takie gówniary,które nie wiedzą że na psie nie można siadać.
  9. Masakra! Trzeba się tym zająć jakoś bo babsko koksy zbija a psy przerwy od ciąż nie mają :/
  10. [quote name='Sybel']Jednak masz problem z agresją. Dyskutować i używać sensownych argumentów za grosz nie potrafisz :| Psa szkoda.[/QUOTE] Ludzie mnie nie znają a oceniają :D Nie mam problemu z agresją, wyzywam was , piszę caps lockiem i wykrzynikami? Nie raczej nie :P To w jaki sposób napiszę coś TU to znaczy że w rl jestem agresywna? Hahahahahahahahahahahahah Tak psa szkoda rzeczywiście bo nawet nie wiesz jakie ma warunki i ile miłości :)
  11. [quote name='Sybel']A widziałaś, jak te "uratowane" psy wyglądały przy nim? Przerażone, zwykle po prostu w szoku, że ktoś je szarpie, kopie zamiast pokazać, co i jak robić. Pamiętam program z dwoma labkami, młode samce, niewybiegane, pełne energii, entuzjazmu, skaczące na ludzi. CM przylazł, zaczął szarpać, poszli na "spacer" - psy zgaszone, stłamszone. Jak by tak mojego potraktował, wybiła bym mu te sztuczne zęby. CM uczy metod siłowych "ja wielki pan pokazać maluczkiemu psowi, jaki jest narwany, ja go stłamsić i wymusić posłuszeństwo". On nie uczy psa współpracy, on wymusza posłuszeństwo bez wyjaśnienia psu, co i jak. A można wyjaśnić gestami. Jasne, są psy, które wymagają twardej ręki, ale nadal nie takiej, nie na siłę. On zbyt agresywnie traktuje psy. Poza tym teoria dominacji to brednie. Bzdura, psy z ludźmi nie tworzą stada, psy nie są wilkami. I tak dalej. Temat rzeka, poszukaj wątku o nim. No dogo są rodziny, które mają przy dzieciach dobermany, rottweilery i TTB. Tego też możesz poszukać. Co do agresji - mam trzeciego psa z rzędu, który był bity, głodzony, zanim do nas trafił. Jest agresywny, ale już znacznie mniej, niż na początku. Pierwszy taki tarfił do mojej rodziny, jak miałam 4-5 lat, a mam o dwa lata młodszą siostrę. Można, ale spokojnie, łagodnie, konsekwentnie, pokazując psu granice, których nie wolno przekroczyć, ucząc spokojnie i w każdej sytuacji. Da się. Po prostu się da, ale to trwa, czasem latami.[/QUOTE] Tak widziałam, widziałam zrelaksowane psy , które czuły się bezpiecznie. Poza tym zauważ że zawsze zaczyna od tego że pies ma być wybiegany. On ufa tym psom i one mu też. Jechałabyś na rolkach z psem,który się na każdego rzuca? Wątpie. A co do kopania, kopania chyba nie widziałaś :P To co robi jest dezorientacją i nie widzialam psa ,który by zaczął skuczeć z bólu. Psy po prostu przerywają to co robią (np. przygotowanie do ataku). Twarda ręka nie oznacza siły. Haha każdy pisze coś innego w każdej innej kwestii. "Psy to nie wilki i nie ma czegoś takiego jak teoria domniacji", "Samce przy spotkaniu muszą najpierw ustalić kto tu rządzi a dopiero potem mogą się bawić" "Psy pochodzą od wilków" itp. No ok w takim razie pozwolę psu na dosłownie wszystko, spanie na kanapie,przepychanie się przez drzwi, ustalanie własnych reguł, warczenie przy misce itp. Doberman Rottek czy Ast mogą być wspaniałym psami rodzinnymi ALE potrzebują konsekwantego wychowania a zrozum że chodziło mi o rodziny ,w których dzieci chcą bardzo psa a rodzice nie mają doświadczenia żadnego, i ogólnie dzieci się tym psem opiekują uczą go i wychowują. Chodzi mi o takie przypadki, taka 10latka sobie z Rottkiem sama nie poradzi czy z Dobkiem jak z Yorkiem czy Labem. "mam trzeciego psa z rzędu ,który był bity,głodzony"- podobno do każdego psa trzeba indywidualnie podchodzić nieprawdaż ?
  12. [quote name='Soko']Trudno, żeby Victoria wzięła do programu, w którym nie stosuje metod na pstryk jak CM, agresywnego psa. Efektu po miesiącu raczej by nie było, producenci by się na to nie zgodzili, dlatego takie psy idą do CM, które mu ulegną - z przymusu, a jakże, ale będą grzeczne. Natomiast Victoria prowadząc program nie może wziąć agresywnego psa, bo najnormalniej na świecie nie byłoby szybkiego, efektownego sukcesu, bo jej metody nie są po to, żeby pies był na "już", tylko na zawsze posłuszny i z własnej woli. I może sobie być zbyt cukierkowa, itp. itd. ja nie mogę znieść jej słodkiego wizerunku ;) ale tak naprawdę prędzej poszłabym do niej. Moja Happy jest zryta :) i jest prowadzona kompletnie nieawersyjnie i kompletnie bezdotykowo także wg Victorii :) i nie ona jedna zresztą jest znanym mi przykładem, że nie trzeba CM żeby naprawdę popierniczonego psa wyprowadzić na prostą. Nadal nie napisałaś skąd jesteś.. widzę Twoje zaangażowanie. I co, tak po prostu przyjmujesz fakt, że tresura jest w jednym miejscu i tym usprawiedliwiasz tresera? On powinien więc zaproponować indywidualne spacery. I tyle.[/QUOTE] Dobrze , widzę że jesteś wielką przeciwniczką CM, a mogę spytać dlaczego? To że Ty go nie lubisz nie znaczy że inni też tak mają. DO Victorii takie psy nie idą bo uczenie się sztuczek czy niewskakiwania do basenu zrytym psom nie pomoże. Lubię Victorię ale po prostu jej metody nie dla wszystkich psów są. Uświadom sobie że nie każdy ma ochotę się ujawniać i pisać w jakim mieście mieszka, poza tym napiszę gdzie mieszkam i zmusicie mnie do nauki? Nie dzięki. Nie wiem czy wiecie ale po tym co piszecie, nawet nie znacie nie widziałyście na oczy sytuacji oraz psa już wyszukujecie największe błędy, oskarżacie tresera ,którego nie znacie myślicie że ktoś taki będzie miał ochotę się spotkać? Mhm, już prędko lecę. Dzięki za intencję ale znajdę pomoc kogoś innego.
  13. [quote name='Soko']Ale co to za problem - poprosić osobę w parku, by przeszła obok psa, nie przekraczając odległości, w której się na nią rzuci. I to może być 5m albo 200m. I o to można poprosić każdego, albo się ktoś zgodzi, albo nie. Goldeny czy yorki są łatwiejsze do wychowania :lol: straciłam jakiekolwiek zaangażowanie do dyskusji. Może ktoś inny Ci przemówi do rozsądku, ale póki mi za to nie będą płacić, to z własnej woli z takimi ludźmi użerać się nie będę :lol:[/QUOTE] Jakbyś zauważyła jesteśmy w Polsce więc nawet poproszenie człowieka w parku byłoby problemem i wielkim oburzeniem. To się nie użeraj. Sama wiem że Yorki to Terriery i są takie i owakie ale skoro tak uważasz to powiedz mi czemu 10 latki nie mają Dobermanów Rottków czy Astów? Nie porównuj psów ,które kiedyś nie były do pilnowania stad czy wojsk i mają silny instynkt obronny do takich ,które pomagały rybakom czy goniły szczury.
  14. [quote name='Sybel']Otóż nie. Tresura, a właściwie szkolenie to narzędzie, które pozwala właścicielowi powtarzać ćwiczenia w każdej sytuacji. To nie powinno być tak, że robisz coś tylko na szkoleniu, ale wzór, jak postępować z psem w każdej życiowej sytuacji. Tak naprawdę szkoli się człowieka, zeby wiedział, jak reagować na różne zachowania psa, jak je korygować. Wiesz, w sumie nie wiem, po co Ty chciałaś drugiego psa, skoro pojecie masz o psach, jak pewne zwierzę ryjące o gwiazdach. Masakra jakaś. A wiesz, ile psów uratowali faktycznie DOBRZY szkoleniowcy, jak Turid Rugaas, czy Zofia Mrzewińska? Wątpię, bo nie wychodzisz poza czubek własnego nosa. Nie istnieją jedynie telewizyjni szkoleniowcy, trzeba się delikatnie wysilić i znaleźć dobre metody, pasujące do psa. Współczuję straty członka rodziny.[/QUOTE] Wiem , i było dużo błędów na początku z naszej strony ale się naprawdę dużo rzeczy dowiedzieliśmy i jest lepiej ale nie wyprostowało się. Tak wiem mam pojęcie o psach zerowe bo mnie nie znasz w rl. A byś się zdziwiła. Znam Zofię Mrzewińską. Szkoda że porównujecie przypadek mojego psa do każdego innego. Poza tym agresja to nie jedyny problem, ostatnio zauważyliśmy, jak mama mocno tupnęła ( na spacerze, pies był wtedy na smyczy) bo chciała buta otrzepać to pies padł na ziemię. Pewnie go ludzie przeganiali. Jak się mówi poważnym i mocnym głosem to nie chętnie podchodzi więc mój pies jest skrzywiony i wątpie żeby dało się wyprostować ją.
  15. [quote name='Soko']Nie, nie polega na jednym spotkaniu ani na dwudziestu. Tresura psa, resocjalizacja to jest kilka lat pracy. Gdyby był dobrym treserem - umówiłby się indywidualnie, poprosił jakichś ludzi, by wychodzili na Was z naprzeciwka i nie przekraczali pewnej granicy, aranżowałby sytuacje z którymi możecie się spotkać codziennie. I nie pisz "o.O" przy tym, jak pies jest w kagańcu, bo tego wcześniej nie napisałaś. Poza tym nie wiem, czy Twój pies uwielbia kaganiec (tzn. to że się czuje ok, nie znaczy że czuje się świetnie), zresztą mniejsza o to - ale bez kagańca rozumiem nie ćwiczycie (tak mi wynika - wyraźnie zaznaczyłaś "o.O", no że przecież pies był w kagańcu i ja się miałam domyślić, że tak było, no to teraz się na tym opieram). Też chodziłam na szkolenie do faceta który szkoli psy policyjne, wyszłam z bolącym kręgosłupem i sesjami "równaj" po 1,5, non stop pochylona. Dowiedziałam się, że spaniele tak mają, że szczekają i nic się nie da zrobić, a jak jest niegrzeczna to dać jej w pysk - szkoda, że fakt, u niego to zadziałało, ale facet był po 30 a ja miałam 12 lat, więc siły i precyzja trochę inne. I nie uważam, żeby był dobry. Nie uważam, żebym kiedykolwiek trafiła na dobrego tresera. Happy pomogły filmy z YT zagranicznych treserek. A Cesar Millan jest dla mnie treserem z doopy wziętym. Nie cierpię kolesia. Nawet mimo jego usilnych starań nie mogę powiedzieć, by wizualnie mi się podobał ;P Zresztą widzę że bardziej Ci zależy na kłótni niż pracy, bo gdy zapytałam się skąd jesteś Ty skupiłaś się tylko na tym, by coś mi koniecznie udowodnić. Nie mam pytań :)[/QUOTE] Byliśmy na kilku indywidualnych spotkaniach z nim i jeszcze innym treserem. Tylko że co to da jeśli pies zna tego tresera , to mu wisi czy on sobie przejdzie obok ,albo inna osoba ,która o tym wie i się nie boi. Niestety dużo osób się boi dużych psów i to nie na rękę :P Na początkach był w kagańcu , poza tym nie wiem kto by pozwolił agresywnemu psu być bez kagańca i jeszcze go głaskać. Bez kagańca była później jak się oswoiła z tamtymi ludźmi itp. i jeszcze na innej tresurze wogule nie było kagańca,ale to była tresura z ćwiczeniem przywołania do nogi, "siad" itp., no nic nie dała. No to że szkolą też psy policyjne to nie o to chodzi. Tam dziennie przychodzi mnóstwo psów rodzinnych , głównie takie rasy jak ON'ki, Cane Corso, Rottki, Dobki itp. Nie ma tam takich psów jak Goldeny czy Yorki , które są po prostu łatwiejsze do wychowania. Nie rozumiem o co chodzi z tym Spanielem ,ale ani na jednej ani na drugiej tresurze nie było żadnego bicia, zresztą nie popieram czegoś takiego. Dobrze niech będzie z doopy wziętym ale zobacz ile psów "uratował" i ich właściceli, nie każdy pies,szczególnie te ze zrytą psychiką da się "naprawić" metodami Victorii Stillwell ,która cały czas smakołyków używa.A wgl. to czemu jest dla Ciebie z doopy wziętym? Pomyśl że nie każdy ma ochotę się ujawniać i zapoznawać "na zewnątrz".
  16. [quote name='Sybel']W życiu bym nie poszła z psem na szkolenie oparte na Cesarze... To, ze ktoś jest znany z TV, nie znaczy, że jest wybitny. Tak samo to, że ktoś szkoli psy policyjne i wojskowe nie znaczy, ze zawsze dobrze wyszkoli psa do użytku domowego. Julkajulcia, chyba Ci agresja narasta. Wyluzuj, to jest dyskusja, a nie bitwa na argumenty.[/QUOTE] Może Ty byś nie poszła, ale zobacz ile on psów "uratował" i tak samo ich właścicieli. A co do jego metody "pstrykania" w klatkę piersiową, psa to nawet nie boli tylko dezorientuje.Jeśli pies ma zrytą psychikę to na metodach Victorii Stilwell się go nie da poprowadzić, nawet nie widziałam jej serialu z agresywnym psem. Agresja mi nie narasta ,ale miałam ciężkie dni po stracie jednego z członków rodziny :(
  17. [quote name='evel']Przeczytałam. To, że ktoś układa psy policyjne nie robi z niego automatycznie króla tresury. Psy kwalifikowane do pracy w służbach są zwykle "trochę" inne niż przeciętny pies. I to, że panowie treserzy pracują ze wszystkimi psami jedną metodą wcale nie jest dobre, bo to metodę trzeba dopasować do psa, nigdy odwrotnie. I ja nie mówię, że oni są beznadziejni, bo mało o nich piszesz - są beznadziejni, bo efekt szkolenia jest żaden. To znaczy - jeśli na placu jest efekt, a w życiu codziennym jest kiszka, to coś nie działa tak, jak powinno. Dobra metoda szkoleniowa to taka, która DZIAŁA.[/QUOTE] Jeśli tresura jest w jednym miejscu , to wiadomo że w innych cudów nie zdziała.:P
  18. [quote name='evel']Ja tam wolę, żeby mojej problemowej suki nie głaskał nikt, póki ona nie da wyraźnych sygnałów, że jakiś konkretny człowiek może ją dotknąć. Z pana tresera taki treser, jak z koziej dupy trąba. No przepraszam, ale innych słów na to nie znam.[/QUOTE] Przeczytaj co napisałam wyżej. A to że pisze bez szczegółów i niedokładnie nie robi z treserów z doopy wziętych.
  19. [quote name='Soko']Nie, żeby psa przyzwyczaić do głaskania wpierw trzeba go przyzwyczaić do obecności człowieka, do ruchów jakie wykonuje i bardzo to stopniować i w ogóle początkowo nie głaskać. No powiedz mi co to za treser - każe ludziom głaskać Twojego psa wiedząc, że Twojemu może się to nie spodobać? To mogło doprowadzić do tego, że psa zamknęli by na obserwacji i nie wiadomo czego jeszcze :roll:[/QUOTE] Ale czy tresura polega na jednym spotkaniu O.o ? Było to po kilku spotkaniach jak pies już mniej więcej większość ludzi znał. I napiszę jeszcze raz. Mój pies w grupie ludzi nie zrobi nikomu nic ale jak idzie człowiek naprzeciwko czy 3 ludzi a grupka "z nami" jest mała to wtedy się zaczyna. Poza tym jak staliśmy przy płocie na przerwie to mój pies bardzo się lepił do takich 2 pań,które go cały czas miziały. Skoro pies był w kagańcu cały czas to jakim cudem mógł się na obserwacji znaleźć O.o . A treser a raczej treserzy , trenują psy policyjne oraz wojskowe a na ich zajęcia przychodzi z 60 psów naraz ( są różne grupy) A i bazują na Cesarze Millanie. A to że ja źle i niedokładnie napisałam to nie znaczy że są źli, bo są b. dobrzy bo już po 1 zajęciach mój pies zdobył kilkunastu nowych przyjaciół ludzkich , nawet go pogłaskał chłopiec oraz kilku mężczyzn :)
  20. [quote name='Talagia']Szczeniak nie powinien mieć kontaktu z dorosłym psem, który w jakiś sposób jest niestabilny psychicznie czy ma jakieś problemy. Jeżeli dojdzie do jakiejś tragedii to maluch ma traumę na całe życie. Do tego KAŻDY szczeniak patrzy w dorosłego psa jak w obrazek - słyszy szczekanie za oknem koleżanki - robi to samo. Posiadanie 2 psów i izolowanie ich jest bardzo trudne i oczywiście złe dla obu psiaków. Mam aktualnie 3 psy - 2 chłopców i jedną dziewczynę i wiem co mówie. Niestety najmłodsze zawsze uczy się tego co najgorsze u starszych psów (mimo, że wzorowo wraca na przywołanie to jak starszy kolega nie przyjdzie to ona też przestaje), nawet gdy nie ma z nimi bezpośredniego kontaktu - starszy pies szczeka sobie na balkonie na inne psy, a ona biega po mieszkaniu i też daje ile fabryka dała w tą jadaczke i ujada... Co do zachowania samca. Jeden z moich psów obsikuje co mu się podoba jak jest w towarzystwie większej ilości psów (głównie na wystawach) i nie ma oporów, żeby na hali oblać stoisko albo nawet człowieka. Więc musisz być gotowa i na takie numery. Drugi pies ma 6 lat i jego ulubioną "zabawą" z sukami jest ich obskakiwanie - inne formy go nie interesują. Obaj chłopcy wysiadują mi na balkonie i płaczą gdy suczka sąsiadów ma cieczkę. Więc warto się przygotować na różne rzeczy.[/QUOTE] OK dzięki :)
  21. [quote name='Soko']Metoda że człowiek po obwąchaniu przez psa może go pogłaskać jest głupia. W ogóle skąd jesteś? Może jest ktoś doświadczony, niekoniecznie treser, w Twojej okolicy. Zawsze ocena przez inną osobę daje lepszy wgląd na sytuację.[/QUOTE] TO nie była jedyna metoda. WOlisz żeby człowiek od razu psa głaskał najlepiej po czubku pyska?
  22. [quote name='Delph']Weź jeszcze pod uwagę, że nowy pies wcale nie musi być idealny. Rzeczywistość rzadko kiedy odpowiada wyobrażeniom i temu, co piszą o danej rasie w książkach ;) Nawet w "najłatwiejszych" rasach zdarzają się psy wymagające więcej wiedzy i pracy. Powinnaś mieć jakiś "plan b" na wypadek, gdyby również nowy pies okazał się trudniejszy w prowadzeniu, inaczej skończysz z dwoma zwierzakami nad którymi nie będziesz mieć żadnej kontroli i życie z nimi będzie męczarnią. Wiem, co piszę, bo miałam np. takie przypadki, że nie mogłam wyjść z domu ani na chwilę przez kilka tygodni, dopóki nie przepracowałam problemu i nie znalazłam psu odpowiedzialnego domu (piszę o psach bezdomnych, które były u mnie na tzw. tymczasie - żebyś nie zrozumiała, że oddałam własne psy). Nie wyobrażam sobie tkwienia w takiej sytuacji latami, jeżeli byłyby to moje własne psy. Separacja na dłuższą metę zaognia tylko konflikty między psami. Jeżeli będziesz rozdzielać szczeniaka od suki, to za każdym razem gdy jednak się spotkają (przypadkowo lub nie), będą na nowo ustalać zasady, do tego suka może czuć do niego niechęć, bo nie będzie go traktować jako swojego członka stada. W ten sposób np. pies znajomej zagryzł jej kota. Oddzielała, pilnowała i za którymś razem doszło do wypadku :shake: Wspólne spacery obu psów są konieczne dla zbudowania więzi między psami. Uczą się wtedy współpracy, razem eksplorują otoczenie i wpaja im się posłuszeństwo względem przewodnika nawet gdy są razem. Bez tego ani rusz, więc jeżeli nie jesteś w stanie wyjść na spacer z dwoma psami jednocześnie, lub chociażby równolegle nad nimi pracować np. w ogródku, a codzienne wspólne spacery zapewnić wraz z drugą osobą dorosłą - odpuść sobie. Poczytaj jeszcze, porozmawiaj z hodowcami i ludźmi, którzy mają więcej niż jednego psa. To naprawdę nie jest takie różowe, jak się wydaje. Musisz być przygotowana na konflikty, pogorszenie zachowania, poświęcenie olbrzymiej ilości czasu i pieniędzy. Przerabiałam to nie raz, teraz ma dwa psy, które się na szczęście dogadują, więc co jakiś czas nadal tymczasuję inne. W porywach miałam w mieszkaniu 5 psów (nie liczę szczeniąt). Moje są psimi aniołami a i tak zdarzają się sytuacje trudne, mam z nimi więcej radości, ale też więcej problemów niż z jednym psem. Jeżeli mam być szczera, to z moim obecnym stanem wiedzy i doświadczenia w życiu nie zdecydowałabym się na drugiego psa, jeżeli pierwszy sprawiałby jakiekolwiek problemy. To proszenie się o kłopoty i gwarancja zszarganych nerwów, wydatków i masy czasu na doprowadzenie sytuacji do takiej, w której da się jakoś żyć. Niestety wiele osób nie daje rady i zmuszeni są oddać jednego z psów, dlatego przemyśl wszystko dokładnie i oceń własne możliwosci.[/QUOTE] Wiem co to jest DT. Ale dzięki za pomoc ;). Nie chodziło mi o wszystkie spacery,bo i tak by wychodzili na łąke itp. razem
  23. [quote name='Sybel']Jak również o to, czy pies może się "zarazić" agresją - nasza odpowiedź brzmi TAK, MOŻE. Bo to zależy od właściciela. A forum publiczne jest także od wyrażania opinii, więc nie dziw się, że opinie są, na dodatek niekoniecznie zgodne z Twoimi marzeniami. Taki los.[/QUOTE] Na to już dostałam odpowiedź.
  24. [quote name='Pysia']Proponuję jeszcze raz przeczytać co napisałam. Dokładnie. Chciałaś rady. Ludzie próbują Ci coś wytłumaczyc i to spokojnie bez czepianek ani skandalu. Ale widzę, że wcale nie chciałaś rad ani troszkę tylko aby ktoś napisał : " Będzie świetnie". Otóż nie będzie..... Nie jesteś laikiem? Wybacz, ale wzięłam pięcioletnią suke z kojca - agresorkę do innych suk. Sukę ważącą 72 kg - taka maszyna do zabijania zwierząt. Nauczyłam ją żyć w domu w kilka dni. Trochę dłużej mi zajęło nauczenie jej życia z drugą suką. I nauczenie jej pilnowania sie jak jest na spacerach spuszczona. Doszło do tego że nawet jak inna suka się na nią rzuciła na spacerze to ona nie zareagowała. I nie stosowałam żadnych totalnych nieporozumień jak " na siłę". Jeszcze raz: nauczyć sie zrozumieć psa. Ale najpierw postaraj się zrozumieć czego tak naprawdę oczekujesz od siebie a potem od nas. Bo nikt Ci tu nie napisze ze będzie cudnie. Mogłaś uzyskać pomoć. Nadal możesz. Ale stajesz okoniem zamiast rzeczywiście czytać ze zrozumieniem. I jeszcze jedno. W swoim zyciu miałam kilka adoptowanych psów. Wszystkie z problemami. Przestawały istnieć po jakimś czasie po pracy z nimi. Mojej bez pomocy szkoleniowców. I nadal uważam że jestem laikiem.... I czym więcej wiem tym więcej mam w sobie pokory i uważam ze powinnam wiedzieć jeszcze więcej. Rozumiesz?[/QUOTE] Bo ta 5letnia suka to pewnie jest moja hm? Zrozumcie że każdy pies jest inny , każdy przeszedł co innego, każdy ma inny charakter i nie każdy stanie się nagle przyjacielski i łagodny. Czego oczekiwałam od was? Pytałam się o zachowania samca i o sikanie po ścianach.Tyle.
  25. [quote name='Soko']No dobra, a obedience? Agility to nie tylko skakanie. Agility to palisady, agility to slalom, agility to praca bez przeszkód. Warto się z czymś zapoznać, nim się to całkowicie odrzuci. Aha i nie odpowiedziałaś: [COLOR=#000000][I]Czy z czystym sumieniem powiesz - próbowałam cały czas, non stop, dzień w dzień, minuta w minutę, nakręcić na siebie psa? [/I][/COLOR][COLOR=#000000]Czytać dokładnie? To pisz dokładnie! Piszesz że "i tak ją zamykamy jak są goście" - a teraz, ze tylko czasami. Piszesz że jest psem podwórkowym - a teraz że godzina tu i tam, a jeszcze wcześniej że dzień na zewnątrz a pod wieczór w domu. Szkolenia zazwyczaj są do niczego. Trzeba je sobie samemu organizować. "Ludzie ją na siłę głaskali" No kobieto, to nie jest wystawa gdzie psy się maca czy im się to podoba czy nie. Ludzie NIE MAJĄ psa głaskać, by ten polubił głaskanie. Paradoksalnie. To ja nie wiem gdzie Ty byłaś na szkoleniu, ale u jakiegoś tresera z doopy wziętego. Ręce opadają jak czytam o takich metodach i jeszcze stwierdzenia "nie jestem laikiem".[/COLOR][/QUOTE] Serriooo? Nie nie wiedziałam co to agility.Ale czy tak trudno pojąć że ona jest po prostu niechętna? Próbowałam ją zachęcić wszystkim,ale po prostu ona nie chce.Zamykamy ją jak przychodzą goście (niektórzy),a jeśli przychodzą pewne osoby to jej nie zamykamy bo ona je zna.Chodzi mi o takich,którzy nie wiadomo jak zaragują. Napisałam że NIE jest psem "podwórkowym" i ogólnie siedzi jak jest pogoda w ogrodzie,ale nie cały dzień.Mam dokładnie napisać jak siedzi w poniedziałek, wtorek środę czwartek?Jak chce wejść to ją wpuszczamy. CO do głaskania- tak znów źle napisałam, trener podchodził z nią do każdego i ten każdy po tym jak go obwąchała ją mógł pogłaskać. Dobrze ekspertko jestem laikiem.Pasuje?
×
×
  • Create New...